piątek, 14 czerwca 2019

"Kręta droga...."


Prezes NRŁ informuje, apeluje.... czy leci w kulki?

Żadna to satysfakcja, ale.... A nie mówiłem :-) :-) :-)?

Kręta droga od stanowiska ws. dzieci do inicjatywy ustawodawczej 


A pisałem m.in. tak:

Klik,
klik,
klik,
klik i
klik:

Podejrzewam brak profesjonalnego podejścia do sprawy. "Puszczam" sygnał, że akcja jest wyłącznie działaniem pod publiczkę, celem wytworzenia wrażenia, że coś się robi korzystnego dla myśliwych w sytuacji, kiedy nic się nie robi. Tak dla dalszego ogłupiania szarych członków PZŁ. Gdyby akcja była poważna, dotyczyłaby całego pakietu spraw, o których pisałem wcześniej. Znalibyśmy też już odpowiedzi na pytania, które postawiłem. Ponadto nie ma o niej słowa na oficjalnej stronie internetowej ZG PZŁ. Do momentu uzyskania odpowiedzi na dwa pierwsze pytania, akcję będę uważał za mało poważną. Pomijam już fakt braku wiary u mnie w powodzenie takiej akcji, nawet gdyby nabrała ram powagi. O wszystkim i tak decydują parlamentarzyści; w aktualnych realiach nawet tylko jeden z nich. To co tu podniecać się.


Jak by nie patrzył, to mega wtopa prezesa Rafała Malca! Najgorsze w tym wszystkim, że... nie pierwsza :-(



BŁ pisze m.in.:

"Mimo wszystkich poprawek twórcy inicjatywy nie dopilnowali, żeby wraz ze zmodyfikowaniem przepisu zakazującego udziału dzieci w polowaniach skorygować sankcję karną za jego złamanie. Można to jeszcze naprawić w momencie przygotowywania dokumentów do przedłożenia marszałkowi sejmu, a ostatecznie – już w toku prac legislacyjnych. Wypadałoby jednak dopieścić całość i nie pozostawiać cienia wątpliwości, jeśli chodzi o poprawność sporządzonej dokumentacji.

W każdym razie wszystkie zgromadzone do tej pory podpisy zostaną najpewniej unieważnione. W wyniku pośpiesznego, nieprzemyślanego działania zapał poszedł na marne – choć prezes Malec uspokaja, że prawnicy analizują, czy zebrane głosy poparcia można jeszcze wykorzystać. Szanse na to są nikłe. Czy ludziom starczy cierpliwości, aby petycję wesprzeć jeszcze raz? Jak wynika z doświadczenia, obywatelskie inicjatywy ustawodawcze rzadko kończą się realizacją postulatu i doprowadzają do zmiany ustawy. Mimo to często służą wywołaniu legislacyjnego zamętu i przy odpowiednim nagłośnieniu sprawy zwracają uwagę opinii publicznej na dany problem.

Nie oznacza to jednak, że można od początku pozwolić sobie na niedoróbki. Czy komuś zależy na tym, aby potrzebna i oczekiwana przez środowisko myśliwych inicjatywa skończyła się niepowodzeniem? Na pewno politykom, którym byłoby nie w smak zakwestionowanie już podjętych decyzji. Zachodzi też wysokie ryzyko, że podporządkowany ministrowi środowiska ZG PZŁ nie przyłoży się należycie do realizacji obywatelskiego działania myśliwych. To bez wątpienia naraziłoby władze Związku na perturbacje związane z podważeniem zademonstrowanego przy okazji nowelizacji ustawy Prawo łowieckie partyjnego punktu widzenia nie tylko na kwestię udziału dzieci w polowaniach".



Wcześniej napisałem:

Jak by nie patrzył, to mega wtopa prezesa Rafała Malca! Najgorsze w tym wszystkim, że... nie pierwsza :-(

Teraz dodam:

Człowiek honoru wiedziałby, co należy uczynić w zaistniałej sytuacji.


