„Dzięki niemu (przyp.: św. Hubert) jesteśmy gotowi do tego, aby polować i godnie nosić ten mundur, który mam na sobie. Mundur, który jest uszyty z historii naszych przodków, z dziedzictwa narodowego, jakim jest Polski Związek Łowiecki
i łowiectwo w Polsce. Drugi z priorytetów mojej działalności – będę
stawiał sobie za cel to, aby oddać szacunek i honor należny temu mundurowi. To, aby każdy, kto w nim chodzi widział, dlaczego go zakłada i dokąd zmierza”.
Hm… Tu sobie nowy Łowczy Krajowy trochę poszybował… :-) Odnoszę
wrażenie, że zapewniając o przyświecaniu sobie w pracy rzeczywistym
wdrażaniem w życie „transparentności w działaniu Polskiego Związku Łowieckiego, transparentności finansowej, jakościowej”, jednocześnie dyskretnie puścił oko do pezetełowskiego betonu ;-), od lat rozkochanego w sznurach i mundurach
Zrzeszenia. Pan Łowczy Krajowy posunął się nawet dalej, niż gdulowa
Naczelna Rada Łowiecka, która w swojej uchwale nr 60/2008 z dnia 16
grudnia 2008 r. nie ośmieliła się „stroju organizacyjnego dla członków Polskiego Związku Łowieckiego” nazwać mundurem. W żadnym ze statutów PZŁ, począwszy od tego z roku 1986, w którym pojawiło się określenie: „strój myśliwego”, poprzez ten z roku 1997, w którym zapoczątkowano funkcjonowanie nazwy: „strój organizacyjny”
(mamy ją również w statucie malcowym), nikt oficjalnie nie posunął się
do nazwania odświętnego, ujednoliconego gajerka myśliwskiego, mundurem.
Bo i po co? W dodatku łączenie go z „historią naszych przodków”,
to już naprawdę wyraźne przegięcie, graniczące z brakiem smaku. Jeszcze
chwila, a zapewne usłyszelibyśmy, że członkowie Polskiego Związku
Łowieckiego, w swoich owianych historią mundurach, cały szlak bojowy od
Lenino do Berlina przeszli.
No i na koniec tego zacytowanego akapitu, aby już nikt nie miał
najmniejszych wątpliwości, jak bardzo nowy Łowczy Krajowy zauroczony
jest Polskim Związkiem Łowieckim… Mimo braku formalnych argumentów,
usytuował tenże Polski Związek Łowiecki po stronie „dziedzictwa narodowego”, zapominając przy tym, że owszem, jakieś tam ruchy w kierunku „opracowania strategii i założeń wniosku jaki Polski Związek Łowiecki zamierza złożyć do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, celem wpisania kultury łowieckiej na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego”, ostatnimi czasy były, ale nie mam pewności, czy… aby na pewno się nie skończyły.
wtorek, 5 marca 2019
piątek, 1 marca 2019
Obowiązki sztuk 30 (słownie: trzydzieści)
„Zapisy nowego statutu wskazują, że polscy myśliwi powinni aktywnie współdziałać z ministerstwem środowiska w pracy na rzecz tak ważnej dla nas ochrony przyrody i rozwiązywania problemów ją nękających – wyjaśnił prezes Malec.
Panie Rafale Malec, ani Pan, ani pan Henryk Kowalczyk, nie dacie rady pełnym niezgodności z ustawami statutem PZŁ zmienić dla rozumienia myśliwych zapisów Konstytucji RP, a w niej jak byk stoi:
„Art. 5. Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.
„Art. 31.
2. […] Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”.
„Art. 74.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.
Ustawa Prawo łowieckie dopuszcza zlecanie zadań przez ministra właściwego do spraw środowiska, ale… Polskiemu Związkowi Łowieckiemu!, jako instytucji publicznej, a nie „polskim myśliwym”. Takie zapisy w Pana i ministra Kowalczyka statucie, jak:
„§ 8.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia, w szczególności osobiście uczestniczyć
w pracach organów Zrzeszenia, do których należy;
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […];
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi
w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa
kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia;
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
9) [...];
10) brać czynny udział w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego
do spraw środowiska;
12) […];
13) […].
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich
oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”,
a także:
„§ 29.
Członek koła jest obowiązany:
1) […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w wykonywaniu ustawowych i statutowych zadań koła i Zrzeszenia;
3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła
i Zrzeszenia;
4) dbać o mienie koła;
5[…];
6) przeciwstawiać się kłusownictwu i szkodnictwu łowieckiemu oraz zapobiegać
powstawaniu szkód łowieckich;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw
środowiska;
8) […];
9) składać oświadczenia na żądanie organów koła;
10) osobiście uczestniczyć w pracach organów koła, do których należy;
11) dbać o wizerunek myśliwego, koła oraz Zrzeszenia”,
może Pan sobie, Panie Rafale Malec, w buty wsadzić, bo na kilometr jadą naleciałościami czasów słusznie minionych, że o niezgodności ich z ustawą i Konstytucją RP akurat w tej chwili nie wspomnę, bo to rzecz już nawet dla kompletnych ignorantów prawa łowieckiego oczywista. Zapisy te uważam za nieprzerwaną kontynuację komuszych tendencji czasów stalinowskich, w których zrodzono zrzeszenie Polski Związek Łowiecki. Ba, tych obowiązków – członka Zrzeszenia i członków koła, umieściłeś Pan przy pomocy innych członków NRŁ w statucie aż 30! (słownie: trzydzieści). Komuchy za czasów Bieruta, w pierwszym statucie Zrzeszenia, byli w stanie wymyślić podobne, ale tylko 9 (słownie: dziewięć). Pana ekipa doskonale wpisuje się w trend, rozpoczęty przez pierwszego prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, czyli przez Stanisława Gilarowicza Popławskiego (Станислав Гилярович Поплавский). Jak Panu zapewne wiadomo, był on m. in. radzieckim dowódcą wojskowym, generałem Armii Radzieckiej, „Bohaterem Związku Radzieckiego”. To właśnie od niego rozpoczął się właściwy żywot, a także wątpliwa chwała zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Pan, Panie Rafale Malec, zdajesz się kontynuować to epokowe dzieło, rozpoczęte przez pierwszego guru Zrzeszenia. Jesteś Pan wielki. W pomysłowości przerastasz Pan nawet protoplastę Polskiego Związku Łowieckiego. Udowadniasz Pan to chociażby właśnie tymi przedmiotowymi zapisami statutu PZŁ. A Pan… zapiszesz się czerwonym zgłoskami w historii polskiego łowiectwa. Na złote, jesteś Pan za bardzo przesiąknięty „ideami” b. TW „Kazimierza” i b. aparatczyka PZPR, robiącego za wiceministra u generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Mimo wszystko zdrówka i powodzenia w pracy „związkowej” Panu, Panie Rafale Malec, życzę. Może bowiem w ocenie sytuacji mylę się…?
