środa, 26 sierpnia 2020

Czekoladowy baton

 

Ustawa o broni i amunicji:

Art. 27. 1. Właściwe organy Policji, a w stosunku do żołnierzy zawodowych – właściwe organy wojskowe, są uprawnione do kontroli wykonywania obowiązków wynikających z przepisów ustawy przez osoby oraz podmioty, o których mowa w art. 29 ust. 1”.

Prezentuję pogląd, że zapis ten jest w swojej istocie tak tajemniczy jak wiele zapisów... Pisma Świętego. Skrywa bowiem tyle wieloznaczności, że głowa mała. Niemniej ustawa o broni i amunicji to nie Stary czy Nowy Testament, więc powinna być napisana językiem zrozumiałym, w sposób jednoznaczny dla wszystkich odbiorców. I tak...

Jeżeli w normie art. 27 ust. 1 mieścić się ma upoważnienie dla Policji do kontroli warunków przechowywania broni i amunicji także przez osoby posiadające je na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, w dodatku w ich mieszkaniach prywatnych, to powinno to być jasno wyartykułowane. Podobnie jak w przypadku „podmiotów, o których mowa w art. 29 ust. 1”. A tak wyszedł „ni pies, ni wydra”. A wygląda nawet tak, jakby ustawodawcy chodziło o osoby i podmioty z jednego, „świadectwo–broniowego” koszyka („o których mowa w art. 29 ust. 1”). Wszakże przedsiębiorcą, o którym również mowa jest w tym zapisie, może być także osoba fizyczna (Kodeks cywilny, art. 431).

Pamiętać przy tym należy, że „życie prywatne, rodzinne”, w szczególności „mieszkanie”, w którym to życie najczęściej spokojnie płynie, podlegają ochronie konstytucyjnej (Konstytucja RP, art. 47 i 50). Jeżeli więc w kontekście uzyskania pozwolenia na broń obywatel miałby się liczyć z nieuchronną perspektywą konieczności rezygnacji choćby z części tej ochrony, to rzecz powinna być dokładnie określona w ustawie, a nie jak to mamy w art. 27 ust. 1, czyli byle jak, a właściwie... wcale. Każdy przypadek z założenia zgodnej z prawem możliwości naruszenia przestrzeni mieszkania prywatnego, musi znaleźć wyraźne odzwierciedlenie w ustawie, bo inaczej rzecz będzie przypominała białoruskie standardy, a nie polskie.

Warto też zauważyć taką rzecz:

W art. 32 ust. 1 nakłada się na legalnych posiadaczy broni i amunicji, nie podlegający żadnych wątpliwości obowiązek przechowywania broni „w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osób nieuprawnionych”. Szczegółowe zasady i warunki takiego przechowywania określa minister na podstawie ustawowej delegacji. Ustawodawca przewiduje nawet karę aresztu albo grzywny, za przechowywanie broni w sposób umożliwiający dostęp do nich osób nieuprawnionych (art. 51 ust. 2 pkt 7). Jednakże w żadnym miejscu (przykładowo w art. 18) nie wspomina on o przypadku cofnięcia pozwolenia na broń – obligatoryjnie czy chociażby w ramach tylko możliwości – jeżeli delikwent nie wyraża zgody na wizytę w jego mieszkaniu funkcjonariusza Policji, o ile ten miałby kontrolować to, do czego w istocie rzeczy uprawniony nie jest.

No i ostatnia już kwestia...

W niezwykle mglistym uprawnieniu do „kontroli wykonywania obowiązków wynikających z przepisów ustawy”, z jakim spotykamy się w art. 27 ust. 1, ustawodawca wyraźnie wskazuje do tej kontroli „właściwe organy Policji”, przy czym w art. 9 ust. 5 jednoznacznie przedstawia niejako definicję tegoż „właściwego organu Policji”. Do wydawania pozwoleń na broń palną uprawniony jest „właściwy ze względu na miejsce stałego pobytu zainteresowanej osoby lub siedzibę zainteresowanego podmiotu komendant wojewódzki Policji”. Tak więc do przeprowadzania kontroli, o której mowa w art. 27 ust. 1, także, a nie z lekka wystraszony komendant powiatowy Policji, który – natchniony jakimś tam pisemkiem z KWP – wysyła na taką kontrolę z reguły zielonego jak tabaka dzielnicowego. Zdaniem nie tylko NIK, „kontrole takie mają prawo wykonywać wyłącznie funkcjonariusze KWP/KSP”.

Jeżeli prawo jest dalekie od doskonałości, należy je zgodnie z zasadami poprawnej legislacji nowelizować, ale nie łamać. Jeżeli prawo to naruszane jest przez Policję, w dodatku w stosunku do obywatela, to boli to podwójnie. Budzi uzasadnione wrażenie, że jest się obywatelem państwa policyjnego.


