poniedziałek, 25 października 2021

Przesyłanie: przesłano 113599 z 113599 bajtów.

 

„...uważam, że PZŁ musi zostać zlikwidowany...”

 Osobiście uważam, że PZŁ musi zostać zlikwidowany, ale nie dlatego, że jakaś państwowa agencja będzie od niego lepsza, tylko dlatego, że łowiectwo jest działalnością lokalną, w gminie, może w powiecie, do której nie powinna się wtrącać jakakolwiek centrala.


Piotrze Gawlicki, podzielam Twój pogląd co do wniosku czy sugestii („...uważam, że PZŁ musi zostać zlikwidowany...”), ale nie w kwestii uzasadnienia tegoż. A więc, owszem – uważam, że Polski Związek Łowiecki powinien zostać zlikwidowany, jednak głównie z takich oto powodów:

1) Jest monopolistycznym zrzeszeniem, w którym członkostwo dla chcących polować jest w zasadzie obowiązkowe, a więc nie za bardzo z tych dwóch powodów przystaje do realiów demokratycznego państwa prawnego.

2) Jako organizacja zrzeszająca wszystkich myśliwych, polujących w Polsce, generuje wielomilionowe koszty, w zasadzie nic nie dając w zamian masie składkowej. Przez całe dziesięciolecia był rezerwuarem synekur, zarządzanym przez wierchuszkę PZŁ; teraz jest również tym rezerwuarem, tyle że będącym pod kontrolą sił zewnętrznych.

3) PZŁ skrojony jest pozornie na twór demokratyczny, w istocie rzeczy w żadnej mierze nim nie jest.

4) Powstał mocą dekretu Bieruta, a jego pierwszymi liderami byli pachołkowie Moskwy w mundurach oficerów tzw. Ludowego Wojska Polskiego.

5) Czołowym jego postaciom na początku Dekady Gierka udało się kłamliwie wmówić masie składkowej i światu (i nadal się to wmawia), jakoby Polski Związek Łowiecki, jakim znamy go dzisiaj, powstał w okresie międzywojennym, a dokładnie to nawet niby w roku 1923. Śmiało można to zaliczyć do 7 największych oszustw i fałszerstw w historii ludzkości.

6) PZŁ nie wykonuje szeregu obowiązków, nałożonych na niego ustawą, a inne wykonuje nieodpowiednio.

7) Polski Związek Łowiecki od lat generuje niezwykle patologiczne zachowania jego liderów, ich pomocników i klakierów.



http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=173715&t=173715

poniedziałek, 20 września 2021

Jak można by poprawić organizację PZŁ

 Wisi mi przyszłość Polskiego Związku Łowieckiego. Może przestać istnieć chociażby jutro, ale jeśliby nadal miał być on monopolistą w dopuszczaniu do wykonywania polowania, podpowiem coś ekipie rządowej. Wariant z Zarządem Głównym w roli głównej, z jednej strony – niby nadzorowanym przez Naczelną Radę Łowiecką i z uposażeniem łowczego krajowego przez nią ustalanym, w dodatku wypłacanym z kasy PZŁ, ale z drugiej – ze składem osobowym całkowicie zależnym wyłącznie od ministra, to się nie sprawdza. Wojenkom nie ma i nie będzie końca. Na jakąś zmianę trzeba się zdecydować. Można zlikwidować Krajowy Zjazd Delegatów (należało tak uczynić już 30 lat temu) i Naczelną Radę Łowiecką (tu bym się głęboko zastanowił), ale wówczas PZŁ stanie się już jawną agendą rządową, co w dłuższej perspektywie nie może wróżyć nic dobrego państwu PiS. Może się bowiem tak wydarzyć, że myśliwi w końcu przemówią jednym głosem, a to już niekoniecznie przypadłoby do gustu Naczelnikowi Państwa. Otwarcie jeszcze jednego frontu nie przysporzyłoby PiSowi nowych sympatyków. Wręcz przeciwnie. Wielu mogłoby się od nich odwrócić. Zatem, w przypadku ciągłego braku woli politycznej do opracowania i przeprowadzenia gruntownej reformy polskiego łowiectwa, być może należałoby:


1) zlikwidować Krajowy Zjazd Delegatów (to wyłącznie okresowo dość kosztowna atrapa władzy) i okręgowe zjazdy delegatów (podobnie),
2) dostosować organy terenowe PZŁ do podziału administracyjnego kraju, czyli ograniczyć liczbę okręgów do 16,
3) wzmocnić pozycję Naczelnej Rady Łowieckiej wobec Zarządu Głównego, ale jednocześnie ograniczając jej skład osobowy do 16 osób,
4) przywrócić okręgowe rady łowieckie, z liczbą członków pokrywającą się z liczbą powiatów i miast na prawach powiatu.

I co dalej?

5) NRŁ powoływałaby i odwoływałaby łowczego krajowego oraz pozostałych członków Zarządu Głównego,
6) okręgowe rady łowieckie powoływałyby i odwoływałyby łowczych okręgowych,
7) członków Naczelnej Rady Łowieckiej i okręgowych rad łowieckich wybieraliby, bez żadnego pośrednictwa, szarzy członkowie PZŁ, poprzez udział w demokratycznych, okręgowych wyborach. Niewykluczone, że poprzez internet.

No i rzecz równie ważna:

8) statut PZŁ nadawany w drodze rozporządzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska.

Statut PZŁ uchwalany przez PZŁ, i byle jak zatwierdzany przez ministra czy w miarę normalnie przez sąd rejestrowy, ma (miałby) tyle wad, że głowa mała i długo by o tym pisać. Natomiast statut nadawany na drodze rozporządzenia ministra musiałby przejść cały proces legislacyjny, co mogłoby zaowocować całkiem poprawnymi regulacjami, a ponadto znacznie sprawniej niż dzisiaj, czy w przypadku statutu zatwierdzanego przez sąd rejestrowy, można by go nowelizować.