PS
Statut PZŁ z 1953 r.:
„§ 24. Każdy członek Zrzeszenia obowiązany jest:
1) stać na straży dobrego imienia łowiectwa polskiego i Zrzeszenia;
2) ściśle przestrzegać postanowień prawa łowieckiego, statutu, dobrych obyczajów i etyki łowieckiej, uchwał, regulaminów, zarządzeń, instrukcji, okólników oraz orzeczeń organów Zrzeszenia;
3) współdziałać z władzami i organami Zrzeszenia w przeprowadzaniu ustawowych i statutowych zadań Zrzeszenia:
4) sumiennie wypełniać zadania, które zostały mu zlecone, i dawać przykład socjalistycznego stosunku do pracy związkowej;
5) ochraniać własność Zrzeszenia, jako wspólne dobro wszystkich jego członków, i zwalczać przejawy marnotrawstwa mienia związkowego.
§ 25. Członek zwyczajny jest ponadto obowiązany:
1) należeć do jednego z kół łowieckich;
2) regularnie płacić składki członkowskie i opłaty na rzecz koła łowieckiego;
3) uczęszczać na wykłady, odczyty, zawody i wszelkie inne imprezy mające na celu podniesienie wiedzy i praktyki łowieckiej oraz wyszkolenia strzeleckiego członków:
4) brać udział w tępieniu drapieżników i szkodników”.
Panie Rafale Malec, ani Pan, ani pan Henryk Kowalczyk, nie dacie rady pełnym niezgodności z ustawami statutem PZŁ zmienić dla rozumienia myśliwych zapisów Konstytucji RP, a w niej jak byk stoi:
„Art. 5. Rzeczpospolita Polska […] zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.
„Art. 31.
2. […] Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”.
„Art. 74.
2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych”.
Ustawa Prawo łowieckie dopuszcza zlecanie zadań przez ministra właściwego do spraw środowiska, ale… Polskiemu Związkowi Łowieckiemu!, jako instytucji publicznej, a nie „polskim myśliwym”. Takie zapisy w Pana i ministra Kowalczyka statucie, jak:
„§ 8.
1. Członek Zrzeszenia jest obowiązany:
1) wykonywać zadania Zrzeszenia, w szczególności osobiście uczestniczyć
w pracach organów Zrzeszenia, do których należy;
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w realizacji ich zadań;
3) […];
4) chronić przyrodę ojczystą, w tym:
a) działać na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania równowagi
w przyrodzie,
b) dbać o właściwą liczebność i kondycję osobniczą zwierzyny;
5) zachowywać, kultywować i rozpowszechniać tradycje i osiągnięcia dziedzictwa
kulturowego łowiectwa polskiego;
6) dbać o dobre imię […] Zrzeszenia;
7) brać czynny udział w promocji łowiectwa;
8) dbać o mienie Zrzeszenia;
9) [...];
10) brać czynny udział w zwalczaniu kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego;
11) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego
do spraw środowiska;
12) […];
13) […].
2. Członek Zrzeszenia – osoba fizyczna jest ponadto obowiązany:
[…]
6) realizować na równych zasadach zobowiązania wynikające z planów łowieckich
oraz potrzeb gospodarki łowieckiej”,
a także:
„§ 29.
