piątek, 14 czerwca 2019

"Kręta droga...."


Prezes NRŁ informuje, apeluje.... czy leci w kulki?

Żadna to satysfakcja, ale.... A nie mówiłem :-) :-) :-)?

Kręta droga od stanowiska ws. dzieci do inicjatywy ustawodawczej 


A pisałem m.in. tak:

Klik,
klik,
klik,
klik i
klik:

Podejrzewam brak profesjonalnego podejścia do sprawy. "Puszczam" sygnał, że akcja jest wyłącznie działaniem pod publiczkę, celem wytworzenia wrażenia, że coś się robi korzystnego dla myśliwych w sytuacji, kiedy nic się nie robi. Tak dla dalszego ogłupiania szarych członków PZŁ. Gdyby akcja była poważna, dotyczyłaby całego pakietu spraw, o których pisałem wcześniej. Znalibyśmy też już odpowiedzi na pytania, które postawiłem. Ponadto nie ma o niej słowa na oficjalnej stronie internetowej ZG PZŁ. Do momentu uzyskania odpowiedzi na dwa pierwsze pytania, akcję będę uważał za mało poważną. Pomijam już fakt braku wiary u mnie w powodzenie takiej akcji, nawet gdyby nabrała ram powagi. O wszystkim i tak decydują parlamentarzyści; w aktualnych realiach nawet tylko jeden z nich. To co tu podniecać się.


Jak by nie patrzył, to mega wtopa prezesa Rafała Malca! Najgorsze w tym wszystkim, że... nie pierwsza :-(



BŁ pisze m.in.:

"Mimo wszystkich poprawek twórcy inicjatywy nie dopilnowali, żeby wraz ze zmodyfikowaniem przepisu zakazującego udziału dzieci w polowaniach skorygować sankcję karną za jego złamanie. Można to jeszcze naprawić w momencie przygotowywania dokumentów do przedłożenia marszałkowi sejmu, a ostatecznie – już w toku prac legislacyjnych. Wypadałoby jednak dopieścić całość i nie pozostawiać cienia wątpliwości, jeśli chodzi o poprawność sporządzonej dokumentacji.

W każdym razie wszystkie zgromadzone do tej pory podpisy zostaną najpewniej unieważnione. W wyniku pośpiesznego, nieprzemyślanego działania zapał poszedł na marne – choć prezes Malec uspokaja, że prawnicy analizują, czy zebrane głosy poparcia można jeszcze wykorzystać. Szanse na to są nikłe. Czy ludziom starczy cierpliwości, aby petycję wesprzeć jeszcze raz? Jak wynika z doświadczenia, obywatelskie inicjatywy ustawodawcze rzadko kończą się realizacją postulatu i doprowadzają do zmiany ustawy. Mimo to często służą wywołaniu legislacyjnego zamętu i przy odpowiednim nagłośnieniu sprawy zwracają uwagę opinii publicznej na dany problem.

Nie oznacza to jednak, że można od początku pozwolić sobie na niedoróbki. Czy komuś zależy na tym, aby potrzebna i oczekiwana przez środowisko myśliwych inicjatywa skończyła się niepowodzeniem? Na pewno politykom, którym byłoby nie w smak zakwestionowanie już podjętych decyzji. Zachodzi też wysokie ryzyko, że podporządkowany ministrowi środowiska ZG PZŁ nie przyłoży się należycie do realizacji obywatelskiego działania myśliwych. To bez wątpienia naraziłoby władze Związku na perturbacje związane z podważeniem zademonstrowanego przy okazji nowelizacji ustawy Prawo łowieckie partyjnego punktu widzenia nie tylko na kwestię udziału dzieci w polowaniach".



Wcześniej napisałem:

Jak by nie patrzył, to mega wtopa prezesa Rafała Malca! Najgorsze w tym wszystkim, że... nie pierwsza :-(

Teraz dodam:

Człowiek honoru wiedziałby, co należy uczynić w zaistniałej sytuacji.


W mocy pozostaje pytanie:

Jak długo jeszcze Polskim Związkiem Łowieckim rządzić będą, jeśli nie byli peerelowscy urzędnicy rządowi i tajni współpracownicy ówczesnej służby bezpieczeństwa, to kompletni ignoranci i dyletanci?

niedziela, 9 czerwca 2019

Zespół nadzorczo-kontrolny OZD

Komu, na co i po co?

Podczas XXIV tzw. Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ, a więc prawie cztery miesiące temu, malcowcy ostatecznie wysmarowali statut PZŁ, który zawiera chyba rekordową w 66-letniej historii zrzeszenia PZŁ liczbę niezgodnościz nadrzędnym aktem prawnym, jakim obecnie jest ustawa z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie. Oto jedna z nich.

§ 97.
Do kompetencji okręgowego zjazdu delegatów należy:
10) wybór członków zespołu nadzorczo-kontrolnego w składzie od 3 do 5 osób;
”.



Słusznie zauważa się w :

...statut nie daje żadnych wskazówek co do tego, czym powinny się zajmować te zespoły, jaki jest zakres ich kompetencji ani w jakim trybie będą działać”.

Niekoniecznie zaś słusznie, gdy wyciąga się wniosek następujący:

Określenie zadań zespołu i trybu jego prac należy zatem do OZD”.

Gdyby wnioskowanie takie było prawidłowe, niepotrzebne byłoby uprawnienie dla OZD przykładowo do uchwalenia regulaminu obrad okręgowego zjazdu delegatów, a jednak figuruje ono w § 97 pkt 11. A tak poza tym...

Czytamy w ustawie Prawo łowieckie:

Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
3) Zarząd Główny jako organ [...] nadzorujący działalność zarządów okręgowych [...];
7) okręgowe zjazdy delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, które realizują zadania przewidziane statutem;
8) zarządy okręgowe jako organy terenowe Zarządu Głównego
”.



Nie zauważam tu miejsca dla ustanawiania statutem możliwości „kontrolowania i nadzorowania” zarządów okręgowych przez okręgowe zjazdy delegatów. W dodatku w okresie pomiędzy zjazdami, kiedy okręgowe zjazdy delegatów... nie istnieją. Znajdują się niejako w stanie... hibernacji. W art. 32a ust. 1 pkt 3 ustawy taki nadzór wyraźnie jest usytuowany po stronie Zarządu Głównego. Dlaczego malcowcy i spółka na siłę wprowadzili do statutu zapis (§ 97 pkt 10), który nie wiadomo czego dotyczy i jak należy go skonsumować? 

Minister Henryk Kowalczyk, podczas zjazdowej dyskusji (47:21) nad wskazaniem komisji, uprawnionej do pracy nad nowelizacją statutu, taki słowami ujął podobny problem :

...jak należy zapewnić ciągłość […] i kogo do tego upoważnić. No niestety przyjęcie uchwały w tym zakresie, że upoważnia się komisję zjazdową, a Zjazd przestaje istnieć, tzn. upoważnia się nikogo tak naprawdę. Wobec tego taka uchwała [...] musiałaby być jako niezgodna z prawem.

Parafrazując ministra, z całą pewnością należałoby zauważyć:

...jak należy zapewnić ciągłość […] i kogo do tego upoważnić. No niestety przyjęcie regulacji w tym zakresie, że upoważnia się zespół nadzorczo-kontrolny, a okręgowy zjazd delegatów przestaje istnieć, tzn. upoważnia się nikogo tak naprawdę. Wobec tego taka regulacja [...] jest rażąco niezgodna z prawem.

Co Pan na to, Panie Ministrze? Kiedy pomylił się Pan - wówczas, kiedy wygłosił Pan tę frazę czy wówczas, kiedy dał Pan przyzwolenie na umieszczenie w statucie tak absurdalnych zapisów?

środa, 8 maja 2019

Szafy spełniające wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450


Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 2014 r. w sprawie przechowywania, noszenia oraz ewidencjonowania broni i amunicji

Czas odliczania już nastał :-) Do dnia 30 września 2019 r. pozostało już tylko 145 dni.

§ 5. 1. Osoby posiadające broń i amunicję do niej na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, przechowują broń i amunicję w urządzeniach spełniających wymagania co najmniej klasy S1 według normy PN-EN 14450”.

„§ 7. Urządzenia do przechowywania broni posiadają deklaracje zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami lub certyfikaty zgodności z odpowiednimi Polskimi Normami, wydane przez jednostkę certyfikującą akredytowaną przez Polskie Centrum Akredytacji”.

„§ 12. Podmioty posiadające broń i amunicję oraz osoby posiadające broń i amunicję na podstawie pozwolenia, o którym mowa w art. 10 ust. 4 ustawy, które uzyskały pozwolenie na broń wydane przed dniem wejścia w życie rozporządzenia, dostosują sposób przechowywania broni i amunicji do wymogów, o których mowa w § 3–6:

1) w terminie 5 lat od dnia wejścia w życie niniejszego rozporządzenia;

2) z dniem uzyskania nowego pozwolenia na broń – w przypadku uzyskania nowego pozwolenia na broń wydanego po dniu wejścia w życie niniejszego rozporządzenia
”.

Temat „dedykuję” głównie panom Albertowi Kołodziejskiemu i Rafałowi Malcowi – odpowiednio Łowczemu Krajowemu i Prezesowi Naczelnej Rady Łowieckiej. Oto podaję im jak na tacy problem, do rozwiązania którego mogą i powinni się przyczynić. Sądzę, że wielu członków Polskiego Związku Łowieckiego oczekuje tego od nich. Mają szansę zrobienia czegoś naprawdę pożytecznego. Oczywiście będą musieli niejako zaprzęgnąć do pracy pezetełowskich prawników, bo sami nie dadzą rady. Sprawa nie jest łatwa, ale nie beznadziejna.

Przedmiotowe rozporządzenie, podpisane w imieniu Ministra Spraw Wewnętrznych w drugim rządzie Donalda Tuska przez ówczesnego zaledwie podsekretarza stanu w ministerstwie, w osobie Piotra Stachańczyka, na kilometr brzydko pachnie. M.in. dlatego, że powstało tuż przed dymisją rządu, a weszło w życie, kiedy następny rząd, rząd Ewy Kopacz, jeszcze nie został zaprzysiężony. Oto za podpisem zaledwie jednego ministerialnego urzędnika, ponad 100-tysięczna armia myśliwych, jak stado debi#i musi teraz kupić sobie nowe szafy lub za kwotę około 400 zł wystarać się o odpowiedni papierek z Instytutu Mechaniki Precyzyjnej. Za jakiś czas, inny znowu zaledwie ministerialny urzędnik, wysmaruje kolejne rozporządzenie, w ślad za którym trzeba będzie zakupić następne szafy, a może i broń miotającą posrebrzanymi pociskami...

wtorek, 5 marca 2019

Sznury i mundury...

