Wszystkie te niby uchwały, podpisane przez niby prezesa NRŁ - Pawła Piątkiewicza, są na pewno do potłuczenia o kamieni kupę. Dlaczego? Niby posiedzenie w dniu 7 stycznia 2020 r. zostało zwołane i prowadzone przez nieuprawnioną osobę. O tym, że odwołanie z zajmowanej funkcji prezesa NRŁ - Rafała Malca, w dniu 4 września 2019 r. było niezgodne ze statutem PZŁ, bębnię już od połowy września , a więc już piąty miesiąc. A jeżeli mam rację (a mam :-), to "wybór" do pełnienia tej funkcji Pawła Piątkiewicza, obłożony jest niedopuszczalną wadą.
Mówiąc krótko - odwrotnie, niż mu się wydaje i jak głosi, Paweł Piątkiewicz nie był prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej nawet przez sekundę.
czwartek, 30 stycznia 2020
sobota, 18 stycznia 2020
„Jeżeli opłacamy, my myśliwi..."
Gdy sobie dzisiaj powtórnie czytam argumentację w wykonaniu Pawła Piątkiewicza, przedstawioną na posiedzeniu połączonych komisji w Senacie w dniu 9 stycznia 2020 r.:
„Polski Związek Łowiecki to organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków Polskiego Związku Łowieckiego. Więc ja rozumiem, że to chyba jest jakieś nieporozumienie w tym momencie. Dlaczego, drodzy państwo? Jeżeli opłacamy, my myśliwi, struktury lokalne, struktury centralne, płacimy łowczym okręgowym, płacimy łowczemu krajowemu, to dlaczego w tym momencie zabiera się nam, członkom Polskiego Związku Łowieckiego, absolutnie jakąkolwiek autonomię, możliwość do samostanowienia, kogo my chcemy opłacać? Proszę państwa, no to jest rzecz niesłychana”,
to powiem tak:
Jakie argumenty, takie potem ich rezultaty. Trzeba było posługiwać się prawdą, a nie „rzeczywistością” zafałszowaną. Prawdopodobnie i tak by to niczego nie zmieniło, ale przynajmniej by jakoś wyglądało :-). Poza tym warto zauważyć, że raczej nieprzypadkowo kilkoro senatorów, podczas 3. dnia posiedzenia Senatu w dniu 17 stycznia, posługiwało się zupełnie taką samą argumentacją (a nawet gorszą). No, ale skoro podający się za prezesa NRŁ Paweł Piątkiewicz takie bajki opowiada, to dlaczegóż by ich nie powielać? Interesuje mnie, czy sympatyczny pan Paweł wierzy w to, co wówczas mówił, bo jeżeli tak, nie wystawia mu to najlepszego świadectwa (jeżeli nie wierzy, również :-).
Dlaczego pan Paweł tak słabo zna zapisy ustawy Prawo łowieckie i statutu PZŁ? Przypomnę mu w tym miejscu ten oto zapis ustawy:
„Art. 35. 1. Działalność Polskiego Związku Łowieckiego jest finansowana z funduszy własnych, wpisowego, składek członkowskich, zapisów i darowizn oraz dochodów z działalności gospodarczej”.
Przykładowo „składki członkowskie” – wpływają nie tylko od osób fizycznych, czyli od myśliwych, ale także od osób prawnych, czyli od około 2,5 tys. kół łowieckich. Poza tym PZŁ jest w posiadaniu kilkunastu ośrodków hodowli zwierzyny, w których główną działalnością ich kierownictwa jest organizowanie komercyjnych polowań. Zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych. Dla myśliwych krajowych, jak i zagranicznych. Można by jeszcze podyskutować o pezetełowskiej Spółce z o.o. „Łowiec Polski” i innych podobnych tworach. Poza tym – niemało dochodu PZŁ osiąga z około stu szkoleń, organizowanych rocznie w ramach obowiązkowego szkolenia dla tych, którzy chcą zdobyć podstawowe uprawnienia do wykonywania polowania, a przeprowadza się także szkolenia na uprawnienia selekcjonerskie, sokolnicze... Ponadto Stacja Badawcza PZŁ Czempiń organizuje przeróżne inne dla myśliwych płatne szkolenia... Długo by wymieniać. A tu gość poważnym senatorom taki kit próbuje wciskać: „organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków”. Bidulek, ten PZŁ :-).
Ale nie o tym chciałem pisać :-). Chciałbym ustosunkować się do tej oto części wypowiedzi pana Piątkiewicza:
„Jeżeli opłacamy, my myśliwi, struktury lokalne, struktury centralne, płacimy łowczym okręgowym, płacimy łowczemu krajowemu, to dlaczego w tym momencie zabiera się nam, członkom Polskiego Związku Łowieckiego, absolutnie jakąkolwiek autonomię, możliwość do samostanowienia, kogo my chcemy opłacać? Proszę państwa, no to jest rzecz niesłychana”.
Zastanawiam się – nie wie on o tym czy tylko udaje, że... w ustawie (w tym – w specustawie) słowa nie ma na ten temat, że PZŁ zobowiązany jest do „płacenia łowczym okręgowym, łowczemu krajowemu...”? To są kwestie, w stosunku do których ustawodawca – póki co – na razie się nie wtrąca. Więc jaki to problem, aby łowczemu krajowemu już teraz wypowiedzieć umowy o pracę, a dla nowego przygotować na razie taką, w której za świadczoną pracę otrzymywałby najniższą krajową (razy – przykładowo – 1/5 etatu)? Koniecznie trzeba też zmienić d#rną uchwałę NRŁ o wynagradzaniu pracowników PZŁ. Dlaczego mają w niej znajdować się kwestie dotyczące łowczych okręgowych? Dlaczego oni mają być ... „pracownikami PZŁ”? Niech sobie ich opłacają minister Michał Kurtyka, minister Michał Woś czy wiceminister Małgorzata Golińska, z rządowych pieniędzy. Oczywiście nie zaszkodziłoby, a nawet za wszelką cenę, w trybie pilnym już teraz należałoby spróbować przygotować projekt zmian zapisów statutu także „pod tym kątem”. Komu teraz mają służyć poniżej zacytowane, wciąż obowiązujące zapisy?