Członek koła jest obowiązany:
1) […];
2) współdziałać z organami Zrzeszenia w wykonywaniu ustawowych i statutowych zadań koła i Zrzeszenia;
3) sumiennie wykonywać zadania, które zostaną mu zlecone przez organy koła
i Zrzeszenia;
4) dbać o mienie koła;
5[…];
6) przeciwstawiać się kłusownictwu i szkodnictwu łowieckiemu oraz zapobiegać
powstawaniu szkód łowieckich;
7) brać udział w realizacji zadań zlecanych przez ministra właściwego do spraw
środowiska;
8) […];
9) składać oświadczenia na żądanie organów koła;
10) osobiście uczestniczyć w pracach organów koła, do których należy;
11) dbać o wizerunek myśliwego, koła oraz Zrzeszenia”,
może Pan sobie, Panie Rafale Malec, w buty wsadzić, bo na kilometr jadą naleciałościami czasów słusznie minionych, że o niezgodności ich z ustawą i Konstytucją RP akurat w tej chwili nie wspomnę, bo to rzecz już nawet dla kompletnych ignorantów prawa łowieckiego oczywista. Zapisy te uważam za nieprzerwaną kontynuację komuszych tendencji czasów stalinowskich, w których zrodzono zrzeszenie Polski Związek Łowiecki. Ba, tych obowiązków – członka Zrzeszenia i członków koła, umieściłeś Pan przy pomocy innych członków NRŁ w statucie aż 30! (słownie: trzydzieści). Komuchy za czasów Bieruta, w pierwszym statucie Zrzeszenia, byli w stanie wymyślić podobne, ale tylko 9 (słownie: dziewięć). Pana ekipa doskonale wpisuje się w trend, rozpoczęty przez pierwszego prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, czyli przez Stanisława Gilarowicza Popławskiego (Станислав Гилярович Поплавский). Jak Panu zapewne wiadomo, był on m. in. radzieckim dowódcą wojskowym, generałem Armii Radzieckiej, „Bohaterem Związku Radzieckiego”. To właśnie od niego rozpoczął się właściwy żywot, a także wątpliwa chwała zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Pan, Panie Rafale Malec, zdajesz się kontynuować to epokowe dzieło, rozpoczęte przez pierwszego guru Zrzeszenia. Jesteś Pan wielki. W pomysłowości przerastasz Pan nawet protoplastę Polskiego Związku Łowieckiego. Udowadniasz Pan to chociażby właśnie tymi przedmiotowymi zapisami statutu PZŁ. A Pan… zapiszesz się czerwonym zgłoskami w historii polskiego łowiectwa. Na złote, jesteś Pan za bardzo przesiąknięty „ideami” b. TW „Kazimierza” i b. aparatczyka PZPR, robiącego za wiceministra u generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Mimo wszystko zdrówka i powodzenia w pracy „związkowej” Panu, Panie Rafale Malec, życzę. Może bowiem w ocenie sytuacji mylę się…?
PS
Statut PZŁ z 1953 r.:
„§ 24. Każdy członek Zrzeszenia obowiązany jest:
1) stać na straży dobrego imienia łowiectwa polskiego i Zrzeszenia;
2) ściśle przestrzegać postanowień prawa łowieckiego, statutu, dobrych obyczajów i etyki łowieckiej, uchwał, regulaminów, zarządzeń, instrukcji, okólników oraz orzeczeń organów Zrzeszenia;
3) współdziałać z władzami i organami Zrzeszenia w przeprowadzaniu ustawowych i statutowych zadań Zrzeszenia:
4) sumiennie wypełniać zadania, które zostały mu zlecone, i dawać przykład socjalistycznego stosunku do pracy związkowej;
5) ochraniać własność Zrzeszenia, jako wspólne dobro wszystkich jego członków, i zwalczać przejawy marnotrawstwa mienia związkowego.
§ 25. Członek zwyczajny jest ponadto obowiązany:
1) należeć do jednego z kół łowieckich;
2) regularnie płacić składki członkowskie i opłaty na rzecz koła łowieckiego;
3) uczęszczać na wykłady, odczyty, zawody i wszelkie inne imprezy mające na celu podniesienie wiedzy i praktyki łowieckiej oraz wyszkolenia strzeleckiego członków:
4) brać udział w tępieniu drapieżników i szkodników”.
czwartek, 28 lutego 2019
Mamy już trzech kandydatów
Wielu nadal z tego wszystkiego zdaje się nic nie rozumieć. Nie rozumieją, że choćby św. Piotr zasiadł w fotelu Łowczego Krajowego, nie zmieni to sytuacji – aktualny model łowiectwa w Polsce jest niereformowalny. Podobnie jak ustroje takich państw jak Korea Płn., Białoruś czy Kuba.
Po podretuszowaniu ustawy Prawo łowieckie w marcu ubiegłego roku, nastąpiła jedynie częściwoa wymiana ludzi na stanowiskach funkcyjnych, ale w ramach tego samego obozu blochowo-gdulowego. Przecież gdy się popatrzy na większość członków Naczelnej Rady Łowieckiej, ale także na delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów; gdy się popatrzy na to, jak się zachowują podczas obrad, jakie decyzje podejmują; gdy się popatrzy kogo i jakie rozwiązania popierają – traci się resztki nadziei.
Gdy sobie przypomnę, w jaki sposób podchodzono do oświadczeń lustracyjnych, jak je traktowano, jak je gromadzono i zabezpieczano, przestaję wierzyć w dezubekizację, jaką rzekomo przeprowadzono w organach PZŁ. Ta dezubekizacja w ustawowym wymiarze nigdy w PeZeteLe nie zaszła. Utrącono zaledwie kilka prominentnych osób z wierchuszki, a reszta pozostała w stanie nienaruszonym. Bez odpowiedniej woli politycznej, tylko zachodzące procesy biologiczne są w stanie tu cokolwiek zmienić. I to tylko w wymiarze personalnym.
Dzisiaj, po opracowaniu i przyjęciu przez Naczelną Radę Łowiecką projektu statutu oraz uchwaleniu go przez Krajowy Zjazd Delegatów, że o podpisaniu go przez ministra H. Kowalczyka nawet już nie wspomnę; dzisiaj, kiedy po fatalnym wyborze w kwietniu ubiegłego roku P. Jenocha na stanowisko Łowczego Krajowego, zamierza się zastąpić go Albertem Kołodziejskim, tylko wyjątkowi ignoranci mogą nie zauważyć, co się ostatecznie stało i jak potraktowano szarych członków Zrzeszenia.
Jeśli po tym wszystkim, co działo się w ciągu ostatniego ćwierć roku, powie mi ktoś, że Rafał Malec nadal niesie mu nadzieję na lepsze jutro, to stracę do niego sympatię, bo to będzie oznaczało, że albo jest w zmowie z tymi wszystkimi, którzy obecnie w jajo robią polskich myśliwych, albo jego możliwości zdrowej oceny sytuacji są wyjątkowo wątpliwej jakości.
Wielu nadal z tego wszystkiego zdaje się nic nie rozumieć. Nie rozumieją, że choćby św. Piotr zasiadł w fotelu Łowczego Krajowego, nie zmieni to sytuacji – aktualny model łowiectwa w Polsce jest niereformowalny. Podobnie jak ustroje takich państw jak Korea Płn., Białoruś czy Kuba.
