sobota, 12 stycznia 2019

Co tam słychać u NRŁ?

Jak to jest, że aktualny prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, tak chętny do składania oświadczeń, jak żaden z innych z jego poprzedników, ba – ochoczo również przedstawiający stanowisko NRŁ, jakby ta Rada sama nie umiała wyrazić go poprzez podjętą przez siebie uchwałę, a broni masie składkowej podstawowych wiadomości na temat rezultatów posiedzeń organu PZŁ, na którego czele stoi?

Kilka dni temu, w czwartek, NRŁ obradowała kolejny raz, ale wprawiony w składaniu oświadczeń i w przedstawianiu stanowisk, prezes NRŁ, milczy. Powstaje pytanie, dlaczego milczy? Czyżby nic nie słyszał o zapewnianej, ale i zapewne oczekiwanej przez dużą część członków PZŁ transparentności działań organów PZŁ, zwłaszcza tych najwyżej sytuowanych?

Nie wiem jak inni, ale ja chętnie przeczytałbym odpowiedzi na następujące pytania:

1) Dlaczego PZŁ skąpi swoim owieczkom informacji na temat prac NRŁ?
2) Jaka jest aktualna wersja oficjalnego projektu statutu PZŁ?
3) Został ten projekt przyjęty przez NRŁ i jest gotowy do przedłożenia go Krajowemu Zjazdowi Delegatów do uchwalenia, czy jednak prace nad nim jeszcze trochę muszą potrwać?
4) KZD PZŁ został już zwołany, jeżeli tak to na kiedy, czy może członkowie NRŁ zaczynają dopiero się zastanawiać nad terminem jego zwołania?


 *  *  *  *  *  *  *

Właśnie powtórnie zajrzałem do projektu statutu, będącego aktualnie w obróbce NRŁ i porównałem go z wciąż obowiązującym statutem PZŁ. Wyciągam wniosek, że malcowa ekipa nie tylko aprobuje zaledwie g#wniane prawa członka Zrzeszenia, przyjęte wraz z uchwaleniem statutu w roku 2005, ale w dodatku próbuje ograniczać je. Otóż ekipa pana R. Malca wygumkowuje po stronie praw prawo członka Zrzeszenia do „wykonywania polowania indywidualnego oraz uczestnictwa w polowaniach zbiorowych”. Jakkolwiek to prawo było respektowane przez lat 13 (a nawet prawie 20), to jednak ono było, figurowało, istniało wśród innych zapisów statutu PZŁ. Teraz wszystko, co ekipa malcowa jest w stanie wymyślić po stronie praw członka Zrzeszenia, sprowadza się tylko do przepisania nędznych praw ze statutu z czasów ekipy blochowej, okrojonych o wspomniane prawo do wykonywania polowania. Nieładnie. A miało być tak dobrze. Niektórzy widzieli już nawet jaskółkę na poprawę. No to ja, członek Polskiego Związku Łowieckiego upominam się nie tylko o inną „jaskółkę”, a także o prawo do wykonywania polowania, ale może w tej chwili przede wszystkim o...

...Prawo do otrzymywania informacji na temat bieżącej działalności organów Polskiego Związku Łowieckiego!!!

sobota, 5 stycznia 2019

Projekt statutu PZŁ

Projekt statutu PZŁ

"Projekt opracowany przez Komisję Statutową NRŁ z dnia 3 stycznia 2019 r.".

Powiem szczerze...

Już po pierwszym, pobieżnym przejrzeniu, z niektórych fragmentów projektu można boki zrywać :-) Wystawiają one, te fragmenty, bardzo złe świadectwo autorom projektu, jak i samemu prezesowi Naczelnej Rady Łowieckiej, który – takie przynajmniej odnoszę wrażenie – prawdopodobnie zbyt mało uwagi poświęcił pracom członkom Komisji Statutowej. Widocznie w minionym okresie był zajęty innymi, znacznie ważniejszymi z jego punktu widzenia, sprawami. Tak nie można. To jest ośmieszanie autorytetu wysokiej Naczelnej Rady Łowieckiej.
 


Powiem jeszcze więcej... Te niektóre fragmenty projektu statutu sprawiają wrażenie, jakby pisane były przez zwykłych, baaardzo przeciętnych pisaczy, od których roi się w kołach łowieckich. Pisaczy, którzy w życiu jednego oświadczenia samodzielnie być może nie napisali, a zabierają się za tworzenie zapisów projektu - jak by nie było - statutu Polskiego Związku Łowieckiego.

O św. Hubercie, dokąd zmierzamy?
 


Odnoszę wrażenie po przeczytaniu tego paskudztwa, że co niektórzy prawdopodobnie nie posiadają elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji, a zabierają się za tworzenie zapisów, niezwykle istotnego dla ponad stutysięcznej armii myśliwych w Polsce, projektu statutu PZŁ. To nie wróży dla polskiego łowiectwa nic dobrego.

I tak...

Projekt statutu:

„Naczelna Rada Łowiecka
§ 84.
1. Naczelna Rada Łowiecka wykonuje nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz zarządów okręgowych jako jego organów terenowych.
2. Naczelna Rada Łowiecka ma prawo do kontroli, sprawdzania na bieżąco funkcjonowania Zarządu Głównego i zarządów okręgowych, oceniania i wnioskowania, co obejmuje środki oddziaływania merytorycznego oraz środki nadzoru personalnego.
3. Kontrola będąca uprawnieniem nadzorczym Naczelnej Rady Łowieckiej jest prowadzona z uwzględnieniem kryteriów: legalności, gospodarności, rzetelności, celowości, transparentności i jawności.
4. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące Zarządu Głównego Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołowi nadzorczo‐kontrolnemu powołanemu na wniosek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej.
5. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące zarządów okręgowych Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołom nadzorczo‐kontrolnym powołanym na wniosek okręgowych zjazdów delegatów.
6. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]


[przyp.: 32 „innych zadań”, które hasłowo zasygnalizowane są w ustawie]”.


No to zajrzyjmy do ustawy Prawo łowieckie:

Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem
;”.

Stawiam tezę, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, którą nadano nowe brzmienie m.in. art. 32a, ustawodawca, celowo czy nie, ale uniemożliwił Naczelnej Radzie Łowieckiej zamianę uprawianego przez nią nadzoru do tej pory nad działalnością okręgowych rad łowieckich na nadzór nad zarządami okręgowymi. Gdyby było inaczej, art. 32a. 1. 2. miałby przykładowo takie brzmienie:
 
Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego i jej organów terenowych oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem;
”.

Ale tenże art. 32a. 1. 2, takiego, czy innego o podobnej mocy zapisu, nie zawiera, więc propozycja komisji NRŁ, ujęta w drugiej części § 84 ust. 1 projektu statutu, nadaje się moim skromnym zdaniem jedynie do rozwalenia o kant stołu. Osobnego potraktowania wymagałyby równie wielce kontrowersyjne w swojej treści zapisy ust. 2, 3, 4 i 5 tego samego paragrafu, ale to już może w drugiej kolejności.

Celem uzupełnienia...

Zarządy okręgowe, mimo że są "tylko" organami terenowymi Zarządu Głównego, posiadają status ustawowych organów, więc jeżeli ustawodawca określił nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym, ale jednocześnie nie wyposażył Naczelnej Rady Łowieckiej w podobne uprawnienie w stosunku do zarządów okręgowych, to w statucie PZŁ nie powinno się tej ustawowo uregulowanej już kwestii... regulować na nowo, w dodatku „po swojemu”.
 