„§ 82
3. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
33) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego [...];”.
„§ 87.
1. Do zadań łowczego krajowego należy:
1) wykonywanie uchwał Zarządu Głównego;
2) składanie oświadczeń woli w imieniu Zarządu Głównego na podstawie
stosownej uchwały tego Zarządu;
3) wykonywanie czynności kierownika jednostki w zakresie prawa pracy
w stosunku do pracowników Zrzeszenia;
4) zwoływanie i prowadzenie posiedzeń Zarządu Głównego;
5) kierowanie pracą biura Zarządu Głównego.
2. Czynności w zakresie umowy o pracę z łowczym krajowym, w tym zawieranie,
aneksowanie, rozwiązanie umów dokonuje prezes Naczelnej Rady Łowieckiej”.
Dopiero wówczas, kiedy minister ewentualnie nie wyrazi zgody na przeprowadzenie zmian w statucie, można podnieść larum. Na sto fajerków :-), na całą Polskę, a i poza nią :-).
„Polski Związek Łowiecki to organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków Polskiego Związku Łowieckiego. Więc ja rozumiem, że to chyba jest jakieś nieporozumienie w tym momencie. Dlaczego, drodzy państwo? Jeżeli opłacamy, my myśliwi, struktury lokalne, struktury centralne, płacimy łowczym okręgowym, płacimy łowczemu krajowemu, to dlaczego w tym momencie zabiera się nam, członkom Polskiego Związku Łowieckiego, absolutnie jakąkolwiek autonomię, możliwość do samostanowienia, kogo my chcemy opłacać? Proszę państwa, no to jest rzecz niesłychana”,
to powiem tak:
Jakie argumenty, takie potem ich rezultaty. Trzeba było posługiwać się prawdą, a nie „rzeczywistością” zafałszowaną. Prawdopodobnie i tak by to niczego nie zmieniło, ale przynajmniej by jakoś wyglądało :-). Poza tym warto zauważyć, że raczej nieprzypadkowo kilkoro senatorów, podczas 3. dnia posiedzenia Senatu w dniu 17 stycznia, posługiwało się zupełnie taką samą argumentacją (a nawet gorszą). No, ale skoro podający się za prezesa NRŁ Paweł Piątkiewicz takie bajki opowiada, to dlaczegóż by ich nie powielać? Interesuje mnie, czy sympatyczny pan Paweł wierzy w to, co wówczas mówił, bo jeżeli tak, nie wystawia mu to najlepszego świadectwa (jeżeli nie wierzy, również :-).
Dlaczego pan Paweł tak słabo zna zapisy ustawy Prawo łowieckie i statutu PZŁ? Przypomnę mu w tym miejscu ten oto zapis ustawy:
„Art. 35. 1. Działalność Polskiego Związku Łowieckiego jest finansowana z funduszy własnych, wpisowego, składek członkowskich, zapisów i darowizn oraz dochodów z działalności gospodarczej”.
Przykładowo „składki członkowskie” – wpływają nie tylko od osób fizycznych, czyli od myśliwych, ale także od osób prawnych, czyli od około 2,5 tys. kół łowieckich. Poza tym PZŁ jest w posiadaniu kilkunastu ośrodków hodowli zwierzyny, w których główną działalnością ich kierownictwa jest organizowanie komercyjnych polowań. Zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych. Dla myśliwych krajowych, jak i zagranicznych. Można by jeszcze podyskutować o pezetełowskiej Spółce z o.o. „Łowiec Polski” i innych podobnych tworach. Poza tym – niemało dochodu PZŁ osiąga z około stu szkoleń, organizowanych rocznie w ramach obowiązkowego szkolenia dla tych, którzy chcą zdobyć podstawowe uprawnienia do wykonywania polowania, a przeprowadza się także szkolenia na uprawnienia selekcjonerskie, sokolnicze... Ponadto Stacja Badawcza PZŁ Czempiń organizuje przeróżne inne dla myśliwych płatne szkolenia... Długo by wymieniać. A tu gość poważnym senatorom taki kit próbuje wciskać: „organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków”. Bidulek, ten PZŁ :-).
Ale nie o tym chciałem pisać :-). Chciałbym ustosunkować się do tej oto części wypowiedzi pana Piątkiewicza:
„Jeżeli opłacamy, my myśliwi, struktury lokalne, struktury centralne, płacimy łowczym okręgowym, płacimy łowczemu krajowemu, to dlaczego w tym momencie zabiera się nam, członkom Polskiego Związku Łowieckiego, absolutnie jakąkolwiek autonomię, możliwość do samostanowienia, kogo my chcemy opłacać? Proszę państwa, no to jest rzecz niesłychana”.
Zastanawiam się – nie wie on o tym czy tylko udaje, że... w ustawie (w tym – w specustawie) słowa nie ma na ten temat, że PZŁ zobowiązany jest do „płacenia łowczym okręgowym, łowczemu krajowemu...”? To są kwestie, w stosunku do których ustawodawca – póki co – na razie się nie wtrąca. Więc jaki to problem, aby łowczemu krajowemu już teraz wypowiedzieć umowy o pracę, a dla nowego przygotować na razie taką, w której za świadczoną pracę otrzymywałby najniższą krajową (razy – przykładowo – 1/5 etatu)? Koniecznie trzeba też zmienić d#rną uchwałę NRŁ o wynagradzaniu pracowników PZŁ. Dlaczego mają w niej znajdować się kwestie dotyczące łowczych okręgowych? Dlaczego oni mają być ... „pracownikami PZŁ”? Niech sobie ich opłacają minister Michał Kurtyka, minister Michał Woś czy wiceminister Małgorzata Golińska, z rządowych pieniędzy. Oczywiście nie zaszkodziłoby, a nawet za wszelką cenę, w trybie pilnym już teraz należałoby spróbować przygotować projekt zmian zapisów statutu także „pod tym kątem”. Komu teraz mają służyć poniżej zacytowane, wciąż obowiązujące zapisy?
„§ 82
3. Ponadto do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
33) ustalanie wynagrodzenia łowczego krajowego [...];”.
„§ 87.