Po podretuszowaniu ustawy Prawo łowieckie w marcu ubiegłego roku, nastąpiła jedynie częściwoa wymiana ludzi na stanowiskach funkcyjnych, ale w ramach tego samego obozu blochowo-gdulowego. Przecież gdy się popatrzy na większość członków Naczelnej Rady Łowieckiej, ale także na delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów; gdy się popatrzy na to, jak się zachowują podczas obrad, jakie decyzje podejmują; gdy się popatrzy kogo i jakie rozwiązania popierają – traci się resztki nadziei.
Gdy sobie przypomnę, w jaki sposób podchodzono do oświadczeń lustracyjnych, jak je traktowano, jak je gromadzono i zabezpieczano, przestaję wierzyć w dezubekizację, jaką rzekomo przeprowadzono w organach PZŁ. Ta dezubekizacja w ustawowym wymiarze nigdy w PeZeteLe nie zaszła. Utrącono zaledwie kilka prominentnych osób z wierchuszki, a reszta pozostała w stanie nienaruszonym. Bez odpowiedniej woli politycznej, tylko zachodzące procesy biologiczne są w stanie tu cokolwiek zmienić. I to tylko w wymiarze personalnym.
Dzisiaj, po opracowaniu i przyjęciu przez Naczelną Radę Łowiecką projektu statutu oraz uchwaleniu go przez Krajowy Zjazd Delegatów, że o podpisaniu go przez ministra H. Kowalczyka nawet już nie wspomnę; dzisiaj, kiedy po fatalnym wyborze w kwietniu ubiegłego roku P. Jenocha na stanowisko Łowczego Krajowego, zamierza się zastąpić go Albertem Kołodziejskim, tylko wyjątkowi ignoranci mogą nie zauważyć, co się ostatecznie stało i jak potraktowano szarych członków Zrzeszenia.
Jeśli po tym wszystkim, co działo się w ciągu ostatniego ćwierć roku, powie mi ktoś, że Rafał Malec nadal niesie mu nadzieję na lepsze jutro, to stracę do niego sympatię, bo to będzie oznaczało, że albo jest w zmowie z tymi wszystkimi, którzy obecnie w jajo robią polskich myśliwych, albo jego możliwości zdrowej oceny sytuacji są wyjątkowo wątpliwej jakości.
poniedziałek, 18 lutego 2019
Sposób głosowania podczas KZD PZŁ
W którym
momencie prezes R. Malec lub „przedstawiciel firmy, która obsługuje
dzisiejsze nasze obrady” (przedstawił się?), wyjaśnił rzecz następującą?
Czy system głosowania poprzez „urządzenia do głosowania” zapewnia głosowanie
1) wyłącznie jawne,
2) wyłącznie tajne,
3) jawne lub tajne, w zależności od tego – padnie czy nie padnie „wniosek 1/3” delegatów?
W przypadku jeżeli jawne, to na czym niby to miało polegać? Czyżby na tym, że system ewidencjonował, który z delegatów jak głosował w poszczególnych głosowaniach? Jeżeli tak, kiedy wyniki poszczególnych głosowań podane zostaną do wiadomości publicznej?
Czy delegatom została podana nazwa zastosowanego urządzenia do głosowania (model, typ, coś na temat homologacji)?
Czy delegatom została podana nazwa „firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady”?
19 minuta z sekundami relacji.
Głos z sali, dopuszczony do mikrofonu:
„Szanowne koleżanki i koledzy. A kto ma podejmować decyzje w sprawie, jak będziemy głosować? Czy kolega prezes jedno jednogłośnie, czy kolega, który zgłaszał wniosek? Ja myślę, że przegłosujmy ten wniosek. Czy głosujemy za wyborem prezydium czy przewodniczącego naszych obrad przez podniesienie mandatów czy przez maszynki”?
Prezes Rafał Malec:
„Ja uważam, że kolegi pytanie jest troszeczkę retoryczne, ponieważ w jaki sposób mamy przegłosować, czy chcemy głosować przy użyciu pilotów, czy przy użyciu mandatów. Także… Myślę, że… Oddalam ten wniosek. Proszę… Szanowni koledzy… Oczywiście głosujemy przy użyciu urządzenia do głosowania, skoro go mamy, a zapewnia on jakiś nam komfort i tajność”.
Nieśmiało spytam pana prezesa:
Niby komu „urządzenie do głosowania” „zapewnić miało komfort i tajność”. Hm?
Kolejne pytanie do pana prezesa:
Kiedy ostatnio Pan Prezes czytał statut PZŁ, ten uchwalony w 2005 r. (z późniejszymi zmianami) i jednocześnie obowiązujący jeszcze dnia 16 lutego 2019 r.?
„§ 169
1.Poza wyjątkami, o których mowa w ust. 2 i 3, organy Zrzeszenia […] podejmują swe uchwały w głosowaniu jawnym.
2.Uchwały w sprawie powołania (wyboru) i odwołania członków organów Zrzeszenia i koła oraz wykluczenia członka z koła podejmowane są w głosowaniu tajnym.
3.Tajne głosowanie przeprowadza się także na wniosek 1/3 członków danego organu Zrzeszenia lub koła obecnych podczas obrad”.
Czy system głosowania poprzez „urządzenia do głosowania” zapewnia głosowanie
1) wyłącznie jawne,
2) wyłącznie tajne,
3) jawne lub tajne, w zależności od tego – padnie czy nie padnie „wniosek 1/3” delegatów?
W przypadku jeżeli jawne, to na czym niby to miało polegać? Czyżby na tym, że system ewidencjonował, który z delegatów jak głosował w poszczególnych głosowaniach? Jeżeli tak, kiedy wyniki poszczególnych głosowań podane zostaną do wiadomości publicznej?
