Minister Henryk Kowalczyk powołał nowego Łowczego Krajowego
Pytanie
tylko – na jak długo, bowiem ten dotychczasowy zasiedział się w
swoim fotelu trochę przydługo. Lat aż dwadzieścia jeden, przy
czym początek miał przynajmniej bardzo podejrzany. Sądzę, że
określenie "zamach kwietniowy" nieźle odzwierciedla ówczesną
rzeczywistość. Wracając do nowego Łowczego... Zastanawiam się,
czy zdoła on zdobyć zaufanie nowej Naczelnej Rady Łowieckiej,
której skład zostanie ustalony w ciągu najbliższych kilku
miesięcy. W chwilach zawirować politycznych to właśnie ona będzie
miała poważny wpływ na obsadę tego stanowiska przez Ministra
Środowiska.
wtorek, 17 kwietnia 2018
piątek, 13 kwietnia 2018
Kiedy?
Niejednego
członka Polskiego Związku Łowieckiego zastanawia termin ustalenia
przez okręgowe zjazdy delegatów składu nowej Naczelnej Rady
Łowieckiej. Również i ja się nad tym krótko zastanawiałem.
Doszedłem do wniosku następującego:
Jeżeli
do tej pory Naczelna Rada Łowiecka, oczywiście ta – stara,
obecna, nie zdezubekizowana, oficjalnie nie przesłała jeszcze do
ministra Kowalczyka swoich propozycji nazwisk do zajęcia fotela Łowczego
Krajowego,
a mamy już trzynasty dzień kwietnia 2018 r., to zaryzykuję tezę
następującą:
Okręgowe zjazdy delegatów zwołane będą najwcześniej na końcówkę sierpnia 2018 r., a co za tym idzie – również tak długo będą jeszcze funkcjonowały zarówno okręgowe rady łowieckie, jak i w starym składzie Naczelna Rada Łowiecka, z jej umoczonym w przeszłości aż po pachy w działalności pereelowskich służb bezpieczeństwa państwa Andrzejem Gdulą na czele. Skąd wziąłem tę końcówkę sierpnia? Z takiego oto prostego obliczenia:
Okręgowe zjazdy delegatów zwołane będą najwcześniej na końcówkę sierpnia 2018 r., a co za tym idzie – również tak długo będą jeszcze funkcjonowały zarówno okręgowe rady łowieckie, jak i w starym składzie Naczelna Rada Łowiecka, z jej umoczonym w przeszłości aż po pachy w działalności pereelowskich służb bezpieczeństwa państwa Andrzejem Gdulą na czele. Skąd wziąłem tę końcówkę sierpnia? Z takiego oto prostego obliczenia:
4
x 21 dni + 2 miesiące = 145 dni
Zakładając, że PZŁ terminy ustawowe będzie wykorzystywał (czytaj: opóźniał) do maksimum, a Minister Środowiska będzie działał niezwłocznie, wychodzi – licząc od dnia 1 kwietnia – 4 miesiące + niecały miesiąc, co daje właśnie okres końcowych dni sierpnia. Oczywiście cała ta procedura może się w praktyce przedłużyć; ot chociażby z powodu zwlekania z podjęciem decyzji przez Ministra Środowiska, ale to już inne zagadnienie, w niniejszych rozważaniach nie interesujące mnie.
Zakładając, że PZŁ terminy ustawowe będzie wykorzystywał (czytaj: opóźniał) do maksimum, a Minister Środowiska będzie działał niezwłocznie, wychodzi – licząc od dnia 1 kwietnia – 4 miesiące + niecały miesiąc, co daje właśnie okres końcowych dni sierpnia. Oczywiście cała ta procedura może się w praktyce przedłużyć; ot chociażby z powodu zwlekania z podjęciem decyzji przez Ministra Środowiska, ale to już inne zagadnienie, w niniejszych rozważaniach nie interesujące mnie.
Skąd
niejako wziąłem przedmiotowe 145
dni?
Z ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych
ustaw, w której czytamy m.in.:
„Art. 9.
3. Naczelna Rada Łowiecka w terminie 21
dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy
przedstawi ministrowi właściwemu do spraw środowiska 3
kandydatów na Łowczego Krajowego.
4. Łowczy Krajowy w terminie 21 dni od dnia powołania go przez ministra właściwego do spraw środowiska na podstawie art. 32a ust. 5 pkt 1 ustawy zmienianej w art. 1, w
brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, wystąpi z wnioskiem o
powołanie pozostałych członków Zarządu Głównego, o których
mowa w art. 32a ust. 5 pkt 2 ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu
nadanym niniejszą ustawą. W przypadku bezskutecznego upływu
terminu wskazanego w zdaniu pierwszym, minister właściwy do spraw
środowiska może samodzielnie powołać członków Zarządu
Głównego.
5. Zarząd Główny powoła łowczych okręgowych, o których
mowa w art. 32a ust. 6 pkt 1 ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu
nadanym niniejszą ustawą, w terminie 21
dni od dnia jego powołania zgodnie z ust. 4.
6. Łowczy okręgowi, w terminie 21 dni od dnia ich powołania przez Zarząd Główny zgodnie z ust. 5, wystąpią z wnioskami o powołanie pozostałych członków
zarządów okręgowych, o których mowa w art. 32a ust. 6 pkt 2
ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą
ustawą. W przypadku bezskutecznego
upływu terminu wskazanego w zdaniu pierwszym, Zarząd Główny może
samodzielnie powołać członków zarządów okręgowych.
10. Zarządy okręgowe zwołują zwyczajne okręgowe zjazdy delegatów
nie później niż w terminie dwóch
miesięcy od dnia ich powołania zgodnie z ust. 5 i
6”.
Trochę niepokoi zapis art. 9 ust. 6, gdyż brakuje w nim terminu, w jakim Zarząd Główny ma powołać członków zarządów okręgowych. Co będzie, jeśli Zarząd Główny będzie zwlekał w nieskończoność? Niedopatrzenie to czy świadomie pozostawiona furtka? Tylko dla kogo?
Trochę niepokoi zapis art. 9 ust. 6, gdyż brakuje w nim terminu, w jakim Zarząd Główny ma powołać członków zarządów okręgowych. Co będzie, jeśli Zarząd Główny będzie zwlekał w nieskończoność? Niedopatrzenie to czy świadomie pozostawiona furtka? Tylko dla kogo?
czwartek, 5 kwietnia 2018
Co za różnica?