Dzięki niemu (przyp.: św. Hubert) jesteśmy gotowi do tego, aby polować i godnie nosić ten mundur, który mam na sobie. Mundur, który jest uszyty z historii naszych przodków, z dziedzictwa narodowego, jakim jest Polski Związek Łowiecki i łowiectwo w Polsce. Drugi z priorytetów mojej działalności – będę stawiał sobie za cel to, aby oddać szacunek i honor należny temu mundurowi. To, aby każdy, kto w nim chodzi widział, dlaczego go zakłada i dokąd zmierza”.

Hm… Tu sobie nowy Łowczy Krajowy trochę poszybował… :-) Odnoszę wrażenie, że zapewniając o przyświecaniu sobie w pracy rzeczywistym wdrażaniem w życie „transparentności w działaniu Polskiego Związku Łowieckiego, transparentności finansowej, jakościowej”, jednocześnie dyskretnie puścił oko do pezetełowskiego betonu ;-), od lat rozkochanego w sznurach i mundurach Zrzeszenia. Pan Łowczy Krajowy posunął się nawet dalej, niż gdulowa Naczelna Rada Łowiecka, która w swojej uchwale nr 60/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. nie ośmieliła się „stroju organizacyjnego dla członków Polskiego Związku Łowieckiego” nazwać mundurem. W żadnym ze statutów PZŁ, począwszy od tego z roku 1986, w którym pojawiło się określenie: „strój myśliwego”, poprzez ten z roku 1997, w którym zapoczątkowano funkcjonowanie nazwy: „strój organizacyjny” (mamy ją również w statucie malcowym), nikt oficjalnie nie posunął się do nazwania odświętnego, ujednoliconego gajerka myśliwskiego, mundurem. Bo i po co? W dodatku łączenie go z „historią naszych przodków”, to już naprawdę wyraźne przegięcie, graniczące z brakiem smaku. Jeszcze chwila, a zapewne usłyszelibyśmy, że członkowie Polskiego Związku Łowieckiego, w swoich owianych historią mundurach, cały szlak bojowy od Lenino do Berlina przeszli.

No i na koniec tego zacytowanego akapitu, aby już nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, jak bardzo nowy Łowczy Krajowy zauroczony jest Polskim Związkiem Łowieckim… Mimo braku formalnych argumentów, usytuował tenże Polski Związek Łowiecki po stronie „dziedzictwa narodowego”, zapominając przy tym, że owszem, jakieś tam ruchy w kierunku „opracowania strategii i założeń wniosku jaki Polski Związek Łowiecki zamierza złożyć do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, celem wpisania kultury łowieckiej na Krajową lis niematerialnego dziedzictwa kulturowego”, ostatnimi czasy były, ale nie mam pewności, czy… aby na pewno się nie skończyły.

piątek, 1 marca 2019

Obowiązki sztuk 30 (słownie: trzydzieści)

„Zapisy nowego statutu wskazują, że polscy myśliwi powinni aktywnie współdziałać z ministerstwem środowiska w pracy na rzecz tak ważnej dla nas ochrony przyrody i rozwiązywania problemów ją nękających – wyjaśnił prezes Malec.

Panie Rafale Malec, ani Pan, ani pan Henryk Kowalczyk, nie dacie rady pełnym niezgodności z ustawami statutem PZŁ zmienić dla rozumienia myśliwych zapisów Konstytucji RP, a w niej jak byk stoi:

„Art. 5. Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 31.
2. […] Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”.

„Art. 74.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.


Ustawa Prawo łowieckie dopuszcza zlecanie zadań przez ministra właściwego do spraw środowiska, ale… Polskiemu Związkowi Łowieckiemu!, jako instytucji publicznej, a nie „polskim myśliwym”. Takie zapisy w Pana i ministra Kowalczyka statucie, jak:

§ 8.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia, w szczególności osobiście uczestniczyć
w pracach organów Zrzeszenia, do których należy;
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […];
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi
w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa
kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia;
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
9) [...];
10) brać czynny udział w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego
do spraw środowiska;
12) […];
13) […].
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich
oraz potrzeb gospodarki łowieckiej
”,

a także:

§ 29.
Członek koła jest obowiązany:
1) […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w wykonywaniu ustawowych i statutowych zadań koła i Zrzeszenia;
3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła
i Zrzeszenia;
4) dbać o mienie koła;
5[…];
6) przeciwstawiać się kłusownictwu i szkodnictwu łowieckiemu oraz zapobiegać
powstawaniu szkód łowieckich;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw
środowiska;
8) […];
9) składać oświadczenia na żądanie organów koła;
10) osobiście uczestniczyć w pracach organów koła, do których należy;
11) dbać o wizerunek myśliwego, koła oraz Zrzeszenia
”,

może Pan sobie, Panie Rafale Malec, w buty wsadzić, bo na kilometr jadą naleciałościami czasów słusznie minionych, że o niezgodności ich z ustawą i Konstytucją RP akurat w tej chwili nie wspomnę, bo to rzecz już nawet dla kompletnych ignorantów prawa łowieckiego oczywista. Zapisy te uważam za nieprzerwaną kontynuację komuszych tendencji czasów stalinowskich, w których zrodzono zrzeszenie Polski Związek Łowiecki. Ba, tych obowiązków – członka Zrzeszenia i członków koła, umieściłeś Pan przy pomocy innych członków NRŁ w statucie aż 30! (słownie: trzydzieści). Komuchy za czasów Bieruta, w pierwszym statucie Zrzeszenia, byli w stanie wymyślić podobne, ale tylko 9 (słownie: dziewięć). Pana ekipa doskonale wpisuje się w trend, rozpoczęty przez pierwszego prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, czyli przez Stanisława Gilarowicza Popławskiego (Станислав Гилярович Поплавский). Jak Panu zapewne wiadomo, był on m. in. radzieckim dowódcą wojskowym, generałem Armii Radzieckiej, „Bohaterem Związku Radzieckiego”. To właśnie od niego rozpoczął się właściwy żywot, a także wątpliwa chwała zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Pan, Panie Rafale Malec, zdajesz się kontynuować to epokowe dzieło, rozpoczęte przez pierwszego guru Zrzeszenia. Jesteś Pan wielki. W pomysłowości przerastasz Pan nawet protoplastę Polskiego Związku Łowieckiego. Udowadniasz Pan to chociażby właśnie tymi przedmiotowymi zapisami statutu PZŁ. A Pan… zapiszesz się czerwonym zgłoskami w historii polskiego łowiectwa. Na złote, jesteś Pan za bardzo przesiąknięty „ideami” b. TW „Kazimierza” i b. aparatczyka PZPR, robiącego za wiceministra u generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka.

Mimo wszystko zdrówka i powodzenia w pracy „związkowej” Panu, Panie Rafale Malec, życzę. Może bowiem w ocenie sytuacji mylę się…?



PS

Statut PZŁ z 1953 r.:

§ 24. Każdy członek Zrzeszenia obowiązany jest:
1) stać na straży dobrego imienia łowiectwa polskiego i Zrzeszenia;
2) ściśle przestrzegać postanowień prawa łowieckiego, statutu, dobrych obyczajów i etyki łowieckiej, uchwał, regulaminów, zarządzeń, instrukcji, okólników oraz orzeczeń organów Zrzeszenia;
3) współdziałać z władzami i organami Zrzeszenia w przeprowadzaniu ustawowych i statutowych zadań Zrzeszenia:
4) sumiennie wypełniać zadania, które zostały mu zlecone, i dawać przykład socjalistycznego stosunku do pracy związkowej;
5) ochraniać własność Zrzeszenia, jako wspólne dobro wszystkich jego członków, i zwalczać przejawy marnotrawstwa mienia związkowego.

§ 25. Członek zwyczajny jest ponadto obowiązany:
1) należeć do jednego z kół łowieckich;
2) regularnie płacić składki członkowskie i opłaty na rzecz koła łowieckiego;
3) uczęszczać na wykłady, odczyty, zawody i wszelkie inne imprezy mające na celu podniesienie wiedzy i praktyki łowieckiej oraz wyszkolenia strzeleckiego członków:
4) brać udział w tępieniu drapieżników i szkodników”.

czwartek, 28 lutego 2019

Mamy już trzech kandydatów

Wielu nadal z tego wszystkiego zdaje się nic nie rozumieć. Nie rozumieją, że choćby św. Piotr zasiadł w fotelu Łowczego Krajowego, nie zmieni to sytuacji – aktualny model łowiectwa w Polsce jest niereformowalny. Podobnie jak ustroje takich państw jak Korea Płn., Białoruś czy Kuba.

Po podretuszowaniu ustawy Prawo łowieckie w marcu ubiegłego roku, nastąpiła jedynie częściwoa wymiana ludzi na stanowiskach funkcyjnych, ale w ramach tego samego obozu blochowo-gdulowego. Przecież gdy się popatrzy na większość członków Naczelnej Rady Łowieckiej, ale także na delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów; gdy się popatrzy na to, jak się zachowują podczas obrad, jakie decyzje podejmują; gdy się popatrzy kogo i jakie rozwiązania popierają – traci się resztki nadziei.

Gdy sobie przypomnę, w jaki sposób podchodzono do oświadczeń lustracyjnych, jak je traktowano, jak je gromadzono i zabezpieczano, przestaję wierzyć w dezubekizację, jaką rzekomo przeprowadzono w organach PZŁ. Ta dezubekizacja w ustawowym wymiarze nigdy w PeZeteLe nie zaszła. Utrącono zaledwie kilka prominentnych osób z wierchuszki, a reszta pozostała w stanie nienaruszonym. Bez odpowiedniej woli politycznej, tylko zachodzące procesy biologiczne są w stanie tu cokolwiek zmienić. I to tylko w wymiarze personalnym.

Dzisiaj, po opracowaniu i przyjęciu przez Naczelną Radę Łowiecką projektu statutu oraz uchwaleniu go przez Krajowy Zjazd Delegatów, że o podpisaniu go przez ministra H. Kowalczyka nawet już nie wspomnę; dzisiaj, kiedy po fatalnym wyborze w kwietniu ubiegłego roku P. Jenocha na stanowisko Łowczego Krajowego, zamierza się zastąpić go Albertem Kołodziejskim, tylko wyjątkowi ignoranci mogą nie zauważyć, co się ostatecznie stało i jak potraktowano szarych członków Zrzeszenia.

 Jeśli po tym wszystkim, co działo się w ciągu ostatniego ćwierć roku, powie mi ktoś, że Rafał Malec nadal niesie mu nadzieję na lepsze jutro, to stracę do niego sympatię, bo to będzie oznaczało, że albo jest w zmowie z tymi wszystkimi, którzy obecnie w jajo robią polskich myśliwych, albo jego możliwości zdrowej oceny sytuacji są wyjątkowo wątpliwej jakości.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Sposób głosowania podczas KZD PZŁ

W którym momencie prezes R. Malec lub „przedstawiciel firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady” (przedstawił się?), wyjaśnił rzecz następującą?

