piątek, 29 listopada 2019

Projekt uchwały... XXV Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego

Według mojej wiedzy, jedna z frakcji Naczelnej Rady Łowieckiej planuje zwołanie XXV Krajowego Zjazdu Delegatów na któryś z dni, przypadających na 21-23 lutego 2020 r. Z całą pewnością delegaci, jak zwykle, wykorzystani zostaną wyłącznie do oficjalnego zatwierdzenia tego wszystkiego, co ustalone zostanie wcześniej. I to w najdrobniejszych szczegółach ustalone zostanie wcześniej. Począwszy od nowych zapisów statutu, po... uchwałę zjazdową. Delegaci prawdopodobnie nie będą w stanie zmienić nawet przecinka. Nie wierzysz? Służę projektem takiej uchwały.

ZAWIADOMIENIU o zwołaniu posiedzenia NRŁ na dzień 16 grudnia 2019 r. widać wiele punktów proponowanego porządku obrad. W ramach jednego z nich ma być omawiany ten oto projekt uchwały XXV Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego w sprawie: kierunków działalności Polskiego Związku Łowieckiego w bieżącej kadencji .

Takie projekty, jak przykładowo wszystkie projekty sejmowych ustaw czy uchwał rad miejskich (gminnych etc.), powinny być ogólnie dostępne. Z jakichś niezrozumiałych względów, NRŁ strzeże dostępu do swoich projektów, jak....

Może czas wymienić więc tę Radę na inną, dla której określenie: transparentność, nie będzie tylko czczym hasłem.

czwartek, 21 listopada 2019

Kto może "reprezentować koło łowieckie na zewnątrz" i co to w gruncie rzeczy oznacza?

Statut Polskiego Związku Łowieckiego to niezbadane do końca źródło niezgodności jego zapisów z zapisami m.in. ustawy Prawo łowieckie. Wciąż nowe mamy tego przykłady. Ot jeden z nich:

Ustawa:

Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
3) Zarząd Główny jako organ [...] reprezentujący Polski Związek Łowiecki na zewnątrz, [...];
”.


Statut:

§ 86.
2. Do zakresu działania Zarządu Głównego należy:
1) reprezentowanie Zrzeszenia na zewnątrz;
”.

Gra gitara, pełna zgodność, chociaż nie wiem, dlaczego w statucie powtarza się to, co ujęte jest w ustawie. Jedziemy dalej:



Ustawa:

Art. 33b. 1. Organami koła łowieckiego są:
2) zarząd koła łowieckiego - jako organ [...] reprezentujący koło łowieckie na zewnątrz;
”.


Statut:

§ 47.
Do kompetencji zarządu koła należy:
[...]
”.

Wśród dziewiętnastu punktów, dotyczących kompetencji zarządu koła, zero na temat „reprezentowania koła łowieckiego na zewnątrz”. No to popatrzmy kawałek dalej:

§ 48.
1. Zarząd koła we własnym zakresie dokonuje szczegółowego podziału kompetencji,
z tym, że:
1) prezes zarządu koła [...] reprezentuje koło na zewnątrz, [...]
”.


Hm... Panie prezesie Malec, przypominam, że takich bijących po oczach błędów w statucie, jest znacznie więcej. Czas więc wziąć się do roboty. Wiem, wiem, wiele kłód rzucano ostatnio Panu pod nogi, ale ten zły czas mija... Czas pomyśleć o poważnym projekcie nowelizacji statutu. Członkowie PZŁ z niecierpliwością oczekują go.

Osobną kwestią jest problem, stwarzany często przez prezesów kół łowieckich. Nie dość, że ślepi są na niezgodność zapisu § 48 ust. 1 pkt 1 statutu z art. 33b ust. 1 pkt 2 ustawy, to w dodatku zbyt często zielonego pojęcia nie mają, co może kryć się pod pojęciem „reprezentowania koła na zewnątrz". Albo inaczej – mają pojęcie, ale zbyt często... rżną gł#pa.

wtorek, 12 listopada 2019

D. Zalewski - członek Naczelnej Rady Łowieckiej


Z należytą uwagą przeczytałem „przelane na papier” przemyślenia pana Dariusza Zalewskiego. Jego apel do pozostałych członków Naczelnej Rady Łowieckiej, napisany w zamiarze – w pewnej części – być może w dobrej wierze, w rzeczywistości odsłania niemoc tego jednego z dwóch naczelnych organów Polskiego Związku Łowieckiego, ale przy okazji także przerażającą inercję zbyt wielu członków tego zacnego wydawałoby się gremium. Jakże inaczej rzecz postrzegać, skoro z rozbrajającą szczerością pan Dariusz przyznaje:

...przyjęliśmy sprawozdania ZG PZŁ z działalności, bez wyjaśnień ośmiomilionowego deficytu za 2018 r. i otrzymując 60 stronicowe sprawozdanie z działalności merytorycznej na e-mail popołudniu, w przeddzień posiedzenia NRŁ. Nie mając czasu na zapoznanie się z tym opracowaniem, przyjęliśmy je jednak, uzyskując jednocześnie zapewnienie reprezentant ZG, że wszystkie niejasności, trapiące członków rady, zostaną wyjaśnione po zatwierdzeniu sprawozdań, gdyż termin dostarczenia Ministrowi sprawozdania mijał za kilka dni. Na odpowiedź Zarządu Głównego czekamy już 4 miesiące, pomimo uchwały Rady w tej sprawie z 14 października br.

A potem narzeka:

Takie procedowanie w najwyższym stopniu dowodzi lekceważenia Rady...

Nie zauważa przy tym, że „Rada” sama się lekceważy, a przede wszystkim kompromituje, tolerując takie sytuacje. „Przyjęcie” (w rzeczywistości nawet zatwierdzenie) sprawozdania, bez należytej jego analizy, w dodatku gdy w tle przebija się ośmiomilionowy deficyt, to swego rodzaju crimen laesae maiestatis Naczelnej Rady Łowieckiej. Absurdalne, że na nią pozwalają sobie sami jej członkowie. Zauważam tu wyraźne symptomy autodestrukcji NRŁ, a jeżeli nie mylę się, po co ją dalej na siłę trzymać przy życiu, przynajmniej w tym składzie osobowym?

Pisze pan Dariusz Zalewski na początku swojej odezwy:

„Reprezentując w Radzie społeczność ponad 125 tys. polskich myśliwych mamy dbać o dobre imię Zrzeszenia, a w szczególności ponosimy odpowiedzialność za sprawy polskiego łowiectwa”.

I tu zdaje się on także nie do końca rozumieć, o czym mówi. Przypomnę mu, że wybory członków NRŁ, (te) odbywające się podczas okręgowych zjazdów delegatów, nigdy w historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki za wiele nie miały wspólnego z demokratycznymi wyborami. Również podczas ubiegłorocznych zjazdów wybory te pozostawiały wiele do życzenia. Długo by o tym pisać... Jak by nie patrzył, pan D. Zalewski (a i prawdopodobnie wszyscy pozostali w 48. okręgach) został wybrany członkiem NRŁ, spośród kandydatów, których lista okrojona została niezgodnie z prawem do wyłącznie delegatów na KZD. Został wybrany głosami zaledwie kilkudziesięciu delegatów na OZD, co ma się nijak do ogólnej liczby członków PZŁ z jego okręgu, z którymi nikt nie konsultował ich preferencji wyborczych. Tak więc pan D. Zalewski, owszem, „reprezentuje w Radzie”, ale co najwyżej kilkudziesięciu swoich fanów, a nie całą, pewnie blisko dwutysięczną „społeczność polskich myśliwych” z okręgu, w którym został „wybrany”. Trochę skromności panu Dariuszowi Zalewskiemu by nie zaszkodziło.


„Rewolucyjne zmiany jakie zaszły w naszym Zrzeszeniu w 2018 r., dawały nadzieję na historyczną reformę Zrzeszenia. Po starciu się z rzeczywistością, entuzjazm szybko zmalał”.

„Historyczna reforma Zrzeszenia” nastąpiłaby wówczas, kiedy wprowadzono by do niego rzeczywiście demokratyczne zasady wyboru członków jego organów, a jednocześnie wszech obowiązująca byłaby transparentność działań tych organów. A jak jest, wszyscy wiemy. Jedynie pan D. Zalewski zdaje się udawać, że tego nie obejmuje swoim rozumem.


Niekompletne i pobieżnie przygotowane regulacje prawne wprowadziły chaos legislacyjny”.

Za to... kompletnie nie wiem, co autor ma tu na myśli. „Chaos” to D. Zalewski, jak występuje to w przypadku jeszcze wielu innych członków NRŁ, prawdopodobnie ma wyłącznie w głowie. Żadnego „chaosu legislacyjnego” nie zauważyłem.


„Tuż po wyborze mieliśmy formalne trudności ze zwołaniem pierwszego posiedzenia”.