Czy delegatom została podana nazwa zastosowanego urządzenia do głosowania (model, typ, coś na temat homologacji)?
Czy delegatom została podana nazwa „firmy, która obsługuje dzisiejsze nasze obrady”?
19 minuta z sekundami relacji.
Głos z sali, dopuszczony do mikrofonu:
„Szanowne koleżanki i koledzy. A kto ma podejmować decyzje w sprawie, jak będziemy głosować? Czy kolega prezes jedno jednogłośnie, czy kolega, który zgłaszał wniosek? Ja myślę, że przegłosujmy ten wniosek. Czy głosujemy za wyborem prezydium czy przewodniczącego naszych obrad przez podniesienie mandatów czy przez maszynki”?
Prezes Rafał Malec:
„Ja uważam, że kolegi pytanie jest troszeczkę retoryczne, ponieważ w jaki sposób mamy przegłosować, czy chcemy głosować przy użyciu pilotów, czy przy użyciu mandatów. Także… Myślę, że… Oddalam ten wniosek. Proszę… Szanowni koledzy… Oczywiście głosujemy przy użyciu urządzenia do głosowania, skoro go mamy, a zapewnia on jakiś nam komfort i tajność”.
Nieśmiało spytam pana prezesa:
Niby komu „urządzenie do głosowania” „zapewnić miało komfort i tajność”. Hm?
Kolejne pytanie do pana prezesa:
Kiedy ostatnio Pan Prezes czytał statut PZŁ, ten uchwalony w 2005 r. (z późniejszymi zmianami) i jednocześnie obowiązujący jeszcze dnia 16 lutego 2019 r.?
„§ 169
1.Poza wyjątkami, o których mowa w ust. 2 i 3, organy Zrzeszenia […] podejmują swe uchwały w głosowaniu jawnym.
2.Uchwały w sprawie powołania (wyboru) i odwołania członków organów Zrzeszenia i koła oraz wykluczenia członka z koła podejmowane są w głosowaniu tajnym.
3.Tajne głosowanie przeprowadza się także na wniosek 1/3 członków danego organu Zrzeszenia lub koła obecnych podczas obrad”.
niedziela, 17 lutego 2019
Po „KZD PZŁ”
Na dokładne analizy przyjdzie jeszcze czas :-) A tak na gorąco :-)
„TAK/Za 204
NIE/Przeciw 34
WSTRZYM. 6
Ogółem 244”
To robi wrażenie :-) To jednak się znikąd nie wzięło. To się gdzieś wcześniej zaczęło. To jest czegoś rezultatem. W jednym wymiarze – w roku 1952, kiedy to Dekretem Bieruta powołano do życia zrzeszenie Polski Związek Łowiecki; w innym – w 1997 r, kiedy do władzy w PZŁ doszedł na 21 długich lat były TW „Kazimierz”, a jedna z bardziej dzisiaj znanych pezetełowskich Dian, chyba nawet celebrytka, z czasem stała się jego rzecznikiem nie tylko prasowym. Jeszcze w innym wymiarze – podczas walnych zgromadzeń w kołach łowieckich w ubiegłym roku, kiedy to pod nakazami zapisów ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, przystąpiono do wyboru delegatów na okręgowe zjazdy delegatów. W efekcie tego, dnia 16 lutego 2019 r. nie mieliśmy do czynienia z „obradami” delegatów szerokiej rzeszy myśliwych, a z „obradami” delegatów prawie wyłącznie zarządów kół i organów PZŁ. Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć sobie tego kuriozalnego zjawiska socjologicznego. Trzeba by chyba skończonym d#bilem być, aby głosować przeciwko sobie, ale to nie było działanie przeciwko sobie, a przeciwko masie składkowej, która miała wczoraj w Sękocinie Starym zaledwie 34 swoich przedstawicieli.
Ot i tajemnica cała …
Jeżeli mylę się w swoim wnioskowaniu, to poproszę władze PZŁ (w tym przede wszystkim prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej Rafała Malca) o udostępnienie mi liczbowych danych w zakresie struktury składu delegatów KZD PZŁ, w rozbiciu na następujące grupy:
a) członkowie zarządów kół,
b) członkowie organów PZŁ (oczywiście poza KZD i OZD),
c) członkowie zarówno zarządów kół jak i organów PZŁ (w drugim przypadku znowu poza KZD i OZD),
d) pozostali.
Chciałbym widzieć jednocześnie imienną listę na tę okoliczność, aby dane na niej zawarte, możliwe były do zweryfikowania. Organy PZŁ i kół łowieckich, pełnią funkcje organów władzy publicznej, więc żadnej łaski nie widzę w udostępnianiu informacji, o które proszę. Mam też prawo wiedzieć, jak poszczególni delegaci głosowali.
„TAK/Za 204
NIE/Przeciw 34
WSTRZYM. 6
Ogółem 244”
To robi wrażenie :-) To jednak się znikąd nie wzięło. To się gdzieś wcześniej zaczęło. To jest czegoś rezultatem. W jednym wymiarze – w roku 1952, kiedy to Dekretem Bieruta powołano do życia zrzeszenie Polski Związek Łowiecki; w innym – w 1997 r, kiedy do władzy w PZŁ doszedł na 21 długich lat były TW „Kazimierz”, a jedna z bardziej dzisiaj znanych pezetełowskich Dian, chyba nawet celebrytka, z czasem stała się jego rzecznikiem nie tylko prasowym. Jeszcze w innym wymiarze – podczas walnych zgromadzeń w kołach łowieckich w ubiegłym roku, kiedy to pod nakazami zapisów ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, przystąpiono do wyboru delegatów na okręgowe zjazdy delegatów. W efekcie tego, dnia 16 lutego 2019 r. nie mieliśmy do czynienia z „obradami” delegatów szerokiej rzeszy myśliwych, a z „obradami” delegatów prawie wyłącznie zarządów kół i organów PZŁ. Bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć sobie tego kuriozalnego zjawiska socjologicznego. Trzeba by chyba skończonym d#bilem być, aby głosować przeciwko sobie, ale to nie było działanie przeciwko sobie, a przeciwko masie składkowej, która miała wczoraj w Sękocinie Starym zaledwie 34 swoich przedstawicieli.