Z mojego
punktu widzenia najmniejszego znaczenia nie ma to, kogo Naczelna Rada
Łowiecka – w swoim składzie zapewne z całym szeregiem byłych
tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, postanowi
dzisiaj zaproponować ministrowi na fotel Łowczego Krajowego.
Chociażby z tego względu znaczenia nie ma, że nie spodziewam się,
aby mogła zaproponować kogoś spoza listy szczerze oddanych Lechowi
Blochowi, oddanych aż do bólu. Więc co za różnica – Jenoch,
Zalewski i Wilczewski (ewentualnie każda inna trójka aktualnych
łowczych okręgowych) czy Piotrowska, Malec i Dudkiewicz. A
całkiem dobrze wyobrażam sobie także taką oto trójkę
kandydatów: Szyszko, Wziątek i Kulesza. Prawdziwy początek
być może nowej drogi rozpocznie się już niedługo w kołach
łowieckich, kiedy to wybrani zostaną nowi, zdezubekizowani delegaci
na okręgowe zjazdy delegatów, którzy z kolei wybiorą m.in.
członków nowej, zdezubekizowanej Naczelnej Rady Łowieckiej.
Początek być może – nowej drogi, gdyż tego nie
wie nikt, jaką drogą podążą członkowie kół łowieckich, jaką
drogą podąży Polski Związek Łowiecki. Szansa na naprawę
patologii drążących PZŁ od zawsze pojawiła się wraz z wejściem
ustawy nowelizującej z dnia 22 marca br., ale to głównie od samych
myśliwych zależy, czy szansa ta zostanie wykorzystana. Jeżeli
komuś nie podoba się dzisiaj dezubekizacja PZŁ i urealnienie
nadzoru Ministra Środowiska nad Zrzeszeniem, to zawsze może być z
punktu widzenia obrońców modelA jeszcze gorzej. Jeżeli będą tego
gorąco pragnęli, łatwo mogą doprowadzić dodatkowo do utraty
przez Polski Związek Łowiecki nadanych mu jeszcze w czasach
komuszych monopoli, w tym tego najważniejszego monopolu – na
dopuszczanie do wykonywania polowania, a potem... A potem to już
tylko wspomnienia pozostaną po „Rzeczpospolitej Łowczych”.
PS
Naczelna Rada Łowiecka odkryła karty. Ma już przygotowane dla ministra nazwiska trzech kandydatów do zajęcia fotela Łowczego Krajowego:
1) Piotr Jenoch,
2) Andrzej Łacic,
a więc dwaj łowczowie okręgowi, i nie do zastąpienia wspaniały radca prawny ZG PZŁ,
3) Bogumił Wójcik.
Wybierać spośród tak szacownego grona, to istny zaszczyt dla ministra Henryka Kowalczyka.
PS
Naczelna Rada Łowiecka odkryła karty. Ma już przygotowane dla ministra nazwiska trzech kandydatów do zajęcia fotela Łowczego Krajowego:
1) Piotr Jenoch,
2) Andrzej Łacic,
a więc dwaj łowczowie okręgowi, i nie do zastąpienia wspaniały radca prawny ZG PZŁ,
3) Bogumił Wójcik.
Wybierać spośród tak szacownego grona, to istny zaszczyt dla ministra Henryka Kowalczyka.
piątek, 23 czerwca 2017
Tak niejako tytułem przypomnienia - kim jestem...
Nie
jestem wyznawcą pezetełowskiej religii, nie (z)noszę więc stroju
organizacyjnego PZŁ.
Z
sądów uznaję tylko te, które mają ugruntowanie w zapisach
Konstytucji RP, a więc sądy powszechne.
Poza
tym brzydzę się trofeistyką w pezetełowskim wydaniu, a więc
jednocześnie wszelkimi zasadami selekcji samców zwierzyny płowej i
muflonów, jakimi karmi się nas od dziesięcioleci.
Szanuję
zasady zrównoważonego łowiectwa, uwzględniające jego społeczne,
gospodarcze oraz przyrodnicze funkcje.
Oczekuję
wprowadzenia takiego modelu łowiectwa w Polsce, w którym szanowane
będą prawa właścicieli gruntów, a także uwzględnione zostaną
najnowsze wyniki badań naukowych oraz oczekiwania społeczne, z
zachowaniem bogatej i wielowiekowej historii, tradycji oraz kultury
myśliwskiej.
niedziela, 28 maja 2017
PZŁ NIE JEST (!!!) stowarzyszeniem, jak bajdurzy jeden z wiceministrów
Interpelacja
nr 11101 w sprawie
lustracji w Polskim Związku Łowieckim, zgłoszona przez grupę
sześciu posłów PiS
Co
prawda rozpoczęta kompletnie od pupy strony, ale słuszną wydaje
się być inicjatywa grupy sześciu posłów PiS, którzy domagają
się de facto odsunięcia „od władzy” w „jedynym związku łowieckim”
„byłych funkcjonariuszy dawnych służb bezpieczeństwa PRL”.
Rozumiem ich, gdy mówią:
„Myśliwi
i współpracujący z nimi rolnicy i leśnicy powinni mieć wiedzę,
[...] kto był donosicielem czy funkcjonariuszem UB lub SB, kto brał
pieniądze za gnębienie w Polsce ludzi walczących o wolną Polskę”.
Żałować
tylko należy, że zgłaszający problem posłowie PiS wybierają
niewłaściwego adresata swoich oczekiwań, a ponadto że nie do
końca problem zgłębili. Poniżej zacytowane zdanie śmiało można
uznać za „znak rozpoznawczy” ich stopnia wtajemniczenia się w
niuanse zagadnienia, jakim postanowili się zająć:
„Ustawa
Prawo Łowieckie wskazuje, że jedynym możliwym stowarzyszeniem łowieckim, nad którym nadzór sprawuje Minister Środowiska jest
PZŁ”.