* * * * *


Odwiedził mnie, wcale nie tak dawno, przesympatyczny dzielnicowy, który wcześniej telefonicznie, na moje zapytanie, jako podstawę prawną przeprowadzenia kontroli przechowywania broni w moim mieszkaniu prywatnym, podał mi art. 51 ust. 2 pkt 7. Gdy już dał sobie wytłumaczyć, że przepis karny z ustawy o broni i amunicji nie może pełnić takiej roli, przygotował dla mnie extra niespodziankę. Gdy po kilku dniach zjawił się już w tym moim mieszkaniu, z nieskrywaną satysfakcją stwierdził, że tą podstawą jest jednak (w tym momencie wyjął swoje „pomoce naukowe”)... „§ 4 ust. 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r. w sprawie przechowywania, noszenia oraz ewidencjonowania broni i amunicji”. Dumnie, czytając, zacytował mi:

2. Upoważniony przez komendanta wojewódzkiego (Komendanta Stołecznego) Policji funkcjonariusz Policji stwierdza w protokole, czy magazyn broni spełnia warunki określone w rozporządzeniu oraz czy sposób zabezpieczenia broni i amunicji jest zgodny z wymogami określonymi w rozporządzeniu”.

Nie stać już go było na to, aby w ogóle zauważyć, że ów zapis jest jedną z dwóch jednostek redakcyjnych paragrafu 4, dotyczącego... magazynu broni, w którym broń zobowiązane są przechowywać „podmioty, o których mowa w art. 29 ust. 1 pkt 3–7 ustawy”. Natomiast o przechowywaniu broni przez „osoby posiadające broń i amunicję do niej na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy”, wypowiedział się ustawodawca w § 5 ust. 1, z zastrzeżeniem ust. 2. Przywołanie art. 27 ust. 1 nawet nie przyszło mu do głowy, ale to chyba i lepiej. Darowałem sobie dalszą, ledwie co rozpoczętą, jego edukację, zwłaszcza że śpieszył się nieborak na interwencję do „Biedronki”, gdzie ktoś próbował ukraść... czekoladowy baton.



W tekście wykorzystano zdjęcie  szafy firmy STALPOL



wtorek, 2 czerwca 2020

Instrukcja ufoludków z Nowego Światu 35

Najpierw ukazała się na stronie ZG PZŁ, a potem dość szybko, gdy na Łowieckim pojawił się krytyczny do niej komentarz, zdjęto ją. Mówiąc inaczej - była, ale się zmyła. Od razu wiedziałem, że się ktoś u nich napił :-) lub wykonał sabotaż. Że też Paweł Lisiak, ciągle jeszcze łowczy krajowy, nie spali się ze wstydu za te bzdety, które zawarto w tej g#wnianej instrukcji. Chciałoby się popolemizować z treścią, ale lista błędów w tak stosunkowo krótkim tekście jest tak długa, że odechciewa się "pracy twórczej". Niech sobie pan Paweł sam polemizuje z autorem tych bździn.









piątek, 15 maja 2020

Inicjatywa członków Naczelnej Rady Łowieckiej

"Koleżanki i Koledzy nie składamy broni. Wczoraj w Sejmie przeszedł niekonstytucyjny, w naszym odczuciu i naszym zdaniem, zapis w pierwotnej wersji projektu, czyli możliwość dysponowania pieniędzmi Zrzeszenia, w tym kół łowieckich, nawet bez zgody Zarządu Kół. Jedyna instancja, która jest w stanie zablokować te zmiany to Prezydent, który może skierować te zapisy w ustawie do Trybunału Konstytucyjnego. Prosimy o nieprzespanie tej możliwości i aktywne włączenie się w proces zablokowania odbierania statutowej samorządności PZŁ. Dobre samopoczucie się skończyło, teraz czas na realne działanie. PZŁ to my, bez znaczenia na kolor polityczny. Proszę o pisanie maili Zarządów Okręgowych, Kół Łowieckich i każdego choćby pojedynczego Myśliwego na adres Kancelarii Prezydenta. Wasz głos zmienia wszystko. Brak głosu sprawia, że nikt się o nas nie upomni. 


Piszcie własnymi słowami, choćby po jednym zdaniu o prośbę do skierowania tych zapisów do Trybunału Konstytucyjnego na:

piątek, 8 maja 2020

Łowczy krajowy zamyka usta łowczym okręgowym

Łowczy krajowy zabrania łowczym okręgowym komentowania spraw, związanych z interpretacją zapisów „aktów prawnych wyższego rzędu". Przy okazji straszy ich Babą Jagą.

środa, 6 maja 2020

W Senacie o nowym brzmieniu art. 35 ust. 2a i 2b ustawy Prawo łowieckie

Dla przypomnienia:

Pod rozwagę senatorom

W dniu dzisiejszym obradowała Komisja Budżetu i Finansów Publicznych (26.) - 06.05.2020 r. 
Od 9:30 zaczęto mówić na temat nowelizacji ustawy Prawo łowieckie, w kontekście wprowadzenia do niej następującego zapisu:

Art. 5. W ustawie z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie (Dz. U. z 2020 r. poz. 67, 148 i 695) w art. 35 po ust. 2 dodaje się ust. 2a i 2b w brzmieniu:

»2a. W trakcie obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii z powodu wirusa SARS-CoV-2 wywołującego chorobę COVID-19 dochód z działalności gospodarczej Polskiego Związku Łowieckiego oraz kół łowieckich może zostać przeznaczony na cele związane ze zwalczaniem epidemii.
2b. O przeznaczeniu środków finansowych, o którym mowa w ust. 2 i 2a, decyduje Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego.
«
”.