Ot i tajemnica cała …
Jeżeli mylę się w swoim wnioskowaniu, to poproszę władze PZŁ (w tym przede wszystkim prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej Rafała Malca) o udostępnienie mi liczbowych danych w zakresie struktury składu delegatów KZD PZŁ, w rozbiciu na następujące grupy:
a) członkowie zarządów kół,
b) członkowie organów PZŁ (oczywiście poza KZD i OZD),
c) członkowie zarówno zarządów kół jak i organów PZŁ (w drugim przypadku znowu poza KZD i OZD),
d) pozostali.
Chciałbym widzieć jednocześnie imienną listę na tę okoliczność, aby dane na niej zawarte, możliwe były do zweryfikowania. Organy PZŁ i kół łowieckich, pełnią funkcje organów władzy publicznej, więc żadnej łaski nie widzę w udostępnianiu informacji, o które proszę. Mam też prawo wiedzieć, jak poszczególni delegaci głosowali.
piątek, 15 lutego 2019
Wątpliwości delegata na KZD
Wątpliwości delegata na KZD
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem o przemyśleniach Grzegorza Trojanowskiego – członka KŁ „Weteran” w Szczecinie. Z zawodu prawnika. W poprzedniej kadencji pełniącego funkcję prezesa OSŁ w Gorzowie Wlkp.” I na nowo „powołanego także w tej kadencji. Jest również delegatem na Krajowy Zjazd Delegatów PZŁ”.
Po części podzielam wątpliwości autora, chociaż trochę inaczej do niektórych z nich dochodzę. I w tym właśnie miejscu, a więc na samym początku mojego niezbyt krótkiego wywodu, zauważyć bym chciał rzecz następującą:
Autor tekstu w sposób wręcz autorytatywny stawia tezę:
Bezsprzecznie zatem członek NRŁ musi być jednocześnie delegatem na OZD PZŁ.
Problem jednak polega na tym, że nie przedstawił ku temu silnych argumentów. Ot pohasał sobie tylko po – co prawda – wciąż obowiązującym statucie PZŁ, ale słowem przy tym się nie zająknął, że statut ten w obecnym „stanie” jest mocno nadwątlonym aktem normatywnym PZŁ i na dobrą sprawę nie wiadomo do końca, który zapis obowiązuje, a który już nie. Aby nie być gołosłownym, niedowiarkom proponuję przypomnieć sobie brzmienie chociażby tych oto statutowych zapisów: § 105 pkt 4, § 106 pkt 2, § 108 pkt 14 ppkt a, f, § 126, § 127, § 128, § 129, § 130, § 131 i wiele jeszcze innych. One niby są zawarte w statucie, ale z przyczyn oczywistych nie mają już żadnej mocy sprawczej. One niby są, ale… już ich nie ma. Podobnie jest z częścią tych zapisów statutu PZŁ, na które powołuje się przemiły autor tekstu. Grzegorz Trojanowski bezkrytycznie podszedł do przynajmniej kilku z nich, kompletnie przy tym zapominając, że aby ocenić wartość tego czy innego zapisu statutu, należy najpierw skonfrontować go z zapisami ustawy Prawo łowieckie, a także ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, a w tej drugiej, owszem, mamy ten oto zapis:
„Art. 9. 1. Statut Polskiego Związku Łowieckiego obowiązujący w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy zachowuje moc do dnia zatwierdzenia przez ministra właściwego do spraw środowiska nowego statutu Polskiego Związku Łowieckiego”,
ale także taki oto:
„Art. 9.
[…]
18. Uchwały organów Polskiego Związku Łowieckiego oraz organów kół łowieckich podjęte przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy zachowują swą ważność w zakresie, w jakim nie są sprzeczne z przepisami prawa”.
Chyba nie chce mi powiedzieć autor, że wskazane przeze mnie przykładowe zapisy statutu PZŁ NIE SĄ sprzeczne z przepisami prawa?
Pisze Grzegorz Trojanowski:
„Zgodnie z treścią § 106 pkt 1 Statutu PZŁ w skład Naczelnej Rady Łowieckiej wchodzą członkowie – po jednym z każdego okręgu – wybrani przez okręgowe zjazdy delegatów. Przepis § 124 pkt 3 lit. c określa, że wybór członka do NRŁ oraz w ustalonej kolejności jego zastępców następuje spośród delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów. Nie oceniając słuszności przyjętego rozwiązania, należy zaznaczyć, że ta regulacja ma charakter stanowczy i nie budzi żadnych wątpliwości natury interpretacyjnej. Obecna NRŁ w przyjętym projekcie nowego Statutu PZŁ w § 99 pkt 6 lit. c kwestię wyboru członka NRŁ przez OZD uregulowała w sposób w zasadzie tożsamy. Bezsprzecznie zatem członek NRŁ musi być jednocześnie delegatem na OZD PZŁ”.