Projekt statutu:

„Naczelna Rada Łowiecka
§ 84.
[…]
6. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[..]
8) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska
kandydatów na Łowczego Krajowego;
9) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska na je
go wniosek opinię w przedmiocie odwołania Łowczego Krajowego;
10) opiniowanie kandydatów na członków Zarządu Głównego;
11) składanie wniosków o odwołanie Łowczego Krajowego i członków
Zarządu Głównego
;
12) składnie wniosków o odwołanie łowczych okręgowych i członków
zarządów okręgowych
;”.



No to zajrzyjmy do ustawy Prawo łowieckie:

Art. 32a
5. W skład Zarządu Głównego wchodzą:
1) Łowczy Krajowy – powoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska spośród trzech kandydatów przedstawionych przez Naczelną Radę Łowiecką i odwoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Łowieckiej;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez ministra właściwego do spraw środowiska na wniosek Łowczego Krajowego.
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego
.

Zauważam, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, ustawodawca bardzo wyraźnie uregulował zasady i warunki powoływania i odwoływania:

a) Łowczego Krajowego,
b) członków Zarządu Głównego,
c) łowczych okręgowych,
d) członków zarządów okręgowych.

Uzurpowanie sobie zadań (czytaj: kompetencji) z materii już uregulowanej ustawą, nie przynosi chwały twórcom zapisów projektu statutu, tworzącym je aktualnie z punktu widzenia (i oczekiwań?) Naczelnej Rady Łowieckiej.



Projekt statutu:

㤠30a
1. Na wniosek zainteresowanego zarząd koła może nadać myśliwemu status
rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata.
2. Rezydentowi przysługują prawa członka koła z wyjątkiem przewidzianych
w § 29 pkt 1.
3. Na rezydencie spoczywają obowiązki członka koła. Przepisu § 27
nie stosuje się”.


Miłosz:

Uznano więc, że statut PZŁ powinien poprawić płynność przyjmowania i usuwania z koła.
Stąd też pojawiła się koncepcja rezydenta, który przez określony czas korzysta z przywilejów członka koła i w tym czasie daje się poznać kolegom, co powinno mu otwierać drogę do przyjęcia.


Proponuję wprowadzić „koncepcję rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata” także do instytucji małżeństwa :-)

A teraz na poważnie....

O człowieku decyduje jego życie, jego stosunek do otoczenia, jakie okazuje mu 24 godziny na dobę, 30 (31) dni w miesiącu, 365 (366) dni w roku itd. Kilka spotkań z rezydentem na kwartał, niczego tu nie jest w stanie – mówiąc kolokwialnie – załatwić. Nie ma się wówczas możliwości wystarczającego poznania człowieka. Pytanie jednak zasadnicze: Po co? W jakim celu aż tak dokładne poznawanie go, a w dodatku w tak długim okresie czasu? Aby zdecydować się na ułatwienie myśliwemu uprawiania hobby, potrzeba aż trzyletniego okresu w celu „poznania go”??? A kim są ci, którzy mają go niby poznać? Jakie wartości prezentują? Kto przed ich przyjęciem do koła miał możliwość weryfikowania ich charakterów, skłonności, upodobań etc???

Ale jest druga strona tego szalonego pomysłu. Zamieszczenie takiej regulacji w statucie, pozwoli rozwinąć na skalę niespotykaną do tej pory, proceder wykorzystywania „kandydatów na członków” w charakterze bezpłatnej siły roboczej. Przymusowe prace gospodarcze, tak mocno rozpowszechnione od dziesięcioleci, przeżyją teraz jeszcze większy rozkwit. Rezydent nie będzie miał najmniejszej możliwości przeciwstawienia się wykorzystywania go jako woła roboczego. Nie będzie też miał żadnej gwarancji, że po okresie trzyletnim, mimo jego największych starań, że zostanie przyjęty do koła.

Okres próbny, owszem, jest tu i ówdzie spotykany. Przykładowo w prawie pracy (patrz: Kodeks pracy), „w celu sprawdzenia kwalifikacji pracownika i możliwości jego zatrudnienia w celu
wykonywania określonego rodzaju pracy
”, zawiera się umowę o pracę na okres próbny... „nieprzekraczający 3 miesięcy”.

Miłosz, co Ty proponujesz? Swego rodzaju łowieckie niewolnictwo???



Czytamy w projekcie NRŁ:

„§106.
1. Za naruszenie obowiązków członkowskich wynikających ze Statutu i innych uchwał organów Zrzeszenia oraz uchwał organów koła łowieckiego, nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym, członkowie Polski ego Związku Łowieckiego ponoszą odpowiedzialność w ramach postępowania porządkowego”.


Zajrzyjmy na chwilę do ustawy Prawo łowieckie.

Art. 35b. 1. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie łowieckie polegające na:
1) naruszeniu ustawy i wydanych na jej podstawie aktów wykonawczych;
2) naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego;
3) wykonywaniu polowania w sposób sprzeczny z etyką łowiecką.
2. Odpowiedzialność dyscyplinarna obejmuje także pomocnictwo lub podżeganie do przewinienia łowieckiego
”.

§106 ust. 1 projektu statutu PZŁ wydaje się kompletnie nie korelować z art. 35b ust. 1 ustawy. Przecież z tego drugiego wyraźnie wynika, że każde „naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Więc jeżeli takie naruszenie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jak może dodatkowo, czy zamiennie, podlegać odpowiedzialności porządkowej? Nie może. Wiedzieli o tym nawet blochowcy, nowelizujący statut PZŁ jesienią 2015 r. Nie wiedzą jednak o tym malcowcy i jest to smutne, że trzeba im z osobna o tym tłumaczyć.

Jeżeli więc „naruszenie obowiązków członkowskich”, o których mowa w art. 32 ust. 4 pkt 11 ustawy, nie miałoby dotyczyć „naruszenia statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, musiałoby (i musi, bo innej możliwości logicznej po prostu nie ma) dotyczyć tylko i wyłącznie... przewinień przeciwko uchwałom organów koła. Do materii zatem objętej sankcjami porządkowymi, w rozumieniu ustawy, mogą należeć wyłącznie te przewinienia, które wynikają z naruszenia uchwał koła. Koniec, kropka!

Tyle, tylko tyle i aż tyle.

W dodatku to:

„nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym”.

Co to jest? Że niby jak? Jak nie kijem go to batem? Szok, wstyd i obciach dla autorów tych bezmyślności. 




Projekt statutu w wielu miejscach powtarza zapisy wciąż aktualnego statutu. Gorzej, gdy niezgodności z ustawą w tych drugich jeszcze rozszerza. Ot drobny tego przykład

㤠29.
Członek koła ma prawo:
5) polować indywidualnie i zbiorowo na zasadach określonych prawem łowieckim
oraz uchwałami organów Zrzeszenia i koła;”.


No to więc znowu wyłącznie „dla treningu”...

Zapis ten uważam za niezgodny z ustawą Prawo łowieckie – m. in. z jej art. 8 ust. 2:

Art. 8
2. Gospodarka łowiecka jest prowadzona na zasadach określonych w ustawie, w oparciu o roczne plany łowieckie i wieloletnie łowieckie plany hodowlane
”.

Przecież powyższy zapis ustawowy jest prosty jak drut, jasny niczym słońce na niebie w bezchmurny dzień. Gdyby komuś było mało jasno, niech sobie jeszcze – oprócz na kubełek zimnej wody – spojrzy na niżej zacytowany zapis:

Art. 4. 1. Gospodarka łowiecka jest to działalność w zakresie ochrony, hodowli i pozyskiwania zwierzyny”.