W mocy pozostaje pytanie:

Jak długo jeszcze Polskim Związkiem Łowieckim rządzić będą, jeśli nie byli peerelowscy urzędnicy rządowi i tajni współpracownicy ówczesnej służby bezpieczeństwa, to kompletni ignoranci i dyletanci?

niedziela, 9 czerwca 2019

Zespół nadzorczo-kontrolny OZD

Komu, na co i po co?

Podczas XXIV tzw. Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ, a więc prawie cztery miesiące temu, malcowcy ostatecznie wysmarowali statut PZŁ, który zawiera chyba rekordową w 66-letniej historii zrzeszenia PZŁ liczbę niezgodnościz nadrzędnym aktem prawnym, jakim obecnie jest ustawa z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie. Oto jedna z nich.

§ 97.
Do kompetencji okręgowego zjazdu delegatów należy:
10) wybór członków zespołu nadzorczo-kontrolnego w składzie od 3 do 5 osób;
”.



Słusznie zauważa się w :

...statut nie daje żadnych wskazówek co do tego, czym powinny się zajmować te zespoły, jaki jest zakres ich kompetencji ani w jakim trybie będą działać”.

Niekoniecznie zaś słusznie, gdy wyciąga się wniosek następujący:

Określenie zadań zespołu i trybu jego prac należy zatem do OZD”.

Gdyby wnioskowanie takie było prawidłowe, niepotrzebne byłoby uprawnienie dla OZD przykładowo do uchwalenia regulaminu obrad okręgowego zjazdu delegatów, a jednak figuruje ono w § 97 pkt 11. A tak poza tym...

Czytamy w ustawie Prawo łowieckie:

Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
3) Zarząd Główny jako organ [...] nadzorujący działalność zarządów okręgowych [...];
7) okręgowe zjazdy delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, które realizują zadania przewidziane statutem;
8) zarządy okręgowe jako organy terenowe Zarządu Głównego
”.



Nie zauważam tu miejsca dla ustanawiania statutem możliwości „kontrolowania i nadzorowania” zarządów okręgowych przez okręgowe zjazdy delegatów. W dodatku w okresie pomiędzy zjazdami, kiedy okręgowe zjazdy delegatów... nie istnieją. Znajdują się niejako w stanie... hibernacji. W art. 32a ust. 1 pkt 3 ustawy taki nadzór wyraźnie jest usytuowany po stronie Zarządu Głównego. Dlaczego malcowcy i spółka na siłę wprowadzili do statutu zapis (§ 97 pkt 10), który nie wiadomo czego dotyczy i jak należy go skonsumować? 

Minister Henryk Kowalczyk, podczas zjazdowej dyskusji (47:21) nad wskazaniem komisji, uprawnionej do pracy nad nowelizacją statutu, taki słowami ujął podobny problem :

...jak należy zapewnić ciągłość […] i kogo do tego upoważnić. No niestety przyjęcie uchwały w tym zakresie, że upoważnia się komisję zjazdową, a Zjazd przestaje istnieć, tzn. upoważnia się nikogo tak naprawdę. Wobec tego taka uchwała [...] musiałaby być jako niezgodna z prawem.

Parafrazując ministra, z całą pewnością należałoby zauważyć:

...jak należy zapewnić ciągłość […] i kogo do tego upoważnić. No niestety przyjęcie regulacji w tym zakresie, że upoważnia się zespół nadzorczo-kontrolny, a okręgowy zjazd delegatów przestaje istnieć, tzn. upoważnia się nikogo tak naprawdę. Wobec tego taka regulacja [...] jest rażąco niezgodna z prawem.

Co Pan na to, Panie Ministrze? Kiedy pomylił się Pan - wówczas, kiedy wygłosił Pan tę frazę czy wówczas, kiedy dał Pan przyzwolenie na umieszczenie w statucie tak absurdalnych zapisów?

środa, 8 maja 2019

Szafy spełniające wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450


Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r. w sprawie przechowywania, noszenia oraz ewidencjonowania broni i amunicji

Czas odliczania już nastał :-) Do dnia 30 września 2019 r. pozostało już tylko 145 dni.

§ 5. 1. Osoby posiadające broń i amunicję do niej na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, przechowują broń i amunicję w urządzeniach spełniających wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450”.