1. Do zadań łowczego krajowego należy:
1) wykonywanie uchwał Zarządu Głównego;
2) składanie oświadczeń woli w imieniu Zarządu Głównego na podstawie
stosownej uchwały tego Zarządu;
3) wykonywanie czynności kierownika jednostki w zakresie prawa pracy
w stosunku do pracowników Zrzeszenia;
4) zwoływanie i prowadzenie posiedzeń Zarządu Głównego;
5) kierowanie pracą biura Zarządu Głównego.
2. Czynności w zakresie umowy o pracę z łowczym krajowym, w tym zawieranie,
aneksowanie, rozwiązanie umów dokonuje prezes Naczelnej Rady Łowieckiej”.
Dopiero wówczas, kiedy minister ewentualnie nie wyrazi zgody na przeprowadzenie zmian w statucie, można podnieść larum. Na sto fajerków :-), na całą Polskę, a i poza nią :-).
piątek, 17 stycznia 2020
Nadal lubię Stanisława Pawluka :-)
Milowymi krokami zbliża się czas w którym w stosunku do łowiectwa w Polsce podjęte zostaną radykalne kroki. Systematyczne "zadebtywanie dywanów ministerialnych" przez Rafała Malca bardzo ten termin przybliża. Co jest zjawiskiem ciekawym to fakt, iż "przywołanie" wbrew woli członków NRŁ Rafała Malca na stanowisko prezesa jedynie ten proces przyspiesza o czym nie zdaje sobie sprawy nawet sam zainteresowany.
Ojojojojojojoj... :-), Stanisławie Pawluk.... Przyczyn zbliżającego się stanu rzeczy upatrujesz – jak to określasz – w "zadebtywaniu dywanów ministerialnych" przez Rafała Malca, a do głowy Ci nie przyjdzie, że rzecz może dotyczyć oceny sytuacji (w końcu) na tle obowiązującego prawa? No, widzisz... Ale jak Ci dziesiątki razy tłumaczyłem, w czym rzecz, nie wierzyłeś mi. Ot, wzięte z brzegu tego kilka przykładów:
Obrzeże dystynkcji w kolorze karminowym
Prezes NRŁ
Kto jest prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej?
Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej według piątkowców
"Opinia prawna".
A teraz nie tylko Rafał Malec i Albert Kolodziejski są be, ale także Artur Jesionowicz i co najgorsze – nawet “minister Kurtyka czy ktokolwiek [inny, który] uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium”. Też będzie z Twojego punktu widzenia be. No, popatrz, jaki ten świat gł#pi, że nie zawsze chce przyjmować do wiadomości Twoje poglądy...
Co jest zjawiskiem ciekawym to fakt, iż "przywołanie" wbrew woli członków NRŁ Rafała Malca...
Ty dalej swoje... Masz problem, chłopie, że trudno Ci zrozumieć rzecz następującą – sama wola to za mało. Organy PZŁ, podobnie jak organy władzy publicznej, działają na podstawie i w granicach prawa, a nie kierując się jedynie wolą swoich członków.
“Widziały gały co brały”. Skoro w poprzednim i w aktualnym stanie zapisów statutu nie było i nie ma podstawy do odwołania prezesa NRŁ z zajmowanej funkcji, trzeba było głębiej się zastanowić wówczas (koniec 2018 r.), kiedy R. Malca wybierano na prezesa. Trzeba było też nie optować później za bzdurnymi zapisami obecnego statutu na początku 2019 r., powielającymi błędy z poprzedniego. Za błędy trzeba płacić. Przyjdzie teraz, do czasu zmiany zapisów statutu, "pomęczyć się" :-) z Rafałem Malcem, jako prawowitym prezesem NRŁ. Można też oczywiście tupać sobie nóżkami podczas najbliższych posiedzeń NRŁ, ale wówczas minister może doprowadzić do ustawowego unicestwienia Naczelnej Rady Łowieckiej, jako organu PZŁ, w ciągu zaledwie miesiąca. Ja by nie patrzył, zawsze warto myśleć. Przed, a nie po :-)
Ojojojojojojoj... :-), Stanisławie Pawluk.... Przyczyn zbliżającego się stanu rzeczy upatrujesz – jak to określasz – w "zadebtywaniu dywanów ministerialnych" przez Rafała Malca, a do głowy Ci nie przyjdzie, że rzecz może dotyczyć oceny sytuacji (w końcu) na tle obowiązującego prawa? No, widzisz... Ale jak Ci dziesiątki razy tłumaczyłem, w czym rzecz, nie wierzyłeś mi. Ot, wzięte z brzegu tego kilka przykładów:
Obrzeże dystynkcji w kolorze karminowym
Prezes NRŁ
Kto jest prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej?
Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej według piątkowców
"Opinia prawna".
A teraz nie tylko Rafał Malec i Albert Kolodziejski są be, ale także Artur Jesionowicz i co najgorsze – nawet “minister Kurtyka czy ktokolwiek [inny, który] uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium”. Też będzie z Twojego punktu widzenia be. No, popatrz, jaki ten świat gł#pi, że nie zawsze chce przyjmować do wiadomości Twoje poglądy...
Co jest zjawiskiem ciekawym to fakt, iż "przywołanie" wbrew woli członków NRŁ Rafała Malca...
Ty dalej swoje... Masz problem, chłopie, że trudno Ci zrozumieć rzecz następującą – sama wola to za mało. Organy PZŁ, podobnie jak organy władzy publicznej, działają na podstawie i w granicach prawa, a nie kierując się jedynie wolą swoich członków.
“Widziały gały co brały”. Skoro w poprzednim i w aktualnym stanie zapisów statutu nie było i nie ma podstawy do odwołania prezesa NRŁ z zajmowanej funkcji, trzeba było głębiej się zastanowić wówczas (koniec 2018 r.), kiedy R. Malca wybierano na prezesa. Trzeba było też nie optować później za bzdurnymi zapisami obecnego statutu na początku 2019 r., powielającymi błędy z poprzedniego. Za błędy trzeba płacić. Przyjdzie teraz, do czasu zmiany zapisów statutu, "pomęczyć się" :-) z Rafałem Malcem, jako prawowitym prezesem NRŁ. Można też oczywiście tupać sobie nóżkami podczas najbliższych posiedzeń NRŁ, ale wówczas minister może doprowadzić do ustawowego unicestwienia Naczelnej Rady Łowieckiej, jako organu PZŁ, w ciągu zaledwie miesiąca. Ja by nie patrzył, zawsze warto myśleć. Przed, a nie po :-)
czwartek, 16 stycznia 2020
Lubię Stanisława Pawluka
Lubię Stanisława Pawluka. Nawet, gdy pisze:
"Wydaje się to prostym zadaniem. Wystarczy, że minister Kurtyka czy ktokolwiek uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium i umocni w ten sposób i tak zabagniona sytuację w działaniu władz PZŁ. Następstwem tego będzie (co oczywiste) brak reakcji na łamanie statutu przy powoływaniu łowczych okręgowych i powołanie kolejnych niekompetentnych miernot na wzór i podobieństwo....
