poniedziałek, 4 lutego 2019

Projekt statutu NRŁ jest do bani (część 2)


Projekt statutu NRŁ jest do bani…

Wyjdźmy z tego niesprzyjającego maluczkim środowiska, będącego – o, jak to pięknie brzmi w ustawie – „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”. Sprawdźmy, jakie rozwiązania Naczelna Rada Łowiecka przygotowała w stosunku do najwyższych poziomów życia związkowego:

„§ 83.
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
8) rozpatrywanie innych spraw wniesionych pod obrady przez Naczelną Radę Łowiecką”.


Wśród kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów ginie co prawda „uchylanie lub unieważnianie sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów” (nie zauważam, jaki organ przejął tę kompetencję), ale w zamian pojawia się tajemniczy pkt 8. Wśród zadań NRŁ, wyszczególnionych w § 84 , nie znajdujemy takiego, które korelowałoby z zapisem § 83 pkt 8. „Rozpatrywanie innych spraw wniesionych pod obrady przez Naczelną Radę Łowiecką” wypada uznać za kompetencję nieostrą, nie wiadomo co za sobą niosącą i z tego względu nie powinna ona w ogóle się tu znaleźć. Zresztą określenie „inne sprawy” stanowczo zbyt często pojawia się w projekcie statutu. No ale cóż – podobno „przykład idzie z góry” (czytaj: z ustawy :-).

W sumie w oczy rzuca się kolejne okrojenie kompetencji KZD, w porównaniu z całym okresem funkcjonowania Zrzeszenia. To już lat 66. Co pewien okres było tylko coraz gorzej. Może czas zatem nastał na… całkowite wyeliminowanie krajowych zjazdów? Po co one pospólstwu :-). Niepotrzebnie tylko generują koszty :-), a korzyści z nich jakby kot napłakał. 



Naczelna Rada Łowiecka! O, to jest to, czego polskim myśliwym teraz najbardziej potrzeba :-) Zwłaszcza w sytuacji, kiedy działa ona pod kierunkiem nadziei wszystkich pokrzywdzonych. Przez sądy łowieckie, Łowczego Krajowego, łowczych okręgowych i zarządy kół. Prezes Rafał Malec! On najlepiej wie, jakie kompetencje Naczelnej Radzie Łowieckiej są najbardziej niezbędne, aby mogła prowadzić Związek ku słońcu.

„Rozdział XIII
Naczelna Rada Łowiecka
„§ 84.
1. W ramach nadzoru Naczelna Rada Łowiecka ma prawo do kontroli, sprawdzania na bieżąco funkcjonowania Zarządu Głównego, oceniania i wnioskowania, co obejmuje środki oddziaływania
merytorycznego oraz środki nadzoru personalnego.
[…]
3. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące Zarządu Głównego Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołowi nadzorczo-kontrolnemu powołanemu na wniosek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej.
4. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[…]
10) opiniowanie kandydatów na członków Zarządu Głównego;
11) składanie wniosków do ministra właściwego ds. środowiska o odwołanie łowczego krajowego wraz z uzasadnieniem;
12) składnie wniosków do Zarządu Głównego o odwołanie łowczych okręgowych;
[…]
17) ustalanie szczegółowych kryteriów i zasad oceny kół łowieckich w postępowaniach o wydzierżawienie obwodów łowieckich oraz ustalanie zasad postępowania przy składaniu wniosków o wydzierżawienie obwodów łowieckich z uwzględnieniem § 102;
[...]
20) rozpatrywanie rocznych sprawozdań z działalności organów Zrzeszenia, o których
mowa w art. 32a ust. 1 pkt 3‐6 ustawy;
[…]
32) ustalanie zasad odbywania obowiązkowych szkoleń osób pełniących funkcje w kołach, jak i
pracowników Zrzeszenia;”.


Wszystkie wskazane wyżej kompetencje wzbudzają duże wątpliwości pod względem zgodności z prawem, dlatego należałoby każdą po kolei szczegółowo przeanalizować. I tak…

Analiza zapisu § 84 ust. 1 potwierdza, że członkowie NRŁ mają problem ze zrozumieniem art. 32a ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo łowieckie, w którym ustawodawca wyraźnie zapisał, że zadaniem Naczelnej Rady łowieckiej jest nadzór nad działalnością Zarządu Głównego, a nie poszczególnych osób, wchodzących w jego skład.

Pomysł „powierzenia” (patrz: § 84 ust. 3) „czynności z zakresu nadzoru” jakiemuś tam „zespołowi nadzorczo-kontrolnemu”, w dodatku „powołanemu na wniosek Prezydium NRŁ”, które to Prezydium ani nie jest organem ustawowym, ani nie posiada jakichkolwiek kompetencji nadzorczych w stosunku do kogokolwiek, wydaje się być koncepcją iście… księżycową, więc zostawmy ją fanom twórczości pisarzy science fiction.

Dalszą analizę zadań Naczelnej Rady Łowieckiej, ujętych w projekcie statutu, poprzedźmy przytoczeniem następującego zapisu ustawy Prawo łowieckie:

„Art. 32a
[...]
5. W skład Zarządu Głównego wchodzą:
1) Łowczy Krajowy – powoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska spośród trzech kandydatów przedstawionych przez Naczelną Radę Łowiecką i odwoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Łowieckiej;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez ministra właściwego do spraw środowiska na wniosek Łowczego Krajowego.
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego
”.

Zauważam, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, ustawodawca bardzo wyraźnie uregulował zasady i warunki powoływania i odwoływania:

a) Łowczego Krajowego,
b) członków Zarządu Głównego,
c) łowczych okręgowych,
d) członków zarządów okręgowych.

Uzurpowanie sobie zadań (czytaj: kompetencji) z materii już uregulowanej ustawą, nie przynosi chwały twórcom zapisów projektu statutu.



Na temat kwestii zawartej w § 84 pkt 17 (ocena kół), wypowiadam się przy okazji analizy zapisu § 102.

Kompetencja zawarta w § 84 pkt 20 projektu, w części dotyczącej „rozpatrywania rocznych sprawozdań” sądów łowieckich, kłóci się z regulacjami rozdziału 6a ustawy Prawo łowieckie. Ustawodawca nie zamieścił wśród nich delegacji dla organów PZŁ do wprowadzenia tego rodzaju powinności dla sądów łowieckich. Jestem w stanie zrozumieć obowiązek składania przez nie sprawozdań statystycznych, w ramach jakiegoś tam programu badań statystycznych statystyki publicznej, ale tak po prostu sprawozdania w ramach tłumaczenia się ze swojej działalności przed Naczelną Radą Łowiecką? Hm… Niepojęte to.

Art. 173 Konstytucji RP, chociaż w stosunku do sądów powszechnych i Trybunałów, gwarantuje ich odrębność i niezależność od innych władz. Wypada uszanować odpowiednie przymioty także w stosunku do sądów łowieckich.

Zapis § 84 pkt 32 projektu statutu: „ustalanie zasad odbywania obowiązkowych szkoleń osób pełniących funkcje w kołach”. Hm… Przypominam – Polski Związek Łowiecki zrzesza hobbystów. Tak trudno to zrozumieć? Umówmy się, że najpierw „wyszkolą się” członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej, chociażby z zasad tworzenia zapisów aktów normatywnych PZŁ, a dopiero potem będziemy myśleli o szkoleniu „osób pełniących funkcje w kołach”. Rozumiem umożliwianie takich szkoleń, zachęcanie do nich, odpowiednie motywowanie, ale wprowadzanie „na siłę”? Tak po prostu nie można…



Nie sam prezes ma najwięcej do powiedzenia w Naczelnej Radzie Łowieckiej. Mamy jeszcze Prezydium NRŁ :-).

„§ 87.
1. Do kompetencji Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]
4) ustalanie zasad wypłacania rekompensat z tytułu ponoszonych kosztów
związanych z pełnioną funkcją przez sędziów i rzeczników dyscyplinarnych,
wysokości rekompensat dla sędziów Głównego Sądu Łowieckiego
i rzeczników Zespołu Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego oraz
innych nieetatowych członków Zrzeszenia;
5) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego i zasad wynagradzania pracowników Zrzeszenia”.


Otóż moje poważne wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy aby na pewno wyłącznie prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, powinien decydować o tak poważnych sprawach, jak wynagrodzenia i wysokości rekompensat dla całej wierchuszki PZŁ, a w dodatku także dla „pracowników Zrzeszenia". Dlaczego o tych niezmiernie istotnych kwestiach nie miałaby się wypowiadać cała Naczelna Rada Łowiecka? Jaki dar niebios posiada jedynie prezes, do spółki ze swoimi zastępcami, że tylko on i oni, a nie daj boże Naczelna Rada Łowiecka w komplecie, są w stanie podołać tej „strasznej” dziejowej odpowiedzialności?

Poza tym, tak zastanawiam się tylko, jak należy rozumieć fakt dorzucenia w pkt 4, w porównaniu ze statutem wciąż obowiązującym, zapisu o ustalaniu wysokości rekompensat … „innych nieetatowych członków Zrzeszenia”? W jakiż to nowy sposób, odbiegający od zasad prawnych, a także od z nimi związanych dotychczasowych praktyk (jakich?), de facto wynagradzanymi mają być przykładowo członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej? W szczególności jej prezes i wiceprezesi? W dodatku ci ostatni mają ustalać rekompensaty ... sami sobie :-)? George Orwell by tego lepiej nie wymyślił…

Jeszcze raz chciałbym uwagę zwrócić na ten aspekt sprawy, tak bardzo pomijany przez autorów zapisów projektu statutu. Otóż statutowe Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, nie posiada statusu organu PZŁ; nie jest tworem ustawowym. Dlaczego więc miałoby utrzymać dotychczasowe, rozbuchane kompetencje, a nawet uzyskać je w formie jeszcze bardziej rozszerzonej? O co tu chodzi?

Czy członkowie NRŁ, w liczbie 49 – 1, godząc się na te wszystkie przedziwne regulacje, zdają sobie sprawę z tego, w jakim kierunku zmierzają?



No i doszliśmy w końcu do Zarządu Głównego. Organu będącego przez ostatnie ponad dwudziestolecie ostoją niewątpliwie największej persony Polskiego Związku Łowieckiego.

„§ 88.
3. Do zakresu działania Zarządu Głównego należy:
3) powoływanie łowczych okręgowych spośród trzech kandydatów przedstawianych przez okręgowe zjazdy delegatów”.

I znowu to samo. W ustawie Prawo łowieckie, w jej art. 32a ust. 6, wyraźnie stwierdza się, kto powołuje i odwołuje łowczych okręgowych. Gdyby jakaś dodatkowa zasada miałaby przy tej okazji obowiązywać, byłoby to zapisane. Nie jest. Jeszcze raz powtórzę – wypada wiedzieć, że nie godzi się :-) statutem PZŁ poprawiać ustawy. Ten wycinek wiedzy należy do elementarza stanowienia aktów normatywnych PZŁ. Wielka szkoda, że członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej o tym nie wiedzą.