„§ 7. Urządzenia do przechowywania broni posiadają deklaracje zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami lub certyfikaty zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami, wydane przez jednostkę certyfikującą akredytowaną przez Polskie Centrum Akredytacji”.

„§ 12. Podmioty posiadające broń i amunicję oraz osoby posiadające broń i amunicję na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, które uzyskały pozwolenie na broń wydane przed dniem wejścia w życie rozporządzenia, dostosują sposób przechowywania broni i amunicji do wymogów, o których mowa w § 3–6:

1) w terminie 5 lat od dnia wejścia w życie niniejszego rozporządzenia;

2) z dniem uzyskania nowego pozwolenia na broń – w przypadku uzyskania nowego pozwolenia na broń wydanego po dniu wejścia w życie niniejszego rozporządzenia
”.

Temat „dedykuję” głównie panom Albertowi Kołodziejskiemu i Rafałowi Malcowi – odpowiednio Łowczemu Krajowemu i Prezesowi Naczelnej Rady Łowieckiej. Oto podaję im jak na tacy problem, do rozwiązania którego mogą i powinni się przyczynić. Sądzę, że wielu członków Polskiego Związku Łowieckiego oczekuje tego od nich. Mają szansę zrobienia czegoś naprawdę pożytecznego. Oczywiście będą musieli niejako zaprzęgnąć do pracy pezetełowskich prawników, bo sami nie dadzą rady. Sprawa nie jest łatwa, ale nie beznadziejna.

Przedmiotowe rozporządzenie, podpisane w imieniu Ministra Spraw Wewnętrznych w drugim rządzie Donalda Tuska przez ówczesnego zaledwie podsekretarza stanu w ministerstwie, w osobie Piotra Stachańczyka, na kilometr brzydko pachnie. M.in. dlatego, że powstało tuż przed dymisją rządu, a weszło w życie, kiedy następny rząd, rząd Ewy Kopacz, jeszcze nie został zaprzysiężony. Oto za podpisem zaledwie jednego ministerialnego urzędnika, ponad 100-tysięczna armia myśliwych, jak stado debi#i musi teraz kupić sobie nowe szafy lub za kwotę około 400 zł wystarać się o odpowiedni papierek z Instytutu Mechaniki Precyzyjnej. Za jakiś czas, inny znowu zaledwie ministerialny urzędnik, wysmaruje kolejne rozporządzenie, w ślad za którym trzeba będzie zakupić następne szafy, a może i broń miotającą posrebrzanymi pociskami...

wtorek, 5 marca 2019

Sznury i mundury...

Dzięki niemu (przyp.: św. Hubert) jesteśmy gotowi do tego, aby polować i godnie nosić ten mundur, który mam na sobie. Mundur, który jest uszyty z historii naszych przodków, z dziedzictwa narodowego, jakim jest Polski Związek Łowiecki i łowiectwo w Polsce. Drugi z priorytetów mojej działalności – będę stawiał sobie za cel to, aby oddać szacunek i honor należny temu mundurowi. To, aby każdy, kto w nim chodzi widział, dlaczego go zakłada i dokąd zmierza”.

Hm… Tu sobie nowy Łowczy Krajowy trochę poszybował… :-) Odnoszę wrażenie, że zapewniając o przyświecaniu sobie w pracy rzeczywistym wdrażaniem w życie „transparentności w działaniu Polskiego Związku Łowieckiego, transparentności finansowej, jakościowej”, jednocześnie dyskretnie puścił oko do pezetełowskiego betonu ;-), od lat rozkochanego w sznurach i mundurach Zrzeszenia. Pan Łowczy Krajowy posunął się nawet dalej, niż gdulowa Naczelna Rada Łowiecka, która w swojej uchwale nr 60/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. nie ośmieliła się „stroju organizacyjnego dla członków Polskiego Związku Łowieckiego” nazwać mundurem. W żadnym ze statutów PZŁ, począwszy od tego z roku 1986, w którym pojawiło się określenie: „strój myśliwego”, poprzez ten z roku 1997, w którym zapoczątkowano funkcjonowanie nazwy: „strój organizacyjny” (mamy ją również w statucie malcowym), nikt oficjalnie nie posunął się do nazwania odświętnego, ujednoliconego gajerka myśliwskiego, mundurem. Bo i po co? W dodatku łączenie go z „historią naszych przodków”, to już naprawdę wyraźne przegięcie, graniczące z brakiem smaku. Jeszcze chwila, a zapewne usłyszelibyśmy, że członkowie Polskiego Związku Łowieckiego, w swoich owianych historią mundurach, cały szlak bojowy od Lenino do Berlina przeszli.