Jakie
pytanie, taka też odpowiedź,
podpisana przez Andrzeja
Koniecznego - podsekretarza
stanu w Ministerstwie Środowiska. Napisana została w takim samym
tonie, w jakim cała interpelacja nr 11101. Pan wiceminister pozwolił
sobie na potraktowanie swoich kolegów partyjnych niczym kogoś,
komu bez trudu, a więc i bez jakiegoś specjalnego przygotowania,
wcisnąć można – przepraszam za kolokwializm – każdy
najmarniejszy nawet kit. Otrzymali więc kilkustronicową, nic nie
wnoszącą do tematu sieczkę retoryczną, z której proponuję pod
lupę wziąć jedynie dwa fragmenty:
Uwaga:
Pogrubienia i
podkreślenia pochodzą z oryginału.
Porównywanie
Polskiego Związku Łowieckiego, nie będącego przecież
stowarzyszeniem, do stowarzyszenia Polski Związek Działkowców, do
stowarzyszenia Polski Związek Brydża Sportowego czy do stowarzyszeń
studenckich, każe zastanawiać się – pan wiceminister kpi czy o
zdrowie pyta?
Inaczej mówiąc:
Pan
wiceminister świadomie wprowadza posłów w błąd czy może jest to
tylko efekt jego niekompetencji, a tym samym braków w wiedzy na
temat statusu Polskiego Związku Łowieckiego?
Informuję
pana wiceministra, że „PZŁ jest utworzonym ustawą, a więc z
woli państwa, zrzeszeniem osób fizycznych i prawnych”. Za TK:
„Zrzeszenie
to działa na podstawie ustawy i uchwalonego przez swoje władze (a
więc nienadanego, a nawet niezatwierdzonego przez organy państwa)
statutu. [...] PZŁ na podstawie ustawy i w zgodzie z jej
postanowieniami wykonuje powierzone mu zadania publiczne, pozostając
w tym zakresie pod nadzorem właściwych organów państwa. Nie jest
więc utworzoną dobrowolnie samodzielną organizacją, na którą
państwo scedowało określone obowiązki. Od chwili gdy na bazie
stowarzyszenia „Polski Związek Łowiecki” utworzono ustawą
organizację o charakterze korporacyjnym i obarczono ją obowiązkami
wykonywania określonych zadań państwa, PZŁ przestał być
stowarzyszeniem. Związek zrzesza osoby fizyczne oraz koła łowieckie
w celu podejmowania aktywności przewidzianej w ustawie i statucie, a
przystąpienie do niego jest dobrowolne. Zarazem jednak, skoro
realizacja potrzeb obywateli w zakresie prowadzenia gospodarki
łowieckiej jest możliwa jedynie w ramach PZŁ, mającego nadto
wyłączność w prowadzeniu tej gospodarki, Związek ma cechy
organizacji przymusowej, ponieważ każdy podmiot zainteresowany
partycypacją w administrowaniu sprawami łowiectwa musi zostać jego
członkiem”.
„PZŁ
wykonuje także zadania administracji państwowej związane z
wyrażonym w art. 5 oraz art. 74 ust. 2 Konstytucji obowiązkiem
ochrony środowiska naturalnego. Zgodnie z art. 1 prawa łowieckiego,
gospodarka łowiecka jest bowiem elementem ochrony środowiska
przyrodniczego”.
Pisze
pan wiceminister w swojej odpowiedzi:
„Reasumując,
Polski Związek Łowiecki, w myśl obecnie obowiązujących
przepisów, jest dobrowolnym,
samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych”.
Panie
Ministrze, „reasumując”, kompletnie kompromituje się Pan,
określając Polski Związek Łowiecki zdaniem żywcem wyjętym
z... ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach:
„Art. 2. 1. Stowarzyszenie jest dobrowolnym,
samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych”,
które
nijak ma się do „naszego” zrzeszenia.
„Władze
Polskiego Związku Łowieckiego ani także myśliwi, nie
podlegają obowiązkowi złożenia oświadczenia lustracyjnego”.
Tu
akurat można się z Panem zgodzić, Panie Ministrze, ale cóż to za
problem, gdyby była wola polityczna, w kilka dni zmienić w
parlamencie art. 4 ustawy lustracyjnej, niejako dopisując do niej
osoby pełniące funkcje w organach Polskiego Związku Łowieckiego i
kół łowieckich? Hm?
Panowie
Posłowie:
Zbigniew
Biernat
Jan Duda
Jerzy Gosiewski
Krzysztof Maciejewski
Adam Ołdakowski
Tadeusz Woźniak.
Jan Duda
Jerzy Gosiewski
Krzysztof Maciejewski
Adam Ołdakowski
Tadeusz Woźniak.
Sugeruję
ze słusznym Panów Posłów wnioskiem, zamiast do – sprzyjającego
Polskiemu Związkowi Łowieckiemu w obecnym stanie osobowym –
ministra Jana Szyszko, zgłosić się do najwyższych władz Prawa i
Sprawiedliwości. One, jak tylko będą chciały, w mgnieniu oka
problem rozwiążą. Pytanie tylko zasadnicze – czy Panowie
Posłowie tego naprawdę chcecie? Odnoszę bowiem wrażenie, że
gdybyście chcieli, dawno już byście to uczynili.
Gwoli
uzupełnienia, bowiem nie mam pewności, czy pan wiceminister Andrzej
Konieczny zrozumie meritum moich tu uwag, bo gotów może jeszcze
jest pójść w kierunku rozwinięcia aspektu samej lustracji, z
którą przede wszystkim jest związana interpelacja nr 11101
posłów PiS, ale który to problem nie jest moim problemem :-) i
kompletnie nie zależy mi na jego grillowaniu... Ale jeżeli ktoś to
lubi, bo będąc członkiem w zamiarze lustrowanej grupy, czuje się
zagrożony, nie ma sprawy – proszę sobie nie żałować i
jednocześnie śmiało problem lustracji odmieniać przez wszystkie
przypadki... Beze mnie :-)
Wracając
do wspomnianego meritum...
Otóż
popełnił pan wiceminister Andrzej Konieczny szokujący –
jak na tak wysokiego urzędnika państwowego, w dodatku w randze
podsekretarza w Ministerstwie Środowiska – błąd. Wręcz się
ośmieszył, lokując Polski Związek Łowiecki wśród stowarzyszeń,
a więc tworów prawnych powstających i działających potem w
oparciu o ustawę z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach.