Do dzieła Panie Ministrze! Polski Związek Łowiecki pora wyprowadzić na głębokie...…. bagno!".
"Wydaje się to prostym zadaniem. Wystarczy, że minister Kurtyka czy ktokolwiek uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium i umocni w ten sposób i tak zabagniona sytuację w działaniu władz PZŁ. Następstwem tego będzie (co oczywiste) brak reakcji na łamanie statutu przy powoływaniu łowczych okręgowych i powołanie kolejnych niekompetentnych miernot na wzór i podobieństwo....
Do dzieła Panie Ministrze! Polski Związek Łowiecki pora wyprowadzić na głębokie...…. bagno!".
Wydaje się to prostym zadaniem. Wystarczy, że minister Kurtyka czy ktokolwiek uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium.....
Ojojojojojojoj... :-), Stanisławie Pawluk.... Czyżby zaczęły dochodzić do Ciebie niepokojące Cię informacje? No, widzisz... Ale jak Ci dziesiątki razy tłumaczyłem, w czym rzecz, nie wierzyłeś mi. Ot dwa wzięte z brzegu tego przykłady:
Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej według piątkowców
"Opinia prawna".
A teraz nie tylko Rafał Malec i Albert Kolodziejski są be, ale także Artur Jesionowicz i co najgorsze – nawet “minister Kurtyka czy ktokolwiek [inny, który] uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium”. Też będzie z Twojego punktu widzenia be. No, popatrz, jaki ten świat gł#pi, że nie zawsze chce przyjmować do wiadomości Twoje poglądy...
Ojojojojojojoj... :-), Stanisławie Pawluk.... Czyżby zaczęły dochodzić do Ciebie niepokojące Cię informacje? No, widzisz... Ale jak Ci dziesiątki razy tłumaczyłem, w czym rzecz, nie wierzyłeś mi. Ot dwa wzięte z brzegu tego przykłady:
Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej według piątkowców
"Opinia prawna".
A teraz nie tylko Rafał Malec i Albert Kolodziejski są be, ale także Artur Jesionowicz i co najgorsze – nawet “minister Kurtyka czy ktokolwiek [inny, który] uchyli uchwałę o powołaniu nowego prezydium”. Też będzie z Twojego punktu widzenia be. No, popatrz, jaki ten świat gł#pi, że nie zawsze chce przyjmować do wiadomości Twoje poglądy...
Stanisławie Pawluk, z tym niejako zarzutem „braku reakcji na łamanie statutu przy powoływaniu łowczych okręgowych”, również jesteś w błędzie. De facto uparcie lansujesz tezę, że przy niezgodności zapisów ustawy i statutu, ważniejsze są te statutowe :-). No to Ci dla przypomnienia zacytuję zapis ustawowy:
„Art. 32a
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego”.
Powtórzę:
„...łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny”.
Czego tu nie rozumiesz? Zauważasz tu gdzieś furtkę dla statutowej bzd#ry:
„§ 97.
Do kompetencji okręgowego zjazdu delegatów należy:
7) wybór trzech kandydatów na łowczego okręgowego;”?
Przecież nawet pierwszy lepszy z brzegu wzięty adept sztuki łowieckiej od razu zauważy niezgodność tego § 97 pkt 7 statutu z art. 32 ust. 6 pkt 1 ustawy. Chcesz się kłócić :-)?
„Art. 32a
6. W skład zarządu okręgowego wchodzą:
1) łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny;
2) członkowie w liczbie od 2 do 4 - powoływani i odwoływani przez Zarząd Główny na wniosek łowczego okręgowego”.
Powtórzę:
„...łowczy okręgowy - powoływany i odwoływany przez Zarząd Główny”.
Czego tu nie rozumiesz? Zauważasz tu gdzieś furtkę dla statutowej bzd#ry:
„§ 97.
Do kompetencji okręgowego zjazdu delegatów należy:
7) wybór trzech kandydatów na łowczego okręgowego;”?
Przecież nawet pierwszy lepszy z brzegu wzięty adept sztuki łowieckiej od razu zauważy niezgodność tego § 97 pkt 7 statutu z art. 32 ust. 6 pkt 1 ustawy. Chcesz się kłócić :-)?
Komunikat ZG PZŁ
Komunikat ZG PZŁ w sprawie NRŁ
„Szanowne Koleżanki i Koledzy mamy ogromną nadzieję że rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego spowoduje długo oczekiwaną stabilizację i rozpoczęcie efektywnej pracy przez Naczelną Radę Łowiecką dla naszego Zrzeszenia”.
Tym to akapitem autorzy Komunikatu zakończyli go, a powinni także rozpocząć. Rozpocząć i jednocześnie zakończyć. Ba, kiedy oni musieli pomędrkować. No to pomędrkowali...
„Niesłusznie w środowisku myśliwskim kreuje się pogląd rzekomego naruszania przez Zarząd Główny Statutu PZŁ...”.
Bardziej eleganckie byłoby pozostawienie takiej oceny innym, niemniej jeżeli autorzy Komunikatu już poruszyli taki problem, zapewniam ich, że niejedno można by im zarzucić. Począwszy od przynajmniej kilku dziwnych zachowań łowczego krajowego, poprzez tolerancję na takie zachowanie u pozostałych członków ZG, aż do takich wspólnych działań całego organu, dla których trudno by szukać podstaw w statucie PZŁ.