Czy system głosowania poprzez „urządzenia do głosowania” zapewnia głosowanie

1) wyłącznie jawne,
2) wyłącznie tajne,
3) jawne lub tajne, w zależności od tego – padnie czy nie padnie „wniosek 1/3” delegatów?

W przypadku jeżeli jawne, to na czym niby to miało polegać? Czyżby na tym, że system ewidencjonował, który z delegatów jak głosował w poszczególnych głosowaniach? Jeżeli tak, kiedy wyniki poszczególnych głosowań podane zostaną do wiadomości publicznej?

Czy delegatom została podana nazwa zastosowanego urządzenia do głosowania (model, typ, coś na temat homologacji)?

Czy delegatom została podana nazwa „firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady”?



19 minuta z sekundami relacji.
Głos z sali, dopuszczony do mikrofonu:

Szanowne koleżanki i koledzy. A kto ma podejmować decyzje w sprawie, jak będziemy głosować? Czy kolega prezes jedno jednogłośnie, czy kolega, który zgłaszał wniosek? Ja myślę, że przegłosujmy ten wniosek. Czy głosujemy za wyborem prezydium czy przewodniczącego naszych obrad przez podniesienie mandatów czy przez maszynki”?

Prezes Rafał Malec:

„Ja uważam, że kolegi pytanie jest troszeczkę retoryczne, ponieważ w jaki sposób mamy przegłosować, czy chcemy głosować przy użyciu pilotów, czy przy użyciu mandatów. Także… Myślę, że… Oddalam ten wniosek. Proszę… Szanowni koledzy… Oczywiście głosujemy przy użyciu urządzenia do głosowania, skoro go mamy, a zapewnia on jakiś nam komfort i tajność”.

Nieśmiało spytam pana prezesa:

Niby komu „urządzenie do głosowania” „zapewnić miało komfort i tajność. Hm?

Kolejne pytanie do pana prezesa:

Kiedy ostatnio Pan Prezes czytał statut PZŁ, ten uchwalony w 2005 r. (z późniejszymi zmianami) i jednocześnie obowiązujący jeszcze dnia 16 lutego 2019 r.?

§ 169
1.Poza wyjątkami, o których mowa w ust. 2 i 3, organy Zrzeszenia […] podejmują swe uchwały w głosowaniu jawnym.
2.Uchwały w sprawie powołania (wyboru) i odwołania członków organów Zrzeszenia i koła oraz wykluczenia członka z koła podejmowane są w głosowaniu tajnym.
3.Tajne głosowanie przeprowadza się także na wniosek 1/3 członków danego organu Zrzeszenia lub koła obecnych podczas obrad
”.

niedziela, 17 lutego 2019

Po „KZD PZŁ”

Na dokładne analizy przyjdzie jeszcze czas :-) A tak na gorąco :-)

TAK/Za 204
NIE/Przeciw 34
WSTRZYM. 6
Ogółem 244


To robi wrażenie :-) To jednak się znikąd nie wzięło. To się gdzieś wcześniej zaczęło. To jest czegoś rezultatem. W jednym wymiarze – w roku 1952, kiedy to Dekretem Bieruta powołano do życia zrzeszenie Polski Związek Łowiecki; w innym – w 1997 r, kiedy do władzy w PZŁ doszedł na 21 długich lat były TW „Kazimierz”, a jedna z bardziej dzisiaj znanych pezetełowskich Dian, chyba nawet celebrytka, z czasem stała się jego rzecznikiem nie tylko prasowym. Jeszcze w innym wymiarze – podczas walnych zgromadzeń w kołach łowieckich w ubiegłym roku, kiedy to pod nakazami zapisów ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, przystąpiono do wyboru delegatów na okręgowe zjazdy delegatów. W efekcie tego, dnia 16 lutego 2019 r. nie mieliśmy do czynienia z „obradami” delegatów szerokiej rzeszy myśliwych, a z „obradami” delegatów prawie wyłącznie zarządów kół i organów PZŁ. Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć sobie tego kuriozalnego zjawiska socjologicznego. Trzeba by chyba skończonym d#bilem być, aby głosować przeciwko sobie, ale to nie było działanie przeciwko sobie, a przeciwko masie składkowej, która miała wczoraj w Sękocinie Starym zaledwie 34 swoich przedstawicieli.

Ot i tajemnica cała …

Jeżeli mylę się w swoim wnioskowaniu, to poproszę władze PZŁ (w tym przede wszystkim prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej Rafała Malca) o udostępnienie mi liczbowych danych w zakresie struktury składu delegatów KZD PZŁ, w rozbiciu na następujące grupy:

a) członkowie zarządów kół,
b) członkowie organów PZŁ (oczywiście poza KZD i OZD),
c) członkowie zarówno zarządów kół jak i organów PZŁ (w drugim przypadku znowu poza KZD i OZD),
d) pozostali.

Chciałbym widzieć jednocześnie imienną listę na tę okoliczność, aby dane na niej zawarte, możliwe były do zweryfikowania. Organy PZŁ i kół łowieckich, pełnią funkcje organów władzy publicznej, więc żadnej łaski nie widzę w udostępnianiu informacji, o które proszę. Mam też prawo wiedzieć, jak poszczególni delegaci głosowali.

piątek, 15 lutego 2019

Wątpliwości delegata na KZD


Wątpliwości delegata na KZD


 Z dużym zainteresowaniem przeczytałem o przemyśleniach Grzegorza Trojanowskiego – członka KŁ „Weteran” w Szczecinie. Z zawodu prawnika. W poprzedniej kadencji pełniącego funkcję prezesa OSŁ w Gorzowie Wlkp.” I na nowo „powołanego także w tej kadencji. Jest również delegatem na Krajowy Zjazd Delegatów PZŁ”.

Po części podzielam wątpliwości autora, chociaż trochę inaczej do niektórych z nich dochodzę. I w tym właśnie miejscu, a więc na samym początku mojego niezbyt krótkiego wywodu, zauważyć bym chciał rzecz następującą:

Autor tekstu w sposób wręcz autorytatywny stawia tezę:

Bezsprzecznie zatem członek NRŁ musi być jednocześnie delegatem na OZD PZŁ.

Problem jednak polega na tym, że nie przedstawił ku temu silnych argumentów. Ot pohasał sobie tylko po – co prawda – wciąż obowiązującym statucie PZŁ, ale słowem przy tym się nie zająknął, że statut ten w obecnym „stanie” jest mocno nadwątlonym aktem normatywnym PZŁ i na dobrą sprawę nie wiadomo do końca, który zapis obowiązuje, a który już nie. Aby nie być gołosłownym, niedowiarkom proponuję przypomnieć sobie brzmienie chociażby tych oto statutowych zapisów: § 105 pkt 4, § 106 pkt 2, § 108 pkt 14 ppkt a, f, § 126, § 127, § 128, § 129, § 130, § 131 i wiele jeszcze innych. One niby są zawarte w statucie, ale z przyczyn oczywistych nie mają już żadnej mocy sprawczej. One niby są, ale… już ich nie ma. Podobnie jest z częścią tych zapisów statutu PZŁ, na które powołuje się przemiły autor tekstu. Grzegorz Trojanowski bezkrytycznie podszedł do przynajmniej kilku z nich, kompletnie przy tym zapominając, że aby ocenić wartość tego czy innego zapisu statutu, należy najpierw skonfrontować go z zapisami ustawy Prawo łowieckie, a także ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, a w tej drugiej, owszem, mamy ten oto zapis:

Art. 9. 1. Statut Polskiego Związku Łowieckiego obowiązujący w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy zachowuje moc do dnia zatwierdzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska nowego statutu Polskiego Związku Łowieckiego”,

ale także taki oto:

Art. 9.
[…]
18. Uchwały organów Polskiego Związku Łowieckiego oraz organów kół łowieckich podjęte przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy zachowują swą ważność w zakresie, w jakim nie są sprzeczne z przepisami prawa
”.

Chyba nie chce mi powiedzieć autor, że wskazane przeze mnie przykładowe zapisy statutu PZŁ NIE SĄ sprzeczne z przepisami prawa?


Pisze Grzegorz Trojanowski:

„Zgodnie z treścią § 106 pkt 1 Statutu PZŁ w skład Naczelnej Rady Łowieckiej wchodzą członkowie – po jednym z każdego okręgu – wybrani przez okręgowe zjazdy delegatów. Przepis § 124 pkt 3 lit. c określa, że wybór członka do NRŁ oraz w ustalonej kolejności jego zastępców następuje spośród delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów. Nie oceniając słuszności przyjętego rozwiązania, należy zaznaczyć, że ta regulacja ma charakter stanowczy i nie budzi żadnych wątpliwości natury interpretacyjnej. Obecna NRŁ w przyjętym projekcie nowego Statutu PZŁ w § 99 pkt 6 lit. c kwestię wyboru członka NRŁ przez OZD uregulowała w sposób w zasadzie tożsamy. Bezsprzecznie zatem członek NRŁ musi być jednocześnie delegatem na OZD PZŁ”.


Wolałbym, aby na przedmiotową okoliczność w pierwszym rzędzie posługiwać się zapisami ustawy Prawo łowieckie. To przede wszystkim z jej art. 32a ust. 4 wypływa skład Naczelnej Rady Łowieckiej, a nie ze „zdezelowanego” § 106 statutu PZŁ. Podobnie, bardzo krytycznie należałoby podejść do § 124 pkt 3 lit. c statutu. Na jego temat, małe co nieco, napisałem już kilka miesięcy temu TU i TU), ale pan Grzegorz widocznie nie zdążył się z moimi tezami zapoznać, bo i zapewne po co :-)? Zatem przytaczam panu Delegatowi na KZD końcowy fragment mojego wówczas skromnego w sprawie wystąpienia:


§ 124 pkt 3 lit. „c” statutu, pomijając jego dwuznaczność ze względu na przedziwną konstrukcję gramatyczną, wpasowywał się w pewną rzeczywistość, opisywaną wyłącznie statutem PZŁ. Z chwilą, kiedy materia wyboru członków Naczelnej Rady Łowieckiej znalazła swoje odzwierciedlenie w zapisach ustawy (z dniem 1 kwietnia 2018 r.), jego – powiedziałbym – swego rodzaju niekompatybilność z ustawą aż bije po oczach. Dotyczył sytuacji, kiedy okręgowy zjazd delegatów wybierał „członka do Naczelnej Rady Łowieckiej” (razy 49 zjazdów), a Krajowy Zjazd Delegatów dokonywał później jeszcze „wyboru 10 członków Naczelnej Rady Łowieckiej spośród delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów”. Nietrudno tu zauważyć, że członkiem NRŁ bywało się wówczas dopiero od dnia obrad KZD, a nie wcześniej, jak ma to miejsce teraz, czyli po nowelizacji ustawy Prawo łowieckie ustawą z dnia 22 marca 2018 r.