Prawdą
jest, że stowarzyszenia są zrzeszeniami. Nieprawdą jest, że
Polski Związek Łowiecki jest stowarzyszeniem. Nawet pewności
nie mam, czy jest zrzeszeniem, chociaż takim mianem określa go
ustawodawca w art. 32 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1995 r.
Prawo łowieckie. W każdym bądź razie „zrzeszenie” :-) Polski
Związek Łowiecki nie ma nic wspólnego z wolnością zrzeszania
się, o której mowa w art. 58 Konstytucji RP, a więc nie ma w
nim nawet krzty tego, co znajdujemy w każdym stowarzyszeniu –
dobrowolność, samorządność, cele niezarobkowe.
Przypomnę
przy okazji art. 6 ust. 2 zdanie drugie z ustawy Prawo o
stowarzyszeniach, w kontekście
tej rzekomej „dobrowolności”:
„Nikt
nie może ponosić ujemnych następstw z powodu przynależności do
stowarzyszenia albo pozostawania poza nim”.
Niestety
– jak zauważa TK:
„skoro
realizacja potrzeb obywateli w zakresie prowadzenia gospodarki
łowieckiej jest możliwa
jedynie w ramach PZŁ, mającego nadto wyłączność w prowadzeniu
tej gospodarki,Związek ma cechy organizacji przymusowej,
ponieważ każdy podmiot zainteresowany
partycypacją w administrowaniu sprawami łowiectwa musi zostać jego członkiem”.
W celu
robienia ludziom wody z mózgu, wprowadzono swego czasu do ustawy
regulującej prawo
łowieckie kompletnie nie pasujące do niej, następujące zapisy.
Najpierw w roku 1995,
przy uchwalaniu całkowicie „nowej” ustawy Prawo łowieckie,
zapis:
„Art.
35
- Przepisy regulujące zasady gospodarki finansowej stowarzyszeń stosuje sięodpowiednio do gospodarki finansowej Polskiego Związku Łowieckiego”,
następnie
w roku 1997, podczas jej epokowej nowelizacji (epokowej, bo
dającej wierchuszce
PZŁ praktycznie nieograniczone możliwości w sprawowaniu rządów w
polskim łowiectwie):
„Art.
32. 4. (od roku 2004 art. 35a. 2.) Przepisy ustawy z dnia 7 kwietnia
1989 r. - Prawo o stowarzyszeniach
[...] regulujące zasady nadzoru nad stowarzyszeniami stosuje się odpowiednio
do nadzoru nad działalnością Polskiego Związku Łowieckiego”
i
nie tylko zwykłym ludziom zaczęło mieszać się w głowach – od
rzeczy zaczął pisać nawet sam
wiceminister od spraw łowiectwa.
Reasumując,
Polski
Związek Łowiecki jest tym, czym jest, ale nie jest stowarzyszeniem,
gdyż działa na podstawie
ustawy Prawo łowieckie oraz – za jej zapisami – „statutu
uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”. W rzeczywistości statutu narzuconego przez
wierchuszkę PZŁ, gdyż KZD PZŁ nie stanowi żadnej władzy.
„Stowarzyszenie
Polski Związek Działkowców, stowarzyszenie Polski Związek Brydża
Sportowego oraz stowarzyszenia studenckie” działają na podstawie
ustawy Prawo o stowarzyszeniach. Posiadają własne statuty,
zarejestrowane równocześnie z rejestracją swoich stowarzyszeń w
Krajowym Rejestrze Sądowniczym.
wtorek, 3 stycznia 2017
Komisja Statutowa
Z propagandowej tuby PZŁ…
Świąteczne
posiedzenie NRŁ (http://www.lowiecpolski.pl/LP/Image/Spis/2017_1/spis_2017_1_d.jpg):
„Zadania, jakie staną
przed władzami Polskiego Związku Łowieckiego po oczekiwanej nowelizacji ustawy
Prawo łowieckie, były przedmiotem świątecznego posiedzenia Naczelnej Rady
Łowieckiej, które odbyło się w Warszawie 12 grudnia 2016 roku.
W trakcie obrad rada
zapoznała się z obecną sytuacją w kwestii rządowego projektu nowelizacji ustawy
Prawo łowieckie, która została już skierowana przez Sejm do komisji sejmowych. Ostateczna
wersja nowelizacji spełnia większość postulatów naszego środowiska. Polski
Związek Łowiecki oczekuje na ich szybkie uchwalenie, wierząc, że nowe
rozwiązania pomogą w uspokojeniu napięcia, jakie narosło wokół prawa
łowieckiego.
Biorąc pod uwagę
spodziewany bliski termin nowelizacji ustawy Prawo łowieckiei wynikającą z tego potrzebę dostosowania do
znowelizowanej ustawy niektórych zapisów naszego statutu, Naczelna Rada
Łowiecka powołała Komisję Statutową, w której skład weszli doświadczeni
działacze i pracownicy związku mający wykształcenie prawnicze. Komisja ma
wypracować propozycje zmian w Statucie PZŁ, które – po konsultacjach – zostaną
przedstawione na Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ.
Redakcja”.
Uwaga: pogrubienia czcionki w oryginale nie występują.
Przebieg procesu legislacyjnego – druk nr 1042 (http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=1042)
Jeżeli dobrze czytam, to
propagandowa tuba PZŁ w zasadzie odtrąbuje osiągnięcie sukcesu wierchuszki PZŁ,
zanim on rzeczywiście nastąpił, a niewiadomo przy tym, czy kiedykolwiek w ogóle
nastąpi. Bo jakże inaczej rzecz ocenić, skoro do dnia dzisiejszego w Sejmie nawet
nie pochylono się nad szczegółami rządowego Projektu. Owszem, dnia 2 grudnia
miało miejsce tzw. I czytanie na posiedzeniu plenarnym Sejmu, zwieńczone
skierowaniem Projektu do Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i
Leśnictwa oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale to wszystko, co wydarzyło
się w Sejmie w tej materii do dnia 12 grudnia 2016 r., czyli do dnia
posiedzenia Naczelnej Rady Łowieckiej. Nic więcej. Skąd więc taki optymizm w
szeregach wierchuszki PZŁ? Czyżbym o czymś nie wiedział, o czym wie ona :-)?