Stawiam pytanie:

Widzi może ktoś w zapisie art. 8 ust. 2 ustawy chociażby wzmiankę o „zasadach określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”??? A może w innych miejscach ustawy nadane są delegacje dla organów Zrzeszenia i kół do określania przedmiotowych zasad? Jeżeli nie, może warto byłoby w końcu odebrać brzytwę małpie, bo gotowa dalej wywijać nią na lewo i prawo?

To właśnie podobny statutowy zapis (§ 40 pkt 5), niezgodny z ustawą, od lat do dziś dnia daje ciche przyzwolenie wielu dewiantom w kołach do podsuwania pod nos członkom na walnych zgromadzeniach (ba – ci dewianci czasem nawet sami ustalają takie zasady w ramach działalności w ZK) różnego rodzaju chorych pomysłów. Jakich? Proszę bardzo – pierwsze z brzegu przykłady:

1) okresowe (a nawet stałe) zakazywanie polowań w wybranych częściach obwodu łowieckiego (las, niedostępne dla pospólstwa rewiry, ale także nieogrodzone poletka żerowe etc);
2) skracanie okresów polowań;
3) ograniczanie dopuszczanych prawem sposobów polowania.

Znam i takie koła, w których uchwałami walnych zgromadzeń ingeruje się nawet w rodzaje używanej broni podczas polowań.


Reasumując:

Zasady prowadzenia gospodarki łowieckiej, w tym zasady pozyskiwania zwierzyny (czytaj też: wykonywania polowania), określone się w ustawie, a szczegółowe warunki wykonywania polowania – w ministerialnym rozporządzeniu, wydanym na podstawie ustawowej delegacji. Koniec, kropka!

Czy to takie trudne do zrozumienia?




To, że przez lata utrzymywano w statucie PZŁ różnego kalibru niedorzeczności, nie musi w najmniejszym stopniu oznaczać, że tak musi być i będzie wiecznie. Przypatrzmy się wspólnie zagadnieniu wykluczenia członka z koła, jakie gotuje nam ekipa pana Rafała Malca, na podstawie zapisów jej projektu statutu. Musimy rozpatrzeć rzecz w kilku aspektach. Pod lupę weźmiemy po kolei każdy z kilku ustępów, wchodzących w skład § 33.

I tak...

㤠33.
1. Wykluczenie członka z koła może nastąpić w przypadku:
1) nieprzestrzegania prawa łowieckiego lub Statutu;
2) nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków
nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia;
3) rażącego naruszania zasad etyki, tradycji łowieckiej, zasad współżycia
koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”.


I znowu w oczy rzucają się symptomy braku elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji wśród autorów zapisów projektu statutu.

Nieprzestrzeganie prawa łowieckiego lub Statutu” i „rażące naruszanie zasad etyki, tradycji łowieckiej”, to przewinienia, dla których ustawodawca przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną, o której mowa w rozdziale 6a ustawy Prawo łowieckie. Jedną z możliwych kar dyscyplinarnych jest wykluczenie z Polskiego Związku Łowieckiego, co oczywiście równoznaczne jest z utratą członkostwa w kole i słusznie jest to niejako podniesione w § 32 ust. 1 pkt 2 projektu statutu. Innymi słowy, ustawa daje możliwość oceny tego rodzaju przewinień sądom łowieckim, więc nie sposób zapisami statutu rozszerzyć to uprawnienie na wskazane organy kół.

Analiza drugiego przypadku: „nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia”, zasługuje na osobne potraktowanie, gdyż przedmiotowy opis nie jest jednoznaczny i może budzić sprzeczne wnioski. Wydaje się również, że może wręcz generować wypaczenia w ocenie sytuacji.

Idąc dalej, sformułowania: „rażące naruszanie zasad współżycia koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”, to określenia znowu bardzo nieostre, nie wiadomo czego dokładnie dotyczące, a jako takie, w ogóle nie powinny występować w statucie funkcjonującego w oparciu o zapisy ustawowe zrzeszenia.

Przejdźmy do następnych dwóch ustępów omawianego paragrafu.

㤠33.
[...]
2. Wykluczenia dokonuje zarząd koła.
3. W sprawie wykluczenia zainteresowanemu przysługuje prawo wystąpienia
z wnioskiem o powtórne rozpatrzenie sprawy do Walnego Zgromadzenia, jako
instancji odwoławczej”.


Zapisy te stanowią kompletne novum, nie mające precedensu w całej 66-letniej historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Nawet komuniści dawali szarym członkom koła bardziej cywilizowaną możliwość obrony w przypadku takiego wykluczania. To tylko jednak połowa nieszczęścia, jakie bierze na swoje sumienie prezes NRŁ w przypadku, gdy takie rozwiązanie ostatecznie znajdzie się w statucie. Druga połowa jest znacznie poważniejsza. Otóż § 33 ut. 2 i 3 projektu statutu zdaje się zdradzać wyraźne symptomy niezgodności z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie. Przypomnijmy sobie jego brzmienie:

Art. 33. 6. W sprawach utraty członkostwa w kole łowieckim, nabycia lub utraty członkostwa w Polskim Związku Łowieckim po wyczerpaniu postępowania wewnątrzorganizacyjnego albo od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie dyscyplinarne stronom postępowania przysługuje, w terminie 14 dni od otrzymania rozstrzygnięcia kończącego postępowanie, odwołanie do sądu okręgowego, z zastrzeżeniem art. 42da ust. 3. Od orzeczenia sądu okręgowego kasacja nie przysługuje”.

Abstrahując od prawdopodobnej, pewnej niezgodności zacytowanego zapisu z Konstytucją RP (nie wpływa ona, ta domniemana niezgodność, na ocenę § 33 projektu statutu), wyraźnie wymaga zacytowany art. 33 ust. 6 ustawy „wyczerpania postępowania wewnątrzorganizacyjnego”, za które w najmniejszym stopniu nie może uchodzić postępowanie... zaledwie wenątrzkołowe. Koło łowieckie bowiem, będąc „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”, a może przede wszystkim będąc osobą prawną, zrzeszoną w Polskim Związku Łowieckim, samo w sobie i na swoim tle, nie stanowi elementu wewnątrzorganizacyjnego zrzeszenia. Za takowe uchodzić mogą organy Polskiego Związku Łowieckiego, a za „postępowanie wewnątrzorganizacyjne”, wyraźnie tylko postępowanie z udziałem tychże organów.

Końcowe dwa ustępy, omówionego tu paragrafu 33 projektu statutu, nie zdają się wpływać na ocenę całości problemu procedury wykluczania członka z koła.

Być może należałoby się jeszcze zastanowić chwilę, komu najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego. Nie podzielam przy okazji poglądu, zaprezentowanego w stosunku do odpowiedniego zapisu jeszcze w wersji pierwszej projektu statutu, czyli w wersji tzw. jenochowej, co do którego Piotr Gawlicki wypowiedział takie zastrzeżenie:

Od uchwał o wykluczeniu z koła [...] odwołanie w trybie wewnątrzorganizacyjnym nie przysługuje.

Otóż nie podzielam poglądu tak wyrażonego przez jednego z uczestników prac nad projektem statutu:

...w obecnym stanie prawnym w takich sprawach sąd działa jako organ odwoławczy w ramach postępowania, więc nie miało sensu tworzenie procedury trójinstancyjnej. Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Autorowi tego poglądu nie przeszkadza sytuacja, że w myśl ustawy, w postępowaniu dyscyplinarnym, postępowanie przed sądami łowieckimi jest dwuinstancyjne i dopiero po nim występuje możliwość złożenia odwołania do sądu powszechnego. Tak więc mamy tu do czynienia, jak to autor określa, z procedurą trójinstancyjną, a wzbrania tej procedury trójinstancyjnej szarym członkom kół łowieckich, w przypadku ich wykluczania, niejako skazując ich na pastwę przeróżnych czasem kołowych dewiantów.