Aaa, to się zgadza, ale wynikało to nie tylko z pewnej małej luki prawnej, ale także z... niezaradności, będącej już wówczas domeną tej nowej grupy osób, tworzących skład NRŁ. Już we wrześniu 2018 r. sygnalizowałem rzecz i pisałem o niej tak:

Aby dokonać wyboru swoich funkcyjnych, NRŁ musi istnieć, a jej byt rozpoczyna się – że powtórzę – z chwilą wybrania ostatniego, 49. członka. Czyli nastąpi to w najbliższą sobotę lub w następującą po niej niedzielę.

Problemem pozostanie zwołanie pierwszego posiedzenia nowej NRŁ, ale jak znam życie, wierchuszka PZŁ coś wymyśli, a pozostali będą musieli się dostosować. Czy im się będzie to podobało czy nie.

Odnoszę wrażenie, że jeżeli do końca tygodnia stara NRŁ nie wykona jakiegoś ruchu (w kwestii zwołania KZD), to nowej NRŁ nie pozostanie nic innego, jak zwołać... się samej!

Bo cóż jej robić, skoro ustawodawca nie dopilnował tego szczegółu, a zapisy statutu w tym względzie nie pasują do nowej rzeczywistości. I tak byłoby to zaledwie drobiazgiem w porównaniu z  przewrotem kwietniowym w PZŁ, jakiego dokonano dnia 29 kwietnia 1997 r. Tam to był numer 65-lecia!!!



Pisałem, ale co z tego zrozumiał wówczas pan D. Zalewski i pozostali członkowie przyszłej NRŁ? A no – jak wykazał potem przebieg zdarzeń – nic! Kompletnie nic!


„Ostatecznie Rada ukonstytuowała się...”

Tak, ale jak za czasów swoich poprzedników, członkowie „Rady” potrzebowali do tego pomocy z zewnątrz. Sami nic nie potrafili wymyślić, aby doprowadzić do tak prostej czynności, jak spotkanie 49. osób w jednym miejscu i czasie. Gdyby nie Piotr Jenoch, pewnie do dzisiaj cała czterdziestka dziewiątka szukałaby się po Polsce :-) Inna sprawa, że ówczesny Łowczy Krajowy też niejedno ma na sumieniu. Zamiast wcześniej stawać na wysokości zadania, jeszcze pod koniec października 2018 r. wydziwiał.


„...ale w dalszym ciągu, kosztem pracy merytorycznej, zmuszona jest egzekwować od innych Organów należne jej uprawnienia”.

No właśnie. To istne mistrzostwo świata, aby najpierw doprowadzić do wprowadzenia w życie bzdurnych zapisów nowego statutu, a potem narzekać, że „Rada zmuszona jest egzekwować od innych Organów należne jej uprawnienia”. Przepraszam za kolokwializm, ale co za indor z NRŁ wymyślił ten oto zapis statutu PZŁ:

§ 85
4. Obsługę administracyjno-biurową Naczelnej Rady Łowieckiej zapewnia Zarząd Główny
”.

W sytuacji, kiedy Łowczego Krajowego oraz członków Zarządu Głównego powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw środowiska, a więc w sytuacji, kiedy tak naprawdę to NRŁ może – znowu przepraszam za kolokwializm – nagwizdać Zarządowi Głównemu, a nie przykładowo przywołać go do porządku, opieranie (nie tylko) obsługi „administracyjno-biurowej” na rzecz Naczelnej Rady Łowieckiej, na takiej czy innej, dobrej czy złej woli Zarządu Głównego, wygląda na pomysł żywcem wzięty z przesłania płynącego z wiersza J. Tuwima: „Dyzio Marzyciel”. Również marzenia w obszarze możliwości rzeczywistego nadzorowania działalności Zarządu Głównego, mimo że gwarantowane ustawą Prawo łowieckie, nadają się do rozwalenia o kant stołu, jeśli nie są wzmocnione racjonalnymi w tym zakresie zapisami statutu.


„Udało się wprawdzie przygotować i przedłożyć KZD projekt nowego statutu, choć nie przebiegało to bez napięć i starć”.

Statut PZŁ, jaki z udziałem członków NRŁ został ostatecznie uchwalony przez KZD i zatwierdzony przez Ministra Środowiska, kładzie się wielkim cieniem na myśli intelektualnej całej bez wątpienia Naczelnej Rady Łowieckiej. Nie odnotowano ani jednego przypadku, kiedy by jakiś członek NRŁ, przykładowo pan Dariusz Zalewski, położyłby się „reytanem” w geście protestu przeciwko uchwaleniu mega bublowatego statutu.


„Cały czas mieliśmy nadzieję, że po uchwaleniu Statutu, przyjęciu go przez Ministra Środowiska, a w konsekwencji zmianie Zarządu Głównego, sprawy Zrzeszenia ukierunkujemy wreszcie na dobrą drogę”.

Po uchwaleniu akurat takiego, a nie innego statutu, można mieć tylko jedną nadzieję – że przestanie on obowiązywać tak szybko, jak to jest tylko możliwe. Obawiam się, że za jednak obecnego składu NRŁ, nie za szybko będzie to możliwe.


„NRŁ przez kolejne miesiące pobieżnie zajmowała się przygotowaniem nowelizacji Statutu i sporządzeniem Strategii działania PZŁ. Prezydium i Rada zajmowały się wszystkim, tylko nie sprawami kluczowymi, które podlegały jej kompetencji zgodnie z obowiązującym prawem”.

Na polu „przygotowywania nowelizacji Statutu”, NRŁ od samego początku zdawała się dokonywać ruchy wyłącznie pozorowane. Cała jej energia poszła wcześniej w gwizdek z napisem: antyStatut PZŁ. Na jego nowelizację zapału już brakuje, a i pewnie wiedzy.


„Zwołany został KZD na 23 listopada...”.

Interesujące informacje podaje pan D. Zalewski w swoim apelu do członków NRŁ. Rozmawiałem z kilkoma delegatami na KZD, ale żaden z nich nie potwierdził, jakoby otrzymał od NRŁ zawiadomienie o zwołaniu kolejnego Krajowego Zjazdu Delegatów. O czym więc bajdurzy pan Zalewski?


„...choć ani nad Statutem, ani nad Strategią działalności Zrzeszenia, Rada się nie pokłoniła”.

Obawiam się, że nie jest w stanie sprostać takiemu oczekiwaniu. To raczej ponad jej aktualne możliwości.


„Warto w tym momencie zadać sobie pytanie, czy my jako NRŁ, właściwie wypełniamy Statutowe obowiązki wynikające z § 82 Statutu”.

Pan D. Zalewski zdaje się nie wiedzieć o tym, ale „z § 82 Statutu” nic nie wynika. W tym paragrafie, najczęściej w jasny, jednoznaczny sposób zapisane są konkretne „zadania Naczelnej Rady Łowieckiej”. Fakt, że nie wszystkie sprawiają wrażenie zgodnych z ustawą Prawo łowieckie, ale to temat na całkiem osobną dyskusję.


„Ciąg zdarzeń w 2019 r. stał się m.in. przyczyną zmian w składzie osobowym prezydium Rady...”.

Nie tyle ciąg zdarzeń, ile chore ambicje kilku członków NRŁ. Ponadto wypadałoby, aby pan Zalewski na razie powstrzymał się od określania „zmian w składzie osobowym prezydium Rady” w czasie przeszłym. Według mojej skromnej wiedzy, wszystkie uchwały NRŁ, jakie podjęte zostały dnia 4 września 2019 r., są w stanie ciągłego, administracyjnego zawieszenia.


„...a kolejne posiedzenia NRŁ, zamiast przyśpieszyć prace nad nowelizacją Statutu i przyjęciem projektu „Strategii działalności Zrzeszenia” spowodowały, że wpadliśmy w permanentny labirynt procedur oraz sporów wyborczych, których nie ma końca”.

Gdyby świadomość poszczególnych członków NRŁ była na wyższym poziomie, „labiryntu oraz sporów wyborczych” by nie było. No jak można było najpierw godzić się na bzdurne zapisy statutu, a potem wbrew nim podejmować jeszcze bardziej bzdurne, bo pozbawione podstawy prawno-statutowej, przykładowo takiego typu uchwały.


„Naczelna Rada Łowiecka ma za zadanie nadzorować działalność Organów Polskiego Związku Łowieckiego. To wielka odpowiedzialność, ale przede wszystkim nasz przywilej, o którym nie możemy zapomnieć”.

Nie do końca. Panu Zalewskiemu znowu coś się pomyliło. Zapomniał o tym, że działalność tylko Zarządu Głównego podlega nadzorowi Naczelnej Rady Łowieckiej. Żadnego innego „Organu” PZŁ. Pomysł o niezgodnej z ustawą możliwości nadzorowania zarządów okręgowych, upadł na etapie tworzenia projektu statutu, a możliwość nadzorowania okręgowych zjazdów delegatów, zapisana w § 82 ust. 3 pkt 31 statutu, jest wyraźnie niezgodna z art. 32a ust. 1 pkt 2 ustawy.