Wolałbym, aby na przedmiotową okoliczność w pierwszym rzędzie posługiwać się zapisami ustawy Prawo łowieckie. To przede wszystkim z jej art. 32a ust. 4 wypływa skład Naczelnej Rady Łowieckiej, a nie ze „zdezelowanego” § 106 statutu PZŁ. Podobnie, bardzo krytycznie należałoby podejść do § 124 pkt 3 lit. c statutu. Na jego temat, małe co nieco, napisałem już kilka miesięcy temu TU i TU), ale pan Grzegorz widocznie nie zdążył się z moimi tezami zapoznać, bo i zapewne po co :-)? Zatem przytaczam panu Delegatowi na KZD końcowy fragment mojego wówczas skromnego w sprawie wystąpienia:
§ 124 pkt 3 lit. „c” statutu, pomijając jego dwuznaczność ze względu na przedziwną konstrukcję gramatyczną, wpasowywał się w pewną rzeczywistość, opisywaną wyłącznie statutem PZŁ. Z chwilą, kiedy materia wyboru członków Naczelnej Rady Łowieckiej znalazła swoje odzwierciedlenie w zapisach ustawy (z dniem 1 kwietnia 2018 r.), jego – powiedziałbym – swego rodzaju niekompatybilność z ustawą aż bije po oczach. Dotyczył sytuacji, kiedy okręgowy zjazd delegatów wybierał „członka do Naczelnej Rady Łowieckiej” (razy 49 zjazdów), a Krajowy Zjazd Delegatów dokonywał później jeszcze „wyboru 10 członków Naczelnej Rady Łowieckiej spośród delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów”. Nietrudno tu zauważyć, że członkiem NRŁ bywało się wówczas dopiero od dnia obrad KZD, a nie wcześniej, jak ma to miejsce teraz, czyli po nowelizacji ustawy Prawo łowieckie ustawą z dnia 22 marca 2018 r.
Dodatkowej beznadziejności, jeśli chodzi o merytoryczną wartość (a w zasadzie jej brak) i jednocześnie ważność prawną, nadaje zapisowi § 124 pkt 3 lit. „c” statutu ta jego część, która rzekomo upoważnia okręgowy zjazd delegatów do wyboru „zastępców członka do Naczelnej Rady Łowieckiej”. Ustawa z dnia 22 marca 2018 r. przewiduje katalog „zastępców” jedynie w stosunku do Głównego Rzecznika Dyscyplinarnego i okręgowych rzeczników dyscyplinarnych. Regulując w ustawie nowelizującej kwestię wyboru członków Naczelnej Rady Łowieckiej (art. 9 ust. 11 pkt 2), ustawodawca nawet jednym słowem nie wspomina o wyborze ich „zastępców”.
Reasumując:
§ 124 pkt 3 lit. „c” statutu powinien już z dniem wejścia w życie ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, zostać powszechnie uznany za taki, który utracił moc z wielu względów, dających się sprowadzić do wspólnego mianownika, w postaci niezgodności z zasadami poprawnej legislacji, wywodzonymi z art. 2 Konstytucji RP.
Jeżeli zaś chodzi o ten fragment wystąpienia Grzegorza Trojanowskiego:
„Ponadto należy zwrócić uwagę na kolejne naruszenia w zakresie procedury i obowiązków związanych ze zwołaniem KZD przez obecną NRŁ. Przepis § 103 ust. 3 Statutu PZŁ określa, że delegaci na Krajowy Zjazd Delegatów powinni otrzymać na 30 dni przed terminem zjazdu zawiadomienie o zjeździe, wraz z projektem proponowanego porządku obrad. Natomiast § 108 pkt 1 Statutu PZŁ stanowi, że do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy zwoływanie Krajowego Zjazdu Delegatów oraz przedkładanie projektu regulaminu zjazdu, porządku obrad i projektów uchwał. Kategoryczna redakcja przepisu § 108 pkt 1 Statutu określa obowiązek NRŁ przedłożenia delegatom na zjazd projektu porządku obrad wraz z projektami proponowanych uchwał. Oświadczam, że do dziś nie otrzymałem od obecnej NRŁ projektu uchwały KZD w postaci projektu Statutu PZŁ. Przesłano mi ów projekt drogą elektroniczną 30 stycznia 2019 r., zatem bez zachowania terminu wynikającego z przepisu § 103 ust. 3 Statutu PZŁ. Projekt ten otrzymałem nadto nie z NRŁ, lecz z ZO PZŁ w Gorzowie Wlkp.”,
trudno nie zgodzić się z zarzutami autora. Podzielam je tu w całej rozciągłości. Także wtedy, gdy kończy:
„Taki stan rzeczy nie pozwala na rzetelne procedowanie nad projektem Statutu PZŁ. W rzeczywistości jako delegaci na KZD zostaliśmy ubezwłasnowolnieni i nie mamy możliwości wywarcia rzeczywistego wpływu na treść proponowanego statutu. To, że ten projekt jest obarczony szeregiem wad, dostrzega się już chociażby po powierzchownym zapoznaniu się z jego treścią. Najistotniejszy jego mankament stanowi jednak to, że nie poddano go jakimkolwiek konsultacjom. Zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze to wina terminarza, który wynika z ubiegłorocznej nowelizacji Prawa łowieckiego. Niemniej ma to być akt możliwie najlepszy, możliwie najbardziej uwzględniający interesy szerokiej rzeszy polskich myśliwych. Niestety tak nie jest.
Podnosiłem już wyżej, że nie da się rzetelnie procedować przepisów statutu w warunkach zwołanego KZD. Nie wyobrażam sobie, bym mógł przekazać swoje wątpliwości pozostałym delegatom w trakcie pięciominutowego wystąpienia, przewidzianego w proponowanym regulaminie zjazdu. Uważam też za nierealne przeprowadzenie analizy spójności wewnętrznej tego aktu po wniesieniu np. kilkudziesięciu poprawek. Należy przy tym pamiętać, że uchwalany Statut PZŁ winien w pełni uwzględniać uregulowania ustawowe. Czy taka rzeczowa i dogłębna analiza jest możliwa w trakcie zjazdu? Moim zdaniem to niewykonalne.
Z powyższych powodów sądzę, że jedyną możliwą do podjęcia przez KZD decyzją jest nieuchwalenie statutu w żadnej formie, i postuluję o odrzucenie w całości projektu Statutu PZŁ przez KZD.