„Oczywistą oczywistością” :-) jest, że przy braku możliwości odwołania się do zarządów okręgowych, liczba spraw przed sądami powszechnymi wyraźnie wzrośnie.

Komu więc najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego :-)?

Mam nadzieję, że odpowiedź nie jest trudna.
 


 Może jeszcze słówko odnośnie:

Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Otóż przynajmniej niepokoić może, że autor, mimo jego profesji, lekceważyć się zdaje wskazówki starożytnych:

Każdy z nas wolałby raczej uwolnić winnego, niż skazać niewinnego… Wolelibyśmy bowiem uznać każdego raczej za niewinnego, nawet jeśli stawiane zarzuty były prawdziwe, niż skazać go, gdyby prawdziwe nie były. W razie wątpliwości trzeba wybrać to, co naraża na mniejszy błąd” – twierdził Arystoteles (384–322 r. p.n.e.) w „Zagadnieniach przyrodniczych” (29.959 b)”.


  
㤠87
[...]
3. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej reprezentuje ją na zewnątrz i składa oświadczenia w jej imieniu.
4. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej w związku z realizacją uprawnień i obowiązków rady może wydawać polecenia służbowe pracownikom zarządu głównego zrzeszenia wykonującym zadania organizacyjne, prawne oraz inne zadania związane z funkcjonowaniem Rady, jej komisji i członków Rady. W tym przypadku prezes Rady wykonuje uprawnienia zwierzchnika służbowego w stosunku do pracowników, o których mowa w zdaniu pierwszym”.


Co to jest? Kto to wymyślił, kiedy i w imię czego? Czemu to ma służyć? Jak to się ma do pozostałych zapisów projektów statutu, a przede wszystkim do zapisów prawa powszechnie obowiązującego?


A dlaczego prezes NRŁ miałby mieć możliwość wydawania poleceń komukolwiek, w szczególności pracownikom ZG PZŁ, jeśli w innym miejscu projektu statutu wyraźnie jest napisane, że to łowczy krajowy, a nie prezes NRŁ, „wykonuje czynności kierownika jednostki w zakresie prawa pracy w stosunku do pracowników Zrzeszenia”?

Ponadto, a może nawet przede wszystkim, zważ, że funkcja łowczego krajowego, powoływanego przez ministra właściwego do spraw środowiska, jest funkcją uwzględnioną w ustawie, a funkcja prezesa NRŁ nie występuje w niej wcale. Więc jak to może być, że ten nieustawowy prezes NRŁ miałby wydawać polecenia, w dodatku służbowe, pracownikom Zarządu Głównego, na którego czele stoi tenże łowczy krajowy? A może miałby wydawać polecenia nawet samemu łowczemu krajowemu, bowiem ten w pewnym sensie jest również pracownikiem Zarządu Głównego? Oj, nie trzyma się to kupy :-)

Idziemy dalej? No to nie spuszczaj oczu z ustawy, a w niej aż bije po oczach, że statut PZŁ określać ma w szczególności kompetencje organów PZŁ, tryb dokonywania ich wyboru, zmiany bądź uzupełnienia składu. Słowa w ustawie nie ma, że statut PZŁ ma określać kompetencje osób funkcyjnych, a kropki lub przecinka ustawodawca nie poświęcił na to, że statut ma określać kompetencje osób pełniących funkcje nieustawowe. Co jest więc grane? Do czego zmierza się w projekcie statutu, w pewnym sensie sygnowanym przez... prezesa NRŁ? Czy aby na pewno nie do próby zmiany zapisów ustawy zapisami statutu?



Prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, ma w niektórych sprawach nadal wyręczać NRŁ?

Nie da się nie zauważyć, że ekipa aktualnie zasiadająca w Naczelnej Radzie Łowieckiej, opowiada się za powielaniem wielu dotychczasowych kiepskich regulacji, ba... zdaje się jeszcze je rozszerzać. Mam w tej chwili na uwadze następujący zapis projektu, jeśli nadal posiada on zacytowane brzmienie:

㤠87.
1. Do kompetencji Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]
4) ustalanie zasad wypłacania rekompensat z tytułu ponoszonych kosztów
związanych z pełnioną funkcją przez sędziów i rzeczników dyscyplinarnych,
wysokości rekompensat dla sędziów Głównego Sądu Łowieckiego
i rzeczników Zespołu Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego oraz
innych nieetatowych członków Zrzeszenia;
5) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego i zasad wynagradzania pracowników Zrzeszenia”
.

Otóż moje poważne wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy aby na pewno wyłącznie prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, powinien decydować o tak poważnych sprawach, jak wynagrodzenia i wysokości rekompensat dla całej wierchuszki PZŁ, a w dodatku także dla „pracowników Zrzeszenia". Dlaczego o tych niezmiernie istotnych kwestiach, nie miałaby się wypowiadać cała Naczelna Rada Łowiecka? Jaki dar niebios posiada jedynie prezes, do spółki ze swoimi zastępcami, że tylko on i oni, a nie daj boże Naczelna Rada Łowiecka w komplecie, są w stanie podołać tej „strasznej” odpowiedzialności?

Poza tym, tak zastanawiam się tylko, jak należy rozumieć fakt dorzucenia w pkt 4, w porównaniu ze statutem wciąż obowiązującym, zapisu o ustalaniu wysokości rekompensat … „innych nieetatowych członków Zrzeszenia”? W jakiż to nowy sposób, odbiegający od dotychczasowych praktyk (jakich?), de facto wynagradzani mają być przykładowo członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej? W szczególności jej prezes i wiceprezesi?

Chciałbym uwagę zwrócić na jeszcze jeden aspekt sprawy, tak bardzo pomijany przez autorów zapisów projektu statutu. Otóż statutowe Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, nie posiada statusu organu PZŁ; nie jest tworem ustawowym. Dlaczego więc miałoby utrzymać dotychczasowe, rozbuchane kompetencje, a nawet uzyskać je w formie jeszcze bardziej rozszerzonej? O co tu chodzi?

Czy członkowie NRŁ, w liczbie 49 – 1, godząc się na te wszystkie przedziwne regulacje, zdają sobie sprawę z tego, w jakim kierunku zmierzają?

 



Co rzucę okiem w projekt statutu, jaki zaprezentowano Naczelnej Radzie Łowieckiej dnia 3 stycznia, zauważam coraz to następne „perełki” :-) Tym razem obiektem mojego zainteresowania stały się kompetencje Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ. Te obecne (oj, mizerne w porównaniu z tymi „sprzed dziesięcioleci”, mizerne) porównałem z projektowanymi. Już uznałem, że żadnej rewelacji (czytaj: większych zmian) malcowcy nie planują, gdy nagle... :-) Zonk! Popatrzcie Państwo sami:


Obecnie obowiązujący statut:

§ 105
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
9) uchylanie sprzecznych z prawem bądź Statutem uchwał okręgowych zjazdów
delegatów
”.


Projekt statutu:

㤠83.
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
8) nadzór nad działalnością okręgowych zjazdów delegatów”.



Pytanie:

Jaką różnicę niesie z sobą ta z pozoru mała, niewinna zmiana :-)? O co w niej chodzi? Przed czym i kogo zabezpiecza? Hm :-)?