„Wobec powyższego, czy rzeczywiście my jako członkowie NRŁ zgadzamy się ze stwierdzeniem, że NRŁ jest zbędnym społecznym gremium? Mam nadzieję, że zdecydowana większość z nas sprzeciwia się takiej narracji. Jednak tok zdarzeń, a niekiedy i naszych zachowań uzasadnia przekonanie, że NRŁ zajmuje się walką o zaszczyty i w takiej formie jest nikomu niepotrzebnym tworem w strukturach PZŁ. Jednak czy na pewno chcemy być tak postrzegani przez myśliwych? Jestem przekonany, że nie! Na ostatnich dwóch posiedzeniach podjęliśmy kilka kluczowych kwestii, m.in.: przyjęliśmy wstępną wersję Statutu i skierowaliśmy go do dalszych prac prawno-legislacyjnych, podjęliśmy konkretne decyzje nadzorcze w zakresie kontroli działalności ZG PZŁ, podjęliśmy warunkową decyzję o przesunięciu terminu KZD z 23.11.br. i... Zapanowało przekonanie, że sprawy związkowe chcemy nakierować na właściwe tory. Jednocześnie, można było mieć nadzieję, że sprawy personalne dotyczące obsady prezydium i innych uchwał NRŁ, w tym decyzji Ministra, będą przebiegały w cieniu spraw kluczowych dla działalności Zrzeszenia i prac Rady. Należało mieć również przekonanie, że w niedługim czasie ponownie spotkamy się, aby po konsultacjach z Delegatami na KZD ustalić nowy termin Zjazdu. Należało mieć też przekonanie, że na bieżąco będziemy informowani, jak wyglądają dalsze prace nad Statutem i jaki będzie miała konkretny kształt Strategia Zrzeszenia oraz jakie są efekty działania Komisji Nadzoru i Kontroli wynikające z uchwały NRŁ z 14.10.2019 r., w sprawie kontroli działalności Zarządu Głównego. Tak się jednak nie stało. W międzyczasie napływa niestety wiele niepokojących, a niekiedy szokujących informacji dotyczących samego Zrzeszenia i jego działalności. A tych priorytetowych, np. dotyczących konsultacji w sprawie terminu Zjazdu, Strategii Zrzeszenia, poprawionej wersji tekstu projektu nowelizacji Statutu – w dalszym ciągu brak".

„Szanowna Koleżanko i Szanowni Koledzy, dzisiaj powinniśmy wznieść się ponad podziałami i jeszcze w drugiej dekadzie listopada, spotkać się i do końca tego miesiąca przygotować następujące sprawy:

[…]

Tych kilka kluczowych punktów jesteśmy w stanie wdrożyć w najbliższym miesiącu. Zróbmy to, jeżeli naprawdę zależy nam na Polskim Związku Łowieckim oraz utrzymaniu kluczowych rozwiązań obecnego modelu łowiectwa w Polsce. Jestem pewien, że jeżeli porzucimy nasze uprzedzenia i toczące się personalne spory, to jesteśmy w stanie uporządkować Związkowe sprawy, po czym przejść do merytorycznej pracy u podstaw i realizacji dobrze przygotowanej Strategii działania Zrzeszenia. Jeżeli uznamy wówczas, że jest taka potrzeba, możemy ponownie pochylić się jeszcze nad sprawami personalnymi.
Czy stać nas jednak przez 2-3 miesiące na „zawieszenie uprzedzeń” i wspólną pracę? Jestem przekonany, że tak. Dlatego proszę, aby Prezydium NRŁ przygotowało kolejne posiedzenie Rady – najdalej do 20 listopada br. i wszyscy Członkowie NRŁ włączyli się do przygotowania materiałów merytorycznych na to posiedzenie i udowodnili, że nie uda się zniszczyć społecznikowskiego charakteru naszego Zrzeszenia!
Nasze zaangażowanie w tę kwestię wykaże, czy osobisty udział w pracach Rady każdego z nas, spełnia pokładane przez myśliwych nadzieje, czy też udział ten jest jedynie tytularnym i biernym procesem trwania.

Darz Bór

Dariusz Zalewski”.


Jak by nie patrzył, pan Dariusz Zalewski, swoim pismem do pozostałych członków NRŁ, zdaje się próbować grać rolę męża opatrznościowego, ale odnoszę wrażenie, że oprócz ponadprzeciętnej chęci objęcia w przyszłości jednej z wiodących funkcji w naczelnych organach PZŁ, nie jest on w stanie przedstawić przekonywujących argumentów na to, że objęcie takiej funkcji przez niego odbyłoby się z korzyścią dla łowiectwa, w tym dla myśliwych, (w pewnej części: przymusowo) zrzeszonych w Polskim Związku Łowieckim.


W cytowanych fragmentach nie powieliłem pogrubień czcionki, zastosowanych przez autora.

Ciąg dalszy... raczej nie nastąpi :-)

Dziękuję za uwagę.

poniedziałek, 28 października 2019

Pomiędzy uchwaleniem statutu a... jego nowelizacją.

㤠48.
1. [...]
1) prezes zarządu koła kieruje bieżącą działalnością koła, reprezentuje koło na zewnątrz, [...]”.


Zapisy § 48 ust. 1 pkt 1 i § 49 ust. 1 statutu są zapewne nie wiele młodsze, jak stary jest Polski Związek Łowiecki, ale co tak naprawdę oznaczają?

W jakich przypadkach prezes zarządu koła może reprezentować koło na zewnątrz? Co wolno prezesowi podczas takiego reprezentowania, a czego nie wypada mu wówczas czynić i dlaczego? Jakie uprawnienia posiada na taką okoliczność, oprócz oczywistego prawa do pojawienia się czy wręcz zaszczycenia swoją obecnością takiej czy innej imprezy (mniej czy bardziej oficjalnej, społecznej, państwowej etc.) lub podczas załatwiania sprawy urzędowej? Jak dalece może posunąć się, wypowiadając się ustnie lub pisemnie w imieniu koła?

㤠49.
1. Oświadczenia woli w imieniu koła składają dwaj członkowie zarządu koła lub jeden
członek zarządu koła i osoba upoważniona do tego przez zarząd koła”.


Aby dwaj członkowie zarządu koła mogli skutecznie złożyć oświadczenie woli w imieniu koła, co musi poprzedzić takie oświadczenie woli? W jakich okolicznościach przedmiotowe oświadczenie woli może nie tylko nie być skuteczne, ale także, a może przede wszystkim – może być dowodem totalnego braku szacunku w stosunku do członków koła?

piątek, 25 października 2019

„Tak »JESTEM MYŚLIWYM« ale...”

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=137426&t=137399


Radosławie Dominowski, stawiam dolary przeciwko orzechom, że przeciętny polski myśliwy „polowanie wykonuje”, bo ma na to ochotę i „odstrzał” w kieszeni. Natomiast „zrównoważoną gospodarkę łowiecką” oraz „oparcie w bardzo wielu czynnikach”, ma przy tym po prostu w nosie. Z rocznego planu łowieckiego interesują go jedynie liczby w kontekście takim – ile zwierza zostało jeszcze do odstrzelenia. Poza dzikami oczywiście, bo te od pewnego czasu można strzelać według zasady: „skolko godno”. No, chyba że jakiś nawiedzony łowczy czy prezes wprowadzi według własnego uznania takie czy inne bezprawne ograniczenia. Jeśli zaś chodzi o wieloletni łowiecki plan hodowlany, którego nazwę w swojej facebookowej pompatyczności przywołujesz, to do tych dolarów, postawionych na wstępie, dorzucę jeszcze banknoty euro, że w życiu nawet nie widziałeś takiego planu. Nie widzi go też 99 % członków zarządów kół, bo im do niczego nie jest potrzebny. Ściemniasz także, gdy opowiadasz bajki o rzekomych zadaniach, które nakłada na myśliwych ustawa Prawo łowieckie. Ona owszem, nakłada zadania, ale... wyłącznie na Polski Związek Łowiecki.

Ci, którzy uchwalili i podtrzymują przy życiu ustawę Prawo łowieckie, a także członkowie rządu, w tym minister właściwy do spraw środowiska, że o etatowych pracownikach PZŁ nawet nie wspomnę, biorą olbrzymie pieniądze m.in. właśnie za wszelkie sprawy dotyczące organizacji łowiectwa. Na samym dole takiej piramidy znajdują się zwykli myśliwi, których w ten czy w inny sposób próbuje się obciążać nielogicznym, wręcz irracjonalnym obowiązkiem dbałości o odpowiednie stany ilościowe zwierząt łownych. Nielogicznym, irracjonalnym, bo o ile wszyscy wymienieni przeze mnie biorą ciężką kasiorę za nawet tylko bezbolesne myślenie o sprawach łowiectwa dotyczących, to od myśliwych wymaga się, aby za darmochę, ba – za własne pieniądze, zaniedbując obowiązki rodzinne, a często także zawodowe, wykonywali multum czynności, wchodzących w zakres tzw. gospodarki łowieckiej, w tym żeby za grosze (lub do „interesu” dokładając) uganiali się za dzikami, w ramach walki... państwa z wirusem ASF.