No i na koniec tego zacytowanego akapitu, aby już nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, jak bardzo nowy Łowczy Krajowy zauroczony jest Polskim Związkiem Łowieckim… Mimo braku formalnych argumentów, usytuował tenże Polski Związek Łowiecki po stronie „dziedzictwa narodowego”, zapominając przy tym, że owszem, jakieś tam ruchy w kierunku „opracowania strategii i założeń wniosku jaki Polski Związek Łowiecki zamierza złożyć do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, celem wpisania kultury łowieckiej na Krajową lis niematerialnego dziedzictwa kulturowego”, ostatnimi czasy były, ale nie mam pewności, czy… aby na pewno się nie skończyły.

piątek, 1 marca 2019

Obowiązki sztuk 30 (słownie: trzydzieści)

„Zapisy nowego statutu wskazują, że polscy myśliwi powinni aktywnie współdziałać z ministerstwem środowiska w pracy na rzecz tak ważnej dla nas ochrony przyrody i rozwiązywania problemów ją nękających – wyjaśnił prezes Malec.

Panie Rafale Malec, ani Pan, ani pan Henryk Kowalczyk, nie dacie rady pełnym niezgodności z ustawami statutem PZŁ zmienić dla rozumienia myśliwych zapisów Konstytucji RP, a w niej jak byk stoi:

„Art. 5. Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 31.
2. […] Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”.

„Art. 74.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.


Ustawa Prawo łowieckie dopuszcza zlecanie zadań przez ministra właściwego do spraw środowiska, ale… Polskiemu Związkowi Łowieckiemu!, jako instytucji publicznej, a nie „polskim myśliwym”. Takie zapisy w Pana i ministra Kowalczyka statucie, jak:

§ 8.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia, w szczególności osobiście uczestniczyć
w pracach organów Zrzeszenia, do których należy;
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […];
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi
w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa
kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia;
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
9) [...];
10) brać czynny udział w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego
do spraw środowiska;
12) […];
13) […].
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich
oraz potrzeb gospodarki łowieckiej
”,

a także:

§ 29.
Członek koła jest obowiązany:
1) […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w wykonywaniu ustawowych i statutowych zadań koła i Zrzeszenia;
3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła
i Zrzeszenia;
4) dbać o mienie koła;
5[…];
6) przeciwstawiać się kłusownictwu i szkodnictwu łowieckiemu oraz zapobiegać
powstawaniu szkód łowieckich;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw
środowiska;
8) […];
9) składać oświadczenia na żądanie organów koła;
10) osobiście uczestniczyć w pracach organów koła, do których należy;
11) dbać o wizerunek myśliwego, koła oraz Zrzeszenia
”,