Dodatkowej beznadziejności, jeśli chodzi o merytoryczną wartość (a w zasadzie jej brak) i jednocześnie ważność prawną, nadaje zapisowi § 124 pkt 3 lit. „c” statutu ta jego część, która rzekomo upoważnia okręgowy zjazd delegatów do wyboru „zastępców członka do Naczelnej Rady Łowieckiej”. Ustawa z dnia 22 marca 2018 r. przewiduje katalog „zastępców” jedynie w stosunku do Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego i okręgowych rzeczników dyscyplinarnych. Regulując w ustawie nowelizującej kwestię wyboru członków Naczelnej Rady Łowieckiej (art. 9 ust. 11 pkt 2), ustawodawca nawet jednym słowem nie wspomina o wyborze ich „zastępców”.

Reasumując:

§ 124 pkt 3 lit. „c” statutu powinien już z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, zostać powszechnie uznany za taki, który utracił moc z wielu względów, dających się sprowadzić do wspólnego mianownika, w postaci niezgodności z zasadami poprawnej legislacji, wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP. 



Jeżeli zaś chodzi o ten fragment wystąpienia Grzegorza Trojanowskiego:

„Ponadto należy zwrócić uwagę na kolejne naruszenia w zakresie procedury i obowiązków związanych ze zwołaniem KZD przez obecną NRŁ. Przepis § 103 ust. 3 Statutu PZŁ określa, że delegaci na Krajowy Zjazd Delegatów powinni otrzymać na 30 dni przed terminem zjazdu zawiadomienie o zjeździe, wraz z projektem proponowanego porządku obrad. Natomiast § 108 pkt 1 Statutu PZŁ stanowi, że do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy zwoływanie Krajowego Zjazdu Delegatów oraz przedkładanie projektu regulaminu zjazdu, porządku obrad i projektów uchwał. Kategoryczna redakcja przepisu § 108 pkt 1 Statutu określa obowiązek NRŁ przedłożenia delegatom na zjazd projektu porządku obrad wraz z projektami proponowanych uchwał. Oświadczam, że do dziś nie otrzymałem od obecnej NRŁ projektu uchwały KZD w postaci projektu Statutu PZŁ. Przesłano mi ów projekt drogą elektroniczną 30 stycznia 2019 r., zatem bez zachowania terminu wynikającego z przepisu § 103 ust. 3 Statutu PZŁ. Projekt ten otrzymałem nadto nie z NRŁ, lecz z ZO PZŁ w Gorzowie Wlkp.”,

trudno nie zgodzić się z zarzutami autora. Podzielam je tu w całej rozciągłości. Także wtedy, gdy kończy:

„Taki stan rzeczy nie pozwala na rzetelne procedowanie nad projektem Statutu PZŁ. W rzeczywistości jako delegaci na KZD zostaliśmy ubezwłasnowolnieni i nie mamy możliwości wywarcia rzeczywistego wpływu na treść proponowanego statutu. To, że ten projekt jest obarczony szeregiem wad, dostrzega się już chociażby po powierzchownym zapoznaniu się z jego treścią. Najistotniejszy jego mankament stanowi jednak to, że nie poddano go jakimkolwiek konsultacjom. Zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze to wina terminarza, który wynika z ubiegłorocznej nowelizacji Prawa łowieckiego. Niemniej ma to być akt możliwie najlepszy, możliwie najbardziej uwzględniający interesy szerokiej rzeszy polskich myśliwych. Niestety tak nie jest.

Podnosiłem już wyżej, że nie da się rzetelnie procedować przepisów statutu w warunkach zwołanego KZD. Nie wyobrażam sobie, bym mógł przekazać swoje wątpliwości pozostałym delegatom w trakcie pięciominutowego wystąpienia, przewidzianego w proponowanym regulaminie zjazdu. Uważam też za nierealne przeprowadzenie analizy spójności wewnętrznej tego aktu po wniesieniu np. kilkudziesięciu poprawek. Należy przy tym pamiętać, że uchwalany Statut PZŁ winien w pełni uwzględniać uregulowania ustawowe. Czy taka rzeczowa i dogłębna analiza jest możliwa w trakcie zjazdu? Moim zdaniem to niewykonalne.

Z powyższych powodów sądzę, że jedyną możliwą do podjęcia przez KZD decyzją jest nieuchwalenie statutu w żadnej formie, i postuluję o odrzucenie w całości projektu Statutu PZŁ przez KZD.
 
 




SUPLEMENT

W swoich rozważaniach, jak by tu zdyskontować fakt, że

Przynajmniej dwóch jej członków zostało członkami NRŁ, mimo że nie są oni delegatami na poszczególne OZD,

co według pana Grzegorza jest rzeczą niewybaczalną (ale przynajmniej moim zdaniem, gość myli się :-), zapędził się pan Trojanowski, co niemiara. Mało nóg (czytaj: klawiatury :-) sobie nie połamał. Nie zauważył jednak bardzo prostego rozwiązania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeśli pan Grzegorz naprawdę, tzn. w istocie rzeczy, miał rację, na jutrzejszym (już dzisiejszym :-) Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ, ta „najwyższa władza PZŁ” podjęła „jedynie słuszną” :-) uchwałę, w oparciu o następujący, wciąż obowiązującego statutu PZŁ, bardzo wymowny zapis:

㤠105
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[…]
9) uchylanie sprzecznych z prawem bądź Statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów”.


Prawda, jakie to proste :-)?

Dopiero po takim rozwiązaniu problemu, Minister Środowiska miałby bardzo duże pole do popisu.

Szczerze? Uważam, że KZD nawet się nie zająknie na ten temat. I słusznie, bowiem problem leży w całkiem innym miejscu, o którym panu Grzegorzowi zapewne nawet nie śni się. Z pewnego względu, całkowicie odwrotnego, należałoby unieważnić… prawie wszystkie uchwały okręgowych zjazdów delegatów. Na takie rozwiązanie nie zdecyduje się nawet… Krótko: NIKT!!!

Panu Grzegorzowi Trojanowskiemu życzę na jutro większej, i bardziej rozsądnej, weny twórczej.
Pozdrawiam przy okazji go bardzo serdecznie.
 

wtorek, 12 lutego 2019

Propagandowa tuba PZŁ nadaje...


Aktualności z PZŁ:

"12/02/2019 link
Łowiec Polski rozsyła email informujący o Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ, nazywając się patronem prasowym Zjazdu. Ciekawe, czy tak jak na wszystkich poprzednich zjazdach, przedstawiciele innych mediów nie zostaną wpuszczeni na salę obrad. Jak można przeczytać w stopce, email nie jest przeznaczony dla wszystkich, bo może zawierać poufne lub uprzywilejowane informacje i nie wolno go rozpowszechniać, co jednak czynimy".



„From: Tomasz Żyrek […]
[…]
Subject: Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego

Szanowni Państwo,

Uprzejmie informuję, że w dniu 16 lutego br. […] odbędzie się XXIV Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego z udziałem około 450 gości i delegatów, który przyjmie nowy Statut Zrzeszenia. Wśród zaproszonych gości na obrady Zjazdu są przedstawiciele rządu RP, ministerstw i przedstawiciele parlamentu RP oraz naukowcy i reprezentanci środowisk związanych z rolnictwem, ochroną przyrody i zwierząt.

Polski Związek Łowiecki, który istnieje od roku 1923 i liczy obecnie ponad 120.000 członków jest organizacją społeczną działającą na mocy ustawy Prawo łowieckie.
Celem naszego Zrzeszenia jest nie tylko gospodarowanie i ochrona populacji zwierząt łownych ale również szeroko rozumiana ochrona przyrody, dbanie o tradycje, kulturę i etykę łowiecka.

Zwracając się z prośbą o przekaz informacyjny z naszego Zjazdu, pozostaję z wyrazami szacunku, Redakcja „Łowiec Polski” – Patron prasowy XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ”



Uwaga: pogrubienie czcionki i podkreślenie, nie występuje w oryginale



Z całą pewnością zastanawia przede wszystkim to, skąd u propagandowej tuby pewność, że KZD „przyjmie nowy Statut Zrzeszenia”. To już postanowione, jeszcze zanim dojdzie do obrad :-)? Nawiasem mówiąc, KZD uchwala (lub nie) statut, ale to już drobiazg w porównaniu z całością.

Następna sprawa – propagandowa tuba kolejny raz wprowadza w błąd, jeśli chodzi o okres istnienia Polskiego Związku Łowieckiego. Zrzeszenie Polski Związek Łowiecki istnieje od przełomu lat 1952/53. Stowarzyszenie o tej samej nazwie zostało zlikwidowane dekretem Bieruta, równolegle z powołaniem do życia Zrzeszenia.

Kolejna sprawa – propagandowa tuba wprowadza w błąd także w tym miejscu, w którym bajdurzy o tym, że PZŁ jest organizacją społeczną. Uważam wręcz, że jest to permanentnie powtarzane wierutne kłamstwo.

Ostatnia rzecz w tym zapchlonym mailu (zapchlonym, bo propagandowym i jednocześnie w zbyt dużej części kłamliwym), która mnie jako członka PZŁ interesuje – który organ i jaką uchwałą podjął decyzję o tym, że „Patronem prasowym XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ” jest „Redakcja Łowiec Polski” i co słychać w zamiarze dopuszczenia do obsługi prasowej Zjazdu przedstawicieli innych mediów?

Ups, zapomniałbym…

Domyślam się, że na obrady Zjazdu zaplanowanych jest zaledwie kilka godzin czasu. Jak PZŁ wyobraża sobie w warunkach, kiedy prawdopodobnie przemawiać będą „przedstawiciele rządu RP, ministerstw i przedstawiciele parlamentu RP oraz naukowcy i reprezentanci środowisk związanych z rolnictwem, ochroną przyrody i zwierząt”, merytoryczne pochylenie się delegatów nad tym, co najważniejsze, czyli nad zapisami projektu statutu?
 

poniedziałek, 4 lutego 2019

Projekt statutu NRŁ jest do bani (część 2)


Projekt statutu NRŁ jest do bani

Wyjdźmy z tego niesprzyjającego maluczkim środowiska, będącego – o, jak to pięknie brzmi w ustawie – „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”. Sprawdźmy, jakie rozwiązania Naczelna Rada Łowiecka przygotowała w stosunku do najwyższych poziomów życia związkowego:

§ 83.
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
8) rozpatrywanie innych spraw wniesionych pod obrady przez Naczelną Radę Łowiecką”.