Oba zapisy mają dokładnie takie samo znaczenie.

Piotrze Gawlicki, nie podzielam Twojego poglądu. Brzmienie § 83 pkt 8 projektu statutu, w porównaniu z § 105 pkt 9 obecnie obowiązującego, pozbawi Krajowy Zjazd Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Przytoczony na poparcie Twojej tezy § 120 ust. 2 projektu statutu, jest integralną częścią całości § 120, składającego się z ust. 1, 2 i 3. Nadzór w nim opisany dotyczy wyłącznie nadzoru sprawowanego przez Naczelną Radę Łowiecką, Zarząd Główny i zarządy okręgowe. Zresztą dość podobną mamy sytuację w obecnie obowiązującym statucie, gdzie w jego § 173 jest mowa o nadzorze sprawowanym przez Zarząd Główny nad zarządami okręgowymi i przez zarządy okręgowe nad kołami. Pominięty jest w nim nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym i zarządami okręgowymi. Ekipa pana Malca stara się ten mankament wyeliminować :-), ale prawdopodobnie świadomie, jak już wspomniałem, idzie także w kierunku pozbawienia Krajowego Zjazdu Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Ja nawet domyślam się dlaczego. Ty też?



PS

Projekt statutu:

Rozdział XXI
Nadzór
§ 120.
1. Naczelna Rada Łowiecka, Zarząd Główny i zarząd okręgowy w ramach nadzoru mogą żądać od członków Zrzeszenia lub koła, a także podległych organów Zrzeszenia, niezbędnych oświadczeń, a także przedłożenia wymaganych dokumentów.
2. W przypadku niezgodności uchwały z prawem bądź Statutem organ nadzorujący stwierdza nieważność uchwały koła lub nadzorowanego organu Zrzeszenia. O nieważności lub uchyleniu uchwały w całości lub w części orzeka właściwy organ w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia doręczenia uchwały.
3.Jeśli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że uchwała jest sprzeczna z prawem bądź Statutem właściwy łowczy okręgowy – w przypadku uchwał podjętych przez organy kół łowieckich, Łowczy Krajowy – w przypadku uchwał zarządów okręgowych, a Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej – w przypadku uchwał Zarządu Głównego, może zawiesić ich wykonanie na okres nie dłuższy niż 30 dni, zwołując równocześnie posiedzenie organu nadzorczego, który wypowiada się w przedmiocie zgodności z prawem bądź Statutem zawieszonej uchwały”.


    


Przyjrzałem się w projekcie statutu obowiązkom członka Zrzeszenia. Proszę zwrócić uwagę na całkowite nowości, jakie pojawiają się w porównaniu z aktualnie obowiązującym statutem. Oj, przybyło tego trochę, przybyło:

Rozdział III
Obowiązki członków Zrzeszenia
§ 9.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
[...]
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) inicjować i organizować przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska w celu zachowania równowagi środowiska przyrodniczego,
b) dbać o środowisko naturalne, w tym utrzymanie i zachowanie gatunków zwierzyny poprzez uczestniczenie w działaniach na rzecz właściwej liczebności i kondycji osobniczej poszczególnych gatunków zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa kulturowego łowiectwa polskiego;
[...]
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
[...]
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych, w ramach obowiązujące go prawa;
”.

Co to ma być???
Mówiąc szczerze, naprawdę zastanawiam się, czy przypadkiem niektórym autorom projektu statutu nie pomieszało się w głowach. Jak oni to sobie wyobrażają? Kogo chcą „zrobić” z członków Polskiego Związku Łowieckiego? Kim chcą uczynić polskich myśliwych? Bezwolną masą składkową? Parobkami, gotowymi na każde skinienie utrwalać popapraną ideologię wierchuszki „najlepszego modelu łowiectwa na świecie”?

Nietrudno zauważyć, że projektowane przez komisję statutową Naczelnej Rady Łowieckiej obowiązki członków Zrzeszenia, wykraczają nie tylko poza zadania PZŁ, wyliczone w art. 34 ustawy Prawo łowieckie, ale też, a może przede wszystkim, nie za bardzo korelują z zapisami Konstytucji RP, gdzie m.in. czytamy:

Art. 5
Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 74
1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.

„Art. 86
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowanie przez siebie jego pogorszenie […]”
.

Jakim zatem prawem próbuje się nakładać na polskich myśliwych cudaczne OBOWIĄZKI w typie takim, że mają oni: chronić, inicjować, organizować, uczestniczyć, zachowywać, kultywować, rozpowszechniać, promować i w ogóle być głównie tylko chłopcami na posyłki?




No i stara kwestia...

§ 9.
2.
Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
5) powiadamiać właściwy zarząd okręgowy o zmianach miejsca stałego zamieszkania w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany
”.

Przede wszystkim rad bym w końcu zapoznał się z pezetełowską definicją „miejsca stałego zamieszkania”. Po drugie, jakim cudem aktem zaledwie normatywnym, któremu rangą daleko nie tylko do ustawy, ale nawet do rozporządzenia takiego czy innego ministra, można zobowiązywać określoną grupę obywateli RP, do informowania jakiegoś tam organu terenowego Zarządu Głównego PZŁ, o zmianach dotyczących miejsca zamieszkania?

Czemu ten obowiązek ma służyć? Do wykonywania jakich czynności i operacji administracyjnych, niezbędne jest Polskiemu Związkowi Łowieckiemu „miejsce stałego zamieszkania”? Co Polski Związek Łowiecki może obchodzić przykładowo „adres miejsca pobytu stałego” członka PZŁ? Nie wystarczyłby dla organizacyjnych potrzeb adres tylko kontaktowy, adres e-mail itp.?



  

czwartek, 20 grudnia 2018

Komisje problemowe NRŁ


Klik:

Komisje problemowe Naczelnej Rady Łowieckiej. Czekamy na kandydatury

W związku ze zbliżającymi się wyborami do komisji problemowych Naczelnej Rady Łowieckiej, zapraszamy myśliwych zainteresowanych pomocą i pracą w komisjach: Prawnej, Kultury Łowieckiej, Promocji i Edukacji, Hodowlanej, Wyceny Trofeów, Strzeleckiej i Kynologicznej do zgłaszania swoich kandydatur.

Wniosek ze zgłoszeniem konkretnej kandydatury powinien zawierać informacje dotyczące dokonań kandydata w przedmiocie działań komisji oraz pomysły na kierunek działań komisji.

Zgłoszenie prosimy wysyłać do 28 grudnia, na adres mailowy nrl@pzlow.pl.

Najbliższe posiedzenie Naczelnej Rady Łowieckiej odbędzie się 3 stycznia"
.


Przede wszystkim chciałbym zauważyć, że znowu na oficjalnej stronie internetowej ZG PZŁ zamieszczany jest komunikat, ale nie wiadomo czyjego jest autorstwa i kogo ten autor na dobrą sprawę reprezentuje. Po drugie...

Owszem, w dziurawym jak sito statucie PZŁ mamy taki oto zapis:

§ 108
Do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
18) powoływanie ciał doradczych - komisji problemowych oraz określanie zakresu ich
działania;”
,

ale w najmniejszym stopniu to nie oznacza, że zapis ten zachowuje ważność. Zajrzyjmy do ustawy z dnia 22 marca 2018 r. z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, w której ustawodawca wyraźnie określił, czym ma się zajmować Naczelna Rada Łowiecka w okresie przejściowym, tj. do czasu powstania i zatwierdzenia przez MŚ nowego statutu PZŁ:

Art. 9
12. Naczelna Rada Łowiecka:
1) powoła członków Kapituły Odznaczeń Łowieckich, Główny Sąd Łowiecki, Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego i jego zastępców, okręgowe sądy łowieckie oraz okręgowych rzeczników dyscyplinarnych i ich zastępców, nie później niż w terminie miesiąca od dnia jej wyboru zgodnie z ust. 11 pkt 2;
2) opracuje projekt statutu Polskiego Związku Łowieckiego i przedłoży go do uchwalenia przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, nie później niż w terminie trzech miesięcy od dnia jej wyboru zgodnie z ust. 11 pkt 2”
.