może Pan sobie, Panie Rafale Malec, w buty wsadzić, bo na kilometr jadą naleciałościami czasów słusznie minionych, że o niezgodności ich z ustawą i Konstytucją RP akurat w tej chwili nie wspomnę, bo to rzecz już nawet dla kompletnych ignorantów prawa łowieckiego oczywista. Zapisy te uważam za nieprzerwaną kontynuację komuszych tendencji czasów stalinowskich, w których zrodzono zrzeszenie Polski Związek Łowiecki. Ba, tych obowiązków – członka Zrzeszenia i członków koła, umieściłeś Pan przy pomocy innych członków NRŁ w statucie aż 30! (słownie: trzydzieści). Komuchy za czasów Bieruta, w pierwszym statucie Zrzeszenia, byli w stanie wymyślić podobne, ale tylko 9 (słownie: dziewięć). Pana ekipa doskonale wpisuje się w trend, rozpoczęty przez pierwszego prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, czyli przez Stanisława Gilarowicza Popławskiego (Станислав Гилярович Поплавский). Jak Panu zapewne wiadomo, był on m. in. radzieckim dowódcą wojskowym, generałem Armii Radzieckiej, „Bohaterem Związku Radzieckiego”. To właśnie od niego rozpoczął się właściwy żywot, a także wątpliwa chwała zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Pan, Panie Rafale Malec, zdajesz się kontynuować to epokowe dzieło, rozpoczęte przez pierwszego guru Zrzeszenia. Jesteś Pan wielki. W pomysłowości przerastasz Pan nawet protoplastę Polskiego Związku Łowieckiego. Udowadniasz Pan to chociażby właśnie tymi przedmiotowymi zapisami statutu PZŁ. A Pan… zapiszesz się czerwonym zgłoskami w historii polskiego łowiectwa. Na złote, jesteś Pan za bardzo przesiąknięty „ideami” b. TW „Kazimierza” i b. aparatczyka PZPR, robiącego za wiceministra u generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka.

Mimo wszystko zdrówka i powodzenia w pracy „związkowej” Panu, Panie Rafale Malec, życzę. Może bowiem w ocenie sytuacji mylę się…?



PS

Statut PZŁ z 1953 r.:

§ 24. Każdy członek Zrzeszenia obowiązany jest:
1) stać na straży dobrego imienia łowiectwa polskiego i Zrzeszenia;
2) ściśle przestrzegać postanowień prawa łowieckiego, statutu, dobrych obyczajów i etyki łowieckiej, uchwał, regulaminów, zarządzeń, instrukcji, okólników oraz orzeczeń organów Zrzeszenia;
3) współdziałać z władzami i organami Zrzeszenia w przeprowadzaniu ustawowych i statutowych zadań Zrzeszenia:
4) sumiennie wypełniać zadania, które zostały mu zlecone, i dawać przykład socjalistycznego stosunku do pracy związkowej;
5) ochraniać własność Zrzeszenia, jako wspólne dobro wszystkich jego członków, i zwalczać przejawy marnotrawstwa mienia związkowego.

§ 25. Członek zwyczajny jest ponadto obowiązany:
1) należeć do jednego z kół łowieckich;
2) regularnie płacić składki członkowskie i opłaty na rzecz koła łowieckiego;
3) uczęszczać na wykłady, odczyty, zawody i wszelkie inne imprezy mające na celu podniesienie wiedzy i praktyki łowieckiej oraz wyszkolenia strzeleckiego członków:
4) brać udział w tępieniu drapieżników i szkodników”.

czwartek, 28 lutego 2019

Mamy już trzech kandydatów

Wielu nadal z tego wszystkiego zdaje się nic nie rozumieć. Nie rozumieją, że choćby św. Piotr zasiadł w fotelu Łowczego Krajowego, nie zmieni to sytuacji – aktualny model łowiectwa w Polsce jest niereformowalny. Podobnie jak ustroje takich państw jak Korea Płn., Białoruś czy Kuba.

Po podretuszowaniu ustawy Prawo łowieckie w marcu ubiegłego roku, nastąpiła jedynie częściwoa wymiana ludzi na stanowiskach funkcyjnych, ale w ramach tego samego obozu blochowo-gdulowego. Przecież gdy się popatrzy na większość członków Naczelnej Rady Łowieckiej, ale także na delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów; gdy się popatrzy na to, jak się zachowują podczas obrad, jakie decyzje podejmują; gdy się popatrzy kogo i jakie rozwiązania popierają – traci się resztki nadziei.

Gdy sobie przypomnę, w jaki sposób podchodzono do oświadczeń lustracyjnych, jak je traktowano, jak je gromadzono i zabezpieczano, przestaję wierzyć w dezubekizację, jaką rzekomo przeprowadzono w organach PZŁ. Ta dezubekizacja w ustawowym wymiarze nigdy w PeZeteLe nie zaszła. Utrącono zaledwie kilka prominentnych osób z wierchuszki, a reszta pozostała w stanie nienaruszonym. Bez odpowiedniej woli politycznej, tylko zachodzące procesy biologiczne są w stanie tu cokolwiek zmienić. I to tylko w wymiarze personalnym.