Przypomnę Ci, że ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych, a nie myśliwych, którzy owszem – mogą włączyć się w proces takiej ochrony, jeśli racjonalnie wkomponuje się ich możliwości w pewną ogólną całość, stworzoną przez władze Rzeczypospolitej Polskiej. To, z czym mamy do czynienia w tym obszarze od trzydziestu już lat, niewiele ma wspólnego z racjonalnością.

Odnoszę wrażenie, że w odróżnieniu od Ciebie poluję, w tym strzelam, bo lubię. Lubię przebywać na łonie natury, lubię strzelać na strzelnicy i w kniei, lubię dreszczyk emocji, lubię dziczyznę... Niczego natomiast nie muszę , bo jestem świadomym obywatelem tego kraju i wiem, jakie mam obowiązki, a jakie jedynie próbuje się na mnie bezprawnie narzucać.

A co do tej selekcji jeleni, na którą tak ochoczo się powołujesz (nie wiem po co), nie mogę wyjść ze zdumienia, jak łatwo było og##pić i og##piać nadal masę składkową. Nie pomyśli ona, że przez wieki całe na ziemiach Polan, Wiślan i innych polskich plemion, a także w lasach średniowiecznych Prusów, w kraju Mieszków, Bolesławów – Chrobrego i Krzywoustego, Władysławów – Łokieta i Jagiełło, Stefana Batorego i innych władców Polski, takie głupstwa nikomu nawet do głowy nie przychodziły, a dorodnego zwierza w borze i w dąbrowie był ci jakoś dostatek...

Radosławie Dominowski, mimo wszystko z szacunkiem podchodzę do Twoich zapatrywań. Chociażby z tego powodu, że takich jak Ty musi w Polsce z całą pewnością być znacznie więcej. W innym przypadku, po komuszym modelu łowiectwa z czasów Bieruta i Cyrankiewicza pozostałyby tylko koszmarne wspomnienia.

PS
Wolno Ci wiele i nie moja w tym rzecz. Wolno Ci m.in. powtarzać frazy pezetełowskiej propagandy. Wolno Ci także, być może wpisując się w modny ostatnio nurt narzekania na kiepski wizerunek łowiectwa w Polsce, zamieszczać w sieci foty zwierzęcych trupów. Nic mi do tego. Nie popieram takich zachowań, ale i nie ganię, chociaż zdecydowanie wole oglądać zdjęcia żywych zwierząt. Twoja rzecz, co robisz. Jeśli o mnie chodzi, nie licząc polowania, wolę piętnować nieprawidłowości z polskim modelem łowiectwa związane, aby następnym rzeszom myśliwych polowało się w poczuciu większej godności i sprawiedliwości społecznej, a może przede wszystkim w warunkach powszechnego poszanowania dla zapisów prawa, a z całą pewnością łatwiej wówczas będzie o właściwy poziom poczucia tej godności i sprawiedliwości.

czwartek, 24 października 2019

"... czas na pokazanie owoców swojej działalności"

24-10-2019 16:19: Piątkiewicz jeszcze nie miał czasu nic pokazać ani dać się poznać jako prezes Naczelnej Rady Łowieckiej. Tak jak i Piotrowi Jenochowi, Albertowi Kołodziejskiemu czy Rafałowi Malcowi daję czas na pokazanie owoców swojej działalności. W myśl zasady: "zacznij od tego co w człowieku dobre a nie co złe" - później go rozliczaj”.

Panie Stanisławie Pawluk, ja jeszcze do końca nie wiem, kto w tej chwili jest prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej. Nie znam żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie, a przydałby się bardzo. Póki co, widzę, że uchwała NRŁ, „odwołująca” „Kolegę Rafała Malca z funkcji Prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej”, pozbawiona jest podstawy prawnej i to zarówno tej podanej w uchwale, jak i tej (nie) istniejącej w rzeczywistości. Po wtóre, nie wiem, co dzieje się z problemem prawomocności decyzji ministra Henryka Kowalczyka z dnia 4 października 2019 r. Co prawda, dnia około 18 października upływał termin, po którym decyzja mogła się uprawomocnić, ale czy się uprawomocniła, tylko chyba św. Hubert raczy wiedzieć. Jedno jest pewne – dnia 14 października pan Rafał Malec złożył w ministerstwie środowiska, w imieniu własnym i w trybie przewidzianym w Kodeksie postępowania administracyjnego, wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Znasz może dalszy bieg wydarzeń z tym związany?

Poza tym, udzielasz kredytu zaufania „nowemu prezesowi” NRŁ, a do wyjaśnienia pozostają jeszcze kwestie, poruszone na Łowieckim przez naszego wspólnego kolegę forumowego czyli przez pana xMateusza.

wtorek, 22 października 2019

16 zarządów okręgowych...

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=158349&t=158324

To się miało odbyć zaraz jak zdjęto z tronu towarzysza Edwarda Gierka bo to u niego było 49 województw!

Pięta, informuję,  że tzw. reforma administracyjna w Polsce miała miejsce w prawie 20 lat po tym, „jak zdjęto z tronu towarzysza Edwarda Gierka”. Nastąpiła z dniem 1 stycznia 1999 r. Przypominam, że ustawa Prawo łowieckie zawierała wówczas taki oto zapis:

Art. 33
4. Organizacje wojewódzkie Polskiego Związku Łowieckiego koordynują działalność kół łowieckich oraz osób fizycznych zrzeszonych w Polskim Związku Łowieckim, zamieszkujących na terenie regionu, a nie będących członkami kół łowieckich
”.

Przez ponad pięć lat, aż do nowelizacji ustawy Prawo łowieckie ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r., Polski Związek Łowiecki był wewnętrznie zorganizowany niezgodnie z ustawą Prawo łowieckie. Nikogo to nie obchodziło, w tym kolejnych ministrów właściwych do spraw środowiska, odpowiedzialnych za nadzór nad działalnością Polskiego Związku. Oto ich nazwiska:

Jan Szyszko, dzierżył tekę ministra w okresie 31 października 1997 r. – 19 października 1999 r.
Antoni Tokarczuk , dzierżył tekę ministra w okresie 19 października 1999 r. – 19 października 2001 r.
Stanisław Żelichowski , dzierżył tekę ministra w okresie 19 października 2001 – 3 marca 2003 r.
Czesław Śleziak , dzierżył tekę ministra w okresie 3 marca 2003 – 2 maja 2004.


Co stało się w 2004 r.? Parlament postanowił.... dostosować ustawę Prawo łowieckie do statutu Polskiego Związku Łowieckiego :-) :-) :-), będącego załącznikiem do uchwały XIX Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego z dnia 20 listopada 1999 r. W statucie tym zawarto taki oto zapis:

§ 82
1. Dotychczasowe władze i organy Polskiego Związku Łowieckiego szczebla wojewódzkiego stają się władzami i organami okręgowymi Polskiego Związku Łowieckiego w rozumieniu przepisów niniejszego Statutu.
2. Dotychczasowe miejsca siedzib władz i organów Polskiego Związku Łowieckiego szczebla wojewódzkiego stają się miejscami władz i organów okręgowych Polskiego Związku Łowieckiego.
3. Do czasu podjęcia przez Naczelną Radę Łowiecką uchwały w trybie § 40 pkt 15 niniejszego Statutu władze i organy okręgowe Polskiego Związku Łowieckiego działają w granicach dotychczasowych wojewódzkich organizacji łowieckich”.

㤠40
Do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
15) podział terytorialny kraju na okręgi oraz dokonywanie zmian granic okręgów;
”.


Blocholandia ustaliła wówczas jeszcze jedną niezmiernie istotną rzecz :-). W tym statucie z 1999 r. pojawił się bowiem taki oto zapis:

Nadzór organów Państwa nad działalnością Zrzeszenia
§ 81
Przepisy ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r. – Prawo o stowarzyszeniach (Dz. U. Nr 20, poz. 104 z 1989 r., zm. Nr 14, poz. 86 z 1990 r., Nr 27, poz. 118 z 1996 r. i Nr 106, poz. 668 z 1998 r.) – regulujące zasady nadzoru nad stowarzyszeniami, stosuje się odpowiednio do nadzoru nad działalnością Zrzeszenia
”.