Nieśmiało zwracam uwagę
szanownemu panu Pawłowi Gduli, dzierżącemu propagandową tubę PZŁ, że w dzień po
posiedzeniu NRŁ, a więc dnia 13 grudnia 2016 r., miało miejsce posiedzenie
połączonych komisji, podczas którego przemawiał każdy, kto tylko chciał (nawet
bodaj były ksiądz proboszcz, a obecnie kapelan), ale jedynymi ustaleniami okazał
się brak zgody na przeprowadzenie wysłuchania publicznego w sprawie Projektu
oraz skierowanie go do podkomisji nadzwyczajnej. Ma się ona zebrać i spróbować
poobradować dopiero dnia 9 stycznia 2017 roku. Co z tego wyniknie? Nie wiem ja,
prawdopodobnie nie wie nikt z 460 posłów… Czyżby wiedziała wierchuszka PZŁ? A
to na jakiej podstawie? Co ją upoważnia do powołania Komisji Statutowej już
„dzisiaj”, kiedy Sejm ani nie uchwalił jeszcze ustawy nowelizującej, ani nawet
większego pojęcia nikt (nawet Prezes) w zasadzie nie ma, co w niej zostanie
zawarte? Poza tym – dlaczego na internetowej stronie Zarządu Głównego PZŁ nie
zamieszczono jeszcze uchwały Naczelnej Rady Łowieckiej z dnia 12 grudnia 2016
r.? Chyba mam prawo poznać nazwiska tych „doświadczonych działaczy i
pracowników związku, mających wykształcenie prawnicze”, których już prawie
miesiąc temu powołano w skład Komisji Statutowej?
wtorek, 6 grudnia 2016
Art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie (nie)zgodny z Konstytucją?
Od kilkunastu
przynajmniej już dni Sejm sposobi się do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy
o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz zmieniającej ustawę o zmianie ustawy -
Prawo łowieckie. Materiał zawarty w druku
nr 1042
jest niezwykle obszerny. Chciałbym wierzyć, że ogrom proponowanych zmian nie
przesłoni parlamentarzystom… mankamentów tychże zmian. Problem potęguje się,
jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt następujący – podobnych wad nie są pozbawione te
zapisy ustawy Prawo łowieckie, których Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru
nowelizować. Aby za przykładowo następnych kilkanaście miesięcy na nowo nie
wracać do wadliwości zapisów ustawy Prawo łowieckie, proponuję już teraz gruntownie
przeanalizować całość zapisów – zarówno tych nowelizowanych, jak i także tych
rzekomo poprawnych pod względem zgodności z Konstytucją i innymi ustawami.
Aby nie być gołosłownym, proponuję wziąć pod parlamentarną lupę na początek ten oto zapis ustawy, chociaż moim skromnym zdaniem takich wadliwych zapisów funkcjonuje w niej znacznie więcej.
„Art. 32
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy
oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że zapis ten jest rażąco niezgodny z Konstytucją RP; a dlaczego – już wyjaśniam.
Aby nie być gołosłownym, proponuję wziąć pod parlamentarną lupę na początek ten oto zapis ustawy, chociaż moim skromnym zdaniem takich wadliwych zapisów funkcjonuje w niej znacznie więcej.
„Art. 32
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy
oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że zapis ten jest rażąco niezgodny z Konstytucją RP; a dlaczego – już wyjaśniam.
Art. 32 otrzymał w ust. 3 zacytowane
brzmienie mocą ustawy z dnia 10 stycznia 1997 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie. Od dnia wejścia
jej w życie obowiązuje zasada, że statut Polskiego Związku Łowieckiego nie jest
ani nadawany przez organ ministerialny, jak to miało miejsce przez lat
czterdzieści cztery, ani zatwierdzany przez kogokolwiek, ani nawet kontrolowany
przez sąd rejestrowy. Statut ten Polski Związek Łowiecki uchwala sobie po
prostu sam (czytaj: pod dyktando jego wodzów, czyli Lecha Blocha i Andrzeja
Gduli), praktycznie bez czyjegokolwiek zewnętrznego nadzoru. Demokratyczne
państwo prawne, jakim jest Rzeczypospolita, pozwala na takie praktyki.
Zastanawiające są okoliczności, które towarzyszyły uchwaleniu ustawy nowelizującej dwadzieścia lat temu - Dyskusja w Sejmie . Skuteczne próby ogłupiania jednych posłów przez drugich, a i stopień świadomości prawnej ogółu parlamentarzystów, przybierały wówczas rozmiary zatrważające. Niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że posłowie II kadencji Sejmu, pod przewodnictwem ówczesnego ministra OŚZNiL Stanisława Żelichowskiego oraz posłów Władysława Szkopa i Andrzeja Brachmańskiego, z inicjatywy i za błogosławieństwem ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza (jak powszechnie wiadomo – to byli członkowie PZPR), wysmarowali w trybie pilnym ustawę, która stanowiła epokowy prezent dla Lecha Blocha i jego najbliższego otoczenia.
Zastanawiające są okoliczności, które towarzyszyły uchwaleniu ustawy nowelizującej dwadzieścia lat temu - Dyskusja w Sejmie . Skuteczne próby ogłupiania jednych posłów przez drugich, a i stopień świadomości prawnej ogółu parlamentarzystów, przybierały wówczas rozmiary zatrważające. Niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że posłowie II kadencji Sejmu, pod przewodnictwem ówczesnego ministra OŚZNiL Stanisława Żelichowskiego oraz posłów Władysława Szkopa i Andrzeja Brachmańskiego, z inicjatywy i za błogosławieństwem ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza (jak powszechnie wiadomo – to byli członkowie PZPR), wysmarowali w trybie pilnym ustawę, która stanowiła epokowy prezent dla Lecha Blocha i jego najbliższego otoczenia.
Wracając jednak
wprost do sugerowanej niezgodności art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie z
Konstytucją…
Sądzę, że dość trafnie, chociaż nie do końca , ocenił status Polskiego Związku Łowieckiego Trybunał Konstytucyjny, który w uzasadnieniu do wyroku z dnia 6 listopada 2012 r. tak rzecz ujął:
„PZŁ nie jest […] dobrowolnym zrzeszeniem, za czym przemawiają dwa argumenty.