Wśród kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów ginie co prawda „uchylanie lub unieważnianie sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów” (nie zauważam, jaki organ przejął tę kompetencję), ale w zamian pojawia się tajemniczy pkt 8. Wśród zadań NRŁ, wyszczególnionych w § 84 , nie znajdujemy takiego, które korelowałoby z zapisem § 83 pkt 8. „Rozpatrywanie innych spraw wniesionych pod obrady przez Naczelną Radę Łowiecką” wypada uznać za kompetencję nieostrą, nie wiadomo co za sobą niosącą i z tego względu nie powinna ona w ogóle się tu znaleźć. Zresztą określenie „inne sprawy” stanowczo zbyt często pojawia się w projekcie statutu. No ale cóż – podobno „przykład idzie z góry” (czytaj: z ustawy :-).

W sumie w oczy rzuca się kolejne okrojenie kompetencji KZD, w porównaniu z całym okresem funkcjonowania Zrzeszenia. To już lat 66. Co pewien okres było tylko coraz gorzej. Może czas zatem nastał na… całkowite wyeliminowanie krajowych zjazdów? Po co one pospólstwu :-). Niepotrzebnie tylko generują koszty :-), a korzyści z nich jakby kot napłakał. 



Naczelna Rada Łowiecka! O, to jest to, czego polskim myśliwym teraz najbardziej potrzeba :-) Zwłaszcza w sytuacji, kiedy działa ona pod kierunkiem nadziei wszystkich pokrzywdzonych. Przez sądy łowieckie, Łowczego Krajowego, łowczych okręgowych i zarządy kół. Prezes Rafał Malec! On najlepiej wie, jakie kompetencje Naczelnej Radzie Łowieckiej są najbardziej niezbędne, aby mogła prowadzić Związek ku słońcu.

„Rozdział XIII
Naczelna Rada Łowiecka
§ 84.
1. W ramach nadzoru Naczelna Rada Łowiecka ma prawo do kontroli, sprawdzania na bieżąco funkcjonowania Zarządu Głównego, oceniania i wnioskowania, co obejmuje środki oddziaływania
merytorycznego oraz środki nadzoru personalnego.
[…]
3. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące Zarządu Głównego Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołowi nadzorczo-kontrolnemu powołanemu na wniosek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej.
4. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[…]
10) opiniowanie kandydatów na członków Zarządu Głównego;
11) składanie wniosków do ministra właściwego ds. środowiska o odwołanie łowczego krajowego wraz z uzasadnieniem;
12) składnie wniosków do Zarządu Głównego o odwołanie łowczych okręgowych;
[…]
17) ustalanie szczegółowych kryteriów i zasad oceny kół łowieckich w postępowaniach o wydzierżawienie obwodów łowieckich oraz ustalanie zasad postępowania przy składaniu wniosków o wydzierżawienie obwodów łowieckich z uwzględnieniem § 102;
[...]
20) rozpatrywanie rocznych sprawozdań z działalności organów Zrzeszenia, o których
mowa w art. 32a ust. 1 pkt 3‐6 ustawy;
[…]
32) ustalanie zasad odbywania obowiązkowych szkoleń osób pełniących funkcje w kołach, jak i
pracowników Zrzeszenia;”.


Wszystkie wskazane wyżej kompetencje wzbudzają duże wątpliwości pod względem zgodności z prawem, dlatego należałoby każdą po kolei szczegółowo przeanalizować. I tak…

Analiza zapisu § 84 ust. 1 potwierdza, że członkowie NRŁ mają problem ze zrozumieniem art. 32a ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo łowieckie, w którym ustawodawca wyraźnie zapisał, że zadaniem Naczelnej Rady łowieckiej jest nadzór nad działalnością Zarządu Głównego, a nie poszczególnych osób, wchodzących w jego skład.

Pomysł „powierzenia” (patrz: § 84 ust. 3) „czynności z zakresu nadzoru” jakiemuś tam „zespołowi nadzorczo-kontrolnemu”, w dodatku „powołanemu na wniosek Prezydium NRŁ”, które to Prezydium ani nie jest organem ustawowym, ani nie posiada jakichkolwiek kompetencji nadzorczych w stosunku do kogokolwiek, wydaje się być koncepcją iście… księżycową, więc zostawmy ją fanom twórczości pisarzy science fiction.

Dalszą analizę zadań Naczelnej Rady Łowieckiej, ujętych w projekcie statutu, poprzedźmy przytoczeniem następującego zapisu ustawy Prawo łowieckie:

Art. 32a
[...]
5. W skład Zarządu Głównego wchodzą:
1) Łowczy Krajowy – powoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska spośród trzech kandydatów przedstawionych przez Naczelną Radę Łowiecką i odwoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Łowieckiej;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez ministra właściwego do spraw środowiska na wniosek Łowczego Krajowego.
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego
”.

Zauważam, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, ustawodawca bardzo wyraźnie uregulował zasady i warunki powoływania i odwoływania:

a) Łowczego Krajowego,
b) członków Zarządu Głównego,
c) łowczych okręgowych,
d) członków zarządów okręgowych.

Uzurpowanie sobie zadań (czytaj: kompetencji) z materii już uregulowanej ustawą, nie przynosi chwały twórcom zapisów projektu statutu.



Na temat kwestii zawartej w § 84 pkt 17 (ocena kół), wypowiadam się przy okazji analizy zapisu § 102.

Kompetencja zawarta w § 84 pkt 20 projektu, w części dotyczącej „rozpatrywania rocznych sprawozdań” sądów łowieckich, kłóci się z regulacjami rozdziału 6a ustawy Prawo łowieckie. Ustawodawca nie zamieścił wśród nich delegacji dla organów PZŁ do wprowadzenia tego rodzaju powinności dla sądów łowieckich. Jestem w stanie zrozumieć obowiązek składania przez nie sprawozdań statystycznych, w ramach jakiegoś tam programu badań statystycznych statystyki publicznej, ale tak po prostu sprawozdania w ramach tłumaczenia się ze swojej działalności przed Naczelną Radą Łowiecką? Hm… Niepojęte to.

Art. 173 Konstytucji RP, chociaż w stosunku do sądów powszechnych i Trybunałów, gwarantuje ich odrębność i niezależność od innych władz. Wypada uszanować odpowiednie przymioty także w stosunku do sądów łowieckich.

Zapis § 84 pkt 32 projektu statutu: „ustalanie zasad odbywania obowiązkowych szkoleń osób pełniących funkcje w kołach”. Hm… Przypominam – Polski Związek Łowiecki zrzesza hobbystów. Tak trudno to zrozumieć? Umówmy się, że najpierw „wyszkolą się” członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej, chociażby z zasad tworzenia zapisów aktów normatywnych PZŁ, a dopiero potem będziemy myśleli o szkoleniu „osób pełniących funkcje w kołach”. Rozumiem umożliwianie takich szkoleń, zachęcanie do nich, odpowiednie motywowanie, ale wprowadzanie „na siłę”? Tak po prostu nie można…



Nie sam prezes ma najwięcej do powiedzenia w Naczelnej Radzie Łowieckiej. Mamy jeszcze Prezydium NRŁ :-).

§ 87.
1. Do kompetencji Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]
4) ustalanie zasad wypłacania rekompensat z tytułu ponoszonych kosztów
związanych z pełnioną funkcją przez sędziów i rzeczników dyscyplinarnych,
wysokości rekompensat dla sędziów Głównego Sądu Łowieckiego
i rzeczników Zespołu Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego oraz
innych nieetatowych członków Zrzeszenia;
5) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego i zasad wynagradzania pracowników Zrzeszenia”.


Otóż moje poważne wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy aby na pewno wyłącznie prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, powinien decydować o tak poważnych sprawach, jak wynagrodzenia i wysokości rekompensat dla całej wierchuszki PZŁ, a w dodatku także dla „pracowników Zrzeszenia". Dlaczego o tych niezmiernie istotnych kwestiach nie miałaby się wypowiadać cała Naczelna Rada Łowiecka? Jaki dar niebios posiada jedynie prezes, do spółki ze swoimi zastępcami, że tylko on i oni, a nie daj boże Naczelna Rada Łowiecka w komplecie, są w stanie podołać tej „strasznej” dziejowej odpowiedzialności?

Poza tym, tak zastanawiam się tylko, jak należy rozumieć fakt dorzucenia w pkt 4, w porównaniu ze statutem wciąż obowiązującym, zapisu o ustalaniu wysokości rekompensat … „innych nieetatowych członków Zrzeszenia”? W jakiż to nowy sposób, odbiegający od zasad prawnych, a także od z nimi związanych dotychczasowych praktyk (jakich?), de facto wynagradzanymi mają być przykładowo członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej? W szczególności jej prezes i wiceprezesi? W dodatku ci ostatni mają ustalać rekompensaty ... sami sobie :-)? George Orwell by tego lepiej nie wymyślił…

Jeszcze raz chciałbym uwagę zwrócić na ten aspekt sprawy, tak bardzo pomijany przez autorów zapisów projektu statutu. Otóż statutowe Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, nie posiada statusu organu PZŁ; nie jest tworem ustawowym. Dlaczego więc miałoby utrzymać dotychczasowe, rozbuchane kompetencje, a nawet uzyskać je w formie jeszcze bardziej rozszerzonej? O co tu chodzi?

Czy członkowie NRŁ, w liczbie 49 – 1, godząc się na te wszystkie przedziwne regulacje, zdają sobie sprawę z tego, w jakim kierunku zmierzają?



No i doszliśmy w końcu do Zarządu Głównego. Organu będącego przez ostatnie ponad dwudziestolecie ostoją niewątpliwie największej persony Polskiego Związku Łowieckiego.

§ 88.
3. Do zakresu działania Zarządu Głównego należy:
3) powoływanie łowczych okręgowych spośród trzech kandydatów przedstawianych przez okręgowe zjazdy delegatów”.

I znowu to samo. W ustawie Prawo łowieckie, w jej art. 32a ust. 6, wyraźnie stwierdza się, kto powołuje i odwołuje łowczych okręgowych. Gdyby jakaś dodatkowa zasada miałaby przy tej okazji obowiązywać, byłoby to zapisane. Nie jest. Jeszcze raz powtórzę – wypada wiedzieć, że nie godzi się :-) statutem PZŁ poprawiać ustawy. Ten wycinek wiedzy należy do elementarza stanowienia aktów normatywnych PZŁ. Wielka szkoda, że członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej o tym nie wiedzą.

Spójrzmy jeszcze na wyświechtane uprawnienie Zarządu Głównego, stanowiące w istocie rzeczy pomieszanie obowiązku z nieograniczonymi możliwościami, biegnącymi w kompletnie nieznanym kierunku:

§ 88.
25) wykonywanie innych zadań zleconych przez Naczelną Radę Łowiecką, a także podejmowanie
decyzji w sprawach niezastrzeżonych do kompetencji innych organów Zrzeszenia”.