Inaczej mówiąc, Polski Związek Łowiecki wyznaczył wówczas... ministrowi właściwemu do spraw środowiska :-) tryb sprawowania nadzoru nad nim, czyli nad Polskim Związkiem Łowieckim. Następnie ten ze wszech miar kuriozalny zapis, bez słowa sprzeciwu... wprowadzony został po ponad pięciu latach do ustawy Prawo łowieckie i utrzymał się w niej przez długie, długie lata. Przez cały pozostały okres „pontyfikatu” „wszechmogącego” Lecha Blocha.

niedziela, 20 października 2019

Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego


K 4/18

Dnia 21 maja 2018 r. poseł Bartosz Józwiak (UPR) i Urszula Pasławska (PSL-KP) złożyli, podpisany także przez innych posłów, "wniosek, zaskarżający do Trybunału Konstytucyjnego część zapisów ustawy z 22 marca 2018 r. Jako przedmiot kontroli wskazano w nim pięć artykułów wprowadzonych nowelizacją do Prawa łowieckiego oraz jeden zmieniający ustawę o broni i amunicji".


Wnioskodawcy poprosili o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją RP tych zapisów ustawy Prawo łowieckie, które dotyczą:

1) Szkolenia ptaków łowczych i psów myśliwskich
2) Wyboru łowczego krajowego przez Ministra Środowiska
3) Odpowiedzialności PZŁ za zobowiązania kół łowieckich
4) Zakazu udziału dzieci w polowaniach
5) Szacowania szkód łowieckich
6) Obowiązku okresowych badań myśliwych.

Moją uwagę przykuł problem nr 2, czyli wybór łowczego krajowego przez Ministra Środowiska.


3.2. Niezgodność art. 1 ust. 11 ustawy z art. 17 Konstytucji RP

Zgodnie z art. 17 Konstytucji RP: "1. W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. 2. W drodze ustawy można tworzyć również inne rodzaje samorządu. Samorządy te nie mogą naruszać wolności wykonywania zawodu ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej.". Zgodnie z samą ideą samorządu, korporacje te są samorządne, a więc same wybierają swoje władze spośród swoich członków. Przy samorządzie dotyczącym grup zawodowych takich jak np. adwokaci czy też radcowie prawni, oczywistym jest, że to sami członkowie tych samorządów wybierają swoich przedstawicieli do władz, a nie są oni narzucani przez władzę wykonawczą lub władzę ustawodawczą. Polski Związek Łowiecki nie jest samorządem w rozumieniu art. 17 ust. 1 natomiast zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r. (sygn. akt K 21111) w Polskim Związku Łowieckim dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa wart. 17 ust. 2 Konstytucji. Zasadne zatem jest stosowanie tych zasad także do PZŁ.

Dotychczasowe zasady wyboru władz w Polskim Związku Łowieckim zapewniały demokratyczny wpływu na działalność zrzeszenia. Wszystkie organy, zgodnie ze Statutem Zrzeszenia PZŁ wybierano w głosowaniach tajnych:

1) wyboru Łowczego Krajowego dokonywała Naczelna Rada Łowiecka;
2) Naczelna Rada Łowiecka była wybierana przez Delegatów z wszystkich kół łowieckich (po l członku na okręg PZŁ), a 10 członków przez Krajowy Zjazd Delegatów;
3) Krajowy Zjazd Delegatów- delegaci na Krajowy Zjazd Delegatów wybierani byli przez delegatów na okręgowych zjazdach delegatów;
4) Okręgowe Zjazdy Delegatów- wybierane spośród członków kół łowieckich oraz osób niezrzeszonych w kołach łowieckich;
5) Okręgowa Rada Łowiecka- wybierana przez Okręgowy Zjazd Delegatów;
6) Łowczy Okręgowy PZŁ - wybierany przez Okręgową Radę Łowiecką;
7) Wybory do Zarządów Kół Łowieckich i Komisji Rewizyjnej Koła - dokonywane były w głosowaniu tajnym spośród członków macierzystych koła łowieckiego.

Co więcej zgodnie z § 169 ust. 2 Statuty PZŁ - Uchwały w sprawie powołania (wyboru) i odwołania członków organów Zrzeszenia i koła oraz wykluczenia członka z koła podejmowane są w głosowaniu tajnym".


Popatrzmy wspólnie na osobliwą dedukcję autorstwa pana Józwiaka i pani Pasławskiej:

„Polski Związek Łowiecki nie jest samorządem w rozumieniu art. 17 ust. 1 natomiast zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r. (sygn. akt K 21111) w Polskim Związku Łowieckim dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa wart. 17 ust. 2 Konstytucji. Zasadne zatem jest stosowanie tych zasad także do PZŁ”.

Warto zauważyć, że przywołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego orzeczony został w realiach roku 2012, które znacznie różniły się od dzisiejszych. Trybunał w swoim uzasadnieniu do wyroku opisywał „Związek” takim, jakim on był i jakim go postrzegał właśnie te siedem lat temu, a bynajmniej nie takim, jakim on być powinien. Tylko w zasadzie w jednym obszarze Trybunał wskazał nieprawidłowości w zapisach ustawy Prawo łowieckie i sposób niejako naprawy stanu rzeczy. Inne obszary działalności Polskiego Związku Łowieckiego nie zostały przez ówczesnych wnioskodawców zgłoszone do oceny, więc Trybunał nie zajął się nimi, a tylko – powtarzam – malutki wycinek z nich opisywał takim, jakim wówczas był.


Czytamy w uzasadnieniu do przywołanego wyroku:

„Trybunał stwierdził, że PZŁ jest utworzonym ustawą, a więc z woli państwa, zrzeszeniem osób fizycznych i prawnych. Zrzeszenie to działa na podstawie ustawy i uchwalonego przez swoje władze (a więc nienadanego, a nawet niezatwierdzonego przez organy państwa) statutu. Świadczy to o dużym zakresie swobody, jaką ustawodawca pozostawił PZŁ w zakresie określenia jego struktury organizacyjnej, sposobu działania oraz praw i obowiązków jego członków”.

To, że roku 2012 Polski Związek Łowiecki dysponował „dużym zakresem swobody”, w tym w sposób kompletnie nieograniczony mógł kształtować zapisy swojego statutu, bynajmniej nie może oznaczać, że tak musi być zawsze. PZŁ był wówczas swoistym państwem w państwie, bo taka, a nie inna, była wola polityczna. Ta dzisiejsza jest nieco inna, jednak każdą tylko zapisy Konstytucji RP mogą ograniczać.


A co do art. 17 Konstytucji RP.... No, cóż... Dotyczy on samorządów zawodowych i innych rodzajów samorządów, tworzonych w drodze ustawy, ale w najmniejszym nawet stopniu nie może posłużyć jako wzorzec kontroli konstytucyjnej do zbadania zgodności z nim jakiegokolwiek zapisu ustawy Prawo łowieckie. Polski Związek Łowiecki w niej ujęty, „nie jest utworzoną dobrowolnie samodzielną organizacją, na którą państwo scedowało określone obowiązki”. Jest natomiast monopolistyczną organizacją, utworzoną dekretem Bieruta z 1952 r. i utrzymywaną przy życiu kolejnymi ustawami. Jest organizacją stworzoną po to, aby wykonywała określone zadania państwa, więc naturalną rzeczą jest, że samorządną może być tylko w takim zakresie, na jaki pozwoli jej ustawodawca. Zauważenie, że w określonym przedziale czasowym niejako „udało się” Polskiemu Związkowi Łowieckiemu wyzwolić spod kontroli państwa, ale z jednoczesnym upomnieniem się o potraktowanie tego faktu w kategoriach wzorca do rozpatrywania zgodności z nim zapisów ustawy Prawo łowieckie, jest... po prostu mało poważne.

Za jeszcze mniej poważne podejście do sprawy, uważam przywołanie przez wnioskodawców pojęcia demokracja, z jaką rzekomą mieliśmy do czynienia w Polskim Związku Łowieckim jeszcze do początku roku 2018. Pewnie najlepszym przykładem tejże demokracji może być zdarzenie, które określam mianem przewrotu kwietniowego w PZŁ, jaki miał miejsce dnia 29 kwietnia 1997 r. Tak, to było mega demokratyczne wydarzenie :-). Po nim, jego jedyny w zasadzie beneficjent, po bezprawnym zajęciu fotela łowczego krajowego, utrzymał się w nim przez lat bez mała 21. Ta w jego, i w pani Pasławskiej pojęciu, demokracja, skutkowała równolegle tym, że za każdym razem „ustępujący” łowczy krajowy miał przywilej powoływania (formalnie rzecz oceniając, czyniła to okręgowa rada łowiecka „w uzgodnieniu z Łowczym Krajowym") „nowych” łowczych okręgowych. Tak więc tylko od tego, jak łowczy krajowy ocenił organizację odbytego okręgowego zjazdu delegatów, a zorganizowanego przez takiego łowczego okręgowego, zależało to – mógł zostać nadal łowczym okręgowym czy musiał odejść. Tak więc „ustępujący” łowczy krajowy nie musiał ustępować, bo każdy dotychczasowy łowczy okręgowy chciał zostać... nowym/starym łowczym okręgowym i robił wszystko, aby łowczy krajowy był z jego pracy nad wyraz zadowolony. To swoiste perpetuum mobile funkcjonowało od 1997 r. do początku 2018 r.