„...podczas gdy to Naczelna Rada Łowiecka nie zwołując Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów w listopadzie 2019 roku dopuściła się rażącego naruszenia prawa poprzez niewykonanie uchwały zjazdowej do czego była ponad wszelką wątpliwość zobowiązana. Zgodnie z § 77 ust. 2 Statutu, Krajowy Zjazd Delegatów zwołuje Naczelna Rada Łowiecka, a zgodnie z § 82 ust. 3 pkt. 3 Statutu do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy wykonywanie uchwał Krajowego Zjazdu Delegatów. Zgodnie więc ze Statutem Naczelna Rada Łowiecka ma obowiązek zwołania Krajowego Zjazdu Delegatów czy też Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów w każdym przypadku gdy pojawi się stosowny wniosek, a tym bardziej gdy sam organ jakim jest Krajowy Zjazd Delegatów tak postanowi. Zauważyć należy, iż na ostatnim zjeździe Krajowy Zjazd Delegatów wyznaczył termin kolejnego posiedzenia podejmując w tym przedmiocie stosowną uchwalę zjazdową wyznaczającą jednocześnie termin posiedzenia na listopad 2019 roku. Na mocy tej uchwały Naczelna Rada Łowiecka zobligowana była zwołać Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Delegatów, a co za tym idzie wykonać swój statutowy obowiązek. Pamiętać tym samym należy, iż raz ustalonego terminu Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów Naczelna Rada Łowiecka nie ma prawa zmieniać. Niewykonywanie przez Naczelną Radę Łowiecką uchwały Krajowego Zjazdu Delegatów obligującej Naczelną Radę Łowiecką do przygotowania i zwołania Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów stanowi ciężkie naruszenie prawa łowieckiego”.
Oj, długo by tu pisać, ale czy jest tego sens? Przecież autorzy Komunikatu tymi słowami aż nadto przysparzają argumentów na postawienie tezy, że nie wiedzą, co głoszą. Odnoszę wrażenie, że nawet się ośmieszają.
Kwiat inteligencji Polskiego Związku Łowieckiego, który rozkwitł różnymi odcieniami czerwieni na „betonowym” podłożu sterowanych obrad XXIV KZD PZŁ w lutym ubiegłego roku, w przeważającej części zdawał się nie za bardzo orientować w uchwalanej materii. Pominę już tu zapisy samego bublowatego statutu, które w skandaliczny sposób dodatkowo zmieniane były w ostatniej chwili i na kolanie, ale chodzi mi o szczegół następujący... Czytamy w uchwale zjazdowej:
„§ 7.
Krajowy Zjazd Delegatów zobowiązuje Naczelną Radę Łowiecką do zwołania w terminie do 30 września 2019 r. Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów w celu przyjęcia uchwały dotyczącej Kierunków Działania Zrzeszenia oraz uchwały dotyczącej nowelizacji Statutu przyjętego zgodnie z § 1”.
A ja się pytam, na podstawie którego zapisu aktualnie czy wówczas obowiązującego statutu, Krajowy Zjazd Delegatów mógł skutecznie zobowiązać Naczelną Radę Łowiecką do zwołania zjazdu w dość odległej perspektywie, w dodatku w stosunkowo ściśle określonym terminie?
Dla ułatwienia rozważań pozwolę sobie zacytować odpowiedni fragment statutu:
„§ 78.
2. Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Delegatów może być zwołany przez Naczelną Radę
Łowiecką:
1) z własnej inicjatywy - w każdym czasie;
2) na wniosek:
a) co najmniej 1/3 ogólnej liczby okręgowych zjazdów delegatów;
b) co najmniej 1/3 liczby delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów;
c) Zarządu Głównego.
3. Wniosek o zwołanie nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Delegatów powinien być
złożony na piśmie wraz z uzasadnieniem i wskazaniem spraw, które powinny znaleźć
się w porządku obrad.
4. Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Delegatów odbywa się w terminie 60 dni od dnia
otrzymania wniosku przez Naczelną Radę Łowiecką”.
Chyba nietrudno zauważyć, że wniosek o zwołanie KZD może złożyć co prawda „co najmniej 1/3 liczby delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów”, ale powinien być on złożony na piśmie i od dnia otrzymania jego przez NRŁ, do dnia odbycia się takiego zjazdu, nie może upłynąć więcej niż 60 dni. Krajowy Zjazd Delegatów, jako organ PZŁ, nie posiada statutowej kompetencji do zobowiązywania Naczelnej Rady Łowieckiej uchwałą do zwołania kolejnego zjazdu. Kto nie wierzy, może dodatkowo przypomnieć sobie, jak wyglądają kompetencje KZD.
„§ 81.
Do kompetencji Krajowego Zjazdu Delegatów należy:
1) uchwalanie Statutu PZŁ i jego zmian;
2) ustalanie kierunków działania Zrzeszenia;
3) rozpatrywanie i zatwierdzanie sprawozdań Naczelnej Rady Łowieckiej
z działalności Zrzeszenia;
4) nadawanie członkostwa honorowego Zrzeszenia;
5) ustanawianie godła, sztandaru, pieczęci, flagi i barw Zrzeszenia;
6) ustanawianie odznaczeń łowieckich;
7) uchwalanie porządku i regulaminu obrad Krajowego Zjazdu Delegatów oraz
powoływanie jego komisji;
8) rozpatrywanie innych spraw wniesionych pod obrady przez Naczelną Radę Łowiecką”.
Tyle, tylko tyle i aż tyle.
Gwoli ścisłości, w § 82 ust. 3 statutu czytamy, że
„...do zadań Naczelnej Rady Łowieckiej należy:
3) nadzorowanie realizacji strategii Zrzeszenia i wykonywania innych uchwał
Krajowego Zjazdu Delegatów;”,
ale na miły św. Hubert, czy to naprawdę tak trudne jest do zrozumienia, że nie może tu chodzić o inne uchwały, jak wyłącznie o te, które są zgodne z ustawą i statutem? O żadne inne.