Po pierwsze, Związku nie tworzy się i nie rozwiązuje z inicjatywy jego członków. Po
drugie, brak przynależności do niego wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla
jednostek w postaci niemożności wykonywania określonych praw […]. Ustawowa
wyłączność, jaką posiada PZŁ w zakresie prowadzenia określonej działalności w postaci gospodarki łowieckiej oraz w zakresie dopuszczalności do wykonywania polowania, uzasadnia zatem kwalifikowanie go jako ustanowionego z woli ustawodawcy przymusowego zrzeszenia osób zainteresowanych wykonywaniem polowania oraz partycypowaniem w wykonywaniu zadań związanych z szeroko pojętym administrowaniem sprawami łowiectwa. Każdy, kto zamierza prowadzić taką działalność, powinien ubiegać się o członkostwo w PZŁ, które w tym znaczeniu przestaje mieć charakter przynależności dobrowolnej.
PZŁ wykonuje także zadania administracji państwowej związane z wyrażonym w art. 5 oraz art. 74 ust. 2 Konstytucji obowiązkiem ochrony środowiska naturalnego. […] Do funkcji administracji publicznej, które z mocy ustawy zostały powierzone PZŁ, należy zaliczyć w szczególności: kompetencję do przyznawania i pozbawiania prawa
wykonywania polowania, ustalanie zasad etycznych i deontologicznych tej grupy
społecznej, jak również sprawowanie sądownictwa dyscyplinarnego. Konsekwencją
nałożenia na PZŁ obowiązku zarządzania określoną kategorią spraw należących do
zadań administracji publicznej jest poddanie go nadzorowi właściwych organów
państwowych. […].
Konkludując, Trybunał stwierdził, że PZŁ jest utworzonym ustawą, a więc z woli państwa, zrzeszeniem osób fizycznych i prawnych. Zrzeszenie to działa na podstawie ustawy i uchwalonego przez swoje władze (a więc nienadanego, a nawet niezatwierdzonego przez organy państwa) statutu. Świadczy to o dużym zakresie swobody, jaką ustawodawca pozostawił PZŁ w zakresie określenia jego struktury organizacyjnej, sposobu działania oraz praw i obowiązków jego członków. PZŁ na podstawie ustawy i w zgodzie z jej postanowieniami wykonuje powierzone mu zadania publiczne, pozostając w tym zakresie pod nadzorem właściwych organów państwa. Nie jest więc utworzoną dobrowolnie samodzielną organizacją, na którą państwo scedowało określone obowiązki. Od chwili gdy na bazie stowarzyszenia „Polski Związek Łowiecki” utworzono ustawą organizację o charakterze korporacyjnym i obarczono ją obowiązkami wykonywania określonych zadań państwa, PZŁ przestał być stowarzyszeniem. Związek zrzesza osoby fizyczne oraz koła łowieckie w celu podejmowania aktywności przewidzianej w ustawie i statucie, a przystąpienie do niego jest dobrowolne. Zarazem jednak, skoro realizacja potrzeb obywateli w zakresie prowadzenia gospodarki łowieckiej jest możliwa jedynie w ramach PZŁ, mającego nadto wyłączność w prowadzeniu tej gospodarki, Związek ma cechy organizacji przymusowej, ponieważ każdy podmiot zainteresowany partycypacją w administrowaniu sprawami łowiectwa musi zostać jego członkiem. Stąd Trybunał stwierdził, że w Związku dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa w art. 17 ust. 2 Konstytucji”.
Warto pamiętać przy tym, że nie art. 32 ust. 3 był wówczas przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego; tak więc kwestia jego (nie)zgodności z Konstytucją ciągle jest otwarta.
Sądzę, że dość trafnie, chociaż nie do końca , ocenił status Polskiego Związku Łowieckiego Trybunał Konstytucyjny, który w uzasadnieniu do wyroku z dnia 6 listopada 2012 r. tak rzecz ujął:
„PZŁ nie jest […] dobrowolnym zrzeszeniem, za czym przemawiają dwa argumenty.
Po pierwsze, Związku nie tworzy się i nie rozwiązuje z inicjatywy jego członków. Po
drugie, brak przynależności do niego wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla
jednostek w postaci niemożności wykonywania określonych praw […]. Ustawowa
wyłączność, jaką posiada PZŁ w zakresie prowadzenia określonej działalności w postaci gospodarki łowieckiej oraz w zakresie dopuszczalności do wykonywania polowania, uzasadnia zatem kwalifikowanie go jako ustanowionego z woli ustawodawcy przymusowego zrzeszenia osób zainteresowanych wykonywaniem polowania oraz partycypowaniem w wykonywaniu zadań związanych z szeroko pojętym administrowaniem sprawami łowiectwa. Każdy, kto zamierza prowadzić taką działalność, powinien ubiegać się o członkostwo w PZŁ, które w tym znaczeniu przestaje mieć charakter przynależności dobrowolnej.
PZŁ wykonuje także zadania administracji państwowej związane z wyrażonym w art. 5 oraz art. 74 ust. 2 Konstytucji obowiązkiem ochrony środowiska naturalnego. […] Do funkcji administracji publicznej, które z mocy ustawy zostały powierzone PZŁ, należy zaliczyć w szczególności: kompetencję do przyznawania i pozbawiania prawa
wykonywania polowania, ustalanie zasad etycznych i deontologicznych tej grupy
społecznej, jak również sprawowanie sądownictwa dyscyplinarnego. Konsekwencją
nałożenia na PZŁ obowiązku zarządzania określoną kategorią spraw należących do
zadań administracji publicznej jest poddanie go nadzorowi właściwych organów
państwowych. […].
Konkludując, Trybunał stwierdził, że PZŁ jest utworzonym ustawą, a więc z woli państwa, zrzeszeniem osób fizycznych i prawnych. Zrzeszenie to działa na podstawie ustawy i uchwalonego przez swoje władze (a więc nienadanego, a nawet niezatwierdzonego przez organy państwa) statutu. Świadczy to o dużym zakresie swobody, jaką ustawodawca pozostawił PZŁ w zakresie określenia jego struktury organizacyjnej, sposobu działania oraz praw i obowiązków jego członków. PZŁ na podstawie ustawy i w zgodzie z jej postanowieniami wykonuje powierzone mu zadania publiczne, pozostając w tym zakresie pod nadzorem właściwych organów państwa. Nie jest więc utworzoną dobrowolnie samodzielną organizacją, na którą państwo scedowało określone obowiązki. Od chwili gdy na bazie stowarzyszenia „Polski Związek Łowiecki” utworzono ustawą organizację o charakterze korporacyjnym i obarczono ją obowiązkami wykonywania określonych zadań państwa, PZŁ przestał być stowarzyszeniem. Związek zrzesza osoby fizyczne oraz koła łowieckie w celu podejmowania aktywności przewidzianej w ustawie i statucie, a przystąpienie do niego jest dobrowolne. Zarazem jednak, skoro realizacja potrzeb obywateli w zakresie prowadzenia gospodarki łowieckiej jest możliwa jedynie w ramach PZŁ, mającego nadto wyłączność w prowadzeniu tej gospodarki, Związek ma cechy organizacji przymusowej, ponieważ każdy podmiot zainteresowany partycypacją w administrowaniu sprawami łowiectwa musi zostać jego członkiem. Stąd Trybunał stwierdził, że w Związku dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa w art. 17 ust. 2 Konstytucji”.