W uzupełnieniu do tej demokracji, którą pan Józwiak i pani Pasławska zauważają w przeszłości, a której faktycznie nigdy nie było... Co to za demokracja, kiedy w kole łowieckim, bez zapewnienia warunków do tajnego wyboru, członkowie „wybierali” (i „wybierają” nadal) delegatów na okręgowy zjazd delegatów, na których potem na okres aż pięciu lat tracili jakikolwiek wpływ. Przez pięć lat taki delegat słuchał, kogo chciał, wybierał na członka do NRŁ i delegatów na KZD, także kogo chciał (dziwne to, ale dokładnie, to zbyt często ulegał sugestiom pewnym osobom, odpowiedzialnym za to, co na zjazdach się działo). Szary członek PZŁ i koła nie miał w zasadzie żadnego wpływu na to, kto był wybierany. Wybory pośrednie nie są najlepszym pomysłem na prawdziwą demokrację. Już od przynajmniej dwudziestu lat mogliśmy bezpośrednio wybierać przykładowo łowczego krajowego. Konsekwentnie sprzeciwiały się takiej możliwości osoby tworzące tzw. wierchuszkę PZŁ. No to dzisiaj mają – łowczego krajowego powołuje minister właściwy do spraw środowiska. Powołuje także członków Zarządu Głównego. A jedyne, na co stać obrońców modelA, to jak mantra powtarzane:

„Nowe rozwiązania w zakresie wyborów władz PZŁ wprowadzone w art. 1 ust. 11 ustawy są niezgodne z art. 17 Konstytucji RP. Jak już bowiem wspomniano powyżej, zgodnie z orzeczeniem TK z dnia 6 listopada 2012 r. (sygn. akt K 21/11) w PZŁ dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa wart. 17 ust. 2 Konstytucji. Tym samym wprowadzone mechanizmy wyboru i powoływania Łowczego Krajowego przez ministra do spraw środowiska wprowadzają bezpośrednią podległość, co w konsekwencji, narusza przepis konstytucji pozbawiając organizację samorządności”.


To już nie jest śmieszne. To jest żałosne, że dwoje członków władzy ustawodawczej (a i wszyscy podpisujący wniosek do TK), zdają się kompletnie nie rozumieć istoty problemu, którego w swoim wniosku do Trybunału Konstytucyjnego dotykają. Ale to jeszcze nie koniec :-( Idźmy dalej.

PZŁ wykazuje [...] pewne cechy stowarzyszenia […].
Żaden akt prawny w systemie prawa polskiego nie daje prerogatyw wyboru władz samorządów, o których mowa wart. 17 Konstytucji RP jakimkolwiek organom Państwa”.


Panie Józwiak i Pani Pasławaka! Stowarzyszenia w Polsce powstają i działają głównie w oparciu o ustawę Prawo o stowarzyszeniach. Przypominam, że Polski Związek Łowiecki powstał mocą dekretu Bieruta. O czym więc tu dyskutować? A poza tym, niesmaczne staje się w kółko powoływanie się na art. 17 Konstytucji RP w sytuacji, kiedy on tu nie ma nic do rzeczy.


„Analogiczna do PZŁ, bo utworzona ustawą organizacja Polski Czerwony Krzyż nie ma organów powoływanych przez żadnego ministra”.

Matko Boska – „analogiczna do PZŁ”... Brak słów. Polski Czerwony Krzyż działa na podstawie ustawy o Polskim Czerwonym Krzyżu oraz uchwalonego na jej podstawie statutu, zatwierdzonego rozporządzeniem Rady Ministrów. Ustawa zawiera zaledwie kilkanaście krótkich artykułów. Polski Czerwony Krzyż jest organizacją społeczną (PZŁ nie jest nią w najmniejszym nawet stopniu), działającą na zasadzie zupełnej dobrowolności. PCK nie gospodaruje, jak Polski Związek Łowiecki, na majątku Skarbu Państwa. Jest „stowarzyszeniem krajowym Czerwonego Krzyża Rzeczypospolitej Polskiej w rozumieniu Konwencji Genewskich o ochronie ofiar wojny z dnia 12 sierpnia 1949 roku i Protokołów dodatkowych do tych Konwencji z dnia 8 czerwca 1977 roku”. Gdzie tu jakiekolwiek analogie??? Szok...


„Mieniem Skarbu Państwa gospodarują inne osoby prawne, tj. koła łowieckie - będące członkami Polskiego Związku Łowieckiego. Zatem argument dotyczący gospodarowania przez PZŁ mieniem Skarbu Państwa jako uzasadniający aż tak dalece idącą ingerencję Państwa w wybór organów organizacji społecznej, w żadnym zakresie niedotowanej przez Państwo, jest chybiony”.

Nie wypada, aby w tak poważnym dokumencie, za jaki należy uznać każdy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, posługiwać się aż takim zafałszowaniem rzeczywistości. W kilkunastu ośrodkach hodowli zwierzyny, którymi dysponuje Polski Związek Łowiecki, nie prowadzi się klatkowych hodowli zwierząt futerkowych, a przede wszystkim organizuje się komercyjne polowania na zwierzynę, będącą własnością Skarbu Państwa. To po pierwsze. Po drugie – dwa i pół tysiąca kół łowieckich, będących przymusowo „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim”, nie istniałoby, gdyby nie możliwość wykonywania polowania, a więc znowu mamy do czynienia z gospodarowaniem na majątku Skarbu Państwa. Te koła łowieckie, co roku, z tytułu – co tu dużo ukrywać – haraczu, niezależnie od czynszu dzierżawnego, płaconego na rzecz nadleśnictw czy starostw, odprowadzają do Polskiego Związku Łowieckiego znaczne kwoty. Myśliwi, bez związku z tym – są czy nie są członkami kół łowieckich, z tytułu samej możliwości strzelania do zwierzyny, będącej własnością Skarbu Państwa, na rzecz Polskiego Związku Łowieckiego płacą coroczne tzw. składki członkowskie. Wuj wie za co, skoro im ten Polski Związek Łowiecki potrzebny jest do szczęścia jak dziura w moście. A pan Józwiak, do spółki z panią Pasławską, piszą do Trybunału bajki, że PZŁ jest organizacja społeczną (???), „w żadnym zakresie niedotowaną przez Państwo”(???). Przecież nieprawda, którą posługuje się tych dwoje osób, aż bije po oczach i jest rozpoznawalna nawet przez średnio rozgarniętych licealistów, a co dopiero mówić o sędziach Trybunału Konstytucyjnego.


„Nie jest dobry kierunek zmian, bowiem jest sprzeczny z zasadami samorządności i subsydiarności. Wybór Łowczego Krajowego, członków organu- zarządu głównego PZŁ, powinien nadal pozostać w gestii samorządnej, samofinansującej się, społecznej organizacji, tj. Naczelnej Rady Łowieckiej”.

Ani ta organizacja (PZŁ) samorządna, ani samofinansująca się, ani społeczna... W dodatku nawoływanie do przywrócenia pełni wcześniejszych kompetencji Naczelnej Radzie Łowieckiej, w sytuacji, kiedy ta NRŁ ma od dłuższego czasu olbrzymie problemy sama ze sobą, nie może być traktowane inaczej, niż jako obrona komuszego modelu łowiectwa w Polsce. Inaczej mówiąc, jako obrona interesów wąskiej grupy osób.

No i na koniec... Pan Józwiak z panią Pasławską nawet nie zająknęli się we wniosku do Trybunału nad tym, że Polska Rzeczpospolita Ludowa wyposażyła Polski Związek Łowiecki, i to już w momencie jego utworzenia dekretem Bieruta, a Trzecia Rzeczpospolita rzecz podtrzymała, w monopol na dopuszczanie do wykonywania polowania w Polsce, ze wszystkimi korzyściami z tego wynikającymi. Od tego by chyba trzeba sprawę w ogóle zacząć. Pytam więc pana Bartosza Józwiaka i panią Urszulę Pasławską:

Czym byłby dzisiaj Polski Związek Łowiecki bez tego monopolu?

piątek, 18 października 2019

Rozporządzenie MŚ w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz

Prezentuję pogląd, że o ile od samego początku istnienia rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 22 marca 2005 r. w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz zdradzało wyraźne symptomy niezgodności z ustawą Prawo łowieckie, a nawet z Konstytucją RP, to po nowelizacjach, zwłaszcza tej z dnia 22 września 2010 r. oraz tej ostatniej, z dnia 10 września 2019 r., taka niezgodność aż bije po oczach. Łatwo można to uzasadnić, tylko... po co. Czy komukolwiek z decydentów zależy na tym, aby akty prawne dotyczące łowiectwa, a także wewnętrzne akty normatywne PZŁ, były tworzone zgodnie z zasadami sztuki legislacyjnej?