Argument, że § 7 uchwały zjazdowej nie został zakwestionowany przez Ministra Środowiska, więc raczej jest zgodny ze statutem, jakiś taki słaby jest. Ogrom nieprawidłowości w Polskim Związku Łowieckim, jakie pozostawił niejako w spadku swojemu następcy Henryk Kowalczyk, jest porażający. Miejmy nadzieję, że już niedługo sytuacja się zmieni.
czwartek, 9 stycznia 2020
"Prezes NRŁ w Senacie"
Prezes:
Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Paweł Piątkiewicz w Senacie o zmianach ustawy Prawo Łowieckie
Z mojego punktu widzenia – a nikt nie musi zgadzać się ze mną – wygląda to tak, że Paweł Piątkiewicz, jak zwykle w takich przypadkach, wygłosił dziś na posiedzeniu senackich, połączonych Komisji, płomienną mowę, ale niestety – nie wolną od błędów i przekłamań, a także... megalomanii. Ten trzeci przypadek pozostawię w zasadzie bez dalszego komentarza, bo wielu słyszało, a nawet potrafi połączyć dzisiejszy występ z jego przemówieniem chociażby z Zamościa (od 8:25 min). Tam też opowiadał dyrdymały o swojej pracy ze studentami i inne cuda niewidy, np.:
„Tym wspólnym celem jest Polski Związek Łowiecki i polski model łowiectwa, którego, moi kochani, nam wszyscy zazdroszczą. Uwierzcie mi, ja jeżdżę po całym świecie, spotykam się z wieloma ludźmi. Każdy z nas, jeżeli usłyszy »łowiectwo« , »Polska«, powie zawsze: »to jest coś wspaniałego« . To są najwyższe standardy na świecie. Tak że bądźmy dumni i proszę was o to, koleżanki i koledzy, bądźmy dumni z tego, że jesteśmy myśliwymi, że jesteśmy członkami Polskiego Związku Łowieckiego”.
Z dzisiejszego występu:
„Drodzy państwo, nie ma innej możliwości, niż uszanowanie członków Polskiego Związku Łowieckiego. No w jakimś choćby minimalnym sensie. To nic nie zmieni, natomiast, uwierzcie mi, drodzy państwo, że jest bardzo duże poruszenie. Ja tutaj jestem reprezentantem tego środowiska...”.
Dla Pawła Piątkiewicza żadnego znaczenia nie mają zapisy ustawy Prawo łowieckie, stwierdzające, że to nie prezes Naczelnej Rady Łowieckiej ma prawo reprezentować „to środowiska”, a Zarząd Główny (art. 32a ust. 1 pkt 3). Prezes NRŁ może co najwyżej (choć nie wiem po co :-) „reprezentować Naczelną Radę Łowiecką” (§ 85 ust. 3 statutu PZŁ).
Warto by też zwrócić uwagę Pawłowi Piątkiewiczowi, że nie jest tak, jak powiedział dzisiaj w pewnym momencie:
„Naczelna Rada Łowiecka zatrudnia łowczego krajowego”.
Łowczego krajowego powołuje minister, a prezes NRŁ (nie – Naczelna Rada Łowiecka, jak ściemniał Paweł Piątkiewicz) dokonuje jedynie „czynności w zakresie umowy o pracę” z nim (§ 87 ust. 2 statutu). To mała, ale istotna różnica, którą kto jak kto, ale prezes NRŁ powinien potrafić wyczuwać.
Oto inny przykład głupstw, jakie wygłosił dzisiaj Paweł Piątkiewicz;
„Proszę państwa, jeżeli w tą stronę idziemy, i to jest przykład, który zadają mi studenci. Pytają mnie: panie profesorze, czy w ten sposób będzie za chwilę z Polskim Związkiem Wędkarskim, a może z Polskim Związkiem Pszczelarskim, a może z Polskim Związkiem Miłośników Mysz Rasowych, na przykład, tak? Drodzy państwo, bo to jest niezrozumiałe”.
Dla pana P. Piątkiewicza żadnego znaczenia chyba nie ma fakt, że Polski Związek Wędkarski i Polski Związek Pszczelarski to w pierwszym przypadku KRS-owe stowarzyszenie, a w drugim KRS-owe rolnicze zrzeszenie branżowe. Ustawa Prawo o stowarzyszeniach i ustawa o społeczno-zawodowych organizacjach rolników, to akty prawne, na podstawie których powstały te organizacje społeczne. Polski Związek Łowiecki natomiast powstał na podstawie dekretu z 1952 r., podpisanego przez Bieruta, Cyrankiewicza i Podedwornego, a potem utrzymywany był przy życiu (i jest) kolejnymi ustawami. Nie jest więc nawet w jednym procencie organizacją społeczną. Jest za to monopolistycznym zrzeszeniem, którego głównym źródłem pozyskiwanych środków finansowych de facto są... zwierzęta łowne, będące w stanie wolnym własnością Skarbu Państwa. Na ten temat Paweł Piątkiewicz nawet nie pisnął dzisiaj w Senacie, dążąc chyba do zatrzymania w pamięci przez senatorów jedynie jego prawdy:
„Polski Związek Łowiecki to organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków Polskiego Związku Łowieckiego”.
Bidulek ten Polski Związek Łowiecki, w ustach Pawła Piątkiewicza :-(, skoro musi utrzymywać się ze składek jeszcze biedniejszych jego członków.
Dalszy komentarz daruję sobie... I to z wielu względów...
Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Paweł Piątkiewicz w Senacie o zmianach ustawy Prawo Łowieckie
Z mojego punktu widzenia – a nikt nie musi zgadzać się ze mną – wygląda to tak, że Paweł Piątkiewicz, jak zwykle w takich przypadkach, wygłosił dziś na posiedzeniu senackich, połączonych Komisji, płomienną mowę, ale niestety – nie wolną od błędów i przekłamań, a także... megalomanii. Ten trzeci przypadek pozostawię w zasadzie bez dalszego komentarza, bo wielu słyszało, a nawet potrafi połączyć dzisiejszy występ z jego przemówieniem chociażby z Zamościa (od 8:25 min). Tam też opowiadał dyrdymały o swojej pracy ze studentami i inne cuda niewidy, np.:
„Tym wspólnym celem jest Polski Związek Łowiecki i polski model łowiectwa, którego, moi kochani, nam wszyscy zazdroszczą. Uwierzcie mi, ja jeżdżę po całym świecie, spotykam się z wieloma ludźmi. Każdy z nas, jeżeli usłyszy »łowiectwo« , »Polska«, powie zawsze: »to jest coś wspaniałego« . To są najwyższe standardy na świecie. Tak że bądźmy dumni i proszę was o to, koleżanki i koledzy, bądźmy dumni z tego, że jesteśmy myśliwymi, że jesteśmy członkami Polskiego Związku Łowieckiego”.