Warto pamiętać przy tym, że nie art. 32 ust. 3 był wówczas przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego; tak więc kwestia jego (nie)zgodności z Konstytucją ciągle jest otwarta.
„Art. 32
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy
oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”.
Niepojętym jest dla mnie, aby w ustawie zatytułowanej „Prawo Łowieckie”, a więc w ustawie po pierwsze – z zakresu prawa publicznego, a po drugie – z definicji mającej „wyczerpująco regulować obszerną dziedzinę spraw”, w tym przypadku związanych z organizacją łowiectwa w Polsce, następowało odesłanie do aktu nie mającego charakteru „źródła powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej” (patrz art. 87 ust. 1 Konstytucji RP). To jakaś totalna kpina z zasad poprawnej legislacji, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. W jaki sposób można oczekiwać i egzekwować od Polskiego Związku Łowieckiego „działania na podstawie i w granicach prawa” (art. 7 Konstytucji), jeśli zapisami ustawy („Prawo łowieckie”) zobowiązuje się go z jednej strony do działania na podstawie ustawy ale z drugiej – zezwala na działanie na podstawie aktu wyraźnie nie mającego charakteru źródła prawa powszechnie obowiązującego, a jednocześnie sprzyjającego podmiotowi jakby prawa prywatnego. Gdyby statut PZŁ miał być sytuowany w obszarze prawa publicznego lege artis, musiałby on być aktem władczym organu administracji publicznej; w tym przypadku przykładowo aktem prawnym wydanym przez ministra właściwego do spraw środowiska. Inaczej mówiąc, z ustawy musiałaby wynikać delegacja dla ministra do nadania Polskiemu Związkowi Łowieckiemu statutu mocą rozporządzenia. Tak jak to miało miejsce do roku 1997, a więc do czasu, kiedy to nagle postkomuna wpadła na pomysł, aby z PeZeteŁa skutecznie na długie lata zrobić bastion dla zasłużonych działaczy z okresu komuny.
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy
oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”.
Niepojętym jest dla mnie, aby w ustawie zatytułowanej „Prawo Łowieckie”, a więc w ustawie po pierwsze – z zakresu prawa publicznego, a po drugie – z definicji mającej „wyczerpująco regulować obszerną dziedzinę spraw”, w tym przypadku związanych z organizacją łowiectwa w Polsce, następowało odesłanie do aktu nie mającego charakteru „źródła powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej” (patrz art. 87 ust. 1 Konstytucji RP). To jakaś totalna kpina z zasad poprawnej legislacji, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. W jaki sposób można oczekiwać i egzekwować od Polskiego Związku Łowieckiego „działania na podstawie i w granicach prawa” (art. 7 Konstytucji), jeśli zapisami ustawy („Prawo łowieckie”) zobowiązuje się go z jednej strony do działania na podstawie ustawy ale z drugiej – zezwala na działanie na podstawie aktu wyraźnie nie mającego charakteru źródła prawa powszechnie obowiązującego, a jednocześnie sprzyjającego podmiotowi jakby prawa prywatnego. Gdyby statut PZŁ miał być sytuowany w obszarze prawa publicznego lege artis, musiałby on być aktem władczym organu administracji publicznej; w tym przypadku przykładowo aktem prawnym wydanym przez ministra właściwego do spraw środowiska. Inaczej mówiąc, z ustawy musiałaby wynikać delegacja dla ministra do nadania Polskiemu Związkowi Łowieckiemu statutu mocą rozporządzenia. Tak jak to miało miejsce do roku 1997, a więc do czasu, kiedy to nagle postkomuna wpadła na pomysł, aby z PeZeteŁa skutecznie na długie lata zrobić bastion dla zasłużonych działaczy z okresu komuny.
Podobny
charakter, aczkolwiek o dużo mniejszym „ciężarze gatunkowym”, w porównaniu do
art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie, ma wprowadzony do niej mocą ustawy nowelizującej z dnia 12 grudnia 2013 r.:
„Art. 35s. 1. Szczegółowe zasady funkcjonowania sądów łowieckich oraz rzeczników dyscyplinarnych, a także szczegółowe zasady postępowania przed tymi organami określi regulamin sądów łowieckich i rzeczników dyscyplinarnych Polskiego Związku Łowieckiego uchwalony przez Naczelną Radę Łowiecką.
2. W sprawach nieuregulowanych w niniejszym rozdziale do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89, poz. 555, z późn. zm.)”.
To istne prawne kuriozum, aby organowi podmiotu podległego organowi administracji publicznej nadawać w ustawie delegację do określenia mocą regulaminu (!?!?!?) „szczegółowych zasad funkcjonowania” organów represyjnych tegoż podmiotu podległego. Przypominam, że sądy łowieckie (pomijam już tu symptomy niezgodności ich istoty z art. 175 Konstytucji) wyposażono w ustawowe kary do wykluczania z Polskiego Związku Łowieckiego włącznie (pozbawiające w ten sposób jednostki prawa do wykonywania polowania na terenie RP), a także w możliwości dość swobodnego kształtowania wielkości kosztów postępowania dyscyplinarnego, ponoszonych mocą ustawy przez ukaranego.