Mówiąc krótko, przedmiotowe rozporządzenie to po prostu koszmar. Pomijając chwilowo kwestie związane z bezpieczeństwem, chociaż one zawsze powinny być najważniejsze, tak tylko zastanawiam się, co w niby poważnym rozporządzeniu nieprzerwanie od zarania dziejów robi przykładowo rozdział 6 ("Rozstrzyganie spornych strzałów") czy rozdział 8 ("Pokot")? Czy takie sprawy wymagają uregulowania aż na drodze rozporządzenia Ministra Środowiska? Naprawdę nie ma on na głowie poważniejszych problemów?

No popatrzmy przykładowo na chociażby ten konkretny zapis w rozporządzeniu, który początkowo, jeszcze w czerwcu 2019 r., minister zamierzał zmodyfikować, ale potem widocznie wystraszył się ekoterrorystów i wycofał się z dobrego pomysłu:

§ 48.1. Pokot to tradycyjny sposób ułożenia pozyskanej zwierzyny przed zakończeniem polowania zbiorowego.

A potem porównać to sobie proszę z ustawowym:

Art. 42aa. Zabrania się:
15) wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci do 18 roku życia
”.

oraz z

Art. 52. Kto:
7) wykonuje polowanie w obecności lub przy udziale dziecka do 18 roku życia.
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku
”.

Gdyby § 48 ust. 1 (i w ogóle cały ten śmieszny, nikomu niepotrzebny w akcie aż prawnym rozdzialik 8) nie wchodził w skład zapisów rozporządzenia, a nie musi wchodzić, ten niekonstytucyjny ustawowy zakaz wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci do 18 roku życia, nie rozciągałby się niepotrzebnie na pokot, który z całą pewnością nie wchodzi w ustawową definicję polowania:

Art. 4
2. Polowanie oznacza:
1) tropienie, strzelanie z myśliwskiej broni palnej, łowienie sposobami dozwolonymi zwierzyny żywej,
2)[...]
     - zmierzające do wejścia w jej posiadanie
”.

„Tropienie” i „strzelanie”. Nic więcej. Żadne pokoty, srokoty i inne tego typu cuda niewidy... Sami podcinamy sobie gałąź, na której siedzimy, a potem narzekamy na Sejm i Senat.

Krótko? Zapis § 48 ust. 1 rozporządzenia MŚ wypada uznać za rażąco niezgodny z art. 4 ust. 2 ustawy Prawo łowieckie.

Czy kogoś to interesuje? Czy stać kogoś chociażby na werbalne wyrażenie protestu przeciwko ograniczaniu naszych praw rodzicielskich nawet... na drodze ministerialnego rozporządzenia?

wtorek, 15 października 2019

Posiedzenie NRŁ dnia 14 października 2019 r.

"Co tam, Panie", słychać ze strony wczorajszego posiedzenia Naczelnej Rady Łowieckiej? A może to było tylko spotkanie "przy kawie i ciasteczkach"? Było coś więcej :-)? A jakieś wiążące dla PZŁ decyzje, podjęto tam? Że co? Że kolejny raz wybrano członków Prezydium? A dlaczego jakiś tam WildMen pierwszy o tym informuje, a nie ZG PZŁ? Niezależnie od tego zauważam, że NRŁ swoim działaniem postanowiła jeszcze bardziej skomplikować skomplikowaną już do granic możliwości sytuację... Nooo, interesujący, a nawet bardzo interesujący to zabieg... Ciekawe, jak się on ma do postanowienia MŚ z dnia 10 września oraz do decyzji MŚ z dnia 4 października. Oczywiście szeregowi członkowie PZŁ nie muszą znać treści wszystkich uchwał, podejmowanych przez naczelne organy PZŁ...

sobota, 12 października 2019

Kto tak naprawdę jest prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej?

Niełatwo jest połączyć rozumienie zapisów ustawy Prawo łowieckie z zapisami ustawy Kodeks postępowania administracyjnego oraz ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Niemniej, zdaniem zwolenników prezesury Pawła Piątkiewicza, pewnie to właśnie on – Paweł Piątkiewicz, jest na chwilę obecną prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej. Ja mam zdanie odmienne. Jeżeli dobrze widzę, DECYZJI z dnia 4 października 2019 r. Minister Środowiska nie nadał rygoru natychmiastowej wykonalności, więc nie jest ona jeszcze prawomocna. Inaczej mówiąc, DECYZJA ta, przed upływem terminu do wniesienia wniosku o ponowne rozpatrzenia sprawy, NIE ULEGA WYKONANIU. A jeżeli tak, ciągle obowiązuje POSTANOWIENIE Ministra Środowiska z dnia 9 września 2019 r. o ”wstrzymaniu wykonania uchwał podjętych na posiedzeniach Naczelnej Rady Łowieckiej w dniu 4 września 2019 r.”. Czytamy w zakończeniu tego postanowienia:

Tym samym konieczne jest wstrzymanie ich wykonania do czasu zakończenia ww. postępowania administracyjnego prowadzonego w trybie art. 35 ust. 9 ustawy Prawo łowieckie”.

Postępowanie administracyjne w przedmiotowej sprawie nie jest jeszcze zakończone. Po pierwsze – (powtarzam) biegnie termin do wniesienia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, a po drugie – Rafał Malec w najbliższych dniach niewątpliwie wniesie takowy wniosek do Ministra Środowiska. Z mojego punktu widzenia, do chwili powstania nowych uwarunkowań, to właśnie on – Rafał Malec posiada pełne prawo do uważania się za prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej.

Inna sprawa, że minister prawdopodobnie podjął akurat takie, a nie inne działania i decyzje, wyłącznie po to, aby w środowisku członków Polskiego Związku Łowieckiego, na pewien czas i z wiadomych względów, zapewnić niczym nie zmąconą ciszę. Ale już za kilka dni będzie można podjąć każdą decyzję, bez oglądania się na to – spodoba się czy nie spodoba się ona członkom PZŁ.


PS
Ciągle interesuje mnie uchwała nr 216/2019 z dnia 4 września 2019 r. Naczelnej Rady Łowieckiej, odwołująca z zajmowanej funkcji Rafała Malca. Bardzom ciekaw :-), jakąż tam podstawę statutową do odwołania zastosowano? Minister nawet nie zająknął się w swojej DECYZJI, i w uzasadnieniu do niej, na ten temat.

sobota, 28 września 2019

Żałosny statut PZŁ


Statut z naniesionymi, proponowanymi przez Komisję Statutową NRŁ, poprawkami

Skala zawartych w nim niezgodności z ustawą Prawo łowieckie, z innymi ustawami, a nawet z Konstytucją RP, jest porażająca. Czy naprawdę nie znajdzie się nikt, kto byłby w stanie zatrzymać ten idi#tyczny pęd do uczynienia ze statutu wyjątkowego w skali całego państwa megabubla? No popatrzmy wspólnie, co nowego, aby jeszcze bardziej schrzanić statut, wymyślili dzielni żołnierze prezesa. Ot pierwszy z brzegu przykład ich możliwości intelektualnych:

§ 85.
1. Do kompetencji Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
5) wstrzymywanie wykonania uchwał Zarządu Głównego, Okręgowego Zjazdu Delegatów do czasu odbycia najbliższego posiedzenia Naczelnej Rady Łowieckiej;
”.

Oto Prezydium NRŁ, które nie ma umocowania ustawowego i nie jest oczywiście jakimkolwiek organem Polskiego Związku Łowieckiego, ma otrzymać uprawnienie do “wstrzymywania wykonywania uchwał” zarówno Zarządu Głównego, jak i okręgowych zjazdów delegatów – a więc organów Polskiego Związku Łowieckiego, o których mowa w art. 32a ust. 1 pkt 3 i 7 oraz w ust. 5 i 9 ustawy Prawo łowieckie. Można pójśc jeszcze dalej i możliwością paraliżowania działań tychże organów obdarzyć – przykładowo – prezesa NRŁ. To nic, że nie istnieje delegacja ustawowa do tego typu regulacji. W statucie wiele można upchnąć. Zmieści się w nim o wiele więcej, niż mogłoby się komukolwiek nawet tylko przyśnić. O, także to:

§ 85.
5. W przypadkach niecierpiących zwłoki, pilnych i istotnych dla funkcjonowania Zrzeszenia Prezydium może zarządzić procedowanie uchwały w trybie obiegowym. Projekt podejmowanej uchwały rozsyła się wszystkim członkom Naczelnej Rady Łowieckiej w wersji elektronicznej. Uchwałę należy opatrzyć kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub EPUAP. Uchwałę uważa się za podjętą jeżeli w terminie 7 (siedmiu) dni od dnia jej przesłania uzyska ona co najmniej 25 podpisów. Po upływie wskazanego terminu Prezydium powiadamia wszystkich członków Rady
.