Spójrzmy jeszcze na wyświechtane uprawnienie Zarządu Głównego, stanowiące w istocie rzeczy pomieszanie obowiązku z nieograniczonymi możliwościami, biegnącymi w kompletnie nieznanym kierunku:

„§ 88.
25) wykonywanie innych zadań zleconych przez Naczelną Radę Łowiecką, a także podejmowanie
decyzji w sprawach niezastrzeżonych do kompetencji innych organów Zrzeszenia”.

Co to znowu za sformułowanie-wytrych, a jednocześnie kolejna pozostałość po minionych statutach PZŁ, nadająca Naczelnej Radzie Łowieckiej wręcz nieograniczone uprawnienia w stosunku do Zarządu Głównego? Czy tak trudno rozstać się z zapisami z czasów, które już dawno za nami?
 



Dochodzimy do rozdziału XVI („Okręgowy zjazd delegatów”). Nietrudno tu zauważyć, że NRŁ, chyba niejako w rozpaczy po ustawowej likwidacji okręgowych rad łowieckich, proponuje stworzyć struktury okręgowe: okręgowe rady łowieckie-bis, tyle że w postaci okręgowych zjazdów delegatów. Szkoda tylko, że jednocześnie uwadze członków NRŁ uszedł fakt, że okręgowe zjazdy delegatów, jako jedyne organy PZŁ, wymykają się w zapisach projektu statutu spod jakiejkolwiek kontroli. Nawet domyślam się dlaczego. No i otrzymujemy sytuację, w ramach której na Berdyczów możemy wysłać zapytanie:

Jaki organ PZŁ lub administracji rządowej uchyla lub unieważnia sprzeczne z prawem bądź statutem uchwały okręgowych zjazdów delegatów?



Wśród wielu kompetencji z kolei zarządów okręgowych, o których mowa w § 100 ust. 2 i dalej, można zauważyć pokłosie kilku innych wadliwych zapisów statutu. Zatrzymam się jednak przy zapisie § 102, który wyjątkowo „bije po oczach”.

„§ 102.
1. Najpóźniej w roku poprzedzającym złożenie wniosku o wydzierżawienie obwodu łowieckiego zarząd okręgowy występuje do wydzierżawiającego o dokonanie oceny działalności koła, zwanej dalej "oceną”. Koło, w terminie14 dni od otrzymania oceny może się do niej ustosunkować.
2. Wydzierżawiający w celu dokonania oceny powołuje komisję w skład której wchodzą: dwóch przedstawicieli wydzierżawiającego, przedstawiciel właściwej izby rolniczej, przedstawiciel zarządu okręgowego oraz przedstawiciel koła. Komisji przewodniczy przedstawiciel wydzierżawiającego.
3.Ocenę przeprowadza się na podstawie szczegółowych kryteriów i zasad uchwalonych przez Naczelną Radę Łowiecką.
4. W przypadku uzyskania pozytywnej oceny wydzierżawiającego zarząd okręgowy zobowiązany jest wystąpić z wnioskiem wydzierżawienie danego obwodu łowieckiego dotychczasowemu dzierżawcy”.


Oj, niedobrze to wygląda, niedooobrze. Wręcz paskudnie :-(

Podejrzewam, że ten § 102 jest niezgodny z ustawą Prawo łowieckie, a także z zasadami poprawnej legislacji, wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP.

Trochę śmieszne to, ale niewykluczone, że prawdziwe :-(

W art. 23 – 31 ustawy Prawo łowieckie ustawodawca uregulował sprawy dotyczące obwodów łowieckich. Znaleźć wśród nich można upoważnienie do pewnych działań dla ministra właściwego do spraw środowiska (np. w art. 26a ust. 4), sejmiku województwa i marszałka województwa (np. w art. 27). Art. 28 i 29 dotyczą już wprost kwestii wydzierżawiania obwodów. W art. 29 i 29a mowa jest m.in. o „wniosku Polskiego Związku Łowieckiego, po zasięgnięciu opinii wójta (burmistrza, prezydenta miasta) oraz właściwej izby rolniczej”. Nie ma wśród art. 23 – 31 upoważnienia dla organów PZŁ do tworzenia mocą jego aktów normatywnych zapisów dotyczących „występowania do wydzierżawiającego o dokonanie oceny działalności koła”. Nie ma w nich także upoważnienia dla tychże organów do ustanawiania obowiązków... wydzierżawiającego (czyli obowiązków dyrektora regionalnej dyrekcji Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe czy starosty). Powtórzę. Tym razem jednak w nieco szerszej wersji :

Wypada wiedzieć, że nawet ułomności zapisów ustawy nie można poprawiać zapisami statutu PZŁ. Od tego jest Sejm i Senat oraz Prezydent RP, aby naprawiać kalekie prawo.

Dodam, że w art. 32 ust. 4 ustawy Prawo łowieckie, rozpoczynającego się od słów:

„Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:...”

nie ma zdania na temat bździn, jakie ujęto w przedmiotowym § 102 projektu statutu. Cały ten nieszczęsny § 102 jest moim skromnym zdaniem straszny, a zarazem kompromitujący dla członków Naczelnej Rady Łowieckiej. I nie ma znaczenia – sami to wymyślili, czy narzucił im to ktoś z gabinetu Ministra Środowiska.

Dziękuję za uwagę.
 



      

niedziela, 3 lutego 2019

Projekt statutu NRŁ jest do bani

Na temat projektu statutu PZŁ, przyjętego dnia 25 stycznia 2019 r. przez Naczelną Radę Łowiecką, wyraziłem wcześniej myśl mniej więcej taką:

Nie potrzeba nam statutu gorszego od tego, który co prawda z wieloma paskudztwami, ale wciąż obowiązuje i obowiązywać będzie nadal, do czasu, kiedy minister zatwierdzi statut uchwalony przez KRAJOWY ZJAZD DELEGATÓW.

Teraz dodam:

Ten projekt jest wprost skandaliczny i jako taki zasługuje wyłącznie na potępienie. Czekamy na nowy statut już lat przynajmniej pięć, możemy zaczekać jeszcze dłużej. Dajmy władzom Zrzeszenia jeszcze pół roku (a może i cały rok) na TRANSPARENTNE opracowanie projektu, w ramach którego dojdzie do AUTENTYCZNYCH konsultacji społecznych, w tym ze wszystkimi myśliwymi, którzy będą chcieli (i potrafili) zaproponować rozsądne, a przede wszystkim korelujące z zapisami prawa powszechnie obowiązującego rozwiązania. Miejmy nadzieję, że te potem przyjęte, będą w stanie spełnić oczekiwania szerokiej rzeszy członków Polskiego Związku Łowieckiego.



Moje skromne uwagi na temat zapisów znalezionych w projekcie, postaram się skrócić maksymalnie. Dla ułatwienia czytającym zrozumienia moich uwag, będę posiłkował się cytatami z projektu. I tak…

„Rozdział III
Obowiązki członków Zrzeszenia
§ 9.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […]
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
[...]
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw środowiska”.


Już na samym wstępie zapytam:

Co to jest i „czym to się je”?

Wyszczególnione w § 9 obowiązki członków Zrzeszenia, zdają się wyraźnie wykraczać nie tylko poza zadania Polskiego Związku Łowieckiego, wyszczególnione w art. 34 ustawy Prawo łowieckie, ale też, a może przede wszystkim, nie za bardzo korelują z zapisami Konstytucji RP, gdzie czytamy m.in:

„Art. 5
Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 74
1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.

„Art. 86
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowanie przez siebie jego pogorszenie […]
”.

Jakim zatem prawem próbuje się nakładać na polskich myśliwych cudaczne obowiązki w typie takim, że mają oni chronić, brać udział, uczestniczyć, promować, zachowywać, kultywować, rozpowszechniać, dbać o i w ogóle głównie być tylko „chłopcami na posyłki”?

Bardzo podobnie rzecz się przedstawia także z obowiązkami członków kół łowieckich, wymienionymi w § 30:

„3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła i Zrzeszenia;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw środowiska;”.


Wróćmy na chwilę jeszcze do obowiązków członka Zrzeszenia.

„§ 9.
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”.


Katastrofa!

W sumie, zapisy te są nie do zaakceptowania. Polski Związek Łowiecki zrzesza hobbystów, którzy z własnych środków pokrywają koszty zakupu broni, amunicji, akcesoriów myśliwskich i paliwa. Opłacają oni podwójnie składki członkowskie, łożąc w ten sposób na przeróżne pezetełowskie synekury kilkadziesiąt milionów złotych w skali każdego roku. Członkostwo w Zrzeszeniu i kole łowieckim nie stanowi nawiązania stosunku pracy w rozumieniu Kodeksu Pracy. Z całą pewnością nie tworzy też podległości służbowej, jaka występuje w służbach mundurowych. Jak w takich warunkach można tworzyć zapisy statutu, sprowadzające członków PZŁ i kół łowieckich do roli bezwolnej masy składkowej, wykonującej polecenia swoich panów, wie chyba tylko św. Hubert – biskup z Liege, bo mnie to trudno pojąć.

Co prawda w ustawie Prawo łowieckie „od zawsze” widnieje (z drobnymi retuszami na przestrzeni dziesięcioleci) zapis:

„Art. 34. Do zadań Polskiego Związku Łowieckiego należy:
[…]
12) realizacja innych zadań zleconych przez ministra właściwego do spraw środowiska
”,

ale bynajmniej nie musi on oznaczać, że zasada ta, o rodowodzie tym samym co i rodowód Zrzeszenia (przypomnę: komuszym!), może niejako beztrosko być przenoszona na relacje Zrzeszenie (koło łowieckie) – szeregowy członek PZŁ. Z powodów, które wskazałem w akapicie wyżej.

Nawiasem tylko mówiąc, rozsądny minister właściwy do spraw środowiska, a tylko z takimi mamy do czynienia w ciągu ostatniego prawie już 30-lecia :-), nie będzie zlecał Zrzeszeniu zadań niemożliwych do wykonania, a i nie mających głębszych podstaw w zapisach ustawy.



Interesującą, wręcz nowatorską regulację znajdujemy w zapisie dotyczącym praw:

„§ 29.
Członek koła ma prawo:
5) polować indywidualnie i zbiorowo na wszystkie gatunki zwierzyny określone w rocznym planie łowieckim, z uwzględnieniem samców zwierzyny płowej, stosownie do posiadanych uprawnień, na zasadach określonych prawem łowieckim oraz uchwałami organów Zrzeszenia i koła;”.


Z jednej strony widać tu wyraźne wyjście naprzeciw oczekiwaniom wielu myśliwych (urawniłowka w „odstrzałach”), ale z drugiej – powielany jest stary, wieloletni błąd, który znowu będzie skutkował wypaczeniami. Zapis ten, w części dotyczącej „ZASAD określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”, uważam za niezgodny z ustawą Prawo łowieckie – m. in. z jej art. 8 ust. 2:

„Art. 8
2. Gospodarka łowiecka jest prowadzona na ZASADACH określonych w ustawie, w oparciu o roczne plany łowieckie i wieloletnie łowieckie plany hodowlane
”.

Przecież powyższy zapis – powtarzam: ustawowy – jest prosty jak drut, jasny niczym słońce na bezchmurnym niebie. Spójrzmy dodatkowo na niżej zacytowany zapis:

„Art. 4. 1. Gospodarka łowiecka jest to działalność w zakresie ochrony, hodowli i pozyskiwania zwierzyny”.