Najpierw w osłupienie wprawił mnie minister Łukasz Schreiber, który niewyraźnym głosem, z pewnym też zakłopotaniem, ale w końcu wydukał z siebie:


Jest dlatego tak, bo takie było zgłoszenie”.

Sądzę, że jakiś złoty mikrofon dla złotoustego ministra w tym przypadku należy się :-). 

Osobne jednak miejsce w tej krótkiej notatce należy się wiceminister - pani Małgorzacie Golińskiej. Tak tylko zastanawiam się – ta kobieta jest permanentnie niedoinformowana czy po prostu perfidnie kłamie? Jeżeli zachodzi ten drugi przypadek, w jakim celu to czyni i tak naprawdę w czyim interesie? W dodatku ma to miejsce, gdy mówi pod adresem senatorów... Nieładnie. No, popatrzcie Państwo sami:

„W związku z tym, że to Naczelna Rada Łowiecka wystąpiła do pana premiera z prośbą o to, żeby mogli wydatkować środki i włączyć się w walkę z koronawirusem, w tym piśmie wskazali, że nie mogą tego zrobić ze względu na to, że Naczelna Rada Łowiecka liczy 49 osób; w związku z tym jakby nie ma możliwości, żeby się gromadzili. Prosili pana premiera, żeby dla nich zrobił odstępstwo od ogólnego zakazu gromadzenia się, co jest oczywiście niewykonalne, ale Naczelna Rada Łowiecka jeszcze pominęła fakt, że zgodnie z ustawą Prawo łowieckie oni swoje środki mogą przeznaczać wyłącznie na cele statutowe. Stąd propozycja zmiany ustawy tak, aby im umożliwić im realizację tego zadania, które chcą sami wykonać. I jedna ważna rzecz, to jest możliwość a nie konieczność.
[…]
Jednocześnie jeszcze raz wskażę, że jest to pomysł, który wyszedł od Naczelnej Rady Łowieckiej, a Naczelna Rada Łowiecka jest organem, który jest wybierany oddolnie czyli jest jakby najbardziej samorządowym organem w Polskim Związku Łowieckim”.

Ośmielam się uświadomić panią wiceminister Małgorzatę Golińską, że nie Naczelna Rada Łowiecka wystąpiła z pismem do premiera, a uczynił to jednoosobowo prezes NRŁ - pan Rafał Malec. W dodatku bez podjęcia przez NRŁ w tym zakresie jakiejkolwiek uchwały. I co równie ważne - z prośbą o umożliwienie członkom Naczelnej Rady Łowieckiej przeprowadzenia obrad. Rafał Malec w najmniejszym stopniu nie prosił o nowelizację ustawy Prawo łowieckie. A tak w ogóle, jeszcze wcześniej, na ten szalony pomysł zakupu czterdziestu czterech dupowozów ze środków Polskiego Związku Łowieckiego, z przeznaczeniem dla Ministerstwa Zdrowia, bo właśnie o to w gruncie rzeczy chodzi w tym całym galimatiasie, najprawdopodobniej wpadł łowczy krajowy - pan Paweł Lisiak, który tuż po wyjścia ze szpitala dnia 8 kwietnia, doprowadził do podjęcia przez Zarząd Główny niezgodnej z zapisami statutu PZŁ uchwały nr 66/2020.  Właśnie tą uchwałą starano się uruchomić inicjatywę zakupu tych – szumnie nazwanych – „ambulansów medycznych”. No i wszystko przez cały czas koło nich się kręci. 

Trzeba by podrzucić jakiemuś bukmacherowi pomysł, aby zaczął przyjmować zakłady - uda się wyciągnąć z kasy Polskiego Związku Łowieckiego te około 3 mln zł na zakup 44 szt. pojazdów samochodowych, które zapewne stoją gdzieś na fabrycznym placu, możliwe też, że rdzewieją i nikt ich kupić nie chce, czy się nie uda. 

Szczodrzy członkowie ZG PZŁ... Ale nie ze swojej kieszeni
Prezes NRŁ pisze do premiera 



*    *    *    *    *


Jak okazuje się, w dniu dzisiejszym, już po opublikowaniu tu powyższego materiału tekstowego, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, pan Rafał Malec, wystąpił z kolejnym pismem. Tym  do razem do Marszałka Senatu RP, pana Tomasza Grodzkiego. W piśmie tym odcina się on od słów pani wiceminister Małgorzaty Golińskiej, a zacytowanych wyżej. Oto foto tego pisma;