W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na kolejny bubel prawny. Ustawa Prawo łowieckie co prawda zapewnia kontrolę sądu powszechnego nad orzeczeniami sądów łowieckich (art. 33 ust. 6), ale – niezgodnie z art. 176 ust. 1 Konstytucji – w postępowaniu… jednoinstancyjnym. Projektodawcazdaje się zauważać przedmiotową niekonstytucyjność (szkoda, że potrzebował na to aż dwóch lat) i obiecuje ją usunąć, ale jednocześnie proponuje wprowadzenie… kolejnego bubla w postaci niekontrolowanej już przez sąd powszechny możliwości zawieszenia obwinionego w prawach członka PZŁ na okres do lat… aż pięciu (proponowane nowe brzmienie art. 35d ustawy). Jest to rozwiązanie żywcem wzięte z pezetełowskiego Regulaminu postępowania dyscyplinarnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., potem na czas krótki powielone w kolejnym, ale już powyrokowym Regulaminie, i usunięte z niego na skutek być może również takiej krytyki za pośrednictwem dziennika Łowiecki, a na pewno po zwróceniu uwagi na problem przynajmniej jednego z organów Państwa.
Czy nad tym wszystkim ktoś jeszcze panuje?
„Art. 35s. 1. Szczegółowe zasady funkcjonowania sądów łowieckich oraz rzeczników dyscyplinarnych, a także szczegółowe zasady postępowania przed tymi organami określi regulamin sądów łowieckich i rzeczników dyscyplinarnych Polskiego Związku Łowieckiego uchwalony przez Naczelną Radę Łowiecką.
2. W sprawach nieuregulowanych w niniejszym rozdziale do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89, poz. 555, z późn. zm.)”.
To istne prawne kuriozum, aby organowi podmiotu podległego organowi administracji publicznej nadawać w ustawie delegację do określenia mocą regulaminu (!?!?!?) „szczegółowych zasad funkcjonowania” organów represyjnych tegoż podmiotu podległego. Przypominam, że sądy łowieckie (pomijam już tu symptomy niezgodności ich istoty z art. 175 Konstytucji) wyposażono w ustawowe kary do wykluczania z Polskiego Związku Łowieckiego włącznie (pozbawiające w ten sposób jednostki prawa do wykonywania polowania na terenie RP), a także w możliwości dość swobodnego kształtowania wielkości kosztów postępowania dyscyplinarnego, ponoszonych mocą ustawy przez ukaranego.
W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na kolejny bubel prawny. Ustawa Prawo łowieckie co prawda zapewnia kontrolę sądu powszechnego nad orzeczeniami sądów łowieckich (art. 33 ust. 6), ale – niezgodnie z art. 176 ust. 1 Konstytucji – w postępowaniu… jednoinstancyjnym. Projektodawcazdaje się zauważać przedmiotową niekonstytucyjność (szkoda, że potrzebował na to aż dwóch lat) i obiecuje ją usunąć, ale jednocześnie proponuje wprowadzenie… kolejnego bubla w postaci niekontrolowanej już przez sąd powszechny możliwości zawieszenia obwinionego w prawach członka PZŁ na okres do lat… aż pięciu (proponowane nowe brzmienie art. 35d ustawy). Jest to rozwiązanie żywcem wzięte z pezetełowskiego Regulaminu postępowania dyscyplinarnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., potem na czas krótki powielone w kolejnym, ale już powyrokowym Regulaminie, i usunięte z niego na skutek być może również takiej krytyki za pośrednictwem dziennika Łowiecki, a na pewno po zwróceniu uwagi na problem przynajmniej jednego z organów Państwa.
Czy nad tym wszystkim ktoś jeszcze panuje?
SUPLEMENT
Wracając do art.
32 ust. 3 ustawy…
Mam nadzieję, że nie pogniewa się na mnie mój serdeczny kolega, jeśli posłużę się cytatem z jego dzisiejszej mailowej wypowiedzi pod moim adresem:
„Pełna zgoda. Statut PZŁ powinien być nadany przez MŚ (PZŁ gospodaruje przecież mieniem SP), lub przynajmniej rejestrowany w sądzie”.
Otóż nie podzielam jego poglądu w części, w której domaga się dla statutu PZŁ minimum w postaci „rejestracji w sądzie”. W ogóle zauważam, że od lat jest to stereotypowy pogląd, ale przy tym nie posiadający jakiejkolwiek racjonalnej podstawy, a na pewno podstawy prawnej. Otóż ustawa z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym już na samym jej początku przedstawia zamknięty katalog rodzajów podmiotów, podlegających rejestracji:
- przedsiębiorcy,
- stowarzyszenia,
- inne organizacje społeczne i zawodowe,
- fundacje,
- samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej,
- dłużnicy niewypłacalni.
Nie ma fizycznej możliwości, aby w związku z zapisami ustawy z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie, do któregoś z wymienionych rodzajów podmiotów można było zaliczyć Polski Związek Łowiecki. Kolejne zapisy ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (choćby te dotyczące „możliwość rozwiązania każdego podmiotu wpisanego do Krajowego Rejestru Sądowego”) tylko potwierdzają tak postawioną tezę.
Mam nadzieję, że nie pogniewa się na mnie mój serdeczny kolega, jeśli posłużę się cytatem z jego dzisiejszej mailowej wypowiedzi pod moim adresem:
„Pełna zgoda. Statut PZŁ powinien być nadany przez MŚ (PZŁ gospodaruje przecież mieniem SP), lub przynajmniej rejestrowany w sądzie”.
Otóż nie podzielam jego poglądu w części, w której domaga się dla statutu PZŁ minimum w postaci „rejestracji w sądzie”. W ogóle zauważam, że od lat jest to stereotypowy pogląd, ale przy tym nie posiadający jakiejkolwiek racjonalnej podstawy, a na pewno podstawy prawnej. Otóż ustawa z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym już na samym jej początku przedstawia zamknięty katalog rodzajów podmiotów, podlegających rejestracji:
- przedsiębiorcy,
- stowarzyszenia,
- inne organizacje społeczne i zawodowe,
- fundacje,
- samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej,
- dłużnicy niewypłacalni.
Nie ma fizycznej możliwości, aby w związku z zapisami ustawy z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie, do któregoś z wymienionych rodzajów podmiotów można było zaliczyć Polski Związek Łowiecki. Kolejne zapisy ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (choćby te dotyczące „możliwość rozwiązania każdego podmiotu wpisanego do Krajowego Rejestru Sądowego”) tylko potwierdzają tak postawioną tezę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)