Stawiam pytanie:

Widzi może ktoś w zapisie art. 8 ust. 2 ustawy chociażby wzmiankę o „ZASADACH określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”??? A może w innych miejscach ustawy nadane są delegacje dla organów Zrzeszenia i kół do określania przedmiotowych ZASAD?

To właśnie podobny statutowy zapis (§ 40 pkt 5), niezgodny z ustawą, od lat do dziś dnia daje ciche przyzwolenie wielu dewiantom w kołach do podsuwania pod nos członkom na walnych zgromadzeniach różnego rodzaju chorych pomysłów (ba – ci dewianci czasem nawet sami ustalają takie ZASADY w ramach działalności w ZK). Jakich? Proszę bardzo – pierwsze z brzegu przykłady:

1) okresowe (a nawet stałe) zakazywanie polowań w wybranych częściach obwodu łowieckiego (las, niedostępne dla pospólstwa rewiry, ale także nieogrodzone poletka żerowe etc);
2) skracanie okresów polowań;
3) ograniczanie dopuszczanych prawem sposobów polowania.

Znam i takie koła, w których uchwałami walnych zgromadzeń ingeruje się nawet w rodzaje używanej broni podczas polowań.


Reasumując:

ZASADY prowadzenia gospodarki łowieckiej, w tym ZASADY pozyskiwania zwierzyny (czytaj też: wykonywania polowania), określone się w ustawie, a szczegółowe warunki wykonywania polowania – w ministerialnym rozporządzeniu, wydanym na podstawie ustawowej delegacji. Koniec, kropka!

Czy to takie trudne do zrozumienia?



  To, że przez lata utrzymywano w statucie PZŁ różnego kalibru niedorzeczności, nie musi w najmniejszym stopniu oznaczać, że tak musi być i będzie wiecznie. Przypatrzmy się wspólnie zagadnieniu wykluczenia członka z koła, jakie proponuje nam NRŁ. Musimy rozpatrzyć rzecz w kilku aspektach. Pod lupę weźmiemy po kolei każdy z kilku ustępów, wchodzących w skład § 33.

I tak...

„§ 33.
1. Wykluczenie członka z koła może nastąpić w przypadku:
1) potwierdzonego we właściwym postępowaniu nieprzestrzegania prawa łowieckiego, Statutu oraz uchwał organów koła;
2) nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków
nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia;
3) rażącego naruszania zasad etyki, tradycji łowieckiej, zasad współżycia
koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”.


„Nieprzestrzeganie prawa łowieckiego, Statutu” i „rażące naruszanie zasad etyki, tradycji łowieckiej”, to przewinienia, dla których ustawodawca przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną („we właściwym postępowaniu”), o której mowa w rozdziale 6a ustawy Prawo łowieckie. Jedną z możliwych kar dyscyplinarnych jest wykluczenie z Polskiego Związku Łowieckiego, co oczywiście równoznaczne jest z utratą członkostwa w kole i słusznie jest to niejako podniesione w § 32 ust. 1 pkt 2 projektu statutu. Innymi słowy, ustawa daje możliwość oceny tego rodzaju przewinień sądom łowieckim, więc nie sposób zapisami statutu rozszerzyć to uprawnienie na wskazane organy kół.

Analiza drugiego przypadku: „nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia”, zasługuje na osobne potraktowanie, gdyż przedmiotowy opis nie jest jednoznaczny i może budzić sprzeczne wnioski. Wydaje się również, że może wręcz generować wypaczenia w ocenie sytuacji.

Idąc dalej, sformułowanie: „rażące naruszanie zasad współżycia koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”, zawiera określenia znowu bardzo nieostre, nie wiadomo czego dokładnie dotyczące, a jako takie, w ogóle nie powinny występować w statucie funkcjonującego w oparciu o zapisy ustawowe Zrzeszenia.



 Przejdźmy do następnych dwóch ustępów omawianego paragrafu.

„§ 33.
[...]
2. Wykluczenia dokonuje zarząd koła.
3. W sprawie wykluczenia zainteresowanemu przysługuje prawo wniesienia
odwołania do walnego zgromadzenia”.


Zapisy te stanowią kompletne novum, nie mające precedensu w całej 66-letniej historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Nawet komuniści dawali szarym członkom koła bardziej cywilizowaną możliwość obrony w przypadku takiego wykluczania. To tylko jednak połowa nieszczęścia, jakie biorą na swoje sumienie członkowie NRŁ w przypadku, gdy takie rozwiązanie ostatecznie znajdzie się w statucie. Druga połowa jest znacznie poważniejsza. Otóż § 33 ut. 2 i 3 projektu statutu zdaje się zdradzać wyraźne symptomy niezgodności z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie. Przypomnijmy sobie jego brzmienie:

„Art. 33. 6. W sprawach utraty członkostwa w kole łowieckim, nabycia lub utraty członkostwa w Polskim Związku Łowieckim po wyczerpaniu postępowania wewnątrzorganizacyjnego albo od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie dyscyplinarne stronom postępowania przysługuje, w terminie 14 dni od otrzymania rozstrzygnięcia kończącego postępowanie, odwołanie do sądu okręgowego, z zastrzeżeniem art. 42da ust. 3. Od orzeczenia sądu okręgowego kasacja nie przysługuje”.

Abstrahując od prawdopodobnej, pewnej niezgodności zacytowanego zapisu z Konstytucją RP (nie wpływa ona, ta domniemana niezgodność, na ocenę § 33 projektu statutu), wyraźnie wymaga zacytowany art. 33 ust. 6 ustawy „wyczerpania postępowania wewnątrzorganizacyjnego”, za które w najmniejszym stopniu nie może uchodzić postępowanie... zaledwie wewnątrzkołowe. Koło łowieckie bowiem, będąc „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”, a może przede wszystkim będąc osobą prawną, zrzeszoną w Polskim Związku Łowieckim, samo w sobie i na swoim tle, nie stanowi elementu wewnątrzorganizacyjnego Zrzeszenia. Za takowe uchodzić mogą organy Polskiego Związku Łowieckiego, a za „postępowanie wewnątrzorganizacyjne”, wyraźnie tylko postępowanie z udziałem tychże organów.

Końcowe dwa ustępy, omówionego tu paragrafu 33 projektu statutu, nie zdają się wpływać na ocenę całości problemu procedury wykluczania członka z koła.

Być może należałoby się jeszcze zastanowić chwilę, komu najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego. Nie podzielam przy okazji poglądu, zaprezentowanego w stosunku do odpowiedniego zapisu jeszcze w wersji pierwszej projektu statutu, czyli w wersji tzw. jenochowej, co do którego Redaktor Naczelny dziennika Łowiecki wypowiedział takie spostrzeżenie:

Od uchwał o wykluczeniu z koła [...] odwołanie w trybie wewnątrzorganizacyjnym nie przysługuje.

Otóż nie podzielam poglądu wyrażonego przez jednego z uczestników prac nad projektem statutu:

...w obecnym stanie prawnym w takich sprawach sąd działa jako organ odwoławczy w ramach postępowania, więc nie miało sensu tworzenie procedury trójinstancyjnej. Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Autorowi tego poglądu nie przeszkadza sytuacja, że w myśl ustawy, w postępowaniu dyscyplinarnym, postępowanie przed sądami łowieckimi jest dwuinstancyjne i dopiero po nim występuje możliwość złożenia odwołania do sądu powszechnego. Tak więc mamy tu do czynienia, jak to autor określa, z procedurą trójinstancyjną, a wzbrania tej procedury trójinstancyjnej szarym członkom kół łowieckich, w przypadku ich wykluczania, niejako z góry skazując ich na pastwę przeróżnych czasem kołowych dewiantów.

„Oczywistą oczywistością” :-) jest, że przy braku możliwości odwołania się do zarządów okręgowych, liczba spraw przed sądami powszechnymi wyraźnie wzrośnie. Komu więc najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu zwykłych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego :-)? Mam nadzieję, że odpowiedź nie jest trudna.

Może jeszcze słówko odnośnie:

Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Otóż przynajmniej niepokoić może fakt, że autor, mimo jego profesji, lekceważyć się zdaje wskazówki starożytnych:

„Każdy z nas wolałby raczej uwolnić winnego, niż skazać niewinnego… Wolelibyśmy bowiem uznać każdego raczej za niewinnego, nawet jeśli stawiane zarzuty były prawdziwe, niż skazać go, gdyby prawdziwe nie były. W razie wątpliwości trzeba wybrać to, co naraża na mniejszy błąd” – twierdził Arystoteles (384–322 r. p.n.e.) w „Zagadnieniach przyrodniczych” (29.959 b)”.



Z niezwykle interesującą, a zarazem... karkołomną konstrukcją niejako kolejnego „wprowadzenia w temat”, spotykamy się w następującym zapisie projektu statutu:

„§106.
1. Za naruszenie obowiązków członkowskich wynikających ze Statutu Zrzeszenia i innych uchwał organów Zrzeszenia oraz uchwał organów koła łowieckiego członkowie Zrzeszenia ponoszą odpowiedzialność w ramach postępowania porządkowego, innego niż określone w art. 42da ustawy, o ile o ten czyn nie zostało wszczęte i nie jest prowadzone postępowanie dyscyplinarne lub postępowanie porządkowe, do których to postępowań odnoszą się odpowiednio przepisy art. 35b i art. 42da ustawy”.


Przez lata całe w Polskim Związku Łowieckim pod pojęciem „postępowań w przypadku naruszenia obowiązków członkowskich” rozumiano (i tak też było to ujęte w statucie) „postępowanie dyscyplinarne prowadzone przez rzeczników dyscyplinarnych i sądy łowieckie”, „postępowanie porządkowe prowadzone przez organy koła i Zrzeszenia” i „postępowanie dyscyplinujące w trakcie wykonywania polowania”. Na nie cywilizowany sposób postępowania z członkami PZŁ, „w przypadku naruszenia obowiązków członkowskich”, uwagę zwrócił Trybunał Konstytucyjny w swoim wyroku z dnia 6 listopada 2012 r., o czym za chwilę.

Sformułowanie „naruszenie obowiązków członkowskich” spotykamy dzisiaj przede wszystkim w ustawie:

„Art. 32
4. Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:
11) sankcje porządkowe za naruszenie obowiązków członkowskich
;”.

Zapis ten, niejako aktem rozpaczy został przywrócony po „drobnej” korekcie (wcześniej była mowa w nim o sankcjach dyscyplinarnych) do ustawy Prawo łowieckie ustawą nowelizującą z dnia 12 grudnia 2013 r., dzięki usilnym zabiegom posłów ściśle współpracujących wówczas z Łowczym Krajowym. Nastąpiło to w obliczu ustanowienia kontroli sądowej nad wcześniej beztroskimi, i pozbawionymi jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej, postępowaniami dyscyplinarnymi (patrz: przywołany już wcześniej wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r.). Ale nie to jest w kontekście § 106 projektu statutu najważniejsze.


Zajrzyjmy na chwilę do ustawy Prawo łowieckie.