Co to znowu za sformułowanie-wytrych, a jednocześnie kolejna pozostałość po minionych statutach PZŁ, nadająca Naczelnej Radzie Łowieckiej wręcz nieograniczone uprawnienia w stosunku do Zarządu Głównego? Czy tak trudno rozstać się z zapisami z czasów, które już dawno za nami?
 



Dochodzimy do rozdziału XVI („Okręgowy zjazd delegatów”). Nietrudno tu zauważyć, że NRŁ, chyba niejako w rozpaczy po ustawowej likwidacji okręgowych rad łowieckich, proponuje stworzyć struktury okręgowe: okręgowe rady łowieckie-bis, tyle że w postaci okręgowych zjazdów delegatów. Szkoda tylko, że jednocześnie uwadze członków NRŁ uszedł fakt, że okręgowe zjazdy delegatów, jako jedyne organy PZŁ, wymykają się w zapisach projektu statutu spod jakiejkolwiek kontroli. Nawet domyślam się dlaczego. No i otrzymujemy sytuację, w ramach której na Berdyczów możemy wysłać zapytanie:

Jaki organ PZŁ lub administracji rządowej uchyla lub unieważnia sprzeczne z prawem bądź statutem uchwały okręgowych zjazdów delegatów?



Wśród wielu kompetencji z kolei zarządów okręgowych, o których mowa w § 100 ust. 2 i dalej, można zauważyć pokłosie kilku innych wadliwych zapisów statutu. Zatrzymam się jednak przy zapisie § 102, który wyjątkowo „bije po oczach”.

§ 102.
1. Najpóźniej w roku poprzedzającym złożenie wniosku o wydzierżawienie obwodu łowieckiego zarząd okręgowy występuje do wydzierżawiającego o dokonanie oceny działalności koła, zwanej dalej "oceną”. Koło, w terminie14 dni od otrzymania oceny może się do niej ustosunkować.
2. Wydzierżawiający w celu dokonania oceny powołuje komisję w skład której wchodzą: dwóch przedstawicieli wydzierżawiającego, przedstawiciel właściwej izby rolniczej, przedstawiciel zarządu okręgowego oraz przedstawiciel koła. Komisji przewodniczy przedstawiciel wydzierżawiającego.
3.Ocenę przeprowadza się na podstawie szczegółowych kryteriów i zasad uchwalonych przez Naczelną Radę Łowiecką.
4. W przypadku uzyskania pozytywnej oceny wydzierżawiającego zarząd okręgowy zobowiązany jest wystąpić z wnioskiem wydzierżawienie danego obwodu łowieckiego dotychczasowemu dzierżawcy”.


Oj, niedobrze to wygląda, niedooobrze. Wręcz paskudnie :-(

Podejrzewam, że ten § 102 jest niezgodny z ustawą Prawo łowieckie, a także z zasadami poprawnej legislacji, wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP.

Trochę śmieszne to, ale niewykluczone, że prawdziwe :-(

W art. 23 – 31 ustawy Prawo łowieckie ustawodawca uregulował sprawy dotyczące obwodów łowieckich. Znaleźć wśród nich można upoważnienie do pewnych działań dla ministra właściwego do spraw środowiska (np. w art. 26a ust. 4), sejmiku województwa i marszałka województwa (np. w art. 27). Art. 28 i 29 dotyczą już wprost kwestii wydzierżawiania obwodów. W art. 29 i 29a mowa jest m.in. o „wniosku Polskiego Związku Łowieckiego, po zasięgnięciu opinii wójta (burmistrza, prezydenta miasta) oraz właściwej izby rolniczej”. Nie ma wśród art. 23 – 31 upoważnienia dla organów PZŁ do tworzenia mocą jego aktów normatywnych zapisów dotyczących „występowania do wydzierżawiającego o dokonanie oceny działalności koła”. Nie ma w nich także upoważnienia dla tychże organów do ustanawiania obowiązków... wydzierżawiającego (czyli obowiązków dyrektora regionalnej dyrekcji Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe czy starosty). Powtórzę. Tym razem jednak w nieco szerszej wersji :

Wypada wiedzieć, że nawet ułomności zapisów ustawy nie można poprawiać zapisami statutu PZŁ. Od tego jest Sejm i Senat oraz Prezydent RP, aby naprawiać kalekie prawo.

Dodam, że w art. 32 ust. 4 ustawy Prawo łowieckie, rozpoczynającego się od słów:

Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:...”

nie ma zdania na temat bździn, jakie ujęto w przedmiotowym § 102 projektu statutu. Cały ten nieszczęsny § 102 jest moim skromnym zdaniem straszny, a zarazem kompromitujący dla członków Naczelnej Rady Łowieckiej. I nie ma znaczenia – sami to wymyślili, czy narzucił im to ktoś z gabinetu Ministra Środowiska.

Dziękuję za uwagę.
 



      

niedziela, 3 lutego 2019

Projekt statutu NRŁ jest do bani

Na temat projektu statutu PZŁ, przyjętego dnia 25 stycznia 2019 r. przez Naczelną Radę Łowiecką, wyraziłem wcześniej myśl mniej więcej taką:

Nie potrzeba nam statutu gorszego od tego, który co prawda z wieloma paskudztwami, ale wciąż obowiązuje i obowiązywać będzie nadal, do czasu, kiedy minister zatwierdzi statut uchwalony przez KRAJOWY ZJAZD DELEGATÓW.

Teraz dodam:

Ten projekt jest wprost skandaliczny i jako taki zasługuje wyłącznie na potępienie. Czekamy na nowy statut już lat przynajmniej pięć, możemy zaczekać jeszcze dłużej. Dajmy władzom Zrzeszenia jeszcze pół roku (a może i cały rok) na TRANSPARENTNE opracowanie projektu, w ramach którego dojdzie do AUTENTYCZNYCH konsultacji społecznych, w tym ze wszystkimi myśliwymi, którzy będą chcieli (i potrafili) zaproponować rozsądne, a przede wszystkim korelujące z zapisami prawa powszechnie obowiązującego rozwiązania. Miejmy nadzieję, że te potem przyjęte, będą w stanie spełnić oczekiwania szerokiej rzeszy członków Polskiego Związku Łowieckiego.



Moje skromne uwagi na temat zapisów znalezionych w projekcie, postaram się skrócić maksymalnie. Dla ułatwienia czytającym zrozumienia moich uwag, będę posiłkował się cytatami z projektu. I tak…

„Rozdział III
Obowiązki członków Zrzeszenia
§ 9.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […]
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
[...]
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw środowiska”.


Już na samym wstępie zapytam:

Co to jest i „czym to się je”?

Wyszczególnione w § 9 obowiązki członków Zrzeszenia, zdają się wyraźnie wykraczać nie tylko poza zadania Polskiego Związku Łowieckiego, wyszczególnione w art. 34 ustawy Prawo łowieckie, ale też, a może przede wszystkim, nie za bardzo korelują z zapisami Konstytucji RP, gdzie czytamy m.in:

Art. 5
Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 74
1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.

„Art. 86
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowanie przez siebie jego pogorszenie […]
”.

Jakim zatem prawem próbuje się nakładać na polskich myśliwych cudaczne obowiązki w typie takim, że mają oni chronić, brać udział, uczestniczyć, promować, zachowywać, kultywować, rozpowszechniać, dbać o i w ogóle głównie być tylko „chłopcami na posyłki”?

Bardzo podobnie rzecz się przedstawia także z obowiązkami członków kół łowieckich, wymienionymi w § 30:

„3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła i Zrzeszenia;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw środowiska;”.


Wróćmy na chwilę jeszcze do obowiązków członka Zrzeszenia.

§ 9.
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”.


Katastrofa!

W sumie, zapisy te są nie do zaakceptowania. Polski Związek Łowiecki zrzesza hobbystów, którzy z własnych środków pokrywają koszty zakupu broni, amunicji, akcesoriów myśliwskich i paliwa. Opłacają oni podwójnie składki członkowskie, łożąc w ten sposób na przeróżne pezetełowskie synekury kilkadziesiąt milionów złotych w skali każdego roku. Członkostwo w Zrzeszeniu i kole łowieckim nie stanowi nawiązania stosunku pracy w rozumieniu Kodeksu Pracy. Z całą pewnością nie tworzy też podległości służbowej, jaka występuje w służbach mundurowych. Jak w takich warunkach można tworzyć zapisy statutu, sprowadzające członków PZŁ i kół łowieckich do roli bezwolnej masy składkowej, wykonującej polecenia swoich panów, wie chyba tylko św. Hubert – biskup z Liege, bo mnie to trudno pojąć.

Co prawda w ustawie Prawo łowieckie „od zawsze” widnieje (z drobnymi retuszami na przestrzeni dziesięcioleci) zapis:

Art. 34. Do zadań Polskiego Związku Łowieckiego należy:
[…]
12) realizacja innych zadań zleconych przez ministra właściwego do spraw środowiska
”,

ale bynajmniej nie musi on oznaczać, że zasada ta, o rodowodzie tym samym co i rodowód Zrzeszenia (przypomnę: komuszym!), może niejako beztrosko być przenoszona na relacje Zrzeszenie (koło łowieckie) – szeregowy członek PZŁ. Z powodów, które wskazałem w akapicie wyżej.

Nawiasem tylko mówiąc, rozsądny minister właściwy do spraw środowiska, a tylko z takimi mamy do czynienia w ciągu ostatniego prawie już 30-lecia :-), nie będzie zlecał Zrzeszeniu zadań niemożliwych do wykonania, a i nie mających głębszych podstaw w zapisach ustawy.



Interesującą, wręcz nowatorską regulację znajdujemy w zapisie dotyczącym praw:

§ 29.
Członek koła ma prawo:
5) polować indywidualnie i zbiorowo na wszystkie gatunki zwierzyny określone w rocznym planie łowieckim, z uwzględnieniem samców zwierzyny płowej, stosownie do posiadanych uprawnień, na zasadach określonych prawem łowieckim oraz uchwałami organów Zrzeszenia i koła;”.


Z jednej strony widać tu wyraźne wyjście naprzeciw oczekiwaniom wielu myśliwych (urawniłowka w „odstrzałach”), ale z drugiej – powielany jest stary, wieloletni błąd, który znowu będzie skutkował wypaczeniami. Zapis ten, w części dotyczącej „ZASAD określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”, uważam za niezgodny z ustawą Prawo łowieckie – m. in. z jej art. 8 ust. 2:

Art. 8
2. Gospodarka łowiecka jest prowadzona na ZASADACH określonych w ustawie, w oparciu o roczne plany łowieckie i wieloletnie łowieckie plany hodowlane
”.