SUPLEMENT
W swoich rozważaniach, jak by tu zdyskontować fakt, że
Przynajmniej dwóch jej członków zostało członkami NRŁ, mimo że nie są oni delegatami na poszczególne OZD,
co według pana Grzegorza jest rzeczą niewybaczalną (ale przynajmniej moim zdaniem, gość myli się :-), zapędził się pan Trojanowski, co niemiara. Mało nóg (czytaj: klawiatury :-) sobie nie połamał. Nie zauważył jednak bardzo prostego rozwiązania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeśli pan Grzegorz naprawdę, tzn. w istocie rzeczy, miał rację, na jutrzejszym (już dzisiejszym :-) Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ, ta „najwyższa władza PZŁ” podjęła „jedynie słuszną” :-) uchwałę, w oparciu o następujący, wciąż obowiązującego statutu PZŁ, bardzo wymowny zapis:
„§ 105
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
[…]
9) uchylanie sprzecznych z prawem bądź Statutem uchwał okręgowych zjazdów delegatów”.
Prawda, jakie to proste :-)?
Dopiero po takim rozwiązaniu problemu, Minister Środowiska miałby bardzo duże pole do popisu.
Szczerze? Uważam, że KZD nawet się nie zająknie na ten temat. I słusznie, bowiem problem leży w całkiem innym miejscu, o którym panu Grzegorzowi zapewne nawet nie śni się. Z pewnego względu, całkowicie odwrotnego, należałoby unieważnić… prawie wszystkie uchwały okręgowych zjazdów delegatów. Na takie rozwiązanie nie zdecyduje się nawet… Krótko: NIKT!!!
Panu Grzegorzowi Trojanowskiemu życzę na jutro większej, i bardziej rozsądnej, weny twórczej.
Pozdrawiam przy okazji go bardzo serdecznie.
wtorek, 12 lutego 2019
Propagandowa tuba PZŁ nadaje...
Aktualności z PZŁ:
"12/02/2019 link
Łowiec Polski rozsyła email informujący o Krajowym Zjeździe Delegatów PZŁ, nazywając się patronem prasowym Zjazdu. Ciekawe, czy tak jak na wszystkich poprzednich zjazdach, przedstawiciele innych mediów nie zostaną wpuszczeni na salę obrad. Jak można przeczytać w stopce, email nie jest przeznaczony dla wszystkich, bo może zawierać poufne lub uprzywilejowane informacje i nie wolno go rozpowszechniać, co jednak czynimy".
„From: Tomasz Żyrek […]
[…]
Subject: Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego
Szanowni Państwo,
Uprzejmie informuję, że w dniu 16 lutego br. […] odbędzie się XXIV Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego z udziałem około 450 gości i delegatów, który przyjmie nowy Statut Zrzeszenia. Wśród zaproszonych gości na obrady Zjazdu są przedstawiciele rządu RP, ministerstw i przedstawiciele parlamentu RP oraz naukowcy i reprezentanci środowisk związanych z rolnictwem, ochroną przyrody i zwierząt.
Polski Związek Łowiecki, który istnieje od roku 1923 i liczy obecnie ponad 120.000 członków jest organizacją społeczną działającą na mocy ustawy Prawo łowieckie.
Celem naszego Zrzeszenia jest nie tylko gospodarowanie i ochrona populacji zwierząt łownych ale również szeroko rozumiana ochrona przyrody, dbanie o tradycje, kulturę i etykę łowiecka.
Zwracając się z prośbą o przekaz informacyjny z naszego Zjazdu, pozostaję z wyrazami szacunku, Redakcja „Łowiec Polski” – Patron prasowy XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ”
Uwaga: pogrubienie czcionki i podkreślenie, nie występuje w oryginale
Z całą pewnością zastanawia przede wszystkim to, skąd u propagandowej tuby pewność, że KZD „przyjmie nowy Statut Zrzeszenia”. To już postanowione, jeszcze zanim dojdzie do obrad :-)? Nawiasem mówiąc, KZD uchwala (lub nie) statut, ale to już drobiazg w porównaniu z całością.
Następna sprawa – propagandowa tuba kolejny raz wprowadza w błąd, jeśli chodzi o okres istnienia Polskiego Związku Łowieckiego. Zrzeszenie Polski Związek Łowiecki istnieje od przełomu lat 1952/53. Stowarzyszenie o tej samej nazwie zostało zlikwidowane dekretem Bieruta, równolegle z powołaniem do życia Zrzeszenia.
Kolejna sprawa – propagandowa tuba wprowadza w błąd także w tym miejscu, w którym bajdurzy o tym, że PZŁ jest organizacją społeczną. Uważam wręcz, że jest to permanentnie powtarzane wierutne kłamstwo.
Ostatnia rzecz w tym zapchlonym mailu (zapchlonym, bo propagandowym i jednocześnie w zbyt dużej części kłamliwym), która mnie jako członka PZŁ interesuje – który organ i jaką uchwałą podjął decyzję o tym, że „Patronem prasowym XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów PZŁ” jest „Redakcja Łowiec Polski” i co słychać w zamiarze dopuszczenia do obsługi prasowej Zjazdu przedstawicieli innych mediów?
Ups, zapomniałbym…
Domyślam się, że na obrady Zjazdu zaplanowanych jest zaledwie kilka godzin czasu. Jak PZŁ wyobraża sobie w warunkach, kiedy prawdopodobnie przemawiać będą „przedstawiciele rządu RP, ministerstw i przedstawiciele parlamentu RP oraz naukowcy i reprezentanci środowisk związanych z rolnictwem, ochroną przyrody i zwierząt”, merytoryczne pochylenie się delegatów nad tym, co najważniejsze, czyli nad zapisami projektu statutu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)