„Art. 35b. 1. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie łowieckie polegające na:
1) naruszeniu ustawy i wydanych na jej podstawie aktów wykonawczych;
2) naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego;
3) wykonywaniu polowania w sposób sprzeczny z etyką łowiecką.
2. Odpowiedzialność dyscyplinarna obejmuje także pomocnictwo lub podżeganie do przewinienia łowieckiego
”.

§106 ust. 1 projektu statutu PZŁ wydaje się kompletnie nie korelować z art. 35b ust. 1 ustawy. Przecież z tego drugiego wyraźnie wynika, że każde „naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej. Więc jeżeli takie naruszenie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jak może dodatkowo, czy zamiennie, podlegać odpowiedzialności porządkowej? Nie może. Wiedzieli o tym nawet blochowcy, nowelizujący statut PZŁ jesienią 2015 r. Nie wiedzą jednak o tym malcowcy i jest to smutne, że trzeba im z osobna o tym tłumaczyć.

Jeżeli więc „naruszenie obowiązków członkowskich”, o których mowa w art. 32 ust. 4 pkt 11 ustawy, nie miałoby dotyczyć „naruszenia statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, musiałoby (i musi, bo innej możliwości logicznej po prostu nie ma) w warunkach koła łowieckiego dotyczyć tylko i wyłącznie... przewinień przeciwko uchwałom organów koła. Do materii zatem objętej sankcjami porządkowymi, w rozumieniu ustawy, mogą należeć wyłącznie te przewinienia, które wynikają z naruszenia uchwał koła. Koniec, kropka!

Tyle, tylko tyle i aż tyle.  



Jest jednak jeszcze inny aspekt, dotyczący §106. Spójrzmy na jego ust. 2, w którym wyszczególnione są „środki porządkowe”, mające mieć zastosowanie w związku z przedmiotowym postępowaniem porządkowym, a mianowicie:

„1) nagana;
2) zawieszenie w prawach do wykonywania polowania na okres do roku;
3) zawieszenie w prawach członka koła na okres do roku”.



I znowu zapytam:

Co to ma być i jak to się ma do porządku prawnego, podobno obowiązującego w Polsce? A może członkowie NRŁ go nie znają i stąd te proponowane, skandaliczne zmiany? Jeżeli pan Rafał Malec, i pozostali członkowie NRŁ, nie pamiętają już wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., to może chociaż pamiętają małe co nieco z uzasadnienia do tego wyroku? Też nie? To pozwolę sobie przypomnieć im chociaż mały jego fragment. Końcowy. Mały, ale wymowny:

„Realizując wskazania zawarte w niniejszym wyroku, ustawodawca powinien uregulować w prawie łowieckim: pojęcie łowieckiego deliktu dyscyplinarnego, katalog sankcji dyscyplinarnych, organy prowadzące postępowanie dyscyplinarne oraz przynajmniej ogólne zasady tego postępowania. Decydując, jakie przewinienia podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz jakie sankcje mogą być wymierzane przez PZŁ w ramach postępowania dyscyplinarnego, sam niejako wyznaczy zakres spraw podlegających kognicji sądowej. Nie jest zatem wykluczone, że wymierzanie pewnych dolegliwości, za uchybienia o charakterze wewnątrzorganizacyjnym, pozostanie w wyłącznej gestii Związku, o ile rozważane dolegliwości nie będą sankcjami dyscyplinarnymi orzekanymi z upoważnienia i nakazu ustawodawcy oraz będą należeć do kategorii spraw wewnątrzorganizacyjnych, a w konsekwencji nie będzie w ich przypadku konieczne zagwarantowanie ochrony sądowej innej niż możliwość dochodzenia naruszonych praw na zasadach ogólnych w razie spełnienia się przesłanek takiego czy innego roszczenia. Zastrzec jednak należy, że dolegliwości te nie mogą dotyczyć przynależności do Związku czy kół łowieckich, możliwości pełnienia w nich funkcji organizacyjnych, prawa do wykonywania polowania czy też naruszać praw osobistych i majątkowych członków PZŁ”.

Innymi słowy, bez gwarantowanej ochrony sądowej, owszem – mogą sobie funkcjonować kołowe postępowania porządkowe i wymierzane w ich ramach być „środki porządkowe” :-), ale na miły św. Hubert – bez wymierzania kar typu „zawieszenie w prawach do wykonywania polowania”, bo to atrybut sądów łowieckich, a nie kapturowych w kołach.



Wróćmy na chwilę jeszcze raz do obowiązków, jakie dla członków Zrzeszenia wymyślili dzielni członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej. Dla przykładu weźmy pod lupę ten:

„§ 9
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”.


Niektórzy już dzisiaj zastanawiają się głośno:

„Co może wynikać z tego zapisu? Realizować zobowiązania, ale jakie dokładnie? Czy wchodzi tu odpowiedzialność za zobowiązania koła, czy Zrzeszenia? Finansowe, czy ilościowe”?

Moim zdaniem zapis ten, do spółki jeszcze z kilkoma innych w projekcie statutu, jest wyraźną próbą usytuowania czynności wykonywania polowania po stronie obowiązków członka PZŁ i koła. Zapis § 29 pkt 5 w najmniejszym stopniu nie jest w stanie przykryć tego faktu. Za niesubordynację, po uchwaleniu statutu przez Krajowy Zjazd Delegatów (i oczywiście po zatwierdzeniu go przez Ministra Środowiska), grozić tu będą nie tylko kary wynikające z art. 35c ustawy Prawo łowieckie (do „wykluczenia z Polskiego Związku Łowieckiego” włącznie), ale – na podstawie §106 statutu – także „środki porządkowe”, od nagany, poprzez „zawieszenie w prawach do wykonywania polowania na okres do roku”, aż do „zawieszenia w prawach członka koła na okres do roku”. Ba, jeszcze wyższa kara za tego typu „uchylanie się od wykonywania obowiązków”, czeka na członka koła, przyczajona w § 33 – „wykluczenie członka z koła”.

To się nazywa zamordyzm, w dodatku jeszcze w gorszej odmianie, niż mieliśmy do czynienia z nią do tej pory. Nadziwić się nie mogę, jak wybrańcy ludu w postaci członków Naczelnej Rady Łowieckiej, mogli ze stoickim spokojem i w zgodzie z własnym sumieniem, wysmażyć członkom PZŁ tak odrażające paskudztwo.



  Wyjdźmy z tego niesprzyjającego maluczkim środowiska, będącego – o, jak to pięknie brzmi w ustawie – „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”. Sprawdźmy, jakie rozwiązania Naczelna Rada Łowiecka przygotowała w stosunku do najwyższych poziomów życia związkowego: ...

O tym może jednak już następnym razem... :-)
 




SUPLEMENT

„DZIAŁ II CZŁONKOSTWO W ZRZESZENIU
Rozdział I
Postanowienia ogólne
§ 5.
1. Członkami Zrzeszenia są:
1) osoby fizyczne:
a) będące członkami kół łowieckich,
b) niebędące członkami kół łowieckich, zwane dalej „członkami niezrzeszonymi w kołach łowieckich”
2) […]”

„§ 28.
1. Członkowi Zrzeszenia, w szczególności przy rozpatrywaniu deklaracji do koła, Zarząd może nadać status rezydenta.
2. Rezydentowi przysługują prawa członka koła z wyjątkiem przewidzianych
w § 29 pkt 1 oraz prawa głosowania podczas walnego zgromadzenia.
3. Rezydent nie może reprezentować koła na zewnątrz, w tym brać udziału w zawodach organizowanych przez organy Zrzeszenia.
4. Na rezydencie spoczywają obowiązki członka koła. Przepisu § 27 ust. 1 Statutu nie stosuje się.
5. O nadaniu statusu rezydenta zarząd koła w terminie 14 dni zawiadamia właściwy dla rezydenta zarząd okręgowy, który wprowadza dane o rezydencie do stosownego
rejestru.
6. W trakcie przynależności do Zrzeszenia rezydentem można być nie dłużej niż 3 lata
”.

Wygląda mi na to, że ktoś nagle w Naczelnej Radzie Łowieckiej, gdy projekt statutu był już prawie gotowy, nagle obudził się rano i rzucił przed siebie:

„Proponuje wprowadzić do projektu statutu status rezydenta”,

a reszta potem, nawet bez chwili zastanowienia się:

„Ooo, taaak!!! Nadajmy takiemu paragrafowi numer 28, a pozostałym o jedno oczko wyżej, niż miały do tej pory”.

W taki sposób nie tworzy się zapisów statutu nawet kółka różańcowego czy koła gospodyń wiejskich (z całym szacunkiem do nich).  


Ustawa Prawo łowieckie:

„Art. 32
4. Statut Polskiego Związku Łowieckiego określa w szczególności:
2) sposób nabywania i utraty członkostwa w […] kole łowieckim, zasady przynależności do kół łowieckich, przyczyny utraty członkostwa oraz prawa i obowiązki członków;”.

„Art. 32a
3. Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego tworzą, wyłonieni w wyborach pośrednich, przedstawiciele kół łowieckich i przedstawiciele członków niezrzeszonych w kołach łowieckich”.

„Art. 32a
9. Okręgowy zjazd delegatów tworzą wyłonieni w wyborach bezpośrednich, przedstawiciele kół łowieckich i przedstawiciele członków niezrzeszonych w kołach łowieckich”.

„Art. 33
4. Zarządy okręgowe koordynują i nadzorują działalność kół łowieckich oraz członków - osób fizycznych niezrzeszonych w kołach łowieckich
”.


Ponadto w art. 33, 33a, 33b i 33c, uregulowano wiele kwestii dotyczących statusu członka Zrzeszenia na tle koła łowieckiego. Słowa tam nie ma na temat statusu rezydenta.

Ustawa wyraźnie „widzi” tylko członków kół łowieckich i osoby niezrzeszone w kołach łowieckich. Podział na członków tylko w dwóch rodzajach jest bardzo wyraźny. Gdyby ustawodawca dopuszczał jakąś formę hybrydową (np. rezydent według rozumienia malcowców), ująłby ją w ustawie.

Zatem:

Zapis § 28 projektu statutu nie tylko nie za bardzo koreluje z jego zapisem § 5 ust. 1, ale przede wszystkim zdradza wyraźne symptomy niezgodności z ustawą Prawo łowieckie.
 

piątek, 1 lutego 2019

Nie potrzeba nam statutu gorszego od tego, który mamy

Prawdopodobnie nie tylko ja odnoszę wrażenie, że przynajmniej kilka zapisów ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie , jak i także ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, zdradzają symptomy niezgodności z Konstytucją RP, a także z innymi ustawami. Łatwo można też znaleźć przypadki tzw. luk prawnych, jak i braku korelacji pomiędzy poszczególnymi zapisami. Ba, czasem natknąć się można także o zapisy wzajemnie sprzeczne. Przykładów opisanych na taką okoliczność nie tylko na Łowieckim aż nadto. Spróbuję dorzucić do nich kolejny przypadek. I tak...