Przecież powyższy zapis – powtarzam: ustawowy – jest prosty jak drut, jasny niczym słońce na bezchmurnym niebie. Spójrzmy dodatkowo na niżej zacytowany zapis:

Art. 4. 1. Gospodarka łowiecka jest to działalność w zakresie ochrony, hodowli i pozyskiwania zwierzyny”.

Stawiam pytanie:

Widzi może ktoś w zapisie art. 8 ust. 2 ustawy chociażby wzmiankę o „ZASADACH określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”??? A może w innych miejscach ustawy nadane są delegacje dla organów Zrzeszenia i kół do określania przedmiotowych ZASAD?

To właśnie podobny statutowy zapis (§ 40 pkt 5), niezgodny z ustawą, od lat do dziś dnia daje ciche przyzwolenie wielu dewiantom w kołach do podsuwania pod nos członkom na walnych zgromadzeniach różnego rodzaju chorych pomysłów (ba – ci dewianci czasem nawet sami ustalają takie ZASADY w ramach działalności w ZK). Jakich? Proszę bardzo – pierwsze z brzegu przykłady:

1) okresowe (a nawet stałe) zakazywanie polowań w wybranych częściach obwodu łowieckiego (las, niedostępne dla pospólstwa rewiry, ale także nieogrodzone poletka żerowe etc);
2) skracanie okresów polowań;
3) ograniczanie dopuszczanych prawem sposobów polowania.

Znam i takie koła, w których uchwałami walnych zgromadzeń ingeruje się nawet w rodzaje używanej broni podczas polowań.


Reasumując:

ZASADY prowadzenia gospodarki łowieckiej, w tym ZASADY pozyskiwania zwierzyny (czytaj też: wykonywania polowania), określone się w ustawie, a szczegółowe warunki wykonywania polowania – w ministerialnym rozporządzeniu, wydanym na podstawie ustawowej delegacji. Koniec, kropka!

Czy to takie trudne do zrozumienia?



  To, że przez lata utrzymywano w statucie PZŁ różnego kalibru niedorzeczności, nie musi w najmniejszym stopniu oznaczać, że tak musi być i będzie wiecznie. Przypatrzmy się wspólnie zagadnieniu wykluczenia członka z koła, jakie proponuje nam NRŁ. Musimy rozpatrzyć rzecz w kilku aspektach. Pod lupę weźmiemy po kolei każdy z kilku ustępów, wchodzących w skład § 33.

I tak...

§ 33.
1. Wykluczenie członka z koła może nastąpić w przypadku:
1) potwierdzonego we właściwym postępowaniu nieprzestrzegania prawa łowieckiego, Statutu oraz uchwał organów koła;
2) nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków
nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia;
3) rażącego naruszania zasad etyki, tradycji łowieckiej, zasad współżycia
koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”.


Nieprzestrzeganie prawa łowieckiego, Statutu” i „rażące naruszanie zasad etyki, tradycji łowieckiej”, to przewinienia, dla których ustawodawca przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną („we właściwym postępowaniu”), o której mowa w rozdziale 6a ustawy Prawo łowieckie. Jedną z możliwych kar dyscyplinarnych jest wykluczenie z Polskiego Związku Łowieckiego, co oczywiście równoznaczne jest z utratą członkostwa w kole i słusznie jest to niejako podniesione w § 32 ust. 1 pkt 2 projektu statutu. Innymi słowy, ustawa daje możliwość oceny tego rodzaju przewinień sądom łowieckim, więc nie sposób zapisami statutu rozszerzyć to uprawnienie na wskazane organy kół.

Analiza drugiego przypadku: „nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia”, zasługuje na osobne potraktowanie, gdyż przedmiotowy opis nie jest jednoznaczny i może budzić sprzeczne wnioski. Wydaje się również, że może wręcz generować wypaczenia w ocenie sytuacji.

Idąc dalej, sformułowanie: „rażące naruszanie zasad współżycia koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”, zawiera określenia znowu bardzo nieostre, nie wiadomo czego dokładnie dotyczące, a jako takie, w ogóle nie powinny występować w statucie funkcjonującego w oparciu o zapisy ustawowe Zrzeszenia.



 Przejdźmy do następnych dwóch ustępów omawianego paragrafu.

§ 33.
[...]
2. Wykluczenia dokonuje zarząd koła.
3. W sprawie wykluczenia zainteresowanemu przysługuje prawo wniesienia
odwołania do walnego zgromadzenia”.


Zapisy te stanowią kompletne novum, nie mające precedensu w całej 66-letniej historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Nawet komuniści dawali szarym członkom koła bardziej cywilizowaną możliwość obrony w przypadku takiego wykluczania. To tylko jednak połowa nieszczęścia, jakie biorą na swoje sumienie członkowie NRŁ w przypadku, gdy takie rozwiązanie ostatecznie znajdzie się w statucie. Druga połowa jest znacznie poważniejsza. Otóż § 33 ut. 2 i 3 projektu statutu zdaje się zdradzać wyraźne symptomy niezgodności z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie. Przypomnijmy sobie jego brzmienie:

Art. 33. 6. W sprawach utraty członkostwa w kole łowieckim, nabycia lub utraty członkostwa w Polskim Związku Łowieckim po wyczerpaniu postępowania wewnątrzorganizacyjnego albo od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie dyscyplinarne stronom postępowania przysługuje, w terminie 14 dni od otrzymania rozstrzygnięcia kończącego postępowanie, odwołanie do sądu okręgowego, z zastrzeżeniem art. 42da ust. 3. Od orzeczenia sądu okręgowego kasacja nie przysługuje”.

Abstrahując od prawdopodobnej, pewnej niezgodności zacytowanego zapisu z Konstytucją RP (nie wpływa ona, ta domniemana niezgodność, na ocenę § 33 projektu statutu), wyraźnie wymaga zacytowany art. 33 ust. 6 ustawy „wyczerpania postępowania wewnątrzorganizacyjnego”, za które w najmniejszym stopniu nie może uchodzić postępowanie... zaledwie wewnątrzkołowe. Koło łowieckie bowiem, będąc „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”, a może przede wszystkim będąc osobą prawną, zrzeszoną w Polskim Związku Łowieckim, samo w sobie i na swoim tle, nie stanowi elementu wewnątrzorganizacyjnego Zrzeszenia. Za takowe uchodzić mogą organy Polskiego Związku Łowieckiego, a za „postępowanie wewnątrzorganizacyjne”, wyraźnie tylko postępowanie z udziałem tychże organów.

Końcowe dwa ustępy, omówionego tu paragrafu 33 projektu statutu, nie zdają się wpływać na ocenę całości problemu procedury wykluczania członka z koła.

Być może należałoby się jeszcze zastanowić chwilę, komu najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego. Nie podzielam przy okazji poglądu, zaprezentowanego w stosunku do odpowiedniego zapisu jeszcze w wersji pierwszej projektu statutu, czyli w wersji tzw. jenochowej, co do którego Redaktor Naczelny dziennika Łowiecki wypowiedział takie spostrzeżenie:

Od uchwał o wykluczeniu z koła [...] odwołanie w trybie wewnątrzorganizacyjnym nie przysługuje.

Otóż nie podzielam poglądu wyrażonego przez jednego z uczestników prac nad projektem statutu:

...w obecnym stanie prawnym w takich sprawach sąd działa jako organ odwoławczy w ramach postępowania, więc nie miało sensu tworzenie procedury trójinstancyjnej. Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Autorowi tego poglądu nie przeszkadza sytuacja, że w myśl ustawy, w postępowaniu dyscyplinarnym, postępowanie przed sądami łowieckimi jest dwuinstancyjne i dopiero po nim występuje możliwość złożenia odwołania do sądu powszechnego. Tak więc mamy tu do czynienia, jak to autor określa, z procedurą trójinstancyjną, a wzbrania tej procedury trójinstancyjnej szarym członkom kół łowieckich, w przypadku ich wykluczania, niejako z góry skazując ich na pastwę przeróżnych czasem kołowych dewiantów.

„Oczywistą oczywistością” :-) jest, że przy braku możliwości odwołania się do zarządów okręgowych, liczba spraw przed sądami powszechnymi wyraźnie wzrośnie. Komu więc najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu zwykłych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego :-)? Mam nadzieję, że odpowiedź nie jest trudna.

Może jeszcze słówko odnośnie:

Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Otóż przynajmniej niepokoić może fakt, że autor, mimo jego profesji, lekceważyć się zdaje wskazówki starożytnych:

Każdy z nas wolałby raczej uwolnić winnego, niż skazać niewinnego… Wolelibyśmy bowiem uznać każdego raczej za niewinnego, nawet jeśli stawiane zarzuty były prawdziwe, niż skazać go, gdyby prawdziwe nie były. W razie wątpliwości trzeba wybrać to, co naraża na mniejszy błąd” – twierdził Arystoteles (384–322 r. p.n.e.) w „Zagadnieniach przyrodniczych” (29.959 b)”.



Z niezwykle interesującą, a zarazem... karkołomną konstrukcją niejako kolejnego „wprowadzenia w temat”, spotykamy się w następującym zapisie projektu statutu:

§106.
1. Za naruszenie obowiązków członkowskich wynikających ze Statutu Zrzeszenia i innych uchwał organów Zrzeszenia oraz uchwał organów koła łowieckiego członkowie Zrzeszenia ponoszą odpowiedzialność w ramach postępowania porządkowego, innego niż określone w art. 42da ustawy, o ile o ten czyn nie zostało wszczęte i nie jest prowadzone postępowanie dyscyplinarne lub postępowanie porządkowe, do których to postępowań odnoszą się odpowiednio przepisy art. 35b i art. 42da ustawy”.


Przez lata całe w Polskim Związku Łowieckim pod pojęciem „postępowań w przypadku naruszenia obowiązków członkowskich” rozumiano (i tak też było to ujęte w statucie) „postępowanie dyscyplinarne prowadzone przez rzeczników dyscyplinarnych i sądy łowieckie”, „postępowanie porządkowe prowadzone przez organy koła i Zrzeszenia” i „postępowanie dyscyplinujące w trakcie wykonywania polowania”. Na nie cywilizowany sposób postępowania z członkami PZŁ, „w przypadku naruszenia obowiązków członkowskich”, uwagę zwrócił Trybunał Konstytucyjny w swoim wyroku z dnia 6 listopada 2012 r., o czym za chwilę.

Sformułowanie „naruszenie obowiązków członkowskich” spotykamy dzisiaj przede wszystkim w ustawie:

Art. 32
4. Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:
11) sankcje porządkowe za naruszenie obowiązków członkowskich
;”.