Tyle, tylko tyle i aż tyle.

Niewidomy zauważy, że w pkt 1 nie ma mowy o powoływaniu członków komisji problemowych, więc w jakim celu to „zawracanie gitary”? Przecież nowy statut może w ogóle nie przewidywać tworzenia komisji problemowych przy NRŁ lub powoływania jej członków spoza składu osobowego NRŁ. Po cóż więc swego rodzaju mobilizacja w sprawie, w której pośpiech może okazać się złym doradcą?

A przy okazji – dlaczego bezsensownie liczna NRŁ potrzebuje dodatkowo jeszcze około setki ludzi do spraw, które 49 członków NRŁ powinno ogarnąć samodzielnie bez najmniejszego nawet problemu? Sejm i senat powołują członków swoich komisji spośród posłów i senatorów. Sejmiki, rady powiatów, rady gmin, rady miast – spośród radnych. Co powoduje, że NRŁ koniecznie musi mieć komisje, których członkowie wybierani są spoza składu osobowego NRŁ? Czyżby założenie, że wśród 49 wybranych podczas okręgowych zjazdów członków bardzo trudno o doświadczonych, mądrych, rezolutnych i roztropnych członków PZŁ? Czy takie założenie aby na pewno nie obraża tych nowo wybranych?

Przecież jeżeli ten czy ów członek NRŁ rzeczywiście nie ogarnia

– prawa łowieckiego,
– aktów normatywnych PZŁ,
– podstawowych spraw z dziedziny rozumianej w PZŁ w kategoriach „hodowli” zwierzyny,
– kynologii,
– kwestii promocji łowiectwa,

etc, to niech zrezygnuje z pełnienia swojej funkcji, a na jego miejsce powoła się osoby, które będą miały coś do przekazania innym. W NRŁ nie są potrzebni nieudacznicy i klakierzy ekipy rządzącej. Oczywiście taka czy inna komisja, gdy już później być może powstanie, ale na miły św. Hubert – na zasadach określonych już nowym statutem, zawsze będzie mogła poprosić ekspertów o pomoc w konkretnej sprawie, ale żeby już dzisiaj tworzyć „armię zaciężną” członków takich stałych komisji, to nie tylko gruba przesada, ale przede wszystkim działania nie mające podstawy w zapisach prawa łowieckiego. A jeżeli tak, to znowu trzeba się zastanowić, po co nam panowie P. Jenoch i R. Malec, jeśli nad tym wszystkim kompletnie nie panują?

Przypominam:

Na obecną chwilę, oprócz powołania przez Naczelną Radę Łowiecką członków KOŁ, GSŁ, GRD, osł, ord, fundamentalnym jej zadaniem jest opracowanie projektu statutu PZŁ i temu zadaniu niech NRŁ, razem z jej prezesem Rafałem Malcem, raczy poświęcić się bez reszty.

Statut, statut i jeszcze raz statut, o którym mowa w art. 9 ust. 12 pkt 2 ustawy z dnia 22 marca 2018 r., a nie jakieś tam wycieczki turystyczno-krajoznawcze czy inne głupstwa.

czwartek, 29 listopada 2018

Twórczości artystycznej pani wiceminister ciąg dalszy...

W temacie Pismo p. Małgorzaty Golińskiej próbowałem zasygnalizować problem, jaki autorka zgotowała pismem z dnia 17 października 2018 r. Jednoosobowo de facto uznała w nim za legalne takie działanie Łowczego Krajowego, które w żadnej mierze za takowe uznane być nie powinno. Zadałem wówczas pytanie:

W jakim trybie pani wiceminister Małgorzata Golińska rozesłała do zaopiniowania wypociny ekipy pana Piotra Jenocha? Hm? Czyżby... „w żadnym trybie”? Tak po prostu i już?

Oczywiście do dnia dzisiejszego odpowiedzi jakiejkolwiek na ten temat nie usłyszałem, bo i jaką mogłem usłyszeć, skoro błąd pani sekretarz stanu w ministerstwie środowiska jest tu ewidentny. Wiem za to, że co prawda niektóre z instytucji, proszone o opinię na temat panajenochowego projektu ustawy, takową opinię przesłały na ręce pani wiceminister, inne jednak w żaden sposób na pismo nie zareagowały, bo i jak mogły zareagować, skoro pani wiceminister pismem swym naraziła urząd ministerialny na „szwank”. Wypadało udać, że nie widzi się tej brzydkiej wpadki...

Minęło trochę czasu, inny problem (znacznie poważniejszy), stworzony przez ministerstwo środowiska wcześniej, bo na początku roku, a zasygnalizowany przeze mnie na końcu września, zaczął co raz mocniej dawać znać o sobie. Można było zauważyć nerwowe ruchy ze strony zarówno PZŁ jak i MŚ (klik i klik). Czas leciał nieubłaganie, a nowa, zdezubekizowana NRŁ nie mogła ruszyć z „dołków startowych”. Pomysłów na wyjście z impasu nie było za wiele (ot skromny przykład), ale jeden, wcielony w życie, ministerialny, przerósł najśmielsze oczekiwania. Przynajmniej moje :-). O dziwo, choć już na pierwszy rzut oka z kilku powodów niezgodny z prawem, wzbudził entuzjazm m.in. u znacznej części członków nowej NRŁ. Cóż to za pomysł? Była już o nim mowa tu na Łowieckim, a teraz czas na szczegóły.


Oto kolejne pismo przemiłej pani wiceminister Małgorzaty Golińskiej...

 

Pan Piotr Jenoch
Łowczy Krajowy
Polski Związek Łowiecki

POLECENIE

Działając na podstawie art. 35a ustawy z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie (Dz. U. 2018 poz. 2033) polecam dokonać zwołania pierwszego posiedzenia nowej Naczelnej Rady Łowieckiej w ciągu najbliższych trzech tygodni.
[…]
Z up. Ministra
SEKRETARZ STANU
Małgorzata Golińska



Jak to mawiają – szczerze? Dla mnie to w negatywnym tego słowa znaczeniu swoiste MISTRZOSTWO ŚWIATA! Nie przystoi tak miłej, atrakcyjnej, powszechnie lubianej pani wiceminister popełniać aż takich błędów.
 


Jedyną kompetencją Ministra Środowiska w stosunku do Łowczego Krajowego jest jego powoływanie i odwoływanie (art. 32a ustawy Prawo łowieckie) i nie ma to nic wspólnego z podległością służbową tego drugiego, na mocy której ten pierwszy posiada uprawnienie do wydawania poleceń służbowych temu drugiemu. Z całą pewnością pomiędzy Ministrem Środowiska a Łowczym Krajowym nie istnieje stosunek pracy, bowiem umowę o pracę zawiera z Łowczym Krajowym prezes Naczelnej Rady Łowieckiej (§ 115 ust. 3 statutu PZŁ), chociaż i jemu statut nie nadaje uprawnień, które wydawałoby się, że wypływają z istoty samego faktu nawiązywania stosunku pracy. Całkiem inną sprawą natomiast jest nadzór nad działalnością całego Polskiego Związku Łowieckiego, który opisany jest, choć lapidarnie, ale dość jednoznacznie w art. 35a ustawy Prawo łowieckie. I tylko w obszarze opisanym w jedenastu ustępach tego artykułu może poruszać się Minister Środowiska, którego nadzór ogólnie ujęty, wyeksponowany jest w ust. 1 tegoż artykułu, a w pozostałych jego jednostkach redakcyjnych znajdujemy uszczegółowione zasady tego nadzoru dotyczące. Nie ma wśród nich mowy o nadrzędności służbowej, do której prawo uzurpuje sobie wiceminister Małgorzata Golińska.