Ustawa z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw:

„Art. 9
[…]
12. Naczelna Rada Łowiecka:
[…]
2) opracuje projekt statutu Polskiego Związku Łowieckiego i przedłoży go do uchwalenia przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego, nie później niż w terminie trzech miesięcy od dnia jej wyboru zgodnie z ust. 11 pkt 2.
13. W przypadku [...] bezskutecznego upływu terminu wskazanego w ust. 12 pkt 2, projekt statutu Polskiego Związku Łowieckiego opracuje, a następnie uchwali i przedłoży go do zatwierdzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska Zarząd Główny.
14. Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego uchwali statut Polskiego Związku Łowieckiego i przedłoży go do zatwierdzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska nie później niż w terminie miesiąca od dnia jego przedłożenia przez Naczelną Radę Łowiecką. W przypadku bezskutecznego upływu terminu wskazanego w zdaniu pierwszym przepis ust. 13 stosuje się odpowiednio
”.


No to porównajmy to sobie z następującym zapisem ustawy Prawo łowieckie:

„Rozdział 6
Polski Związek Łowiecki
Art. 32. [...]
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego i zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw środowiska
”.



Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację...

Dnia 16 lutego 2018 r. Krajowy Zjazd Delegatów PZŁ, statutu PZŁ według projektu przyjętego przez NRŁ dnia 25 stycznia 2019 r., z takich czy z innych względów NIE UCHWALI. Co w takim przypadku? A no, jak czytamy w art. 9 ust. 14 ustawy z dnia 22 marca 2018 r., pałeczkę wówczas ma przejąć Zarząd Główny. Zgodnie z tą ustawą będzie w takim przypadku na nim ciążył obowiązek opracowania projektu statutu, potem uchwalenia go, by w efekcie finalnym przedłożyć go do zatwierdzenia Ministrowi Środowiska.

No dobrze. Załóżmy, że wszystko pobiegnie tym właśnie torem. Torem już bez jazdy po nim Naczelnej Rady Łowieckiej. I co otrzymamy na końcu? A no statut uchwalony przez Zarząd Główny PZŁ i zatwierdzony przez Ministra Środowiska.

Pytanie:

Czy osiągnięta sytuacja będzie zgodna z przywołanym już wyżej, czyli z tym oto zapisem ustawy Prawo łowieckie:

„Art. 32. [...]
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego i zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw środowiska
”(?).


Sądzę, że zdecydowanie NIE!!! Powstała w takich okolicznościach sytuacja będzie odpowiadała raczej przykładowo takiemu zapisowi:

„Art. 32. [...]
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy oraz statutu uchwalonego przez Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego i zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw środowiska
”,


którego w ustawie Prawo łowieckie po prostu nie ma!!! A jeżeli tak, to art. 9 ust. 14 zdanie drugie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, zdradza wyraźne symptomy niezgodności z art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie.



Przypomnę może jeszcze następujący zapis ustawy dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw:

„Art. 9. 1. Statut Polskiego Związku Łowieckiego obowiązujący w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy zachowuje moc do dnia zatwierdzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska nowego statutu Polskiego Związku Łowieckiego”.

Mam nadzieję, że „minister właściwy do spraw środowiska” ma tego świadomość, że zatwierdzić może tylko taki statut, który po pierwsze – będzie zawierał zapisy wyłącznie zgodne z prawem powszechnie obowiązującym, a po drugie – będzie on wcześniej uchwalony przez taki organ Polskiego Związku Łowieckiego, o którym mowa jest w art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie. Kilka niedopracowanych zapisów ustawy dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, jak przykładowo art. 9 ust. 14, z których po prostu można (ale i należy) zrezygnować w imię wyższych racji, zostawmy ocenie... nie wiem... nauczycieli akademickich, a my zwróćmy się w myślach do św. Huberta z prośbą, aby zadbał o roztropność delegatów na KZD PZŁ. Jednocześnie tu i teraz chciałbym zaapelować do osób odpowiedzialnych za organizację i przebieg KZD, aby zrezygnowali z planów umożliwiania kompletnie niepotrzebnych, a i szkodliwych w warunkach niedoczasu, występów nic nie wnoszących wszelkiej maści osób spoza grona delegatów na KZD. Proponuję skupić się tylko i wyłącznie na problematyce związanej z zapisami statutu PZŁ. Cała reszta, jeśli już musi, niech nastąpi dopiero wówczas, kiedy w ten czy w inny sposób załatwiona zostanie kwestia uchwalenia statutu PZŁ. I nie zgadzam się tu ze stanowiskiem zaprezentowanym przykładowo przez tego oto for(um)owicza, że projekt statutu

„Krajowy Zjazd może jedynie przyjąć albo odrzucić”.

Moim zdaniem KZD ma pełne prawo, wcześniej, zanim podejmie (lub nie) uchwałę, spokojnie popracować, przynajmniej nad najbardziej bijącymi po oczach niedociągnięciami projektu statutu, a jest ich całkiem sporo. Również tych niezgodnych z zapisami prawa. Przynajmniej kilka z nich widać z zamkniętymi oczyma. I nie tylko ja pisałem o nich wcześniej, ale członkowie NRŁ niestety okazywali się na te uwagi ślepi i głusi. No to teraz mają, a my razem z nimi :-(



No i jeszcze dwa zdania na temat końcowego fragmentu oświadczenia prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, w którym poinformował on masę składkową:

„Jednocześnie zapowiadam, że zwrócę się z prośbą do wszystkich członków Naczelnej Rady Łowieckiej o to, by w swoich okręgach do terminu Zjazdu zorganizowali spotkania z udziałem delegatów, na których omówią założenia projektu Statutu, jak również przedstawią drogę jego powstawania”.

Proponuję nie próbować mieszać w głowach delegatów. Jeżeli już miałoby dojść do takich spotkań, śmiało można sobie darować dywagacje na temat „założeń projektu Statutu, a także „drogę jego powstania”. Nie mają one dzisiaj już absolutnie żadnego znaczenia. Jaki projekt jest, każdy widzi, a tematów zastępczych, a tym samym zabiegów klasycznie i wyłącznie propagandowych, powinno unikać się jak ognia. Proponuję w zamian pochylić się nad samym projektem i wybrać z niego te zapisy, które przed uchwaleniem statutu KONIECZNIE muszą ulec zmianie.



Reasumując:

Jeżeli z jakichś względów KZD dnia 16 lutego 209 r. nie będzie w stanie uchwalić statutu, nic strasznego się nie stanie. Minister w takiej sytuacji nie powinien uruchamiać ścieżki zdarzeń, opisanej art. 9 ust. 14 zdanie drugie ustawy z dnia 22 marca 2018 r., gdyż prowadzi ona do uzyskania stanu sprzecznego z art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie. Czekaliśmy tak długo za nowym, zgodnym z prawem statutem PZŁ, możemy poczekać jeszcze dłużej.

Nie potrzeba nam statutu gorszego od tego, który co prawda z wieloma lukami i innymi równie paskudnymi mankamentami, ale wciąż obowiązuje i obowiązywać będzie do czasu, kiedy minister zatwierdzi statut uchwalony przez KRAJOWY ZJAZD DELEGATÓW.

Dajmy Naczelnej Radzie Łowieckiej pół roku (a może i cały rok) na TRANSPARENTNE opracowanie projektu, w ramach którego dojdzie do AUTENTYCZNYCH konsultacji społecznych, w tym ze wszystkimi myśliwymi, którzy będą chcieli (i potrafili) zaproponować rozsądne, a przede wszystkim korelujące z zapisami prawa powszechnie obowiązującego rozwiązania. Miejmy nadzieję, że te potem przyjęte, będą w stanie spełnić oczekiwania szerokiej rzeszy członków Polskiego Związku Łowieckiego.
 
 
 

sobota, 12 stycznia 2019

Co tam słychać u NRŁ?

Jak to jest, że aktualny prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, tak chętny do składania oświadczeń, jak żaden z innych z jego poprzedników, ba – ochoczo również przedstawiający stanowisko NRŁ, jakby ta Rada sama nie umiała wyrazić go poprzez podjętą przez siebie uchwałę, a broni masie składkowej podstawowych wiadomości na temat rezultatów posiedzeń organu PZŁ, na którego czele stoi?

Kilka dni temu, w czwartek, NRŁ obradowała kolejny raz, ale wprawiony w składaniu oświadczeń i w przedstawianiu stanowisk, prezes NRŁ, milczy. Powstaje pytanie, dlaczego milczy? Czyżby nic nie słyszał o zapewnianej, ale i zapewne oczekiwanej przez dużą część członków PZŁ transparentności działań organów PZŁ, zwłaszcza tych najwyżej sytuowanych?

Nie wiem jak inni, ale ja chętnie przeczytałbym odpowiedzi na następujące pytania:

1) Dlaczego PZŁ skąpi swoim owieczkom informacji na temat prac NRŁ?
2) Jaka jest aktualna wersja oficjalnego projektu statutu PZŁ?
3) Został ten projekt przyjęty przez NRŁ i jest gotowy do przedłożenia go Krajowemu Zjazdowi Delegatów do uchwalenia, czy jednak prace nad nim jeszcze trochę muszą potrwać?
4) KZD PZŁ został już zwołany, jeżeli tak to na kiedy, czy może członkowie NRŁ zaczynają dopiero się zastanawiać nad terminem jego zwołania?


 *  *  *  *  *  *  *

Właśnie powtórnie zajrzałem do projektu statutu, będącego aktualnie w obróbce NRŁ i porównałem go z wciąż obowiązującym statutem PZŁ. Wyciągam wniosek, że malcowa ekipa nie tylko aprobuje zaledwie g#wniane prawa członka Zrzeszenia, przyjęte wraz z uchwaleniem statutu w roku 2005, ale w dodatku próbuje ograniczać je. Otóż ekipa pana R. Malca wygumkowuje po stronie praw prawo członka Zrzeszenia do „wykonywania polowania indywidualnego oraz uczestnictwa w polowaniach zbiorowych”. Jakkolwiek to prawo było respektowane przez lat 13 (a nawet prawie 20), to jednak ono było, figurowało, istniało wśród innych zapisów statutu PZŁ. Teraz wszystko, co ekipa malcowa jest w stanie wymyślić po stronie praw członka Zrzeszenia, sprowadza się tylko do przepisania nędznych praw ze statutu z czasów ekipy blochowej, okrojonych o wspomniane prawo do wykonywania polowania. Nieładnie. A miało być tak dobrze. Niektórzy widzieli już nawet jaskółkę na poprawę. No to ja, członek Polskiego Związku Łowieckiego upominam się nie tylko o inną „jaskółkę”, a także o prawo do wykonywania polowania, ale może w tej chwili przede wszystkim o...

...Prawo do otrzymywania informacji na temat bieżącej działalności organów Polskiego Związku Łowieckiego!!!

sobota, 5 stycznia 2019

Projekt statutu PZŁ

Projekt statutu PZŁ

"Projekt opracowany przez Komisję Statutową NRŁ z dnia 3 stycznia 2019 r.".

Powiem szczerze...

Już po pierwszym, pobieżnym przejrzeniu, z niektórych fragmentów projektu można boki zrywać :-) Wystawiają one, te fragmenty, bardzo złe świadectwo autorom projektu, jak i samemu prezesowi Naczelnej Rady Łowieckiej, który – takie przynajmniej odnoszę wrażenie – prawdopodobnie zbyt mało uwagi poświęcił pracom członkom Komisji Statutowej. Widocznie w minionym okresie był zajęty innymi, znacznie ważniejszymi z jego punktu widzenia, sprawami. Tak nie można. To jest ośmieszanie autorytetu wysokiej Naczelnej Rady Łowieckiej.
 