Jak widać, znowu Prezydium przede wszystko :-). Po co w ogóle jakieś niepotrzebne komuś obrady całej Naczelnej Rady Łowieckiej :-). Niech członkowie jej mniejszości, nawet w liczbie 24, siedzą na pupach w domu i nie przeszkadzają towarzyskim rozmowom grupie pozostałych dwudziestu pięciu. Ci, sącząc chłodne drinki – przykładowo – w Korbielowie, słuchając monologów swojego guru, znacznie sprawniej, a więc i efektywniej, przytakną wszelkim szalonym jego pomysłom.

W statucie, w tym obowiązującym, jak i w planowanym, po jeszcze gorszym schrzanieniu tego aktualnego, głupstwo pogania głupstwem inne głupstwa, ale to, z czym spotykamy się w rozdziale XVIII, a więc w zapisach od § 102 do § 106, przekracza wszelkie granice wyobrażalności. Istota postępowania, określonego tam mianem “postępowania porządkowego”, cofnęła standard ochrony praw szeregowych członków PZŁ do czasów głębokiego – określiłbym rzecz – blochowizmu. Wrócę do problemu niebawem. Zasługuje on na szczególne zainteresowanie – jeśli nie osób bezpośrednio nadzorujących działalność Polskiego Związku Łowieckiego, to z całą pewnością niektórych podmiotów, wyszczególnionych w art. 191 ust. 1 pkt 1 i 2 Konstytucji RP, a uprawnionych do wystąpienia z odpowiednim wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego. Z całą pewnością sprawie będzie należało, po wyborach parlamentarnych, spróbować nadać odpowiedni bieg.


Trzeci, konkretny, choć pozornie mały przykład nieudolności malcowej myśli twórczej. Każda jednak nieudolność pozostaje tylko nieudolnością.

Ustawa o broni i amunicji:

Art. 27
5. Polski Związek Łowiecki i zarządy stowarzyszeń strzeleckich są obowiązane do corocznego składania właściwym organom Policji aktualnych wykazów członków uprawiających łowiectwo lub strzelectwo z użyciem własnej broni oraz do powiadamiania tych organów o wykluczeniu wymienionych członków tych organizacji w terminie 30 dni od dnia wykluczenia
”.

Jak więc gołym okiem widać, ustawodawca zobowiązał PZŁ do powiadamiania właściwych organów Policji o każdym przypadku tylko (i aż) WYKLUCZENIA członka (z) PZŁ, a więc o przypadku, o którym mowa w art. 35c ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo łowieckie (korelacja pomiędzy ustawami), czyli chodzi tu o skutek w postaci kary dyscyplinarnej, orzeczonej przez sąd łowiecki. Malcowcy jednak wiedzą lepiej od ustawodawcy, co korzystniejsze dla Związku, Policji i byłych członków Zrzeszenia. Wiedzą jednocześnie najlepiej, do czego należy zobowiązać w tym zakresie Polski Związek Łowiecki i bezkrytycznie, jednocześnie bez głowy, narzucają zarządom okręgowym obowiązek zawiadamiania organów Policji także o przypadkach przykładowo “rezygnacji z członkostwa w Zrzeszeniu”, co ma się nijak do wymogu danego art. 27 ust. 5 ustawy o broni i amunicji.

§ 14.
2. O prawomocnej utracie członkostwa w Zrzeszeniu przez osobę fizyczną właściwy zarząd okręgowy, w terminie 7 30 dni, powiadamia właściwy organ policji,[...]
”.

Malcowcy zachowują się zupelnie tak, jakby nigdy nie słyszeli o popularnej maksymie:

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”.



W uzupełnieniu przypominam, że w stosunku do myśliwego, który przykładowo „zrezygnował z członkostwa w Zrzeszeniu” lub nawet utracił członkostwo w związku z np. z niepłaceniem składek czy nawet z orzeczeniem sądu łowieckiego, ale nie związanym ze skazującym prawomocnym orzeczeniem sądu powszechnego, o którym mowa w art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o broni i amunicji, Policja nie ma podstawy prawnej do natychmiastowego cofnięcia mu pozwolenia na broń. Sytuacja zmienia się dopiero po upływie aż pięciu lat. Po cóż więc nakręcać Policję do działań niezgodnych z ustawą o broni i amunicji? W Policji pracują tylko ludzie, więc także popełniają błędy, w tym interpretacyjne.

Powtórzę pytanie:

Po cóż nakręcać Policję do działań niezgodnych z ustawą o broni i amunicji?



Do kilku niedorzecznych obowiązków członka koła, ujętych w § 29 statutu, malcowcy chcą dopisania kolejnego:

§ 29. Członek koła jest obowiązany:
12) powiadamiać właściwy zarząd koła o zmianie miejsca zamieszkania w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany;
”.

Pytam:

W jakim celu?

A ponadto, czy aby na pewno ustanowienie takiego obowiązku ma oparcie w zapisach ustawy o ewidencji ludności czy ustawy Prawo łowieckie, że o art. 51 Konstytucji RP nawet nie wspomnę?


PS

Nie jest żadną tajemnicą, że ustawa Prawo łowieckie daleka jest od doskonałości, ale na św. Hubert, nie można statutem, który nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej, poprawiać tej ustawy.

§ 8. 1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
[…]
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
5) powiadamiać właściwy zarząd okręgowy o zmianie miejsca pobytu stałego zamieszkania w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany;
”.

Ten statutowy zapis również zdradza symptomy niezgodności z obowiązującym prawem, bowiem wyłącznie ustawą można zobowiązać myśliwego do ujawniania informacji dotyczących jego osoby (art. 51 ust. 1 Konstytucji RP). Tak, jak mamy to przykładowo w ustawie o broni i amunicji:

Art. 26. Osoba posiadająca pozwolenie na broń lub posiadająca broń podlegającą rejestracji, która nie wymaga pozwolenia na broń, jest obowiązana w razie zmiany miejsca zamieszkania (miejsca stałego pobytu) zawiadomić o tym fakcie pisemnie, w terminie 14 dni od dnia zmiany miejsca zamieszkania (miejsca stałego pobytu), organ Policji właściwy ze względu na nowe miejsce zamieszkania (miejsce stałego pobytu)”.



Na temat statutowej regulacji, zawartej w § 100 , wielce prawdopodobnie niezgodnej z art. 29 ust. 1 ustawy Prawo łowieckie, pisałem już ponad trzy miesiące temu w temacie: Komisje ds. opiniowania wniosków kół łowieckich o dzierżawę obwodów łowieckich. Teraz malcowcy próbują jeszcze bardziej zakręcić w tym swoistym tyglu ignorancji dla zasad tworzenia zapisów aktów normatywnych PZŁ. Zamiast całkowicie wykreślić w statucie § 100 ust. 2 – 7, proponują dorzucić:

§ 100.
[...]
6. Od ostatecznej opinii okręgowej komisji nie przysługuje odwołanie do komisji powołanej przez Naczelną Radę Łowiecką, której decyzja jest ostateczna.
7. Skład komisji, zasady działania, tryb i terminy odwołania określi Naczelna Rada Łowiecka.
8. Wniosek o dzierżawę obwodu łowieckiego, z pozytywną opinią komisji, jest przekazywany przez zarząd okręgowy do wydzierżawiającego, zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 1-3 ustawy
”.

Komisje, komisje, komisje... Malcowcy zdają się posiadać niesamowitą skłonność do wchodzenia w buty ustawodawcy, obniżając w ten sposób i tak niską ocenę możliwości intelektualnych działaczy PZŁ w obszarze stanowienia aktów normatywnych Związku. No, jeszcze raz zacytujmy stosowny zapis ustawy Prawo łowieckie, aby nikt nie miał tu żadnych wątpliwości:

Art. 29. 1. Obwody łowieckie wydzierżawiają, na wniosek Polskiego Związku Łowieckiego, po zasięgnięciu opinii wójta (burmistrza, prezydenta miasta) oraz właściwej izby rolniczej:
1) obwody łowieckie leśne - dyrektor [...];
2) obwody łowieckie polne- starosta [...];
3) obwody łowieckie znajdujące się na terenie więcej niż jednego powiatu - starosta […]
”.

Sądzę, że nawet niewidomy zauważa, że do wydzierżawienia obwodu niezbędny jest „wniosek Polskiego Związku Łowieckiego” i osobne (bo przez regionalnego dyrektora LP czy starostę) „zasięgnięcie opinii wójta (burmistrza, prezydenta miasta) oraz właściwej izby rolniczej)”.  Narzucanie zainteresowanym podmiotom jakiejś g#wnianej opinii, wymyślonej przez malcowców komisji, jest aż nadto rażąco niezgodne z zacytowanym zapisem ustawy. Czy w ministerstwie środowiska, wśród Hamuleckich, Cieplaków, Saganów, Golińskich i Kowalczyków, naprawdę nie ma ani jednej osoby, która byłaby skłonna tę oczywistą rzecz zauważyć???