Z dzisiejszego występu:
„Drodzy państwo, nie ma innej możliwości, niż uszanowanie członków Polskiego Związku Łowieckiego. No w jakimś choćby minimalnym sensie. To nic nie zmieni, natomiast, uwierzcie mi, drodzy państwo, że jest bardzo duże poruszenie. Ja tutaj jestem reprezentantem tego środowiska...”.
Dla Pawła Piątkiewicza żadnego znaczenia nie mają zapisy ustawy Prawo łowieckie, stwierdzające, że to nie prezes Naczelnej Rady Łowieckiej ma prawo reprezentować „to środowiska”, a Zarząd Główny (art. 32a ust. 1 pkt 3). Prezes NRŁ może co najwyżej (choć nie wiem po co :-) „reprezentować Naczelną Radę Łowiecką” (§ 85 ust. 3 statutu PZŁ).
Warto by też zwrócić uwagę Pawłowi Piątkiewiczowi, że nie jest tak, jak powiedział dzisiaj w pewnym momencie:
„Naczelna Rada Łowiecka zatrudnia łowczego krajowego”.
Łowczego krajowego powołuje minister, a prezes NRŁ (nie – Naczelna Rada Łowiecka, jak ściemniał Paweł Piątkiewicz) dokonuje jedynie „czynności w zakresie umowy o pracę” z nim (§ 87 ust. 2 statutu). To mała, ale istotna różnica, którą kto jak kto, ale prezes NRŁ powinien potrafić wyczuwać.
Oto inny przykład głupstw, jakie wygłosił dzisiaj Paweł Piątkiewicz;
„Proszę państwa, jeżeli w tą stronę idziemy, i to jest przykład, który zadają mi studenci. Pytają mnie: panie profesorze, czy w ten sposób będzie za chwilę z Polskim Związkiem Wędkarskim, a może z Polskim Związkiem Pszczelarskim, a może z Polskim Związkiem Miłośników Mysz Rasowych, na przykład, tak? Drodzy państwo, bo to jest niezrozumiałe”.
Dla pana P. Piątkiewicza żadnego znaczenia chyba nie ma fakt, że Polski Związek Wędkarski i Polski Związek Pszczelarski to w pierwszym przypadku KRS-owe stowarzyszenie, a w drugim KRS-owe rolnicze zrzeszenie branżowe. Ustawa Prawo o stowarzyszeniach i ustawa o społeczno-zawodowych organizacjach rolników, to akty prawne, na podstawie których powstały te organizacje społeczne. Polski Związek Łowiecki natomiast powstał na podstawie dekretu z 1952 r., podpisanego przez Bieruta, Cyrankiewicza i Podedwornego, a potem utrzymywany był przy życiu (i jest) kolejnymi ustawami. Nie jest więc nawet w jednym procencie organizacją społeczną. Jest za to monopolistycznym zrzeszeniem, którego głównym źródłem pozyskiwanych środków finansowych de facto są... zwierzęta łowne, będące w stanie wolnym własnością Skarbu Państwa. Na ten temat Paweł Piątkiewicz nawet nie pisnął dzisiaj w Senacie, dążąc chyba do zatrzymania w pamięci przez senatorów jedynie jego prawdy:
„Polski Związek Łowiecki to organizacja, która jest utrzymywana ze składek członków Polskiego Związku Łowieckiego”.
Bidulek ten Polski Związek Łowiecki, w ustach Pawła Piątkiewicza :-(, skoro musi utrzymywać się ze składek jeszcze biedniejszych jego członków.
Dalszy komentarz daruję sobie... I to z wielu względów...
wtorek, 7 stycznia 2020
Ach, ten przemiły pan Paweł Gdula...
10 NAJWAŻNIEJSZYCH WYDARZEŃ 2019 ROKU raz jeszcze...
Pozwoliłem sobie pod przedmiotowym tekstem na WILDMEN zamieścić komentarz następujący:
Aż dziw bierze, że wśród „10 najważniejszych wydarzeń 2019 roku”, autor nie umieścił swojego wylecenia z hukiem z posady prezesa Spółki ŁP . Tyle lat był jednocześnie prezesem i twarzą propagandowej tuby PZŁ, a tu nagle pstryk i po twarzy :-). Nie o tym jednak chciałem tu pisać.
Oprócz wielu bzdur i bzdurek natury – powiedziałbym – „politycznej”, jakie w przywołanym tekście zawarł jego autor, zdążył także wykazać się brakiem wiedzy w zakresie zapisów rozporządzenia MŚ w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz (może warto przy okazji w końcu przyjąć do wiadomości, że czasy „Regulaminu polowań” skończyły się już ponad 20 lat temu). Ot mały tego przykład:
„Możemy zabrać dzieci na pokot, ponieważ ta część polowania nie jest już polowaniem”
czy
„Mamy również możliwość indywidualnego polowania na dziki z psem i podkładaczem”.
W tym pierwszym przypadku autorowi podsuwam pod nos następujący zapis rozporządzenia MŚ:
„§ 48.1. Pokot to tradycyjny sposób ułożenia pozyskanej zwierzyny PRZED ZAKOŃCZENIEM polowania zbiorowego”.
Jeśli chodzi o drugi przypadek, „indywidualne polowanie na dziki z psem” możliwe było od dawna, a po ostatniej nowelizacji rozporządzenia, doszła możliwość polowania indywidualnego „przy udziale jednego naganiacza albo jednego podkładacza z psem”.
To tyle, gwoli ścisłości.
Fakt, w stylu żywcem wziętym z Wersalu, nie przedstawiłem swoich zaledwie kilku uwag pod adresem autora tekstu. Mogłem grzeczniej; zwłaszcza nie przypominając panu Gduli przykrych chwil...
Długo nie musiałem czekać. Przemiły autor tekstu, skomentowanego przeze mnie w zaledwie malutkiej cząstce, uderzył w tony następujące:
“Paweł Gdula
Generalnie nie prowadzę konwersacji z osobami, które nie mają odwagi cywilnej do podpisania się swoim nazwiskiem, ale rozumiem Pana. Gdybym współpracował z rycerzami Świętego Huberta, którzy jeszcze nie tak dawno wstydzili się swojej pasji, też miałbym z tym problem.