Powiem jeszcze więcej... Te niektóre fragmenty projektu statutu sprawiają wrażenie, jakby pisane były przez zwykłych, baaardzo przeciętnych pisaczy, od których roi się w kołach łowieckich. Pisaczy, którzy w życiu jednego oświadczenia samodzielnie być może nie napisali, a zabierają się za tworzenie zapisów projektu - jak by nie było - statutu Polskiego Związku Łowieckiego.

O św. Hubercie, dokąd zmierzamy?
 


Odnoszę wrażenie po przeczytaniu tego paskudztwa, że co niektórzy prawdopodobnie nie posiadają elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji, a zabierają się za tworzenie zapisów, niezwykle istotnego dla ponad stutysięcznej armii myśliwych w Polsce, projektu statutu PZŁ. To nie wróży dla polskiego łowiectwa nic dobrego.

I tak...

Projekt statutu:

„Naczelna Rada Łowiecka
§ 84.
1. Naczelna Rada Łowiecka wykonuje nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz zarządów okręgowych jako jego organów terenowych.
2. Naczelna Rada Łowiecka ma prawo do kontroli, sprawdzania na bieżąco funkcjonowania Zarządu Głównego i zarządów okręgowych, oceniania i wnioskowania, co obejmuje środki oddziaływania merytorycznego oraz środki nadzoru personalnego.
3. Kontrola będąca uprawnieniem nadzorczym Naczelnej Rady Łowieckiej jest prowadzona z uwzględnieniem kryteriów: legalności, gospodarności, rzetelności, celowości, transparentności i jawności.
4. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące Zarządu Głównego Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołowi nadzorczo‐kontrolnemu powołanemu na wniosek Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej.
5. Czynności z zakresu nadzoru dotyczące zarządów okręgowych Naczelna Rada Łowiecka powierza zespołom nadzorczo‐kontrolnym powołanym na wniosek okręgowych zjazdów delegatów.
6. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]


[przyp.: 32 „innych zadań”, które hasłowo zasygnalizowane są w ustawie]”.


No to zajrzyjmy do ustawy Prawo łowieckie:

„Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem
;”.

Stawiam tezę, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, którą nadano nowe brzmienie m.in. art. 32a, ustawodawca, celowo czy nie, ale uniemożliwił Naczelnej Radzie Łowieckiej zamianę uprawianego przez nią nadzoru do tej pory nad działalnością okręgowych rad łowieckich na nadzór nad zarządami okręgowymi. Gdyby było inaczej, art. 32a. 1. 2. miałby przykładowo takie brzmienie:
 
„Art. 32a. 1. Organami Polskiego Związku Łowieckiego są:
2) Naczelna Rada Łowiecka, do zadań której należy nadzór nad działalnością Zarządu Głównego i jej organów terenowych oraz realizacja innych zadań przewidzianych statutem;
”.

Ale tenże art. 32a. 1. 2, takiego, czy innego o podobnej mocy zapisu, nie zawiera, więc propozycja komisji NRŁ, ujęta w drugiej części § 84 ust. 1 projektu statutu, nadaje się moim skromnym zdaniem jedynie do rozwalenia o kant stołu. Osobnego potraktowania wymagałyby równie wielce kontrowersyjne w swojej treści zapisy ust. 2, 3, 4 i 5 tego samego paragrafu, ale to już może w drugiej kolejności.

Celem uzupełnienia...

Zarządy okręgowe, mimo że są "tylko" organami terenowymi Zarządu Głównego, posiadają status ustawowych organów, więc jeżeli ustawodawca określił nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym, ale jednocześnie nie wyposażył Naczelnej Rady Łowieckiej w podobne uprawnienie w stosunku do zarządów okręgowych, to w statucie PZŁ nie powinno się tej ustawowo uregulowanej już kwestii... regulować na nowo, w dodatku „po swojemu”.
 



Projekt statutu:

„Naczelna Rada Łowiecka
§ 84.
[…]
6. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[..]
8) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska
kandydatów na Łowczego Krajowego;
9) przedstawianie ministrowi właściwemu do spraw środowiska na je
go wniosek opinię w przedmiocie odwołania Łowczego Krajowego;
10) opiniowanie kandydatów na członków Zarządu Głównego;
11) składanie wniosków o odwołanie Łowczego Krajowego i członków
Zarządu Głównego
;
12) składnie wniosków o odwołanie łowczych okręgowych i członków
zarządów okręgowych
;”.



No to zajrzyjmy do ustawy Prawo łowieckie:

„Art. 32a
5. W skład Zarządu Głównego wchodzą:
1) Łowczy Krajowy – powoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska spośród trzech kandydatów przedstawionych przez Naczelną Radę Łowiecką i odwoływany przez ministra właściwego do spraw środowiska po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Łowieckiej;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez ministra właściwego do spraw środowiska na wniosek Łowczego Krajowego.
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego”
.

Zauważam, że z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, ustawodawca bardzo wyraźnie uregulował zasady i warunki powoływania i odwoływania:

a) Łowczego Krajowego,
b) członków Zarządu Głównego,
c) łowczych okręgowych,
d) członków zarządów okręgowych.

Uzurpowanie sobie zadań (czytaj: kompetencji) z materii już uregulowanej ustawą, nie przynosi chwały twórcom zapisów projektu statutu, tworzącym je aktualnie z punktu widzenia (i oczekiwań?) Naczelnej Rady Łowieckiej.



Projekt statutu:

„§ 30a
1. Na wniosek zainteresowanego zarząd koła może nadać myśliwemu status
rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata.
2. Rezydentowi przysługują prawa członka koła z wyjątkiem przewidzianych
w § 29 pkt 1.
3. Na rezydencie spoczywają obowiązki członka koła. Przepisu § 27
nie stosuje się”.


Miłosz:

Uznano więc, że statut PZŁ powinien poprawić płynność przyjmowania i usuwania z koła.
Stąd też pojawiła się koncepcja rezydenta, który przez określony czas korzysta z przywilejów członka koła i w tym czasie daje się poznać kolegom, co powinno mu otwierać drogę do przyjęcia.


Proponuję wprowadzić „koncepcję rezydenta na okres nie dłuższy niż 3 lata” także do instytucji małżeństwa :-)

A teraz na poważnie....

O człowieku decyduje jego życie, jego stosunek do otoczenia, jakie okazuje mu 24 godziny na dobę, 30 (31) dni w miesiącu, 365 (366) dni w roku itd. Kilka spotkań z rezydentem na kwartał, niczego tu nie jest w stanie – mówiąc kolokwialnie – załatwić. Nie ma się wówczas możliwości wystarczającego poznania człowieka. Pytanie jednak zasadnicze: Po co? W jakim celu aż tak dokładne poznawanie go, a w dodatku w tak długim okresie czasu? Aby zdecydować się na ułatwienie myśliwemu uprawiania hobby, potrzeba aż trzyletniego okresu w celu „poznania go”??? A kim są ci, którzy mają go niby poznać? Jakie wartości prezentują? Kto przed ich przyjęciem do koła miał możliwość weryfikowania ich charakterów, skłonności, upodobań etc???

Ale jest druga strona tego szalonego pomysłu. Zamieszczenie takiej regulacji w statucie, pozwoli rozwinąć na skalę niespotykaną do tej pory, proceder wykorzystywania „kandydatów na członków” w charakterze bezpłatnej siły roboczej. Przymusowe prace gospodarcze, tak mocno rozpowszechnione od dziesięcioleci, przeżyją teraz jeszcze większy rozkwit. Rezydent nie będzie miał najmniejszej możliwości przeciwstawienia się wykorzystywania go jako woła roboczego. Nie będzie też miał żadnej gwarancji, że po okresie trzyletnim, mimo jego największych starań, że zostanie przyjęty do koła.

Okres próbny, owszem, jest tu i ówdzie spotykany. Przykładowo w prawie pracy (patrz: Kodeks pracy), „w celu sprawdzenia kwalifikacji pracownika i możliwości jego zatrudnienia w celu
wykonywania określonego rodzaju pracy
”, zawiera się umowę o pracę na okres próbny... „nieprzekraczający 3 miesięcy”.

Miłosz, co Ty proponujesz? Swego rodzaju łowieckie niewolnictwo???



Czytamy w projekcie NRŁ:

„§106.
1. Za naruszenie obowiązków członkowskich wynikających ze Statutu i innych uchwał organów Zrzeszenia oraz uchwał organów koła łowieckiego, nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym, członkowie Polski ego Związku Łowieckiego ponoszą odpowiedzialność w ramach postępowania porządkowego”.


Zajrzyjmy na chwilę do ustawy Prawo łowieckie.

„Art. 35b. 1. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie łowieckie polegające na:
1) naruszeniu ustawy i wydanych na jej podstawie aktów wykonawczych;
2) naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego;
3) wykonywaniu polowania w sposób sprzeczny z etyką łowiecką.
2. Odpowiedzialność dyscyplinarna obejmuje także pomocnictwo lub podżeganie do przewinienia łowieckiego
”.

§106 ust. 1 projektu statutu PZŁ wydaje się kompletnie nie korelować z art. 35b ust. 1 ustawy. Przecież z tego drugiego wyraźnie wynika, że każde „naruszeniu statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Więc jeżeli takie naruszenie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jak może dodatkowo, czy zamiennie, podlegać odpowiedzialności porządkowej? Nie może. Wiedzieli o tym nawet blochowcy, nowelizujący statut PZŁ jesienią 2015 r. Nie wiedzą jednak o tym malcowcy i jest to smutne, że trzeba im z osobna o tym tłumaczyć.

Jeżeli więc „naruszenie obowiązków członkowskich”, o których mowa w art. 32 ust. 4 pkt 11 ustawy, nie miałoby dotyczyć „naruszenia statutu lub innych uchwał organów Polskiego Związku Łowieckiego”, musiałoby (i musi, bo innej możliwości logicznej po prostu nie ma) dotyczyć tylko i wyłącznie... przewinień przeciwko uchwałom organów koła. Do materii zatem objętej sankcjami porządkowymi, w rozumieniu ustawy, mogą należeć wyłącznie te przewinienia, które wynikają z naruszenia uchwał koła. Koniec, kropka!

Tyle, tylko tyle i aż tyle.

W dodatku to:

„nie przejęte do prowadzenia w postępowaniu dyscyplinarnym”.

Co to jest? Że niby jak? Jak nie kijem go to batem? Szok, wstyd i obciach dla autorów tych bezmyślności. 




Projekt statutu w wielu miejscach powtarza zapisy wciąż aktualnego statutu. Gorzej, gdy niezgodności z ustawą w tych drugich jeszcze rozszerza. Ot drobny tego przykład

„§ 29.
Członek koła ma prawo:
5) polować indywidualnie i zbiorowo na zasadach określonych prawem łowieckim
oraz uchwałami organów Zrzeszenia i koła;”.


No to więc znowu wyłącznie „dla treningu”...