Brak prawnej możliwości wydawania Łowczemu Krajowemu poleceń służbowych, to jeden aspekt kompetencji Ministra Środowiska w stosunku do Polskiego Związku Łowieckiego, a niedopuszczalność wydawania przez niego komukolwiek poleceń, o zabarwieniu wyraźnie wskazującym na niezwykle nieudolną, pozaprawną próbę łatania luk prawnych, to drugi aspekt ogółu jego uprawnień w stosunku do innych osób na niwie wykonywania obowiązków służbowych. U pani wiceminister M. Golińskiej, w jej piśmie z dnia 21 listopada 2018 r. do Łowczego Krajowego, nałożyły się wzajemnie na siebie dwa błędy z tym związane, które przytrafić się jej nigdy nie powinny. Na innej, równie bzd#rnej podstawie, jak ta, którą przytoczyła, pani wiceminister mogła napisać:

„... polecam dokonać zwołania pierwszego posiedzenia nowej Naczelnej Rady Łowieckiej w ciągu najbliższych trzech tygodni”,

pod adresem przykładowo dyrektora Departamentu Leśnictwa w Ministerstwie Środowiska, w stosunku do którego posiada chociaż uprawnienie do wydawania mu poleceń, a w stosunku do Łowczego Krajowego – zdecydowanie nie. Ten z kolei, w stosunku do NRŁ, również nie posiada jakichkolwiek kompetencji. Może co najwyżej jej członkom kawę parzyć i podawać ciasteczka.


Można by zapytać przekornie, a dlaczego pani sekretarz stanu sama nie zwołała przedmiotowego pierwszego posiedzenia NRŁ? Byłoby to o wiele bardziej proste i zrozumiałe, niż „zmuszanie” do działań pozaprawnych, w ten czy w inny sposób, w mniej lub bardziej formalnym stopniu, podległych jej osób. Na swego rodzaju ofiarę wybrała jednak sobie Łowczego Krajowego i to właśnie jemu wydała, co tu dużo ukrywać, kuriozalne polecenie służbowe. I teraz jeżeli pan Piotr Jenoch wykona to polecenie (a z oczywistych względów zdaje się nie mieć dobrego wyboru), nie zadziała zgodnie ani z przepisami przejściowymi nowelizującej ustawy z dnia 22 marca 2018 r., ani ze znowelizowaną ustawą Prawo łowieckie, a powinien dbać o to, aby organ, na którego czele stoi, działał „na podstawie i w granicach prawa”, a nie na podstawie nie mających umocowania w prawie poleceń pani wiceminister.

Reasumując:

Uważam, że wśród kilku potencjalnie możliwych sytuacji, najmniejszym złem będzie taka, w której nowa NRŁ zwoła się sama.


Przypomnę jednak raz jeszcze...

Jeżeli mimo wszystko uznamy, że nowa NRŁ nie powinna sama się zwoływać, to staniemy w obliczu klasycznego szachowego pata i nie pomogą tu żadne ministerialne „polecenia”. Wówczas tylko na drodze szybkiej ścieżki legislacyjnej można będzie jeszcze rzecz naprawić. Np. poprzez wprowadzenie do ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, nowego brzmienia art. 9 ust. 12, ot mniej więcej takiego:

Art. 9
12. Naczelna Rada Łowiecka, której pierwsze posiedzenie niezwłocznie zwoła Minister Środowiska:
1) powoła podczas tego posiedzenia członków Kapituły Odznaczeń Łowieckich, Główny Sąd Łowiecki, Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego i jego zastępców, okręgowe sądy łowieckie oraz okręgowych rzeczników dyscyplinarnych i ich zastępców, nie później niż w terminie miesiąca od dnia jej wyboru zgodnie z ust. 11 pkt 2;
2) opracuje projekt statutu Polskiego Związku Łowieckiego i przedłoży go do uchwalenia przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, nie później niż w terminie dwóch miesięcy od pierwszego posiedzenia trzech miesięcy od dnia jej wyboru zgodnie z ust. 11 pkt 2”.


Wszystkie inne rozwiązania będą prawdopodobnie nosiły znamiona wyraźnej niezgodności z prawem, a tego powinno się unikać jak ognia.



A tak na marginesie mówiąc, ileż to problemów mamy ze znowelizowanym art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie. Należało w ostatniej nowelizacji przywrócić, po drobnej korekcie, zapis pierwotny:

Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy oraz statutu nadanego, w drodze rozporządzenia, przez ministra właściwego do spraw środowiska, po zasięgnięciu opinii Polskiego Związku Łowieckiego uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego i zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw środowiska.

I problemów nie byłoby żadnych. Zawsze jednak można wrócić do takiej koncepcji, a także wcielić ją w życie prawie natychmiast, tzn. w ciągu jednej nocy. Wystarczy tylko odpowiednia wola polityczna.


I już naprawdę na koniec...

Jeżeli NRŁ nie zadba o to, aby zwołać się sama (chociaż ciągle uważam, że powinna nastąpić nowelizacja ustawy z dnia 22 marca 2018 r.) i skorzysta z nie mającego umocowania w ustawie ewentualnego zwołania przez ZG PZŁ (a może nawet... przez samego ŁK :-), to odium ciążące na nowej NRŁ szybko nie zostanie z niej zdjęte. Niemiły zapach będzie ciągnął się za nią bardzo długo. Niewykluczone, że lat dwadzieścia jeden, a może i jeszcze dłużej...


Ale to wszystko tylko taka moja skromna, nic nie znacząca opinia na temat tego, co aktualnie dzieje się na linii Minister Środowiska – Polski Związek Łowiecki, a także w samym Polskim Związku Łowieckim. 

 


Prof. Wanda Olech powiedziała...

...TAK

Ponad miesiąc temu podniosłem problem...

Wyraźnie zasugerowałem, że Łowczy Krajowy prawdopodobnie ignoruje pozostałych członków Zarządu Głównego. No i dzisiaj mamy tego dowody – pani prof. Wanda Olech mówi o tym wprost:

Bezpośrednim powodem mojej rezygnacji było jednak złożenie przez łowczego krajowego w imieniu ZG PZŁ, a więc również moim, propozycji zmiany Prawa łowieckiego na ręce ministrów środowiska i rolnictwa (chodzi o projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia zwalczania chorób zakaźnych zwierząt obejmujący również Prawo łowieckie – przyp. red.). Odbyło się to bez powiadomienia pozostałych członków Zarządu Głównego i bez uzgodnienia z nimi oraz bez stosownej uchwały, co sprowadziło na myśliwych bardzo duże zagrożenie”.  


Uważam, że zaistniała sytuacja świadczy negatywnie nie tylko o Łowczym Krajowym (tu już w ogóle brak słów), ale także o... pani wiceminister Małgorzacie Golińskiej, która nie panuje nad sytuacją w Polskim Związku Łowieckim. Sądzę, że minister Henryk Kowalczyk powinien niezwłocznie wdrożyć procedury wyjaśniające nie tylko tę sprawę, a następnie...