Zapis ten, niejako aktem rozpaczy został przywrócony po „drobnej” korekcie (wcześniej była mowa w nim o sankcjach dyscyplinarnych) do ustawy Prawo łowieckie ustawą nowelizującą z dnia 12 grudnia 2013 r., dzięki usilnym zabiegom posłów ściśle współpracujących wówczas z Łowczym Krajowym. Nastąpiło to w obliczu ustanowienia kontroli sądowej nad wcześniej beztroskimi, i pozbawionymi jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej, postępowaniami dyscyplinarnymi (patrz: przywołany już wcześniej wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r.). Ale nie to jest w kontekście § 106 projektu statutu najważniejsze.


Zajrzyjmy na chwilę do ustawy Prawo łowieckie.

Art. 35b. 1. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie łowieckie polegające na:
1) naruszeniu ustawy i wydanych na jej podstawie aktów wykonawczych;
2) naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego;
3) wykonywaniu polowania w sposób sprzeczny z etyką łowiecką.
2. Odpowiedzialność dyscyplinarna obejmuje także pomocnictwo lub podżeganie do przewinienia łowieckiego
”.

§106 ust. 1 projektu statutu PZŁ wydaje się kompletnie nie korelować z art. 35b ust. 1 ustawy. Przecież z tego drugiego wyraźnie wynika, że każde „naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej. Więc jeżeli takie naruszenie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jak może dodatkowo, czy zamiennie, podlegać odpowiedzialności porządkowej? Nie może. Wiedzieli o tym nawet blochowcy, nowelizujący statut PZŁ jesienią 2015 r. Nie wiedzą jednak o tym malcowcy i jest to smutne, że trzeba im z osobna o tym tłumaczyć.

Jeżeli więc „naruszenie obowiązków członkowskich”, o których mowa w art. 32 ust. 4 pkt 11 ustawy, nie miałoby dotyczyć „naruszenia statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, musiałoby (i musi, bo innej możliwości logicznej po prostu nie ma) w warunkach koła łowieckiego dotyczyć tylko i wyłącznie... przewinień przeciwko uchwałom organów koła. Do materii zatem objętej sankcjami porządkowymi, w rozumieniu ustawy, mogą należeć wyłącznie te przewinienia, które wynikają z naruszenia uchwał koła. Koniec, kropka!

Tyle, tylko tyle i aż tyle.  



Jest jednak jeszcze inny aspekt, dotyczący §106. Spójrzmy na jego ust. 2, w którym wyszczególnione są „środki porządkowe”, mające mieć zastosowanie w związku z przedmiotowym postępowaniem porządkowym, a mianowicie:

„1) nagana;
2) zawieszenie w prawach do wykonywania polowania na okres do roku;
3) zawieszenie w prawach członka koła na okres do roku”.



I znowu zapytam:

Co to ma być i jak to się ma do porządku prawnego, podobno obowiązującego w Polsce? A może członkowie NRŁ go nie znają i stąd te proponowane, skandaliczne zmiany? Jeżeli pan Rafał Malec, i pozostali członkowie NRŁ, nie pamiętają już wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., to może chociaż pamiętają małe co nieco z uzasadnienia do tego wyroku? Też nie? To pozwolę sobie przypomnieć im chociaż mały jego fragment. Końcowy. Mały, ale wymowny:

Realizując wskazania zawarte w niniejszym wyroku, ustawodawca powinien uregulować w prawie łowieckim: pojęcie łowieckiego deliktu dyscyplinarnego, katalog sankcji dyscyplinarnych, organy prowadzące postępowanie dyscyplinarne oraz przynajmniej ogólne zasady tego postępowania. Decydując, jakie przewinienia podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz jakie sankcje mogą być wymierzane przez PZŁ w ramach postępowania dyscyplinarnego, sam niejako wyznaczy zakres spraw podlegających kognicji sądowej. Nie jest zatem wykluczone, że wymierzanie pewnych dolegliwości, za uchybienia o charakterze wewnątrzorganizacyjnym, pozostanie w wyłącznej gestii Związku, o ile rozważane dolegliwości nie będą sankcjami dyscyplinarnymi orzekanymi z upoważnienia i nakazu ustawodawcy oraz będą należeć do kategorii spraw wewnątrzorganizacyjnych, a w konsekwencji nie będzie w ich przypadku konieczne zagwarantowanie ochrony sądowej innej niż możliwość dochodzenia naruszonych praw na zasadach ogólnych w razie spełnienia się przesłanek takiego czy innego roszczenia. Zastrzec jednak należy, że dolegliwości te nie mogą dotyczyć przynależności do Związku czy kół łowieckich, możliwości pełnienia w nich funkcji organizacyjnych, prawa do wykonywania polowania czy też naruszać praw osobistych i majątkowych członków PZŁ”.

Innymi słowy, bez gwarantowanej ochrony sądowej, owszem – mogą sobie funkcjonować kołowe postępowania porządkowe i wymierzane w ich ramach być „środki porządkowe” :-), ale na miły św. Hubert – bez wymierzania kar typu „zawieszenie w prawach do wykonywania polowania”, bo to atrybut sądów łowieckich, a nie kapturowych w kołach.



Wróćmy na chwilę jeszcze raz do obowiązków, jakie dla członków Zrzeszenia wymyślili dzielni członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej. Dla przykładu weźmy pod lupę ten:

㤠9
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”.


Niektórzy już dzisiaj zastanawiają się głośno:

Co może wynikać z tego zapisu? Realizować zobowiązania, ale jakie dokładnie? Czy wchodzi tu odpowiedzialność za zobowiązania koła, czy Zrzeszenia? Finansowe, czy ilościowe”?

Moim zdaniem zapis ten, do spółki jeszcze z kilkoma innych w projekcie statutu, jest wyraźną próbą usytuowania czynności wykonywania polowania po stronie obowiązków członka PZŁ i koła. Zapis § 29 pkt 5 w najmniejszym stopniu nie jest w stanie przykryć tego faktu. Za niesubordynację, po uchwaleniu statutu przez Krajowy Zjazd Delegatów (i oczywiście po zatwierdzeniu go przez Ministra Środowiska), grozić tu będą nie tylko kary wynikające z art. 35c ustawy Prawo łowieckie (do „wykluczenia z Polskiego Związku Łowieckiego” włącznie), ale – na podstawie §106 statutu – także „środki porządkowe”, od nagany, poprzez „zawieszenie w prawach do wykonywania polowania na okres do roku”, aż do „zawieszenia w prawach członka koła na okres do roku”. Ba, jeszcze wyższa kara za tego typu „uchylanie się od wykonywania obowiązków”, czeka na członka koła, przyczajona w § 33 – „wykluczenie członka z koła”.

To się nazywa zamordyzm, w dodatku jeszcze w gorszej odmianie, niż mieliśmy do czynienia z nią do tej pory. Nadziwić się nie mogę, jak wybrańcy ludu w postaci członków Naczelnej Rady Łowieckiej, mogli ze stoickim spokojem i w zgodzie z własnym sumieniem, wysmażyć członkom PZŁ tak odrażające paskudztwo.



  Wyjdźmy z tego niesprzyjającego maluczkim środowiska, będącego – o, jak to pięknie brzmi w ustawie – „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”. Sprawdźmy, jakie rozwiązania Naczelna Rada Łowiecka przygotowała w stosunku do najwyższych poziomów życia związkowego: ...

O tym może jednak już następnym razem... :-)
 




SUPLEMENT

DZIAŁ II CZŁONKOSTWO W ZRZESZENIU
Rozdział I
Postanowienia ogólne
§ 5.
1. Członkami Zrzeszenia są:
1) osoby fizyczne:
a) będące członkami kół łowieckich,
b) niebędące członkami kół łowieckich, zwane dalej „członkami niezrzeszonymi w kołach łowieckich”
2) […]”

㤠28.
1. Członkowi Zrzeszenia, w szczególności przy rozpatrywaniu deklaracji do koła, Zarząd może nadać status rezydenta.
2. Rezydentowi przysługują prawa członka koła z wyjątkiem przewidzianych
w § 29 pkt 1 oraz prawa głosowania podczas walnego zgromadzenia.
3. Rezydent nie może reprezentować koła na zewnątrz, w tym brać udziału w zawodach organizowanych przez organy Zrzeszenia.
4. Na rezydencie spoczywają obowiązki członka koła. Przepisu § 27 ust. 1 Statutu nie stosuje się.
5. O nadaniu statusu rezydenta zarząd koła w terminie 14 dni zawiadamia właściwy dla rezydenta zarząd okręgowy, który wprowadza dane o rezydencie do stosownego
rejestru.
6. W trakcie przynależności do Zrzeszenia rezydentem można być nie dłużej niż 3 lata
”.

Wygląda mi na to, że ktoś nagle w Naczelnej Radzie Łowieckiej, gdy projekt statutu był już prawie gotowy, nagle obudził się rano i rzucił przed siebie:

„Proponuje wprowadzić do projektu statutu status rezydenta”,

a reszta potem, nawet bez chwili zastanowienia się:

„Ooo, taaak!!! Nadajmy takiemu paragrafowi numer 28, a pozostałym o jedno oczko wyżej, niż miały do tej pory”.

W taki sposób nie tworzy się zapisów statutu nawet kółka różańcowego czy koła gospodyń wiejskich (z całym szacunkiem do nich).  


Ustawa Prawo łowieckie:

Art. 32
4. Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:
2) sposób nabywania i utraty członkostwa w […] kole łowieckim, zasady przynależności do kół łowieckich, przyczyny utraty członkostwa oraz prawa i obowiązki członków;”.

„Art. 32a
3. Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego tworzą, wyłonieni w wyborach pośrednich, przedstawiciele kół łowieckich i przedstawiciele członków niezrzeszonych w kołach łowieckich”.

„Art. 32a
9. Okręgowy zjazd delegatów tworzą wyłonieni w wyborach bezpośrednich, przedstawiciele kół łowieckich i przedstawiciele członków niezrzeszonych w kołach łowieckich”.

„Art. 33
4. Zarządy okręgowe koordynują i nadzorują działalność kół łowieckich oraz członków - osób fizycznych niezrzeszonych w kołach łowieckich
”.


Ponadto w art. 33, 33a, 33b i 33c, uregulowano wiele kwestii dotyczących statusu członka Zrzeszenia na tle koła łowieckiego. Słowa tam nie ma na temat statusu rezydenta.

Ustawa wyraźnie „widzi” tylko członków kół łowieckich i osoby niezrzeszone w kołach łowieckich. Podział na członków tylko w dwóch rodzajach jest bardzo wyraźny. Gdyby ustawodawca dopuszczał jakąś formę hybrydową (np. rezydent według rozumienia malcowców), ująłby ją w ustawie.

Zatem:

Zapis § 28 projektu statutu nie tylko nie za bardzo koreluje z jego zapisem § 5 ust. 1, ale przede wszystkim zdradza wyraźne symptomy niezgodności z ustawą Prawo łowieckie.