Zapis ten uważam za niezgodny z ustawą Prawo łowieckie – m. in. z jej art. 8 ust. 2:

„Art. 8
2. Gospodarka łowiecka jest prowadzona na zasadach określonych w ustawie, w oparciu o roczne plany łowieckie i wieloletnie łowieckie plany hodowlane
”.

Przecież powyższy zapis ustawowy jest prosty jak drut, jasny niczym słońce na niebie w bezchmurny dzień. Gdyby komuś było mało jasno, niech sobie jeszcze – oprócz na kubełek zimnej wody – spojrzy na niżej zacytowany zapis:

„Art. 4. 1. Gospodarka łowiecka jest to działalność w zakresie ochrony, hodowli i pozyskiwania zwierzyny”.

Stawiam pytanie:

Widzi może ktoś w zapisie art. 8 ust. 2 ustawy chociażby wzmiankę o „zasadach określanych uchwałami organów Zrzeszenia i koła”??? A może w innych miejscach ustawy nadane są delegacje dla organów Zrzeszenia i kół do określania przedmiotowych zasad? Jeżeli nie, może warto byłoby w końcu odebrać brzytwę małpie, bo gotowa dalej wywijać nią na lewo i prawo?

To właśnie podobny statutowy zapis (§ 40 pkt 5), niezgodny z ustawą, od lat do dziś dnia daje ciche przyzwolenie wielu dewiantom w kołach do podsuwania pod nos członkom na walnych zgromadzeniach (ba – ci dewianci czasem nawet sami ustalają takie zasady w ramach działalności w ZK) różnego rodzaju chorych pomysłów. Jakich? Proszę bardzo – pierwsze z brzegu przykłady:

1) okresowe (a nawet stałe) zakazywanie polowań w wybranych częściach obwodu łowieckiego (las, niedostępne dla pospólstwa rewiry, ale także nieogrodzone poletka żerowe etc);
2) skracanie okresów polowań;
3) ograniczanie dopuszczanych prawem sposobów polowania.

Znam i takie koła, w których uchwałami walnych zgromadzeń ingeruje się nawet w rodzaje używanej broni podczas polowań.


Reasumując:

Zasady prowadzenia gospodarki łowieckiej, w tym zasady pozyskiwania zwierzyny (czytaj też: wykonywania polowania), określone się w ustawie, a szczegółowe warunki wykonywania polowania – w ministerialnym rozporządzeniu, wydanym na podstawie ustawowej delegacji. Koniec, kropka!

Czy to takie trudne do zrozumienia?




To, że przez lata utrzymywano w statucie PZŁ różnego kalibru niedorzeczności, nie musi w najmniejszym stopniu oznaczać, że tak musi być i będzie wiecznie. Przypatrzmy się wspólnie zagadnieniu wykluczenia członka z koła, jakie gotuje nam ekipa pana Rafała Malca, na podstawie zapisów jej projektu statutu. Musimy rozpatrzeć rzecz w kilku aspektach. Pod lupę weźmiemy po kolei każdy z kilku ustępów, wchodzących w skład § 33.

I tak...

„§ 33.
1. Wykluczenie członka z koła może nastąpić w przypadku:
1) nieprzestrzegania prawa łowieckiego lub Statutu;
2) nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków
nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia;
3) rażącego naruszania zasad etyki, tradycji łowieckiej, zasad współżycia
koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”.


I znowu w oczy rzucają się symptomy braku elementarnej wiedzy na temat zasad poprawnej legislacji wśród autorów zapisów projektu statutu.

„Nieprzestrzeganie prawa łowieckiego lub Statutu” i „rażące naruszanie zasad etyki, tradycji łowieckiej”, to przewinienia, dla których ustawodawca przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną, o której mowa w rozdziale 6a ustawy Prawo łowieckie. Jedną z możliwych kar dyscyplinarnych jest wykluczenie z Polskiego Związku Łowieckiego, co oczywiście równoznaczne jest z utratą członkostwa w kole i słusznie jest to niejako podniesione w § 32 ust. 1 pkt 2 projektu statutu. Innymi słowy, ustawa daje możliwość oceny tego rodzaju przewinień sądom łowieckim, więc nie sposób zapisami statutu rozszerzyć to uprawnienie na wskazane organy kół.

Analiza drugiego przypadku: „nieusprawiedliwionego uchylania się od wykonywania obowiązków nałożonych przez uprawnione organy koła lub Zrzeszenia”, zasługuje na osobne potraktowanie, gdyż przedmiotowy opis nie jest jednoznaczny i może budzić sprzeczne wnioski. Wydaje się również, że może wręcz generować wypaczenia w ocenie sytuacji.

Idąc dalej, sformułowania: „rażące naruszanie zasad współżycia koleżeńskiego lub dobrych obyczajów”, to określenia znowu bardzo nieostre, nie wiadomo czego dokładnie dotyczące, a jako takie, w ogóle nie powinny występować w statucie funkcjonującego w oparciu o zapisy ustawowe zrzeszenia.

Przejdźmy do następnych dwóch ustępów omawianego paragrafu.

„§ 33.
[...]
2. Wykluczenia dokonuje zarząd koła.
3. W sprawie wykluczenia zainteresowanemu przysługuje prawo wystąpienia
z wnioskiem o powtórne rozpatrzenie sprawy do Walnego Zgromadzenia, jako
instancji odwoławczej”.


Zapisy te stanowią kompletne novum, nie mające precedensu w całej 66-letniej historii zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Nawet komuniści dawali szarym członkom koła bardziej cywilizowaną możliwość obrony w przypadku takiego wykluczania. To tylko jednak połowa nieszczęścia, jakie bierze na swoje sumienie prezes NRŁ w przypadku, gdy takie rozwiązanie ostatecznie znajdzie się w statucie. Druga połowa jest znacznie poważniejsza. Otóż § 33 ut. 2 i 3 projektu statutu zdaje się zdradzać wyraźne symptomy niezgodności z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie. Przypomnijmy sobie jego brzmienie:

„Art. 33. 6. W sprawach utraty członkostwa w kole łowieckim, nabycia lub utraty członkostwa w Polskim Związku Łowieckim po wyczerpaniu postępowania wewnątrzorganizacyjnego albo od orzeczeń i postanowień kończących postępowanie dyscyplinarne stronom postępowania przysługuje, w terminie 14 dni od otrzymania rozstrzygnięcia kończącego postępowanie, odwołanie do sądu okręgowego, z zastrzeżeniem art. 42da ust. 3. Od orzeczenia sądu okręgowego kasacja nie przysługuje”.

Abstrahując od prawdopodobnej, pewnej niezgodności zacytowanego zapisu z Konstytucją RP (nie wpływa ona, ta domniemana niezgodność, na ocenę § 33 projektu statutu), wyraźnie wymaga zacytowany art. 33 ust. 6 ustawy „wyczerpania postępowania wewnątrzorganizacyjnego”, za które w najmniejszym stopniu nie może uchodzić postępowanie... zaledwie wenątrzkołowe. Koło łowieckie bowiem, będąc „podstawowym ogniwem organizacyjnym w Polskim Związku Łowieckim w realizacji celów i zadań łowiectwa”, a może przede wszystkim będąc osobą prawną, zrzeszoną w Polskim Związku Łowieckim, samo w sobie i na swoim tle, nie stanowi elementu wewnątrzorganizacyjnego zrzeszenia. Za takowe uchodzić mogą organy Polskiego Związku Łowieckiego, a za „postępowanie wewnątrzorganizacyjne”, wyraźnie tylko postępowanie z udziałem tychże organów.

Końcowe dwa ustępy, omówionego tu paragrafu 33 projektu statutu, nie zdają się wpływać na ocenę całości problemu procedury wykluczania członka z koła.

Być może należałoby się jeszcze zastanowić chwilę, komu najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego. Nie podzielam przy okazji poglądu, zaprezentowanego w stosunku do odpowiedniego zapisu jeszcze w wersji pierwszej projektu statutu, czyli w wersji tzw. jenochowej, co do którego Piotr Gawlicki wypowiedział takie zastrzeżenie:

Od uchwał o wykluczeniu z koła [...] odwołanie w trybie wewnątrzorganizacyjnym nie przysługuje.

Otóż nie podzielam poglądu tak wyrażonego przez jednego z uczestników prac nad projektem statutu:

...w obecnym stanie prawnym w takich sprawach sąd działa jako organ odwoławczy w ramach postępowania, więc nie miało sensu tworzenie procedury trójinstancyjnej. Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Autorowi tego poglądu nie przeszkadza sytuacja, że w myśl ustawy, w postępowaniu dyscyplinarnym, postępowanie przed sądami łowieckimi jest dwuinstancyjne i dopiero po nim występuje możliwość złożenia odwołania do sądu powszechnego. Tak więc mamy tu do czynienia, jak to autor określa, z procedurą trójinstancyjną, a wzbrania tej procedury trójinstancyjnej szarym członkom kół łowieckich, w przypadku ich wykluczania, niejako skazując ich na pastwę przeróżnych czasem kołowych dewiantów.

„Oczywistą oczywistością” :-) jest, że przy braku możliwości odwołania się do zarządów okręgowych, liczba spraw przed sądami powszechnymi wyraźnie wzrośnie.

Komu więc najbardziej (i dlaczego) zależeć może na pozbawieniu szarych myśliwych możliwości odwołania w takich przypadkach do zarządu okręgowego :-)?

Mam nadzieję, że odpowiedź nie jest trudna.
 


 Może jeszcze słówko odnośnie:

Poza tym takie rozwiązanie pozwala ograniczyć ingerencje ZO PZŁ w samorządność kół łowieckich, co wyrażało się w uchylaniu uchwał o wykluczeniu, jeśli dotyczyły one "krewnych i przyjaciół królika".

Otóż przynajmniej niepokoić może, że autor, mimo jego profesji, lekceważyć się zdaje wskazówki starożytnych:

„Każdy z nas wolałby raczej uwolnić winnego, niż skazać niewinnego… Wolelibyśmy bowiem uznać każdego raczej za niewinnego, nawet jeśli stawiane zarzuty były prawdziwe, niż skazać go, gdyby prawdziwe nie były. W razie wątpliwości trzeba wybrać to, co naraża na mniejszy błąd” – twierdził Arystoteles (384–322 r. p.n.e.) w „Zagadnieniach przyrodniczych” (29.959 b)”.


  
„§ 87
[...]
3. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej reprezentuje ją na zewnątrz i składa oświadczenia w jej imieniu.
4. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej w związku z realizacją uprawnień i obowiązków rady może wydawać polecenia służbowe pracownikom zarządu głównego zrzeszenia wykonującym zadania organizacyjne, prawne oraz inne zadania związane z funkcjonowaniem Rady, jej komisji i członków Rady. W tym przypadku prezes Rady wykonuje uprawnienia zwierzchnika służbowego w stosunku do pracowników, o których mowa w zdaniu pierwszym”.


Co to jest? Kto to wymyślił, kiedy i w imię czego? Czemu to ma służyć? Jak to się ma do pozostałych zapisów projektów statutu, a przede wszystkim do zapisów prawa powszechnie obowiązującego?