Gołym okiem widać, że strasznie Pana boli wielka popularność portalu WildMen, który tylko w grudniu odwiedziło ponad 20 tysięcy myśliwych! Dlaczego? Bo tutaj nigdy nie będą pisać pseudo prawnicy, którzy niezdrowo się podniecają przepisywaniem tytułów ministerialnych rozporządzeń.
Przez 15 lat kiedy kierowałem „Łowcem Polskim” wydawaliśmy „Regulamin polowań”, a nie „Rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz” i zawsze nas rozśmieszali tacy jak Pan pseudo prawnicy, którym to przeszkadzało!
Teraz prowadzę portal WildMen i będę używał nazw, które są zrozumiałe dla myśliwych. Nie mam zamiaru przejmować się osobami, które w przeszłości i jak widać obecnie zajmują się szukaniem przysłowiowej dziury w całym - tylko po to - by dowartościować swoje ego”.
Prawda, że pan Paweł Gdula, prowadzący portal WildMen, to niezwykle miła osoba, nad wyraz szanująca swoich czytelników, gorąco zachęcająca ich do następnych odwiedzin?
* * * *
Czas odpowiedzieć panu Pawłowi Gduli....
Generalnie nie prowadzę konwersacji z osobami, które nie mają odwagi cywilnej do podpisania się swoim nazwiskiem, ale rozumiem Pana. Gdybym współpracował z rycerzami Świętego Huberta, którzy jeszcze nie tak dawno wstydzili się swojej pasji, też miałbym z tym problem.
Szanowny Panie, wychodzi na to, że mnie Pan z kimś myli, ale to już Pana problem. Nie będę Panu udowadniał, że nie jestem wielbłądem.
Gołym okiem widać, że strasznie Pana boli wielka popularność portalu WildMen, który tylko w grudniu odwiedziło ponad 20 tysięcy myśliwych! Dlaczego? Bo tutaj nigdy nie będą pisać pseudo prawnicy, którzy niezdrowo się podniecają przepisywaniem tytułów ministerialnych rozporządzeń.
Następna błędna ocena sytuacji. Pojawienie się w przestrzeni internetowej portalu WildMen, przyjąłem nie tylko życzliwie, ale także z nadzieją, że oto na naszych oczach powstaje i rozwija się kolejne, niejako konkurencyjne dla portalu Łowiecki, medium. Przyciąga na WildMenie oczy bogata szata graficzna, interesujące zazwyczaj teksty oraz... osoba prowadząca tenże portal.
Przez 15 lat kiedy kierowałem „Łowcem Polskim” wydawaliśmy „Regulamin polowań”, a nie „Rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz” i zawsze nas rozśmieszali tacy jak Pan pseudo prawnicy, którym to przeszkadzało!
Taaak... Przez 15 lat kierował „Pan Łowcem Polskim”... Warto przy okazji zauważyć, że okres ten zbiegł się z okresem prezesowania Naczelnej Radzie Łowieckiej przez... Pańskiego ojca. Po wejściu w życie zapisów ustawy z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz niektórych innych ustaw, która to ustawa wysadziła z siodła najpierw Lecha Blocha, a potem Pańskiego ojca, utrzymał się Pan na stanowisku zaledwie pół roku po odejściu Pańskiego ojca. Oczywiście o całe pół roku za długo, niemniej nie zmienia to sytuacji, że wygląda to jednoznacznie – gdyby m.in. nie rodzinne powiązania, „Łowcem Polskim” prawdopodobnie nie kierowałby Pan... nigdy. Nepotyzmem zalatuje tu na kilometr.
Co do nazwy „Regulamin polowań”, Naczelna Rada Łowiecka utraciła prawo do jego uchwalania, po wielu latach dzierżenia tego uprawnienia, po wejściu w życie ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie, a ostatni „Regulamin” utracił moc w zasadzie jeszcze przed wejściem w życie rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 4 kwietnia 1997 r. w sprawie szczegółowych zasad i warunków wykonywania polowania oraz obowiązku znakowania. Utrzymywanie się w użyciu, wśród pewnej grupy myśliwych, nazwy „Regulamin polowań”, było efektem wyłącznie tekstów propagandowej tuby PZŁ w postaci „Łowca Polskiego”, której główni trębacze niejako za idi#tów mieli szarych członków PZŁ i wciskali im niejeden jeszcze inny kit. Ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
Teraz prowadzę portal WildMen i będę używał nazw, które są zrozumiałe dla myśliwych. Nie mam zamiaru przejmować się osobami, które w przeszłości i jak widać obecnie zajmują się szukaniem przysłowiowej dziury w całym - tylko po to - by dowartościować swoje ego.
Proszę sobie spokojnie prowadzić tenże portal WildMen, ku radości wielu myśliwych; także mojej. Jednakże o jego rzeczywistej popularności niech świadczą inni, a nie Pan, który niczym małe dziecko zachwala swoją zabawkę:
...tylko w grudniu odwiedziło ponad 20 tysięcy myśliwych...
Pod zamieszczanymi tekstami na WildMenie umożliwia Pan czytelnikom pisanie komentarzy. Rzuca się w oczy... ich w zasadzie brak. Czy mam rozumieć, że wśród tych wielu tysięcy odwiedzających portal, rzeczywiście zainteresowanych prezentowanymi tekstami, a jednocześnie potrafiących coś sensownego napisać, jest tak znikoma liczba?
I na koniec...
Czyżby pod pretekstem niechęci do mojej osoby postanowił Pan nie reagować na błędy w znajomości rozporządzenia ministra, jakie Panu wytknąłem? Uważa Pan, że nie musi sprostować nieprawidłowo postawionej, a i wielce szkodliwej nie tylko dla myśliwych tezy:
„Możemy zabrać dzieci na pokot, ponieważ ta część polowania nie jest już polowaniem” (???)
Jaka zatem jest Pańska wiarygodność, a przy tym również ta część cywilnej odwagi, która dotyczy przyznania się do błędu? Dwadzieścia tysięcy uważnych czytelników w styczniu będzie ze szczególnym zainteresowaniem spoglądało na Pana teksty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)