Dzisiaj, po opracowaniu i przyjęciu przez Naczelną Radę Łowiecką projektu statutu oraz uchwaleniu go przez Krajowy Zjazd Delegatów, że o podpisaniu go przez ministra H. Kowalczyka nawet już nie wspomnę; dzisiaj, kiedy po fatalnym wyborze w kwietniu ubiegłego roku P. Jenocha na stanowisko Łowczego Krajowego, zamierza się zastąpić go Albertem Kołodziejskim, tylko wyjątkowi ignoranci mogą nie zauważyć, co się ostatecznie stało i jak potraktowano szarych członków Zrzeszenia.

 Jeśli po tym wszystkim, co działo się w ciągu ostatniego ćwierć roku, powie mi ktoś, że Rafał Malec nadal niesie mu nadzieję na lepsze jutro, to stracę do niego sympatię, bo to będzie oznaczało, że albo jest w zmowie z tymi wszystkimi, którzy obecnie w jajo robią polskich myśliwych, albo jego możliwości zdrowej oceny sytuacji są wyjątkowo wątpliwej jakości.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Sposób głosowania podczas KZD PZŁ

W którym momencie prezes R. Malec lub „przedstawiciel firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady” (przedstawił się?), wyjaśnił rzecz następującą?

Czy system głosowania poprzez „urządzenia do głosowania” zapewnia głosowanie

1) wyłącznie jawne,
2) wyłącznie tajne,
3) jawne lub tajne, w zależności od tego – padnie czy nie padnie „wniosek 1/3” delegatów?

W przypadku jeżeli jawne, to na czym niby to miało polegać? Czyżby na tym, że system ewidencjonował, który z delegatów jak głosował w poszczególnych głosowaniach? Jeżeli tak, kiedy wyniki poszczególnych głosowań podane zostaną do wiadomości publicznej?

Czy delegatom została podana nazwa zastosowanego urządzenia do głosowania (model, typ, coś na temat homologacji)?

Czy delegatom została podana nazwa „firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady”?



19 minuta z sekundami relacji.
Głos z sali, dopuszczony do mikrofonu:

Szanowne koleżanki i koledzy. A kto ma podejmować decyzje w sprawie, jak będziemy głosować? Czy kolega prezes jedno jednogłośnie, czy kolega, który zgłaszał wniosek? Ja myślę, że przegłosujmy ten wniosek. Czy głosujemy za wyborem prezydium czy przewodniczącego naszych obrad przez podniesienie mandatów czy przez maszynki”?

Prezes Rafał Malec:

„Ja uważam, że kolegi pytanie jest troszeczkę retoryczne, ponieważ w jaki sposób mamy przegłosować, czy chcemy głosować przy użyciu pilotów, czy przy użyciu mandatów. Także… Myślę, że… Oddalam ten wniosek. Proszę… Szanowni koledzy… Oczywiście głosujemy przy użyciu urządzenia do głosowania, skoro go mamy, a zapewnia on jakiś nam komfort i tajność”.

Nieśmiało spytam pana prezesa:

Niby komu „urządzenie do głosowania” „zapewnić miało komfort i tajność. Hm?

Kolejne pytanie do pana prezesa:

Kiedy ostatnio Pan Prezes czytał statut PZŁ, ten uchwalony w 2005 r. (z późniejszymi zmianami) i jednocześnie obowiązujący jeszcze dnia 16 lutego 2019 r.?

§ 169
1.Poza wyjątkami, o których mowa w ust. 2 i 3, organy Zrzeszenia […] podejmują swe uchwały w głosowaniu jawnym.
2.Uchwały w sprawie powołania (wyboru) i odwołania członków organów Zrzeszenia i koła oraz wykluczenia członka z koła podejmowane są w głosowaniu tajnym.
3.Tajne głosowanie przeprowadza się także na wniosek 1/3 członków danego organu Zrzeszenia lub koła obecnych podczas obrad
”.