A dlaczego prezes NRŁ miałby mieć możliwość wydawania poleceń komukolwiek, w szczególności pracownikom ZG PZŁ, jeśli w innym miejscu projektu statutu wyraźnie jest napisane, że to łowczy krajowy, a nie prezes NRŁ, „wykonuje czynności kierownika jednostki w zakresie prawa pracy w stosunku do pracowników Zrzeszenia”?

Ponadto, a może nawet przede wszystkim, zważ, że funkcja łowczego krajowego, powoływanego przez ministra właściwego do spraw środowiska, jest funkcją uwzględnioną w ustawie, a funkcja prezesa NRŁ nie występuje w niej wcale. Więc jak to może być, że ten nieustawowy prezes NRŁ miałby wydawać polecenia, w dodatku służbowe, pracownikom Zarządu Głównego, na którego czele stoi tenże łowczy krajowy? A może miałby wydawać polecenia nawet samemu łowczemu krajowemu, bowiem ten w pewnym sensie jest również pracownikiem Zarządu Głównego? Oj, nie trzyma się to kupy :-)

Idziemy dalej? No to nie spuszczaj oczu z ustawy, a w niej aż bije po oczach, że statut PZŁ określać ma w szczególności kompetencje organów PZŁ, tryb dokonywania ich wyboru, zmiany bądź uzupełnienia składu. Słowa w ustawie nie ma, że statut PZŁ ma określać kompetencje osób funkcyjnych, a kropki lub przecinka ustawodawca nie poświęcił na to, że statut ma określać kompetencje osób pełniących funkcje nieustawowe. Co jest więc grane? Do czego zmierza się w projekcie statutu, w pewnym sensie sygnowanym przez... prezesa NRŁ? Czy aby na pewno nie do próby zmiany zapisów ustawy zapisami statutu?



Prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, ma w niektórych sprawach nadal wyręczać NRŁ?

Nie da się nie zauważyć, że ekipa aktualnie zasiadająca w Naczelnej Radzie Łowieckiej, opowiada się za powielaniem wielu dotychczasowych kiepskich regulacji, ba... zdaje się jeszcze je rozszerzać. Mam w tej chwili na uwadze następujący zapis projektu, jeśli nadal posiada on zacytowane brzmienie:

„§ 87.
1. Do kompetencji Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
[...]
4) ustalanie zasad wypłacania rekompensat z tytułu ponoszonych kosztów
związanych z pełnioną funkcją przez sędziów i rzeczników dyscyplinarnych,
wysokości rekompensat dla sędziów Głównego Sądu Łowieckiego
i rzeczników Zespołu Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego oraz
innych nieetatowych członków Zrzeszenia;
5) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego i zasad wynagradzania pracowników Zrzeszenia”
.

Otóż moje poważne wątpliwości dotyczą przede wszystkim tego, czy aby na pewno wyłącznie prezes NRŁ, z grupką swoich zastępców, powinien decydować o tak poważnych sprawach, jak wynagrodzenia i wysokości rekompensat dla całej wierchuszki PZŁ, a w dodatku także dla „pracowników Zrzeszenia". Dlaczego o tych niezmiernie istotnych kwestiach, nie miałaby się wypowiadać cała Naczelna Rada Łowiecka? Jaki dar niebios posiada jedynie prezes, do spółki ze swoimi zastępcami, że tylko on i oni, a nie daj boże Naczelna Rada Łowiecka w komplecie, są w stanie podołać tej „strasznej” odpowiedzialności?

Poza tym, tak zastanawiam się tylko, jak należy rozumieć fakt dorzucenia w pkt 4, w porównaniu ze statutem wciąż obowiązującym, zapisu o ustalaniu wysokości rekompensat … „innych nieetatowych członków Zrzeszenia”? W jakiż to nowy sposób, odbiegający od dotychczasowych praktyk (jakich?), de facto wynagradzani mają być przykładowo członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej? W szczególności jej prezes i wiceprezesi?

Chciałbym uwagę zwrócić na jeszcze jeden aspekt sprawy, tak bardzo pomijany przez autorów zapisów projektu statutu. Otóż statutowe Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej, nie posiada statusu organu PZŁ; nie jest tworem ustawowym. Dlaczego więc miałoby utrzymać dotychczasowe, rozbuchane kompetencje, a nawet uzyskać je w formie jeszcze bardziej rozszerzonej? O co tu chodzi?

Czy członkowie NRŁ, w liczbie 49 – 1, godząc się na te wszystkie przedziwne regulacje, zdają sobie sprawę z tego, w jakim kierunku zmierzają?

 



Co rzucę okiem w projekt statutu, jaki zaprezentowano Naczelnej Radzie Łowieckiej dnia 3 stycznia, zauważam coraz to następne „perełki” :-) Tym razem obiektem mojego zainteresowania stały się kompetencje Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ. Te obecne (oj, mizerne w porównaniu z tymi „sprzed dziesięcioleci”, mizerne) porównałem z projektowanymi. Już uznałem, że żadnej rewelacji (czytaj: większych zmian) malcowcy nie planują, gdy nagle... :-) Zonk! Popatrzcie Państwo sami:


Obecnie obowiązujący statut:

„§ 105
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
9) uchylanie sprzecznych z prawem bądź Statutem uchwał okręgowych zjazdów
delegatów
”.


Projekt statutu:

„§ 83.
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[...]
8) nadzór nad działalnością okręgowych zjazdów delegatów”.



Pytanie:

Jaką różnicę niesie z sobą ta z pozoru mała, niewinna zmiana :-)? O co w niej chodzi? Przed czym i kogo zabezpiecza? Hm :-)?


Oba zapisy mają dokładnie takie samo znaczenie.

Piotrze Gawlicki, nie podzielam Twojego poglądu. Brzmienie § 83 pkt 8 projektu statutu, w porównaniu z § 105 pkt 9 obecnie obowiązującego, pozbawi Krajowy Zjazd Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Przytoczony na poparcie Twojej tezy § 120 ust. 2 projektu statutu, jest integralną częścią całości § 120, składającego się z ust. 1, 2 i 3. Nadzór w nim opisany dotyczy wyłącznie nadzoru sprawowanego przez Naczelną Radę Łowiecką, Zarząd Główny i zarządy okręgowe. Zresztą dość podobną mamy sytuację w obecnie obowiązującym statucie, gdzie w jego § 173 jest mowa o nadzorze sprawowanym przez Zarząd Główny nad zarządami okręgowymi i przez zarządy okręgowe nad kołami. Pominięty jest w nim nadzór Naczelnej Rady Łowieckiej nad Zarządem Głównym i zarządami okręgowymi. Ekipa pana Malca stara się ten mankament wyeliminować :-), ale prawdopodobnie świadomie, jak już wspomniałem, idzie także w kierunku pozbawienia Krajowego Zjazdu Delegatów możliwości uchylania sprzecznych z prawem bądź statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów. Ja nawet domyślam się dlaczego. Ty też?



PS

Projekt statutu:

„Rozdział XXI
Nadzór
§ 120.
1. Naczelna Rada Łowiecka, Zarząd Główny i zarząd okręgowy w ramach nadzoru mogą żądać od członków Zrzeszenia lub koła, a także podległych organów Zrzeszenia, niezbędnych oświadczeń, a także przedłożenia wymaganych dokumentów.
2. W przypadku niezgodności uchwały z prawem bądź Statutem organ nadzorujący stwierdza nieważność uchwały koła lub nadzorowanego organu Zrzeszenia. O nieważności lub uchyleniu uchwały w całości lub w części orzeka właściwy organ w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia doręczenia uchwały.
3.Jeśli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że uchwała jest sprzeczna z prawem bądź Statutem właściwy łowczy okręgowy – w przypadku uchwał podjętych przez organy kół łowieckich, Łowczy Krajowy – w przypadku uchwał zarządów okręgowych, a Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej – w przypadku uchwał Zarządu Głównego, może zawiesić ich wykonanie na okres nie dłuższy niż 30 dni, zwołując równocześnie posiedzenie organu nadzorczego, który wypowiada się w przedmiocie zgodności z prawem bądź Statutem zawieszonej uchwały”.


    


Przyjrzałem się w projekcie statutu obowiązkom członka Zrzeszenia. Proszę zwrócić uwagę na całkowite nowości, jakie pojawiają się w porównaniu z aktualnie obowiązującym statutem. Oj, przybyło tego trochę, przybyło:

„Rozdział III
Obowiązki członków Zrzeszenia
§ 9.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
[...]
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) inicjować i organizować przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska w celu zachowania równowagi środowiska przyrodniczego,
b) dbać o środowisko naturalne, w tym utrzymanie i zachowanie gatunków zwierzyny poprzez uczestniczenie w działaniach na rzecz właściwej liczebności i kondycji osobniczej poszczególnych gatunków zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa kulturowego łowiectwa polskiego;
[...]
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
[...]
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych, w ramach obowiązujące go prawa;
”.

Co to ma być???
Mówiąc szczerze, naprawdę zastanawiam się, czy przypadkiem niektórym autorom projektu statutu nie pomieszało się w głowach. Jak oni to sobie wyobrażają? Kogo chcą „zrobić” z członków Polskiego Związku Łowieckiego? Kim chcą uczynić polskich myśliwych? Bezwolną masą składkową? Parobkami, gotowymi na każde skinienie utrwalać popapraną ideologię wierchuszki „najlepszego modelu łowiectwa na świecie”?

Nietrudno zauważyć, że projektowane przez komisję statutową Naczelnej Rady Łowieckiej obowiązki członków Zrzeszenia, wykraczają nie tylko poza zadania PZŁ, wyliczone w art. 34 ustawy Prawo łowieckie, ale też, a może przede wszystkim, nie za bardzo korelują z zapisami Konstytucji RP, gdzie m.in. czytamy:

„Art. 5
Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

„Art. 74
1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.

„Art. 86
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowanie przez siebie jego pogorszenie […]”
.

Jakim zatem prawem próbuje się nakładać na polskich myśliwych cudaczne OBOWIĄZKI w typie takim, że mają oni: chronić, inicjować, organizować, uczestniczyć, zachowywać, kultywować, rozpowszechniać, promować i w ogóle być głównie tylko chłopcami na posyłki?




No i stara kwestia...

„§ 9.
2.
Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
5) powiadamiać właściwy zarząd okręgowy o zmianach miejsca stałego zamieszkania w terminie 14 dni od dnia dokonania zmiany
”.

Przede wszystkim rad bym w końcu zapoznał się z pezetełowską definicją „miejsca stałego zamieszkania”. Po drugie, jakim cudem aktem zaledwie normatywnym, któremu rangą daleko nie tylko do ustawy, ale nawet do rozporządzenia takiego czy innego ministra, można zobowiązywać określoną grupę obywateli RP, do informowania jakiegoś tam organu terenowego Zarządu Głównego PZŁ, o zmianach dotyczących miejsca zamieszkania?

Czemu ten obowiązek ma służyć? Do wykonywania jakich czynności i operacji administracyjnych, niezbędne jest Polskiemu Związkowi Łowieckiemu „miejsce stałego zamieszkania”? Co Polski Związek Łowiecki może obchodzić przykładowo „adres miejsca pobytu stałego” członka PZŁ? Nie wystarczyłby dla organizacyjnych potrzeb adres tylko kontaktowy, adres e-mail itp.?