Co skłania MŚ do pozostawiania na zajmowanym stanowisku Piotra Jenocha, naprawdę nie wiem.
 

środa, 28 listopada 2018

KZD? NRŁ?

Od dawna podnoszę fakt, że ”Najwyższa władza Zrzeszenia” nie jest żadną władzą. W dodatku ten niby stanowiący ją Krajowy Zjazd Delegatów, praktycznie utracił resztki możliwości wpływania na zapisy statutu PZŁ. Zabrano mu również uprawnienie do wyboru 10. członków NRŁ. Tak więc spokojnie jego delegaci mogą się spotykać teraz wyłącznie w ramach miłego posiedzenia „przy kawie i ciasteczkach”.

Naprawdę pojęcia nie mam, jaki w obecnych warunkach jest sens zwoływania nic nie mogącego Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ.

Chyba że tylko po to, aby sobie pogadać. W innym przypadku szkoda czasu, energii i pieniędzy.


A co do sensu istnienia i funkcjonowania Naczelnej Rady Łowieckiej, do czasu (mam nadzieję) w przyszłości likwidacji Polskiego Związku Łowieckiego lub przekształcenia go w stowarzyszenie.... Powiem tak:

Jako organ bezpośrednio nadzorujący działalność Zarządu Głównego, ale także organ uchwałodawczy PZŁ, ze wszech miar Rada powinna istnieć. Oczywiście bez możliwości kierowania jej pracami przez jakiegoś tam byłego aparatczyka PZPR czy byłego ministra u Kiszczaka. Widziałbym jednak konieczność okrojenia liczby jej członków, bowiem nie są mi znane żadne poważne argumenty, przemawiające za liczbą 49, że o 59 nawet nie wspomnę. Proponowałbym liczbę członków NRŁ powiązać ze zmniejszoną (i w tym przypadku mam nadzieję :-) w niedługim czasie liczbą okręgów, przystosowaną do liczby województw. Sądzę, że 16 x 2 = 32, w dobrym stopniu odzwierciedlałoby potrzeby zrzeszenia. No i co równie ważne – wybory koniecznie powinny być bezpośrednie, a nie tak, jak jest teraz – czyli pośrednie, a przy okazji byle jak. Sposób przeprowadzenia głosowania? Poprzez internet. Kto mógłby przeprowadzić takie wybory? Instytucja wskazana przez Ministra Środowiska. Widziałbym też konieczność wcześniejszego zebrania odpowiedniej liczby podpisów wyborców pod każdą z kandydatur na członka NRŁ, a także nie miałbym nic przeciwko opartej na zdrowych zasadach kampanii wyborczej.

Ot, tyle :-) Czy coś niesłychanego wymyśliłem? Nie, po prostu napisałem kilka zdań tytułem tego, jak to z grubsza wyglądać może w PZŁ, a wygląda już od dawna w innych, a jednocześnie w o wiele poważniejszych sytuacjach. Dlaczegóż by członków PZŁ nie zacząć w końcu traktować równie poważnie?

czwartek, 22 listopada 2018

"Dobre imię Zrzeszenia"


ZG PZŁ stawia na konfrontację!

...a teraz po raz chyba pierwszy w historii PZŁ szarym członkiem zajmuje się aż Główny Rzecznik Dyscyplinarny i to osobiście!

Odechce się mu [...] dręczyć postępowaniami do których nie ma prawa!.


Problem w tym, że mu wolno. Oczywiście boleję nad tą całą sprawą, ale rzeczywistość jest taka, na jaką sobie zapracował ogół członków PZŁ. Nie moja to wina, że gdy skromnie zabierałem os w sprawach sądownictwa łowieckiego, inni w tym czasie albo bezkrytycznie zachwalali zalety modelA, albo uważali, że ich problem nie dotyczy. No to mamy to, co mamy, czyli w obszarze łowiectwa stan prawno-normatywny godny prawodawstwa Bangladeszu sprzed trzydziestu laty. Uregulowania związane z sądownictwem łowieckim są tu tylko dobitnym tego przykładem.

Tak w zasadzie, w przedmiotowym Postanowieniu o wszczęciu dochodzenia dyscyplinarnego, brakuje mi tylko rozszerzenia podstawy wydania postanowienia w postaci § 64 ust. 2 pkt 5 Regulaminu Sądów Łowieckich i Rzeczników Dyscyplinarnych w Polskim Związku Łowieckim. Cała reszta to tylko konsekwencja wadliwego, z mojego punktu widzenia niekonstytucyjnego prawa, pozwalającego na pewnym etapie sądom łowieckim wyręczać sądy powszechne, z istotną rolą w tym całym bałaganie prawnym instytucji Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego.

Odnoszę wrażenie, że jeżeli wierchuszka PZŁ się uprze, R. Bałdys będzie w stanie mocno krwi napsuć Stanisławowi Pawlukowi i sprawa nie obędzie się bez „odwołania do sądu okręgowego”, o którym mowa w art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie, ale i w tym przypadku zdaje się czekać na represjonowanego brak komfortu psychicznego w postaci... wielce prawdopodobnej niekonstytucyjności przywołanego zapisu. Konstytucja RP, w jej art. 176, gwarantuje dwuinstancyjność postępowań sądowych, a art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie niestety łamie tę zasadę.

R. Bałdys obwinia Stanisława Pawluka („przedstawia mu zarzuty”) o czyny, którymi rzekomo naruszył następujący zapis statutu PZŁ:

§ 11
Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
3) dbać o dobre imię łowiectwa polskiego i Zrzeszenia
;”.

Zapomina po drodze o tym, że czujący się poszkodowanym pojedynczy członek PZŁ, to jeszcze nie całe Zrzeszenie, a ponadto od ewentualnego ścigania potencjalnego przestępstwa zniesławienia, opisanego art. 212 § 1 KK, jest sąd powszechny, a nie łowiecki. Ale to pewnie drobiazg w sposobie rozumowania pana R. Bałdysa.

Wracając do brzmienia § 11 pkt 3 statutu PZŁ... No cóż... Powiadają, że „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Albo inaczej, bardziej adekwatnie do przypadku – R. Bałdys zarzuca Stanisławowi Pawlukowi naruszenie dobrego imienia Zrzeszenia, zapominając przy tym, że to Zrzeszenie de facto nigdy nie posiadało dobrego imienia, więc jak można je naruszyć? Imię Zrzeszenia, powstałego mocą dekretu Bieruta i Cyrankiewicza (o Podedwornego udziale nawet nie wspomnę), od momentu powołania go do życia, obłożone jest skazą ewidentnej negatywności, więc o jakimkolwiek dobrym jego imieniu mowy być nie może. A już zaprzęgnięcie do „dyskusji” o tym, w kategoriach „argumentu”, organu represyjnego, w postaci Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego, tylko potwierdza tezę o fatalnym imieniu Zrzeszenia.

Prezentuję pogląd, że

im wcześniej Zrzeszenie przestanie istnieć, tym lepsze będzie imię łowiectwa polskiego.






PS

Panie Robercie Bałdys, Zrzeszenie PZŁ, którego członkowie godzą się, aby latami rządził nim b. tajny współpracownik służby bezpieczeństwa, do spółki z b. „aparatczykiem PZPR”, a jednocześnie b. „wiceministrem u Kiszczaka”, posiada fatalne konotacje. Nie zmieni Pan tego faktu, stawiając Stanisławowi Pawlukowi zarzut z § 11 pkt 3 dziurawego jak sito, w dodatku odchodzącego w niebyt, statutu PZŁ.